Dodaj do ulubionych

Panna nad pannami

08.05.08, 14:14
Wateczek jest troche humorystyczny, a troche nie.
Otoz, prosze pan i panien:

"Jak informuje nie bez emfazy „Corriere della Sera”, 2 maja br.
rozpocznie pracę w redakcji „L'Osservatore Romano” 36-letnia Silvia
Guidi, dziennikarka mediolańskiej gazety codziennej „Libero”. Będzie
ona pierwszą kobietą członkiem redakcji watykańskiego dziennika.

W ten sposób, zauważa „Corriere della Sera”, spełniony zostanie
postulat samego Benedykta XVI, aby na łamach nieoficjalnego (ale
jedynego) prasowego organu Stolicy Apostolskiej pojawiły się także
teksty pisane przez kobiety. Decyzję o przyjęciu do pracy Silvii
Guidi podjął sam naczelny redaktor „L'Osservatore” Giovanni Matia
Vian, który spotkał ja w listopadzie ubiegłego roku na konferencji
poświęconej jednemu z jego poprzedników, Giuseppe Della Torre, w
Mediolanie.

Młoda dziennikarka wręczyła naczelnemu swoje curriculum vitae i
została zaproszona do współpracy. Od maja podejmie stałą pracę w
watykańskim dzienniku. Silvia Guidi zrobiła magisterium z literatury
średniowiecznej, wydaje także czasopismo kulturalne „Fuoco”. Jednym
z jej pierwszych tekstów na łamach „L'Osservatore Romano” był wywiad
z amerykańską zakonnicą, która była kiedyś narzeczoną Elvisa
Presleya."

KAI (ml (KAI Rzym))
ekai.pl/serwis/?MID=15028
Lektura tego tekstu dowartosciowala mnie podwojnie - po pierwsze
dlatego, ze, jak widac, Kosciol hierarchiczny nie dyskryminuje
kobiet, w tym w mediach, ale takze dlatego, ze skoro pani Giudi,
liczaca sobie lat 36 to "mloda dziennikarka", to i ja sie jeszcze
moge czuc rokujaco wink)).
Chyba, ze chodzilo im o to, iz "wieku kanonicznego" pani nie
osiagnela wink))

A powaznie, to w najnowszym "Tygodnieku Powszechnym" jest znakomity,
nienachalnie feministyczny, czasem operujacy interpretacyjnym
paradoksem, wywiad z Monika Walus na temat "programu" nasladownictwa
Maryi, zawartego w Litanii Loretanskiej.

Fragment:
"Panna mozna otrzymala od Boga wszystko, co mozliwe - jest wolna od
naszego niepokoju, ze trawa u sasiada jest bardziej zielona. Jedna z
siostr przelozonych pwoiedziala mi, ze problemem nie jest brak
powolan, ale przekonanie ludzi, ze jesli tylko cos nie wychodzi,
nalezy zmienic plany. Mamy tyle roznych propozycji, i wciaz gonimy
za nastepna. A Ona jest wolna wewnetrznie - zaangazowala sie w to,
co najwazniejsze.

Panna wierna zawsze potrafi sie odnalezc: i podczas Zwiastowania, i
w Kanie, i pod krzyzem, i w Wieczerniku, i kiedy zostaje
wniebozwzieta. Zawsze przy Bogu. A o co nam chodzi? O bycie z Bogiem
czy o np. sukces? Z Bogiem sukces moze sie trafic, ale na
zasadzie: "by the way". Moze go nawet nie zauwazymy. Dla bl. Marii
Karlowskiej, zalozycielki pasterek, wiernosc oznaczala pojscie do
tzw. zlych dzielnic, by pomagac prostytutkom. Zgorszenie bylo duze,
ale na jej pogrzebie biskup powiedzial, ze byla jak slup ognia idacy
przez pustynie, wskazujacy droge."

(...)

"Maryja jest zawsze pierwsza w gronie osob idacych za swoim
powolaniem, mimo ze nie pasuje ono do swej epoki. Przeniosla wiare
przez chyba najgorszy dzien w swoim zyciu - Wielka Sobote. Jesli
wierzyla, ze jej Syn zmartwychwstanie, to ocalenie wiary, wbrew
wszystkim, w tym religijnemu otoczeniu, bylo heroiczne. W Wielka
Sobote rodzila sie jako Krolowa Meczennikow.
Jezeli modlimy sie do Niej, chcac, by bylo w naszym zyciou
bezstresowo, dobrze jest popatrzec, do kogo mowimy."
Obserwuj wątek
    • kann2 Re: Panna nad pannami 08.05.08, 15:06
      isma napisała:

      skoro pani Giudi,
      > liczaca sobie lat 36 to "mloda dziennikarka", to i ja sie jeszcze
      > moge czuc rokujaco wink)).
      > Chyba, ze chodzilo im o to, iz "wieku kanonicznego" pani nie
      > osiagnela wink))
      >

      O jaki "wiek kanoniczny" chodzi?

      W dawnym prawie kanonicznym pośród przyczyn przemawiających za
      udzieleniem dyspensy od przeszkód małżeńskich był tzw. "wiek
      przejrzały" niewiasty. Gdy niewiasta ukończyła już 24 lata, a
      jeszcze za mąż nie wyszła, to uznawano to za okoliczność sprzyjającą
      udzieleniu dyspensy, gdyby znalazła kandydata na męża, ale
      związanego przeszkodą kanoniczną.
    • mader1 Re: Panna nad pannami 08.05.08, 17:01
      > Młoda dziennikarka wręczyła naczelnemu swoje curriculum vitae i
      > została zaproszona do współpracy.

      No cudnie, znaczy się, że może i nie dla mnie życie się
      skończyło wink))))

      > "Maryja jest zawsze pierwsza w gronie osob idacych za swoim
      > powolaniem, mimo ze nie pasuje ono do swej epoki. Przeniosla wiare
      > przez chyba najgorszy dzien w swoim zyciu - Wielka Sobote. Jesli
      > wierzyla, ze jej Syn zmartwychwstanie, to ocalenie wiary, wbrew
      > wszystkim, w tym religijnemu otoczeniu, bylo heroiczne. W Wielka
      > Sobote rodzila sie jako Krolowa Meczennikow.
      > Jezeli modlimy sie do Niej, chcac, by bylo w naszym zyciou
      > bezstresowo, dobrze jest popatrzec, do kogo mowimy."

      Wielka Sobota dla nas jest już samym radosnym oczekiwaniem. A dla
      Niej ? Trudno sobie wyobrazić.
      Czy ja wiem ? może nie chodzi nam o bezstresowe życie ? Może o to,
      żeby je przeżyć - żeby dokonywać dobrych wyborów, żeby wybierać ze
      względu na Niego, na Prawdę, nie ze względu na swoje wyobrażenia,
      swoje lęki... Zeby to była Wielka Sobota - to nasze zycie, a nie
      jakiś powszedni, zakończony mandatem dzień...
    • magdalaena1977 Re: Panna nad pannami 08.05.08, 21:52
      isma napisała:
      > 2 maja br. rozpocznie pracę w redakcji „L'Osservatore Romano”
      > 36-letnia Silvia Guidi, dziennikarka
      News jak news , nic szczególnego.

      > Będzie ona pierwszą kobietą członkiem redakcji
      > watykańskiego dziennika.
      I to mnie powaliło !
      To znaczy, że do tej pory PRACOWALI TAM SAMI FACECI ? Przy pisani artykułów - w
      czym płeć przecież nie ma znaczenia.
      I zatrudnienie JEDNEJ kobiety traktują jak liberalizację ?
      Zgroza.
      • isma Re: Panna nad pannami 08.05.08, 22:55
        Mnie z kolei powalilo info, jakiez to odpowiedzialne zadanie
        wykonala w OR na poczatek mloda (!) specjalistka od literatury
        sredniowiecznej - ten wywiad z polwdowa po Presleyu wink)).
      • kann2 Re: Panna nad pannami 09.05.08, 00:15
        Ja nie sądzę, by to była prawda, że ta pani jest pierwszą i jedyną
        kobietą w redakcji OR. Przecież to jest duża gazeta. Popatrzę (jeśli
        nie zapomnę, naturalnie) w najbliższych dniach...

        www.vatican.va/news_services/or/or_quo/index.html#top
        Dziś przynajmniej jedno nazwisko żeńskie autorki artykułu wykryte. I
        bynajmniej, nie jest to Ernesto.
        • isma Re: Panna nad pannami 09.05.08, 08:22
          Ale, Kannie, to nie idzie chyba o autorke tekstow, tylko o
          czlonkinie (!) zespolu redakcyjnego. Ze etat, a nie freelancerka,
          znaczy sie.

          Chociaz, oczywiscie, w Corriere mogli pokrecic niejedno:
          archiviostorico.corriere.it/2008/aprile/29/Una_donna_nel_giornale_del_co_9_080429044.shtml
          • kann2 Re: Panna nad pannami 09.05.08, 08:55
            No, już dobrze, dobrze. Masz rację.

            Ale odpowiedzialnego działu jej nie dali. Kultura. To tak dla
            niewiasty w sam raz.

            Kącika o gotowaniu w OR chyba nie ma.

            smile))
            • isma Re: Panna nad pannami 09.05.08, 09:03
              Mam na koncu jezyka cos dosadnego o kulturze niektorych mezczyzn,
              ale sie kulturalnie powstrzymam!!!

              [Nawiasem mowiac, to Ty nie studiuj OR w poszukiwaniu niewiast,
              tylko sobie przypomnij zobowiazanie wzgledem Henryka Brodatego, OK?
              A ja tymczasem sie wglebie w praktyki monopolistyczne stosowane
              przez MPO.]
    • isma Mozna sobie poczytac w calosci: 15.05.08, 07:59
      tygodnik.onet.pl/32,0,9571,1,artykul.html
      • nordynka1 Re: Mozna sobie poczytac w calosci: 16.05.08, 11:13
        super
        dzięki Isma, Ty to zawsze coś ciekawego do poczytania wkleisz smile
    • kann2 Loredana, Carmela, Cristina i Manuela cztery panny 20.05.08, 16:23
      Cztery kobiety "aniołami" Benedykta XVI

      O "Aniołach stróżach" Benedykta XVI pisze "Il Giornale". Tak włoska
      gazeta nazywa cztery świeckie kobiety - Loredanę, Carmelę, Cristinę
      i Manuelę, które prowadzą papieski dom i kuchnię.
      Włoskie "gospodynie" papieża należą do ruchu religijnego "Comunione
      e Liberazione". W apartamencie Pałacu Apostolskiego zastąpiły
      polskie siostry sercanki, które zajmowały się domem Jana Pawła II.

      Loredana odpowiada za kuchnię, która - jak zauważa watykanista
      Andrea Tornielli - została gruntownie wyremontowana na początku
      pontyfikatu, latem 2005 roku i nowocześnie wyposażona w szaro-
      metalowe meble oraz wielki marmurowy stół. Gazeta podkreśla, że
      osoby, które były na obiedzie u Benedykta XVI, szczególnie
      wspominają pierwsze dania, między innymi makaron z curry oraz inne
      kluski - z szynką, a także z łososiem i cukinią oraz ryż z
      szafranem. Wśród drugich dań na papieskim stole wyróżniają się zrazy
      z kurczaka oraz wołowina z rukolą i parmezanem - relacjonuje "Il
      Giornale".

      Dziennik dodaje, że warzywa przywożone są każdego ranka z
      gospodarstwa rolnego na terenie rezydencji w Castel Gandolfo.

      Carmela, specjalizująca się w lekkich deserach, przygotowuje takie
      łakocie, jak strudel i owocowe tiramisu.

      Kiedy Benedykt XVI nie podejmuje gości, kobiety zasiadają do stołu
      razem z nim oraz dwoma papieskimi sekretarzami, księdzem Georgiem
      Gaensweinem i pochodzącym z Malty ks. Alfredem Xuerebem.

      wiadomosci.onet.pl/1752708,12,item.html
      Tak więc w Watykanie pełne otwarcie na niewiasty. Przy papieskim
      stole mają przewagę.
      • isma Re: Loredana, Carmela, Cristina i Manuela cztery 20.05.08, 17:32
        Zawsze twierdzilam, ze duchowosc ruchu Communione e Liberazione jest
        szalenie interesujaca wink)).
      • mader1 Re: Loredana, Carmela, Cristina i Manuela cztery 20.05.08, 17:36
        ciekawe czy był jakis kucharz papieski ?
        • isma Re: Loredana, Carmela, Cristina i Manuela cztery 20.05.08, 18:04
          Co do kucharzy, to ie wiem, ale o ile pamietam, to wielce zasluzony
          dla Kosciola papiez Marcin V zakonczyl ziemska tulaczke przejadlszy
          sie wegorzami zlowionymi w jeziorze Bolsena. Rybolowstwem zas, jak
          wiadomo, zajmuja sie mezczyzni... Zwlaszcza w Kosciele wink)).
          • kann2 Santa Piva di Polonia 20.05.08, 18:21
            Nie wiem, jak z rybami, ale z piwem, to było tak:

            Gdy w latach 1588–1589 kardynał Ippolito Aldobrandini jako papieski
            nuncjusz próbował pogodzić Zygmunta III Wazę z Habsburgami, zakochał
            się w polskim piwie z Warki. Po powrocie do Włoch był papabile
            (kandydatem do Stolicy Piotrowej) podczas trzech kolejnych konklawe
            w latach 1590–1591. Wreszcie został wybrany na papieża w styczniu
            1592 r. i przyjął imię Klemensa VIII. Nadal interesował się polskimi
            sprawami: polecił nuncjuszowi Massimiliano Germanico Malaspinie
            doprowadzić do zakończenia sporu Zygmunta III z hetmanem Janem
            Zamoyskim oraz radośnie powitał unię brzeską. A leżąc na łożu
            śmierci, wzdychał w gorączce: – O santa piva di Polonia! O santa
            birra di Warka! (O święte polskie piwo! O święte piwo z Warki!).
            Czuwający przy nim duchowni myśleli, że papieżowi chodzi o jakąś
            nieznaną im świętą, więc przyłączyli się do papieskich westchnień i
            powtarzali: – O Santa Piva, ora pro eo! (Święta Piwo, módl się za
            nim!). Istnieje też inna wersja tej opowieści: Klemens VIII miał
            cierpieć na wrzód w gardle i w gorączce powtarzać westchnienia do
            polskiego piwa. Kiedy zgromadzeni wokół niego dostojnicy kurialni
            powtórzyli: – O Santa Piva, ora pro eo!, Klemens VIII miał się
            głośno roześmiać, dzięki czemu wrzód pękł, a papież jeszcze trochę
            pożył.

            www.polityka.pl/polityka/index.jsp?page=text&news_cat_id=&news_id=198142&layout=18&place=Text03
        • isma Cannoncini d’ova ripiene di due ova per cannoncino 20.05.08, 18:59
          A jednak! Pius V mial kucharza. Och, jaki imponujacy on receptariusz
          po sobie pozostawil:
          www.unical.it/portale/varie/cena_rinascimentale/BScappi.htm
          • mader1 Re: Cannoncini d’ova ripiene di due ova per 20.05.08, 19:43
            No zobacz, zobacz... Tacy dobrzy męscy kucharze, to dlaczego biorą
            na nie częściej kobiety ?
            I co ? Hodujesz, hodujesz tę córkę - języki, wykształcenie,
            inteligencja, a potem... gotuje,usługuje... smile)))) Rycerzowo, nie
            grzmisz ? smile)))))
          • kann2 Re: Cannoncini d’ova ripiene di due ova per 20.05.08, 21:47
            Marcin V też miał:
            www.saperesapori.eu/articles.asp?id=21
    • isma Dyskryminacja!(mezczyzn) 09.07.08, 20:24
      Kontynuujac watki feministyczne:

      "Od 7 lipca Ruch Focolari ma nowego prezydenta. Jest nią 71-letnia
      Maria Voce, jedna z najbliższych współpracowniczek założycielki
      ruchu Chiary Lubich, zmarłej 14 marca bieżącego roku. Maria Voce
      urodziła się 16 lipca 1937 r. w Ajello Calabro w południowych
      Włoszech. W 1959 r. zetknęła się z Ruchem Focolari, a od 44 lat jest
      jego członkiem. Studiowała teologię i prawo kanoniczne. Przez 10 lat
      żyła w Turcji (1978-1988). Była tam zaangażowana w dialog
      ekumeniczny i międzyreligijny. Utrzymywała też bliskie kontakty z
      patriarchatem ekumenicznym w Konstantynopolu i osobiście poznała
      Bartłomieja I. W ostatnich latach pracowała nad rewizją statutów
      generalnych ruchu. Zgodnie z nimi na czele Focolari zawsze musi stać
      kobieta, aby zagwarantować maryjny charakter dzieła.

      Nową przełożoną ruchu zapytaliśmy, w jaki sposób chce kontynuować
      dzieło Chiary Lubich. „Kiedyś ktoś zapytał Chiarę: «Jak to robisz,
      że idzie za tobą tylu ludzi?» A ona odpowiedziała: «Kiedy idę za
      Bogiem, ludzie idą za mną». Ja będę starała się robić to samo –
      powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Voce. – (...) Myślę, że moim
      zadaniem jest kochać wszystkich i starać się wraz z nimi zrozumieć,
      jak każdy może wcielać charyzmat Chiary we własnym środowisku.
      Oczywiście, priorytet jest zawsze ten sam: ze wszystkich sił dążyć
      do tego celu, dla którego powstało Dzieło, a mianowicie dążyć do
      jedności na wszystkich poziomach i we wszystkich dziedzinach,
      począwszy od jedności między pokoleniami, aż po jedność między
      Kościołami, religiami i wszystkimi ludźmi”.

      www.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=217447

      Hmmmm. No musze powiedziec, ze, nie bedac mezczyzna, czuje sie nieco
      niezrecznie, czytajac, iz tylko kobieta moze gwarantowac wlasciwy
      poziom maryjnej duchowosci wink)).
      • mader1 Re: Dyskryminacja!(mezczyzn) 09.07.08, 20:37
        Jest nią 71-letnia
        > Maria Voce, jedna z najbliższych współpracowniczek założycielki
        > ruchu Chiary Lubich, zmarłej 14 marca bieżącego roku.

        Z każdą taką wiadomoscią czuję się coraz młodsza smile)))))

        Jak to właśnie jest z tą maryjną duchowością ? Ja też czuję się
        niezręcznie, z najszybciej przychodzących mi do głowy, myśląc choćby
        o Wyszyńskiem czy Janie Pawle II...
        Ale w parafiach ? Tu już gorzej...
    • isma Disce puella... 16.09.08, 22:18
      Feministycznych wykopalisk cd.

      Niewiasty mianowicie nadaja sie moze na kucharki, ale na kanonistki zdecydowanie
      NIE:

      "Jako pierwszy wystąpił prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, kard. Zenon
      Grocholewski. Mówiąc o nauczaniu prawa kanonicznego, podkreślał konieczność
      lepszej znajomości łaciny wśród studentów. „Jeżeli ktoś nie zna tekstu
      oryginalnego, to może akurat interpretować tłumaczenie w sposób niewłaściwy. Sam
      widziałem taki doktorat, napisany w Stanach Zjednoczonych przez jedną panią, i
      pomyślałem sobie: Gdybyś ty wiedziała, jak ten kodeks brzmiał po łacinie, to byś
      tak nie napisała” – powiedział kard. Grocholewski."

      www.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=228469
      • mader1 Re: Disce puella... 16.09.08, 23:03
        prawda ! nie nadają smile))))))
      • kann2 Re: Disce puella... 16.09.08, 23:11
        Eeee tam, od razu "się nie nadają"

        www.ksj.pl/sklep/product_info.php?cPath=1_27&products_id=676&osCsid=5752066e71481a234a0743ec329068bb

        Jak trochę popracują, zaraz się nadadzą.
        • isma Re: Disce puella... 16.09.08, 23:26
          No, wiem, wiem. Sa sympatyczni kanonisci - znaczy sie, kanonistki! - sa.

          Ale mimo wszystko pewnym smutkiem mnie napawa fakt, iz z zapewne dziesiatkow
          prac doktorskich - lepszych lub gorszych - jakie kardynalowi Grocholewskiemu w
          rece wpadly (a wsrod autorow ktorych zapewne znaczna wiekszosc stanowili
          mezczyzni, koloratkowi znaczy sie), akurat JEDNEJ PANI elukubracje zapamietal
          wink))).
    • kann2 Re: Panna nad pannami 19.09.08, 17:59
      Po raz pierwszy wśród sędziów trybunału kościelnego w Turynie
      znalazła się kobieta. Jest nią 46-letnia Ilaria Zuanazzi z Werony,
      której nominację zaaprobowała lokalna konferencja episkopatu
      Piemontu i Doliny Aosty.

      Zdaniem arcybiskupa Turynu i moderatora trybunału, kard. Severino
      Poletto, obecność kobiety w tym środowisku wniesie „dodatkową
      wrażliwość i troskę do wydawania orzeczeń w sprawach małżeńskich,
      nadając im większego znaczenia duszpasterskiego”.

      Ilaria Zuanazzi jest absolwentem prawa na Uniwersytecie w Padwie, w
      1968 r. uzyskała licencjat na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim.
      Obecnie wykłada prawo kanoniczne w Turynie i prawo kościelne w Cuneo.

      KAI
      ekai.pl/serwis/?MID=16145
      No! Nie jest tak źle z tymi niewiastami w Kościele.
      • mader1 Re: Panna nad pannami 19.09.08, 18:27
        jako kobieta już wiekowa chylę czoła. Musiała znaleźć się w
        trybunale kościelnym albo i jeszcze wyżej ( gdzie ?) kobieta, która
        w wieku 6 lat uzyskała licencjat i to na Papieskim Uniwersytecie
        Laterańskim.
        Ta wiadomośc upewnia mnie , że się ... nie nadaję smile)))))))
        • isma Re: Panna nad pannami 19.09.08, 18:39
          Hmmmm. To jeszcze jakby... przed prawem okreslonym wiekiem posiadania uzywania
          rozumu...?
          Ale to by nawet konweniowalo z tymi zaletami, wskazanymi w uzasadnieniu - nie ze
          owa niewiasta posiada jakies przymioty umyslowe szczegolne, nie. Ona ma sie
          pochylac z troska i wrazliwoscia wink)).

          Ale powaznie, to oni tam w ogole juz od jakiegos czasu frontem do niewiast sa, i
          nie od wczoraj, z niejedna profesoressa, sobie
          precjoznie kolaborowali:
          www.diocesi.torino.it/archivio2007/Terp-relazione-Carbonero.htm
          • kann2 Re: Panna nad pannami 19.09.08, 18:47
            Eee, niewiasty adwokatki to żadna nowość.
    • isma Re: Panna nad pannami 31.10.08, 22:20
      Poniewaz kolega Kann rekomendowal sympozjum poswiecone koscielnemu spojrzeniu na
      niewiaste, postanowilam nieco uzupelnic swa wiedze w temacie.
      I otoz, ksiazke czytam.

      Kobieta u konfesjonalu:
      "Wlasciwa kobiecie umyslowosc czyni ja zdolna raczej do analizy niz do syntezy.
      Nie majac zas tak silnie wszczepionej w umysl logiki jak mezczyzna, gubi sie
      kobieta w szczegolach faktow i zdarzen. Zauwaza wiele szczegolow, ale nie umie
      ich uporzadkowac logicznie, nie widzi jasno calosci rzeczy, nie umie odrozniac
      rzeczy zasadniczych od drugorzednych, nie potrafi teog wszytskeigo przedstawic
      logicznie i krotko, potrzebuje czesto kwadransa na okreslenie tego, co mezczyzna
      przedstawi o wiele jasniej w dwu minutach. A jakze czesto zapomina o zalu, ktory
      jest najistotniejsza czescia spowiedzi, a za te istotna rzecz uwaza blednie
      dokladnosc w opowiedzeniu grzechow. Szczesliwa, gdy szeroko opowie swoje
      przewinienia i obawy, o wiecej sie nie troszczy, o zalu i postanowieniu poprawy
      zupelnie zapomina. I mozna przypuscic, ze w przyblizeniu okolo 10 % kobiet
      spowiadajacych sie nie bierze na serio kwestii zalu za grzechy i przeto spowiada
      sie czesto niewaznie. Przeto nasuwa sie tu obowiazek troski, by jednak ten
      warunek zalu przypomniec, do tego zalu pobudzic.

      Duszpasterz musi brac kobiete taka, jaka ona jest."
      • mader1 Is.... 31.10.08, 22:26
        ... no już z tym cytatem to przesadziłaś ! Masz szczęście, że
        jeszcze Mama_ Kasia moderuje, ona wiecej pokory ma wink))))
        • isma Re: Is.... 31.10.08, 22:34
          No, ale wlasnie taki duszpasterz:
          "Gniewem i niecierpliwoscia nie zmieni wielomownosci kobiet. Nie czyni ona tego
          przeciez z przewrotnosci i na zlosc, ale mowi tak duzo dlatego, ze inaczej nei
          potrafi. Robi co moze, a pragnie jak najlepiej."

          No, to ja wlasnie robie, co moge wink)).
          • kann2 chcę, by trwała w cichości 31.10.08, 23:13
            JACEK SALIJ OP

            „Nauczać kobiecie nie pozwalam” (1 Tm 2,12)


            Jest w Nowym Testamencie kilka zdań, które w naszej epoce znalazły
            się na cenzurowanym jako rzekomo antyfeministyczne. W rezultacie
            prawie nikt się do nich już nie odwołuje w nauczaniu wiary. Jedynie
            od czasu do czasu jakiś ksiądz lub pobożny dziennikarz próbuje
            wykazywać, że w gruncie rzeczy nie mają one zarzucanego im
            charakteru.

            Warto więc przypomnieć, jak te teksty były interpretowane w
            nauczaniu wiary w czasach, kiedy pojęć „feminizm” i „walka o
            równouprawnienie kobiet” jeszcze nie znano. Zacznijmy od
            następującej wypowiedzi św. Pawła z Pierwszego Listu do
            Tymoteusza: „Nauczać […] kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić
            nad mężem, lecz chcę, by trwała w cichości”.

            Dzisiaj zapewne żadnemu kaznodziei nie przyszłoby do głowy, że można
            odwoływać się do tej wypowiedzi, by upominać mężczyzn. Tymczasem
            niemal wyłącznie w tym właśnie celu sięga po ten tekst św. Jan
            Złotousty (ok. 350–407), biskup Konstantynopola, jeden z czterech
            największych doktorów Kościoła wschodniego. To paradoksalne, ale ów
            Pawłowy nakaz Złotoustemu przypomina się najczęściej w sytuacjach,
            kiedy oczekuje od kobiet, że będą dla mężczyzn nauczycielkami wiary.

            I tak na przykład strofuje Jan mężczyzn za to, że przedkładają
            oferujący niezdrową erotykę teatr nad niedzielną Eucharystię. Jako
            realista zdaje sobie sprawę z tego, że upomnieniami niewiele
            osiągnie, toteż oddaje tych lekkomyślnych mężczyzn pod kuratelę ich
            żon:

            Aby jednak nie tylko karcić, rozważmy sposób poprawy. Jaki to będzie
            sposób? Chcę was powierzyć waszym żonom, aby one was pouczyły. To
            prawda, że zgodnie z nakazem Pawła, to wy powinniście być
            nauczycielami. Skoro jednak grzech spowodował odwrócenie porządku i
            ciało znalazło się ponad głową, to podejmijmy i taką drogę 1

            W ostatnim zdaniu słychać echo wypowiedzi Pawła, że „mąż jest głową
            żony” (Ef 5,23). Posłuchajmy teraz, co Jan ma do powiedzenia tym,
            którym duma męska nie pozwala się udać po naukę do własnej żony.
            Niech zatem naśladują mrówkę, która – jak czytamy w Księdze Przysłów
            6,6–8 – nie potrzebuje stróża ani nauczyciela, żeby postępować tak,
            jak powinna:

            Jeśli wstydzisz się mieć żonę za nauczycielkę, unikaj grzechu, a
            wnet będziesz w stanie zasiąść na tronie przygotowanym ci przez
            Boga. Dopóki grzeszysz, Pismo odsyła cię nie tylko do żony, ale
            nawet do najmniejszych spośród zwierząt. Nie waha się posłać ciebie,
            obdarzonego rozumem, na naukę do mrówki. Nie jest to wina Pisma, ale
            tych, którzy w ten sposób poniżają swoją godność. Tak i my będziemy
            czynić: powierzymy cię teraz żonie, a jeśli nią wzgardzisz, poślemy
            cię do szkoły nierozumnych zwierząt i pokażemy ci, ile ptaków, ile
            ryb, zwierząt czworonożnych i płazów jest od ciebie bardziej
            przyzwoitych i wstrzemięźliwych.

            Podczas innego kazania Jan Złotousty zatrzymał się nad znanym
            pouczeniem apostoła Pawła: „[…] jeśli jakaś żona ma niewierzącego
            męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje”
            (1 Kor 7,13). Pozostając przy niewierzącym mężu, żona może bowiem
            przyczynić się do jego zbawienia. W jaki sposób? – pyta Jan. I sam
            sobie odpowiada: „Pouczając, katechizując, wprowadzając w temat
            pobożności” 2

            W tym miejscu przypomina się Kaznodziei słowo apostoła
            Pawła: „nauczać kobiecie nie pozwalam”, pyta więc go: „Dlaczego
            zatem czynisz ją teraz nauczycielką męża?”. Odpowiedź na to pytanie,
            zawarta w dialogu z Apostołem, szybko przechodzi w dialog ze
            słuchaczem:

            Nie popadam w sprzeczność z samym sobą – odpowiada [Apostoł] – lecz
            w pełni pozostaję ze sobą w zgodzie.
            Posłuchaj teraz na temat tego, dlaczego kobietę usunął i dlaczego
            znów ją wprowadza na katedrę nauczania, abyś poznał mądrość Pawła.
            Niech poucza – powiada [w 1 Kor 14,35] – mężczyzna. Dlaczego? „Bo
            Adam nie został zwiedziony”. Kobieta niech się uczy. Dlaczego? „Bo
            została zwiedziona; kobieta bowiem po zwiedzeniu dopuściła się
            przestępstwa” (1 Tm 2,14). A tu jest przeciwnie. Kiedy mężczyzna
            jest niewierzący, a kobieta wierząca, niech poucza kobieta.
            Dlaczego? Gdyż nie ulega zwiedzeniu, bo jest wierząca. Pouczany
            niech będzie mąż, gdyż został zwiedziony i jest niewierzący. […] Czy
            może być coś jaśniejszego od takiego wykazania, że niewola nie
            wywodzi się z natury, lecz z grzechu?

            Szczególnie cennym świadectwem tego, że Jana Złotoustego cieszyło
            ewangelizacyjne zaangażowanie kobiet, są jego dwie homilie (30 i 31)
            na List do Rzymian. Jan komentuje tam szesnasty rozdział tego listu,
            będący poniekąd spisem współpracowników w głoszeniu Ewangelii – w
            tym wielu kobiet – których apostoł Paweł każe pozdrowić. My,
            mężczyźni – zauważa Złotousty – czujemy się z tego powodu
            zaszczyceni, ale i zawstydzeni. „Zaszczyceni dlatego, że pośród nas
            znajdują się takie kobiety. Zawstydzeni, gdyż my, mężczyźni,
            pozostajemy za nimi daleko w tyle” 3

            Wśród tych kobiet znajdowała się m.in. Pryska (Pryscylla), żona
            Akwili. Złotousty przypomniał, że była ona pierwszą katechetką
            Apollosa (zob. Dz 18,24–26). Również tutaj przywołuje decyzję
            Apostoła, który „nauczać kobiecie nie pozwala”. Zakaz ten dotyczy
            jednak przemawiania podczas liturgii. Kiedy bowiem – kontynuuje swój
            wywód Kaznodzieja – „żona jest mądrzejsza, [Apostoł] nie przeszkadza
            jej uczyć i poprawiać męża. […] Albowiem kobiety były wtedy
            mężniejsze od lwów i dzieliły z apostołami trudy głoszenia
            Ewangelii”.

            Nie tylko wtedy. Dość przypomnieć sobie wielkie święte, a zarazem
            wielkie nauczycielki Kościoła – Katarzynę ze Sieny, Brygidę
            Szwedzką, Julianę z Norwich, Katarzynę z Genui, Teresę z Avili,
            Małgorzatę Alacoque, Teresę od Dzieciątka Jezus, Faustynę Kowalską
            czy Edytę Stein. Dość pomyśleć sobie, że na przestrzeni dziejów
            Kościoła setki milionów kobiet przekazywały wiarę dzieciom,
            przyczyniały się do nawrócenia bliskich, dzieliły się Dobrą Nowiną z
            wieloma ludźmi.

            www.mateusz.pl/wdrodze/nr421/20.htm
            Wklejenie dedykowane wszystkim niewiastom z tego forum!
            • isma Re: chcę, by trwała w cichości 31.10.08, 23:25
              Eeeee tam, o. Salij. To, co ja czytam, to ma imprimatur, kanclerz kurii
              lubelskiej - jak prawo stanowi, z doktoratem! - sie pod tym podpisal, wiec sama
              prawda to byc musi!!!

              Doszlam do horyzotu eschatologicznego:
              "Przezycia psychiczne kobiety sa przecietnie subtelniejsze i bardziej urozmacone
              niz u mezczyzny (chociazby wziasc pod uwage czesta zmiane nastrojow u kobiety)
              jednakze swiadomosc kobiety posiada przecietnie mniej jasnosci, niz swiadomosc
              mezczyzny. Najpierw zas dlatego, ze w psychice kobiety przewazaja stany
              nastrojowe, te zas akty sa o wiele mniej podatne do obserwacji wewnetrznej, niz
              jasne akty myslenia, rozumu i woli, a po wtore dlatego, ze kobieta mniej niz
              mezczyzna jest sklonna do krytyki, a w rezultacie i do autokrytyki, niz mezczyzna.

              Poniewaz zas stopien odpowiedzialnosci jest zalezny od stopnia swiadomosci,
              przeto wynika, ze KOBIETA BEDZIE MNIEJ SUROWO SADZONA NA BOZYM SADZIE NZ
              MEZCZYZNA".

              ...co dedykuje... etc. wink)).
              • minerwamcg Re: chcę, by trwała w cichości 31.10.08, 23:34
                ...bo taka bezradna i głupiutka smile))
                A swoją drogą, jeśli prawdą jest, że na końcu Bóg zważy nie tylko
                nasze winy i zasługi, ale też cierpienia, to faktycznie - kobiety
                będą miały łatwiej. Zwłaszcza matki.
                • kann2 Re: chcę, by trwała w cichości 31.10.08, 23:59
                  Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni.

                  Zwłaszcza wdowy.
                  • mader1 Re: chcę, by trwała w cichości 01.11.08, 00:02
                    > Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni.
                    >
                    > Zwłaszcza wdowy.

                    I ????
                  • isma Re: chcę, by trwała w cichości 02.11.08, 09:51
                    "Jezeli przyczyna braku malzenskiej harmonii ze strony zony jest jej choroba
                    nerwowa, a zwlaszcza histeria, keidy to zona ustawicznie tylko skarzy sie, jeczy
                    i narzeka na wszystko i na wszystkich, to w takim wypadku moze duszpasterz
                    jedynie wskazac pomoc lekarska,a udreczonemu mezowi dopomoc do dzwigania tego
                    ciezkiego krzyza przez przypominanie nadprzyrodzonych pobudek cierpienia."

                    ...dopoki smierc ich nie rozlaczy wink)).
            • mader1 Re: chcę, by trwała w cichości 01.11.08, 00:03
              Dziękuję Ci Kannie, jak może pocieszyć jeden rycerski mężczyzna....
              • isma Re: chcę, by trwała w cichości 01.11.08, 00:16
                Salija, znaczy, masz na mysli?
      • mamalgosia rozwiązanie 01.11.08, 18:43
        Tak, ten cytat jest o mniesmile
        Ale ja to rozwiązuję tak, że to roztrząsanie i dzielenie włosa na
        czworo zostawiam sobie na co dzień i na rachunek sumienia. Do
        konfesjonału podchodzę już włożywszy (upchawszy) moje przemyślenia w
        jakieś w miarę pasujące ramy słowne. Ogólne i tradycyjne.
        Jako praktykę polecam spowiedź u Polinezyjczyka
    • mama_kasia Re: Panna nad pannami 01.11.08, 11:04
      Ależ tu Wam się smakowita dyskusja o niewiastach wytworzyła
      zeszłej nocy smile
    • kann2 Niewieścia rewolucja w Kościele polskim 18.11.08, 22:12
      Kobieta rzeczniczką diecezji płockiej

      Elżbieta Grzybowska została pierwszą w Polsce kobietą - rzeczniczką
      diecezji - dowiedziała się "Rz". Nie jest zakonnicą, ale osobą
      świecką, teologiem z doświadczeniem dziennikarskim.

      Tę odważną decyzję biskup płocki Piotr Libera podjął kilka dni temu,
      ale w wewnętrznym piśmie kurialnym ogłoszono ją w poniedziałek.

      — Byłam zaskoczona, ale nie zastanawiałam się długo nad przyjęciem
      tej propozycji — mówi „Rz” Elżbieta Grzybowska. — Cieszę się, że
      biskup Liebra przekroczył w Kościele w Polsce pewną granicę
      mentalną. Ta decyzja jest zgoda z jego wizją Kościoła, dla którego
      pracują również świeccy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
      Chciałabym, aby Kościół, nie tylko płocki, zaufał kobietom, które
      chcą dla niego pracować.

      Zapewnia, że na razie spotyka się wyłącznie z pozytywnymi reakcjami
      duchownych na jej nominację.

      Elżbieta Grzybowska ma 37 lat. Jest doktorem teologii. Przez sześć
      lat pracowała jako katechetka, a następne dziesięć lat w „Tygodniku
      Płockim”, gdzie zajmowała się problematyką regionalną i religijną. W
      ubiegłym roku została członkiem rady społecznej przy biskupie
      płockim. Od września pracuje w kurii płockiej.

      — Biskup dał mi wolną rękę w pełnieniu funkcji rzeczniczki, nie
      narzucił żadnych ram - zapewnia.

      Jaką chce być rzeczniczką? — Nie papierową, fikcyjną, ale realną —
      deklaruje. — Chcę prowadzić rzetelną politykę informacyjną w
      diecezji. Służyć informacją dziennikarzom zarówno mediów
      katolickich, jak świeckich.

      Świeckie kobiety pełnią funkcje rzeczników w instytucjach
      kościelnych na Zachodzie. W Niemczech, Francji i Czechach są również
      rzeczniczkami tamtejszych episkopatów.

      www.rp.pl/artykul/2,221304_Kobieta_rzeczniczka_diecezji_plockiej.html

      No to Drogie Panie - która chce wygryźć np. ks. Roberta Nęcka?
      • isma Re: Niewieścia rewolucja w Kościele polskim 18.11.08, 22:29
        Taaaa. Mozna byloby, wygryzajac, sie udlawic.

        A poza tym on ma znakomite marynarki, nawet najstaranniej dbajaca o wyglad
        niewiasta (na czas umalowana!!!) by go nie przebila.
        • isma Adoracje 23.11.08, 15:01
          Taaaa. Czy ja sie ostatnio wzglednie przychylnie wypowiadalam o rzeczniku
          umilowanej archidiecezji? Czy ktos moglby wytlumaczyc temu panu, ze potrzeba
          wystawienia Chrystusa Eucharystycznego w kosciele - choc niewatpliwie sluszna i
          zbawienna - pozostaje jednak w dosyc mizernej proporcji do potrzeby obecnosci
          tegoz Chrystusa Eucharystycznego w czlowieku ;-(((.

          Napisali w Rzepie:
          Tam, dokąd księża idą niechętnie
          Ewa K. Czaczkowska 21-11-2008, ostatnia aktualizacja 21-11-2008 08:14

          Zakonnic – nadzwyczajnych szafarek Eucharystii – jest w Polsce około stu. Czy
          będą mogły przynosić komunię świętą kobietom na oddziałach
          ginekologiczno-położniczych?

          – Po porodzie leżałam w szpitalu dłużej, bo mój synek miał żółtaczkę. Ksiądz
          wpadł na oddział tylko w niedzielę. Komunię św. rozdał niemal z zamkniętymi
          oczami i szybko wybiegł z sali – opowiada Agata Skowron-Nalborczyk, mama Jasia.
          – Nie tylko dla mnie w tym trudnym okresie było to zdecydowanie za mało.
          Oczekiwałam jakiejś rozmowy.

          Podobne doświadczenia ma wiele kobiet, które leżą w szpitalach po porodzie albo
          w czasie ciąży spędzają w nich tygodnie, a nawet miesiące z zakazem poruszania się.

          W Polsce nie ma poza konkordatem prawa regulującego obecność kapelanów w szpitalach

          Kinga Małecka-Prybyło, socjolog, mama prawie dwuletniego Maksia, leżała w ciąży
          ponad cztery miesiące. Dobrze wspomina Śląskie Centrum Pediatrii w Zabrzu i
          szpital w Rydułtowach, gdzie ksiądz na oddziale był codziennie. Ale w
          warszawskim szpitalu ginekologiczno-położniczym przy ul. Madalińskiego było
          inaczej: – Kapelan na salę przychodził tylko w niedziele. Gdy go poprosiłam, aby
          przyniósł komunię św. również w tygodniu, przyszedł raz, ale ponieważ byłam na
          badaniach, zostawił kartkę, że był, i więcej się nie pojawił.

          Beata Załuska rodziła dwukrotnie: – W szpitalu MSW w Warszawie kapelan bardzo
          często przychodził na oddział: spowiadał, przynosił komunię św., rozmawiał. W
          maju tego roku rodziłam w szpitalu przy Inflanckiej. Byłam kilka dni, ale
          kapelana na oczy nie widziałam.

          W Polsce nie ma do tej pory – poza konkordatem – prawa regulującego obecność
          kapelanów w szpitalach, dlatego ich wizyty często zależą od dobrej woli dyrekcji.

          Ale problem obecności duchownych na oddziałach ginekologiczno-położniczych jest
          także innej natury. – Widoki są różne: jedna karmi dziecko piersią, inna ma krew
          na koszuli, jeszcze inna robi okłady na piersi. Kobiety są niekompletnie ubrane.
          Sytuacja jest krępująca dla obu stron – zaznacza Agata Skowron-Nalborczyk. –
          Myślę, że gdyby mogły przychodzić na oddziały ginekologiczne z komunią
          zakonnice, byłoby to z pożytkiem i dla tych kobiet, i dla księży, którzy mają
          trudne zadanie.Tę opinię podziela ks. Józef Jachimczak, krajowy duszpasterz
          służby zdrowia:

          – Są to rzeczywiście bardzo intymne sytuacje, dlatego byłoby bardzo wskazane,
          aby do kobiet przed i po porodzie przychodziły zakonnice.

          Beata Załuska i Agata Skowron-Nalborczyk też oczekiwałyby takiego rozwiązania.
          Natomiast zdaniem Kingi Małeckiej-Prybyło katolicy w Polsce nie są jeszcze do
          tego przygotowani.

          Dr Monika Waluś, teolog i gospodyni domowa, podkreśla, że nie można zapomnieć o
          kobietach, które z zagrożoną ciążą miesiącami leżą w domu: – Obecność zakonnic w
          szpitalach czy odwiedzanie kobiet w domach byłoby wielką szansą duszpasterską
          Kościoła. Kobiety potrzebują wtedy rozmowy o tym, co przeżywają. To mógłby być
          ważny czas formacji duchowej.

          W rozdawaniu komunii św. podczas mszy i zanoszeniu jej chorym pomagają
          nadzwyczajni szafarze. W Polsce takich zakonnic jest około stu. – W Kościele
          powszechnym nadzwyczajne szafarki – zakonnice i kobiety świeckie – działają od
          1973 r. – mówi Jadwiga Chołodniuk, ekspertka prawa kanonicznego. – W Polsce
          dopiero w 2006 r. episkopat wyraził zgodę, aby mogły być nimi zakonnice. Kobiety
          świeckie nadal nie mogą.

          Mogą natomiast mężczyźni – od 1990 r., ale w praktyce działają tylko w
          nielicznych diecezjach.

          Nadzwyczajne szafarki zakonnice pełnią te zadania wewnątrz swoich wspólnot
          zakonnych. Natomiast w diecezji lubelskiej franciszkanki służebnice Krzyża mają
          pozwolenie biskupa na udzielanie komunii św. w kaplicy prowadzonego przez nie
          zakładu dla niewidomych dzieci, gdzie przychodzą także ludzie z zewnątrz.

          Czy zakonnice mogłyby zanosić komunię św. do szpitali położniczych? – Możemy
          przyjść z pomocą, ale zakres posługi nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii określa
          miejscowy biskup – mówi matka Danuta Wróbel, przewodnicząca Konferencji Wyższych
          Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych.

          Rzecznik archidiecezji krakowskiej ks. Robert Nęcek podkreśla, że w jego
          metropolii jest wystarczająca liczba kapelanów w szpitalach i zgromadzeniach
          zakonnych. – W kilku wypadkach metropolita wydał zgodę zakonnicom na wystawianie
          Najświętszego Sakramentu do adoracji – uzupełnia. – Myślę, że obecność zakonnic
          nadzwyczajnych szafarek w szpitalach to kwestia przyszłości.

          www.rp.pl/artykul/17,222564_Tam__dokad_ksieza_ida_niechetnie_.html
          • minerwamcg Re: Adoracje 23.11.08, 16:00
            Taaak, Ismo, święta racja - ale przecież to nie rzecznik decyduje,
            co zakonnice mogą i gdzie pójdą. Aczkolwiek mógłby się odnieść do
            sprawy z większym zrozumieniem. Na pewno.

            Opiszę coś, co już pisałam na portalu wiara.pl:
            Szpital na Kopernika, Klinika Laryngologii. Kapelan z Komunią
            codziennie, spowiedź - zawsze, wystarczy poprosić, Sakrament Chorych
            też, nawet przed niewielką operacją. Na miejscu kaplica, msze święte
            codziennie.
            Szpital na Siemiradzkiego, ginekologia. Msza święta w kaplicy raz w
            tygodniu, odwiedzin na oddziałach brak. Przed operacją zero
            możliwości wyspowiadania się, przyjęcia Komunii czy Sakramentu
            Chorych. A jakbym, kurka wodna, podczas tej operacji umarła?
            Rozumiem, że lekarze są pełni wiary w to, co robią, i pacjentki nie
            umierają im bez wyraźnego powodu - ale wszystko się przecież może
            zdarzyć...
            • isma Re: Adoracje 23.11.08, 19:12
              Nie no, ja mam podejrzenie graniczace z pewnoscia, ze w umilowanej archidiecezji
              to jednak decyzyjny jest metropolita, a nie ksiadz doktor Necek. Mimo ze p.
              Czaczkowska juz rzecznikowi awansem przyznala "jego diecezje" wink)).
              Natomiast mnie wlasnie uzasadnienie zabilo: rzecznik ocenil sytucje jednym
              rzutem oka, z punktu widzenia diecezjalnej logistyki: kapelanow jest liczebnie
              dosc, czyli potrzeby nie ma. A to, ze tam komus na ginekologii niezrecznie -
              furda...

              Ale nawet z ta dostateczna liczba kapelanow (jesli machnac reka a inne
              uwarunkowania) to chyba wlasnie nie jest calkiem tak. Kopernika zapewne w
              calosci obsluguja jezuici i tych moze byc ile chciec. W Hotelu Snow na
              Skawinskiej sa augustianie. No a na Siemiradzkiego faktycznie, pamietam, realnie
              kapelan sie raz w tygodniu fatygowal. W Narutowiczu byl wprawdzie jakis, ale
              przebiegal porodowke lotem czarnej blyskawicy - jak zaproponowalysmy, ze na
              intencje prywatnosci naszej lezacej kolezanki sie jakos we dwie pozostale
              wywleczemy z sali (jakkolwiek zanosilo sie, ze to chwile potrwa, bo sila rzeczy
              czlowiek w takiej sytuacji srednio mobliny jest, zwlaszcza jak musi ciagac ze
              soba noworodka), zniecierpliwil sie na samym wstepie...

              No wiec, ja rozumiem, ze do spowiedzi koloratkowy jest niezbednie potrzebny. Ale
              przynajmniej w komunikowaniu by mogl sobie w zwiazku z tym niedoczasem kims
              dopomoc...
    • isma O samotnosci 21.11.08, 18:39
      W Radiu Watykanskim bylo:

      W naszych dotychczasowych audycjach mówiliśmy właściwie tylko i wyłącznie o
      mężczyznach: że byli chrześcijańskimi herosami, bohaterami swoich czasów; że
      wielu młodzieńców pragnęło naśladować sławetnych starców; że starali się wykazać
      odwagą w walce z demonami pustyni i że poszukiwali prawdziwej mądrości. Że byli
      tacy męscy, tacy dzielni i roztropni. Mężczyźni, mężczyźni… sami tylko
      mężczyźni, tak jakby ludzkość była jednopłciowa; jakby nie było kobiet w
      Kościele; jakby i one nie chciały bardziej naśladować naszego Pana Jezusa
      Chrystusa. A to przecież nieprawda. Bo w starożytności – dokładnie tak samo, jak
      i dziś – w życiu codziennym Kościoła wbrew pozorom najwięcej do powiedzenia
      miały właśnie kobiety. To przecież one stanowiły zawsze najliczniejszą grupę
      wśród wierzących. To one prowadziły swoje dzieci na katechizację i dbały o ich
      religijny rozwój. To one troszczyły się o utrzymanie i ozdobę budynków i
      majątków kościelnych, gdy wspólnota pierwotna zaczęła już takowe budować i
      posiadać. To przede wszystkim kobiety otaczały troską ubogich i wspomagały
      lokalny kler w dziełach miłosierdzia. Kobiety, kobiety… bez kobiet nie było
      życia w Kościele, tak w starożytności, jak i dziś.

      Nie dziwi zatem, że i one chadzały na pustynię, chociaż rzeczywiście mężczyznom
      było z tym o wiele łatwiej. Na wojnę przecież wyprawiali się głównie dorośli i
      silni mężczyźni, a kobiety raczej pozostawały w domu, jedynie poza mitycznymi
      Amazonkami. Bo obie rzeczywistości, a więc walkę z ludzkim wrogiem oraz tę z
      demonami i złymi mocami, słusznie przedstawiano jako dwa oblicza tego samego
      zmagania i tych samych niebezpieczeństw, przed którymi każdy człowiek stawać
      musi od czasu do czasu. Jak zatem słaba kobieta miała dać sobie radę z okrutnymi
      podstępami Szatana, skoro nawet zwykłym mieczem władać nie mogła? A jednak. Były
      takie, które brały się za to, co trudne i niebezpieczne. Bo tak samo, jak byli
      ojcowie pustyni, a więc starcy, którzy uciekali od cywilizowanego świata i
      wychodzili na pustynię, by tam żyć w samotności i spędzać czas na modlitwie,
      pokucie i umartwieniach, tak też były matki pustyni. I tak, jak ojców po semicku
      darzono tytułem „abba”, tak analogicznie owe święte i szczególnie szanowane
      kobiety przyjęło się nazywać „amma”, czyli właśnie matką. Dzisiaj opowiemy o
      jednej z najsławniejszych matek pustyni, czyli o amma Synkletyce.

      Nie wiemy o niej znowu aż tak wiele. Posiadamy co prawda Żywot świętej
      Synkletyki, przypisywany samemu świętemu patriarsze Atanazemu, ale wiemy
      jednocześnie, że jest to pismo nieautentyczne i całkiem legendarne. Sama
      Synkletyka nie mogła być jedynie mityczną postacią, skoro już w starożytności
      stała się tak popularna, że przetrwało nie tylko wspomniane pismo, ale i pamięć
      o świętej matronie w pobożności i liturgii Kościoła. Poza tym mamy całkiem
      pokaźną garść apoftegmatów jej przypisywanych – niektóre zapewne autentyczne,
      inne raczej nie.

      Według synaksariów egipskich święta Synkletyka była obywatelką Aleksandrii. Jej
      przodkowie mieli jednak przywędrować do tego miasta z greckiej Macedonii. Byłaby
      zatem krewniaczką wielkiego Aleksandra. Jej rodzina była ponoć głęboko
      chrześcijańska, i to od pokoleń. Synkletyka ponoć była niezwykle piękna i mądra.
      Jednocześnie nie omijały jej nieszczęścia: dwaj bracia umarli w dzieciństwie, a
      jedyna siostra straciła wzrok. Kiedy zaś i jej rodzice opuścili ten padół łez,
      nasza święta matrona sprzedała wszystko i rozdała ubogim. Potem obcięła włosy i
      razem z siostrą przeprowadziła się… do rodzinnego grobowca. Tu przez jakiś czas
      obie żyły w wielkim umartwieniu. Taka forma życia ascetycznego była w IV w.
      rzeczywiście popularna. Być daleko od tego świata, który zdaje się być
      prawdziwym grobowcem, za to trwać blisko życia wiecznego, które nie zna zachodu
      – oto ideał wielu pustelników starożytności. Ale przecież i w całkiem
      nowożytnych czasach ten ascetyczny ideał nie przebrzmiał, może tylko nie zawsze
      ma tak szokujące oblicze. Wiedzą o tym eremici żyjący według reguły św. Romualda
      z Camaldoli, wiedzą też dobrze świątobliwe mniszki karmelitańskie. A i my, gdy w
      listopadowe wieczory nawiedzamy cmentarze i stajemy nad grobami naszych
      bliskich, też przecież uczestniczymy, choćby symbolicznie, w regule przemijania...

      Sława św. Synkletyki szybko rozchodziła się po starożytnych okolicach, także
      wkrótce wiele kobiet, a także i mężczyzn, przychodziło do niej, by prosić o
      radę, o pomoc duchową i o modlitwę. A niektóre kobiety zostawały w pobliżu, by
      uczyć się od świętej. Zdaje się, że dokładnie tak jak wielki Antoni czy Makary
      Egipski, o których i my już tak wiele mówiliśmy, amma Synkletyka niechętnie
      patrzyła na te odwiedziny świata w jej cmentarnej samotni. Niemniej nie
      uciekała, służyła swoim siostrom i braciom, choć wolała być cały czas z Bogiem.
      Nie ukrywała też przed nikim, jak trudna i bolesna może być droga człowieka do
      wyzucia się ze swych ziemskich przywiązań, światowych i ludzkich pragnień. Bo w
      gruncie rzeczy nie chodzi o samo tylko porzucenie świata, dóbr materialnych,
      wygody i świętego spokoju. Gra toczy się o coś znacznie ważniejszego: o to, by
      we wszystkich momentach i w każdej sytuacji być tak złączonym ze Stwórcą, że już
      nie ma znaczenia, co się jada i pije, gdzie się mieszka i gdzie sypia, kogo
      porzuciło, a z kim przystaje. Pewnie dlatego ammę Synkletykę Kościół egipski do
      dziś pamięta i czci, bo nie szukała ubóstwa dla niego samego, ale jedynie dla
      osiągnięcia całkowitej prostoty przed Bogiem.

      Mówiła amma Synkletyka do swych duchowych córek: „Wielu jest takich
      [pseudo-ascetów], którzy, co prawda, żyją w odosobnieniu, ale zachowują się
      całkiem tak, jak gdyby nadal pozostawali w mieście. Tacy jedynie czas tracą. Bo
      można być człowiekiem samotnym w duchu, nawet wówczas, gdy się żyje pośród wielu
      ludzi. Ale są i tacy pustelnicy, którzy żyją w natłoku swych własnych myśli i
      pragnień”.
    • mader1 Re: Panna nad pannami 23.11.09, 09:16
      jeden z moich ulubionych wątków.
    • isma Meandry gramatycznej dyplomacji: "obie prezydent" 28.11.09, 20:02
      Przed spotkaniem z delegacjami Argentyny i Chile, które odbyło się w Sali
      Klementyńskiej, Benedykt XVI przyjął obie prezydent na osobnych audiencjach.
      Spotkały się też one z kardynałem sekretarzem stanu Tarcisio Bertone i z szefem
      watykańskiej dyplomacji Dominique’iem Mambertim. Jak poinformowało Biuro Prasowe
      Stolicy Apostolskiej, „podczas serdecznych rozmów przypomniano z wdzięcznością
      chwalebne dzieło mediacji sługi Bożego Jana Pawła II i śp. kard. Antonio Samoré,
      którzy pomogli obu krajom zażegnać na drodze dialogu długoletni spór
      terytorialny. W szczególności zauważono, że w ostatnim ćwierćwieczu porozumienie
      to przyniosło obu bratnim narodom konkretne owoce. Nadal jest ono przykładem i
      wzorem dla krajów Ameryki Łacińskiej i całej wspólnoty międzynarodowej” –
      czytamy w komunikacie watykańskiego biura prasowego. Zaznacza się w nim również,
      że z obu prezydent wymieniono opinie o aktualnej sytuacji międzynarodowej.

      Następnie Cristina Fernández de Kirchner i Michelle Bachelet złożyły kwiaty na
      grobie Jana Pawła II. Stamtąd delegacje Argentyny i Chile udały się do pałacyku
      Piusa IV, będącego siedzibą Papieskiej Akademii Nauk. To w tym właśnie miejscu
      18 października 1984 r. przedstawicielom obu krajów przekazano oficjalny tekst
      traktatu o pokoju i przyjaźni, wypracowany w ciągu prawie 6 lat mediacji. 29
      listopada tegoż roku został on podpisany w Sali Królewskiej Pałacu
      Apostolskiego. W jednej z sal pałacyku Piusa IV kard. Bertone i obie prezydent
      odsłonili tablicę upamiętniającą papieskie pośrednictwo w osiągnięciu porozumienia.


      www.radiovaticana.org/POL/Articolo.asp?c=338107
    • isma Re: Panna nad pannami 10.01.10, 23:33
      Ale w druga strone tez mozna przegiac, prosze panow:

      „Nie powstało na ziemi żadne dobro bez kobiety”

      jms

      dodane 2010-01-10 11:47

      W sobotę w Krakowie podczas Sesji kolbiańskiej organizowanej przez franciszkanów
      uczeni dowodzili wyjątkowej roli kobiety oraz kapłana w Kościele i w świecie.
      „Nie powstało na ziemi żadne dobro bez kobiety”

      „Kobieta ma większe i ważniejsze zadanie niż mężczyzna, oraz że nie powstało na
      ziemi żadne dobro, które nie przeszłoby przez ręce i serce kobiety” powiedział
      ks. prof. Tomasz Jelonek z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

      Ks. prof. Tomasz Jelonek z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie
      postawił tezę, że „kobieta ma większe i ważniejsze zadanie niż mężczyzna, oraz
      że nie powstało na ziemi żadne dobro, które nie przeszłoby przez ręce i serce
      kobiety”.

      Na potwierdzenie tych słów przywołał dwa istotne fakty z historii. „Sam Pan Bóg
      bez kobiety nie mógł się obejść. Od Jej słowa zależało przyjście na świat
      Zbawiciela. W przyjściu Chrystusa na świat Bóg mógł się obyć bez mężczyzny
      (poczęty z Ducha Świętego – przyp. red.), ale nie mógł obyć się bez kobiety
      (urodzony z Maryi – przyp. red.). Podobnie prawdę o swoim zmartwychwstaniu
      przekazał za pośrednictwem kobiety. Jej pierwszej się objawił Zmartwychwstały i
      ona przyniosła apostołom tę wiadomość. Św. Maria Magdalena stała się apostołką
      apostołów” – przypomniał.

      Z kolei dr Monika Waluś z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
      przedstawiła kilka sylwetek kobiet ze Średniowiecza i czasów nowożytnych, w
      których panie odgrywały ogromną rolę w ewangelizacji, nauczaniu, wychowaniu, w
      animowaniu wspólnot chrześcijańskich, kierownictwie duchowym i formacji kobiet,
      zakonnic czy przyszłych kapłanów.

      Wspomniała także, że aż 214 dokumentów Kościoła poświęconych jest kobietom.
      Szczególną uwagę zwróciła na List do kobiet Jana Pawła II z 1995 r., w którym
      papież pisze o wkładzie kobiet w dzieje ludzkości nie mniejszym niż mężczyzn, a
      na pewno realizowanym w o wiele trudniejszych warunkach.

      Wykazała nadto jak wielkim orędownikiem kobiet był kard. Stefan Wyszyński. Przy
      okazji przytoczyła kilka jego znaczących wypowiedzi, które łamały stereotypy nt.
      kobiet, jak chociażby słowa: „Widzimy, że mit o zaniżeniu intelektualnym kobiety
      i jej uzdolnień załamuje się i nie jest usprawiedliwiony. W miarę, jak kobiety
      wchodzą w różne dziedziny życia społecznego czy zawodowego, odsłaniają mnóstwo
      zdolności, które dotychczas były niedocenione lub nawet nieznane”.

      Choć tak wiele miejsca podczas tegorocznej sesji kolbiańskiej poświęcono
      kobietom, to jednak tematem 9. konferencji był kapłan, którego wzór dał św.
      Maksymilian.

      Wikariusz krakowskiej prowincji franciszkanów o. Paweł Dybka zachęcał, aby ze
      Świętego franciszkanina czerpać przykład bycia odważnym, mądrym oraz kochającym
      Boga i człowieka. Wskazał na źródło tych cnót - na Boga, głęboką z nim relację.

      Przytoczył też słowa Matki Teresy z Kalkuty: „Spędzaj jedną godzinę dziennie na
      adorację Twojego Pana i nie rób niczego, o czym wiesz, że jest złe, a będziesz w
      porządku”.

      Na zaproszenie franciszkanów do Krakowa przybył też red. Tomasz Terlikowski,
      prezes „Frondy”, który mówił o obrazie kapłana we współczesnych mediach i
      koniecznej w nich jego obecności.

      „Media w Polsce, zwłaszcza informacyjne, ciepło traktują Kościół. Chętnie
      informują o wszystkich nowych inicjatywach podejmowanych przez niego” – dowodził.

      Apelował, aby nie bać się mediów, rozumieć je, być do ich dyspozycji. Mówił o
      konieczności obecności duchownych w mediach. „Nieobecni nie mają racji. Obecność
      duchownych w mediach zmienia obraz na lepsze. Poprawia wizerunek Kościoła. Media
      są skuteczną przestrzenią w preewangelizacji” - twierdził.

      „Nie jest ważną rzeczą czy kapłani będą się cieszyli dobrą opinią w mediach,
      ważne jest, aby Jezus Chrystus był skutecznie głoszony” - spointował.

      Sesja kolbiańska organizowana jest przez Wyższe Seminarium Duchowne
      Franciszkanów im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, Ośrodek Studiów
      Franciszkańskich oraz Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Termin
      nie był przypadkowy. 8 stycznia minęła 115. rocznica urodzin Świętego
      franciszkanina, byłego studenta i wykładowcy, a obecnie


      info.wiara.pl/doc/408964.Nie-powstalo-na-ziemi-zadne-dobro-bez-kobiety
      Czytalam zmywajacemu slubnemu, a ten teatralnie zlapal sie za serce: no,
      wychodzi na to, ze jak czlowiek nie zostal ksiedzem lub nie urodzil sie kobieta,
      to Kosciol go olewa wink)).
      • wiesia140 Re: Panna nad pannami 09.11.10, 10:18
        Spędzaj jedną godzinę dziennie na
        adorację Twojego Pana i nie rób niczego, o czym wiesz, że jest złe, a będziesz w
        porządku”. z tą godziną to może być problem , ale słowa wciąż aktualne , niby to takie proste , nie czyń nic złego , a jednocześnie takie trudne, niby tak blisko , a jednak tak daleko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka