Dodaj do ulubionych

Kościól w tle...

09.06.08, 12:11
W książkach dla młodziezy na ogół go nie ma. Młodzież nie ma
problemu z " chodzeniem do kościoła", niewyrozumiałymi w tym temacie
rodzicami, egzaminami do bierzmowania,aborcją czy wczesnym
rozpoczynaniem współżycia.... Oczywiście pamiętam, że " kościól w
tle" jest u Musierowicz i w " Ani z Zielonego Wzgórza"
Ale... spoglądam, co też moja Średnia przyniosła z biblioteki. "
Wszystko dobrze" Ewy Bylicy. Łatwa, miła lektura o problemach 13-14
latki... A w środku niespodzianka
" Była niedziela i właśnie Julka, Michał i mama wrócili z kościoła.
- Misiu, czy ty zawsze musisz dostarczać mi takich okropnych
przeżyć, nawet w kościele, podczas mszy świętej ? "....
a potem zabawny opis tychże przeżyć związanych z prowadzanem do
kościoła nieużego dziecka....
Pamiętacie jakieś książki " z kościólem w tle" ?
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: Kościól w tle... 09.06.08, 13:31
      negatywnie - też w książce dla wczesnych nastolatek, "Trzynastka na karku"
      Katarzyny Majer albo Majger, dziecko śpi w pokoju z książkami, więc nie moge
      sprawdzić, jest katechetka-zakonnica, która 'się czepia' wyglądu (pomalowane
      paznokcie albo włosy pofarbowane, już nie pamiętam dokładnie)
      • maika7 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 18:05
        > Katarzyny Majer albo Majger,

        Majgier (katarzyna.majgier.pl/). Przypomniałaś mi właśnie, że chciałam
        zerknąć jak pisze i jakoś do tej pory tego nie zrobiłam smile)
        • maika7 aj, link błędny 09.06.08, 18:07
          katarzyna.majgier.pl/index.php?k=7
          nie wiem dlaczego nie wchodził, ten powinien dzialać.
    • mary_ann Jeżycjada:-) n/txt 09.06.08, 14:50
      • mary_ann Re:uppsss... - już było 09.06.08, 14:51
        Przepraszam, nie zauważyłam, że "Jeżycjada" była już u Mader...
    • minerwamcg Re: Kościól w tle... 09.06.08, 17:50
      "Przygody Tomka Sawyera" smile)))) Ale tam kościół jest przedstawiony
      tak "niewychowawczo", że chyba może robić za antyprzykład smile

      Problem z tym, że nie dorobiliśmy się jeszcze "niepodległościowej"
      klasyki młodzieżowej. Ta co jest, wszystkie Niziurskie, Bahdaje,
      Snopkiewicz i Siesickie powstały za komuny, gdzie jak było -
      wiadomo.
      Sporo kościoła i Kościoła jest u Makuszyńskiego. Księża są zawsze
      mądrzy i dobrzy, Pan Bóg najwyżej zasłania twarz patrząc na czyjeś
      szaleństwa, a modlitwy, zwłaszcza dzieci, są wysłuchane. Dziwna
      rzecz, ale sporo z tych religijnych akcentów przepuszczała cenzura
      nawet za komuny...

      Niestety, co do nowej literatury dla młodzieży muszę się przyznać do
      ignorancji. Znam dobrze chyba tylko Jeżycjadę, a o tej już pisano.
      • mader1 A... Makuszyński :) 09.06.08, 20:05
        Dzięki za przypomnienie Makuszyńskiego smile, świetnie się czyta i
        wprawdzie Średnia przeczytała już wszystko, co mogła, ale nie
        podczytując z nią, zapomniałam smile
        A to można i chłopakowi " sprzedać".
    • magdalaena1977 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 18:13
      Ale to samo jest z dorosłą literaturą współczesną. Niewiele teraz się pisze
      normalnych realistycznych powieści dziejących się współczesnej Polsce , ale
      sprawy religii są w nich zwykle dyplomatycznie pomijane.
      A przecież kościoły nie są puste i statystycznie część bohaterów powinna
      praktykować tak ... automatycznie.

      Jeszcze gorzej jest z granicą. Czytałam kiedyś kryminał "Śmierć i trochę
      miłości" Aleksandry Marininy
      merlin.pl/Smierc-i-troche-milosci-okladka-miekka_Aleksandra-Marinina/browse/product/1,566341.html
      Pierwszą ofiarą jest panna młoda zastrzelona w moskiewskim (?) urzędzie stanu
      cywilnego. Przy okazji poznajemy całą plejadę młodych par z różnych grup
      rosyjskiego społeczeństwa. Bogaci, biedni, z miłości i z wyrachowania. Tylko ,
      że ŻADNA powtarzam ŻADNA para nie bierze pod uwagę ślubu w cerkwi czy innej
      ceremonii religijnej !!!

      Potem czytałam dokładniej i stwierdziłam, że cerkiew nie pojawia sie
      nawet jako element miejskiego krajobrazu.
      • mader1 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 20:07
        > A przecież kościoły nie są puste i statystycznie część bohaterów
        powinna
        > praktykować tak ... automatycznie.

        Prawda ? Jedno zdanie choć... wcale nie musi byc pochlebne. A tu
        jakby tego wszystkiego nie było.
    • audita Re: Kościól w tle... 09.06.08, 18:26
      Dzieki, Maderku, za temat.
      Tez sie kiedys nad tym zastanawialam - i rzeczywiscie, ogromna
      wiekszosc ksiazek dla dzieci jest "neutralna swiatopogladowo".
      W polskiej literaturze to chyba tylko przed wojna, w ksiazkach dla
      dorastajacych panienek, mimochodem.
      Po wojnie - u Snopkiewiczowej w "Slonecznikach" (?) - w osobach
      oblesnego ksiedza i lokalnych dewotek. Akcja dzieje sie chyba we
      wczesnych latach piedziesiatych, a ksiazka pisana jest z jedynego
      slusznego (wowczas) punktu widzenia.
      Potem chyba nic - az do Musierowicz.
      Przy czym w Jezycjadzie tematy koscielne pojawiaja sie dopiero w
      dalszych czesciach (nie mam teraz pod reka, wiec nie sprawdze, od
      ktorej dokladnie). Nb dzieki temu Gabrysia moze wyjsc powtornie za
      maz, bo z Pyziakiem miala tylko slub cywilny smile)))))))
      (to przyczynek do rozwazan w watku o malzenstwach...)


      Z literatury obcej, tak na szybko, przypominam sobie tylko scene
      z "Malej ksiezniczki", gdzie wychowanki pensji chodza parami na
      nabozenstwo (a Sara w pierwszej parze smile


      To co, szukamy dalej?

      PS. Jest! W pustyni i w puszczy! Kiedy Stas odmawia "Pod Twoja
      obrone..."
      • verdana Re: Kościól w tle... 09.06.08, 18:39
        Kosciół jest - wyobraxcie sobie - w Płomyku z roku 1958 czy 59. I to
        w osobie mądrego księdza, ktory tlumaczy, ze przesladowanie
        chodzacych do kosciola i nie chodzacych jest równie złe. Wiekszość
        dzieci w klasie chodzi i do Kosciola i na religię.
        Stosunkowo duzo jest tez w podrecznikach szkolnych z lat...
        stalinowskich.
      • minerwamcg Re: Kościól w tle... 09.06.08, 20:47
        To i w "Małym lordzie" kilka scen odbywa się przy wyjściu z
        kościoła smile
        Ponadto regularnie wzywają świętych (choć zyją nie bardzo
        świątobliwie!) Robin Hood i jego wesoła kompania.

        Aaa! I przecież "Winnetou"! Z pobożnym Old Shatterhandem i tytułowym
        bohaterem, który umiera mówiąc "Winnetou jest chrześcijaninem".
      • a_weasley Re: Kościól w tle... 17.06.08, 09:45
        audita napisała:

        > PS. Jest! W pustyni i w puszczy! Kiedy Stas
        > odmawia "Pod Twoja obrone..."

        "Pod Twoją obronę" to jeszcze pikuś.
        Nawraca Kalego.
        Spełniając życzenie umierającego Lindego, chrzci z wody pogrążonych w śpiączce
        Murzynów.
        Wadzi się z Bogiem, żeby to jego ukarał, jeżeli zgrzeszył zabijając Arabów, ale
        żeby Nel nie umierała.
        No i przede wszystkim dumnie odrzuca ofertę Mahdiego.
        Tę ostatnią scenę mocno zaakcentowała moja mama na egzaminie wstępnym do szkoły
        średniej, opisując swoją ulubioną postać literacką. Nic osobliwego, tyle że rok
        to był bodajże 1950. Nauczycielka, która to miała sprawdzać, przeczytała (bo
        szczęśliwie mama skończyła przed czasem), wycałowała ją serdecznie, wpisała do
        protokółu piątkę i wyrzuciła wypracowanie do śmieci.
      • luccio1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 13:33
        Ba - jest i mocniejsza scena: kiedy Staś odmawia Mahdiemu...
    • mmk9 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 20:27
      Dobraczyńskiego "Marcin powraca z daleka". Bohater jest
      ministrantem, synem Polki i Niemca/kwestia pojednania/, świadkiem
      wyboru Jana XXIII. Wiara-niewiara a uczciwość itd. Nie wyrzuciłam
      mimo PRONu smile))
      • minerwamcg Re: Kościól w tle... 09.06.08, 20:35
        PRON nie PRON, Dobraczyński był na ogół po prostu niezłym pisarzem.
        Jego "Listy Nikodema" są najlepszym "fanfiktem" do Biblii jaki znam,
        lepszym od "Jezusa z Nazaretu" nie splamionego współpracą z PRONem
        Brandstaettera.
        Odwaliło człowiekowi na stare lata, trudno. Ale książki (niektóre,
        bo część to czytadła) naprawdę niezłe.
        • luccio1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 00:59
          Najlepszą książka Dobraczyńskiego jest "Kościół w Chochołowie" (rzecz o księdzu
          Bleszyńskim, proboszczu w Sidzinie - i jego rewolucyjnych formach duszpasterstwa
          [świeckie katechetki "Sidziniarki"]).
          • minerwamcg Re: Kościól w tle... 24.08.08, 13:24
            Trudno powiedzieć, czy "najlepszą", osobiście wyżej cenię "Listy
            Nikodema" jako świetne fanfiction do Biblii, są też
            zwolennicy "Świętego miecza", "Spotkań jasnogórskich" i innych
            tytułów.
            Ale że owszem, bardzo dobrą, to prawda.
            • luccio1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 13:38
              Tytułu "Listów" użył w sensie odwrotnym biskup Życiński, publikując (jako "Józef
              z Arymatei") w Tygodniku Powszechnym cykl "Listów do Nikodema" - zaraz pierwszą
              zimą i wiosną stanu wojennego

              ("kręgi przemawiające Albiniaszem"; "Klapiniasz", jerozolimczyk od zawsze,
              "którego akcent wskazuje na pochodzenie z zabitej dechami wioski w północnej
              Galilei", rozważania, ile jest warte miejsce w Sanhedrynie - itp.).
    • minerwamcg Andrzej Pilipiuk! 09.06.08, 20:41
      Trudno powiedzieć, czy to dla młodzieży czy nie, ale generalnie
      fantastyka i fantasy jest uważana za literaturę młodzieżową.
      Pomijając "Jakuba Wędrowycza", który w religii osadzony jest tyleż
      mocno, co przewrotnie smile))), warto polecić "Kuzynki". Bohaterowie,
      od alchemika Michała Sędziwoja począwszy, są en bloc religijni,
      postacie duchownych sympatyczne, a całość po prostu bardzo dobrze
      się czyta.

      Z innych polskich twórców fantasy Sapkowski to zdeklarowany ateusz,
      a Białołęcka agnostyczka z nachyleniem w stronę mniej więcej
      deizmu smile
      • magdalaena1977 Re: Andrzej Pilipiuk! 09.06.08, 21:46
        Ale przecież Rafał Aleksandrowicz czy Radosław Tomaszewski też nie praktykują.
        Przynajmniej nie w sposób zauważalny dla czytelnika.
        Nie chodzi mi tu jakąś głęboką duchową religijność, tylko właśnie takie
        naturalne "chodzenie do kościoła".
        • minerwamcg Re: Andrzej Pilipiuk! 09.06.08, 22:10
          Ale już bohaterom nowych "Panów Samochodzików", tych pisanych przez
          Pilipiuka właśnie, zdarza się chodzić na mszę i modlić.
      • paszczakowna1 Mark Huberath, OT 10.06.08, 12:16
        > Z innych polskich twórców fantasy Sapkowski to zdeklarowany ateusz,
        > a Białołęcka agnostyczka z nachyleniem w stronę mniej więcej
        > deizmu smile

        A Marka Huberatha znasz? IMO, to chyba najlepszy polski pisarz fantastyki (bodaj
        jedyny, który napisał powieść, która jest uczciwą powieścią, z początkiem i
        końcem, a nie zlepkiem opowiadań albo telenowelą). On pisze coś, co można by
        nazwać fantastyką religijną, mocno osadzoną w chrześcijaństwie (a raczej
        specyficznie w katolicyzmie). Bardzo polecam, choć nie osobom wpadającym łatwo w
        przygnębienie - w większości są skrajnie pesymistyczne. (Mój ojciec po lekturze
        "Ostatnich, którzy wyszli z raju" przez kilka dni dochodził do siebie.)
        • minerwamcg Re: Mark Huberath, OT 16.06.08, 23:11
          > A Marka Huberatha znasz? IMO, to chyba najlepszy polski pisarz
          >fantastyki (bodaj jedyny, który napisał powieść, która jest uczciwą
          >powieścią, z początkiem i końcem, a nie zlepkiem opowiadań albo
          >telenowelą).

          Polemizowałabym, czy jedynym - nie sposób tego odmówić ani
          Sapkowskiemu po "Narrenturm" ani Białołęckiej
          po "Wiedźma.com". "Kuzynki" też mają wybitnie powieściową strukturę,
          choć jak na mój gust o jeden tom za wiele. A "Achaja" Ziemkiewicza?
          To samo. Nie wiem, jak pisze Grzędowicz ani Kossakowska, do Komudy
          też się dopiero przymierzam.

          >On pisze coś, co można by nazwać fantastyką religijną, mocno
          >osadzoną w chrześcijaństwie (a raczej specyficznie w katolicyzmie).

          Chwali się, chwali.

          >Bardzo polecam, choć nie osobom wpadającym łatwo w
          > przygnębienie - w większości są skrajnie pesymistyczne.

          No to kiszka. Po poprzednim zdaniu już się oblizywałam, a tu rzyć
          blada sad Niestety, literatura ma na mnie wpływ wręcz okropny.
          • paszczakowna1 Re: Mark Huberath, OT 17.06.08, 13:22
            Achai nie czytałam - jakoś mnie odrzucało, pewnie niesłusznie. "Kuzynki"
            jednakowoż za konstrukcyjnie słabiutkie uważam (jakieś wątki nie w pięć ni w
            dziewięć w rodzaju tego szalonego nauczyciela chyba w 1-szy tomie, telenowelaste
            toto), choć skądinąd sympatyczne są. "Wiedźma.com" muszę jeszcze przeczytać (i
            na pewno przeczytam, bo Białołęcką bardzo lubię). "Narrenturm" cieżko mi uznać
            za powieść osobną, bo nie ma zakończenia. Cała "Trylogię husycka" (jak można
            powieści w trzech tomach nie dać tytułu?) owszem, powieściopodobna (acz deczko
            scenariusz do RPG mi przypomina niejaką monotonią akcji), i lepsza pod tym
            względem niż pięcioksiąg wiedźmiński (który był konglomeratem czyli brekcją, nie
            powieścią).

            > No to kiszka. Po poprzednim zdaniu już się oblizywałam, a tu rzyć
            > blada sad Niestety, literatura ma na mnie wpływ wręcz okropny.

            No, ja bym jednak zachęcała. "Miasta pod skałą" uważam za najlepszą polską
            powieść ostatnich lat w ogóle (i ta w ogólnej wymowie raczej ostrożnie
            optymistyczna jest). Dobra recenzja jest tu:
            katedra.nast.pl/artykul/130/Huberath-Marek-S-Miasta-pod-Skala/

            Spośród krótszych form "nie dołujące" (i dobre) są "Maika Ivanna" (tylko skąd Ty
            to teraz weźmiesz, chyba tylko w "Nowej Fantastyce" było) - z ciekawym motywem
            "chrześcijaństwo a Obcy", "Balsam długiego pożegnania" (w zbiorze opowiadań pod
            tymże tytułem, 2006) i "Kocia obecność". Świetne są jego wczesne opowiadania
            "Kara większa" i "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..." (debiut w 1987 łącznie z
            "Wiedźminem" Sapkowskiego w konkursie "Fantastyki" - i "Wrócieeś Sneogg,
            wiedziaam..." wygrało z "Wiedźminem", zresztą 100% słusznie), faktycznie
            przygnębiające (ale nie aż tak jak „Trzy kobiety Dona”wink, ale warto zaryzykować,
            bo literatury tej klasy pominąć po prostu nie można.

            Podsumowując, radzę, kup "Balsam długiego pożegnania" (niedawno wydane,
            najważniejsze opowiadania tam są, niestety oprócz nich są i znacznie słabsze
            opowiadania i jeszcze jakieś dziwne ścinki) i przeczytaj tam opowiadanie
            tytułowe, "Kara większa", "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..." i "Kocią obecność", a
            starannie omiń opowiadania „Trzy kobiety Dona” (dobre, ale super-dołujące),
            "Absolutny powiernik Alfreda Dyjaka" (też dołujące, a słabsze). "Ostatni, którzy
            wyszli z raju" (też tam) to niezła mikropowieść (też z interesująco
            potraktowanym tematem chrześcijaństwa w skali kosmicznej), ale pesymistyczna bardzo.
            • minerwamcg Re: Mark Huberath, OT 17.06.08, 14:05
              De gustibus, aczkolwiek IMHO przynależności do określonego gatunku literackiego
              nie ocenia się na podstawie potrzebności bądź niepotrzebności wątków,
              podobieństwa do RPG, lub istnienia bądź nieistnienia wspólnego tytułu.
              • paszczakowna1 Re: Mark Huberath, OT 17.06.08, 17:34
                Nieporozumienie - ja oceniam nie tyle przynależności do gatunku powieść, co
                jakość konstrukcji fabuły powieściowej. (Acz zdarza się i konstrukcja fabuły
                taka, że gatunek zaczyna budzić wątpliwości.) A tu już brak panowania nad
                wątkami, lub ich samopowtarzalność zaczyna mieć znaczenia. Co do tytułu, ja się
                po prostu dziwię, bo dla mnie dopiero cała "trylogia" jest skończonym utworem.
                Wyszło coś takiego, jakby Sienkiewicz dał osobne tytuły każdemu z trzech tomów
                Potopu, a nie zatytułował całości.
      • paszczakowna1 Re: Andrzej Pilipiuk! 24.08.08, 11:11
        O, dobrze że wątek podbity, dziękuję.

        Otóż przeczytałam zarówno najnowszą książkę Białołęckiej ("Wiedźma.pl") jak i
        Pilipiuka ("Oko jelenia. Droga do Nidaros") i mam poczucie znacznego kontrastu.

        Białołęcką zawsze bardzo lubiłam (choć i tak jej fanfiki są najlepsze), a tu
        rozczarowanie. Pomysł ciekawy, ale wykonanie, uważam, słabe (choć jest kilka
        dobrych fragmentów). Do Pilipiuka natomiast miałam stosunek sceptyczny (IMO
        talentu mu nie brakuje, ale się rozmieniał na drobne), "Oko jelenia. Droga do
        Nidaros" nabyłam jako czytadło podróżne (zresztą akurat leciałam do Norwegii,
        tyle że jeszcze bardziej na północ wink) i bardzo miło się zdziwiłam. Pomysł tu z
        kolei taki sobie (i początek nieosobliwy), ale dalej czyta się doskonale.
        Pilipiuk przestał chyba wreszcie produkować książki na akord, i pozytywne skutki
        widać wyraźnie. Język piękny, realia historyczne są doskonałe - chciałabym, by
        Pilipiuk napisał kiedyś powieść historyczną (wiem, gatunek niemodny i
        nierynkowy, niszę ekologiczną zajęło fantasy), bo to jego najmocniejsza strona.
        Kościół jest jak najbardziej, nawet nie tyle w tle, co momentami na pierwszym
        planie (choć ze względu na sceny drastyczne książka raczej od 13-15 lat, więc do
        wątku do nie końca pasuje). Na ciąg dalszy czekam, i z przyjemnością nabędę
        (którego to uczucia po "Kuzynkach" nie miałam).
        • minerwamcg Re: Andrzej Pilipiuk! 24.08.08, 21:44
          A, nie, nam się akurat "Wiedźma" bardzo podobała.
          • magdalaena1977 Re: Andrzej Pilipiuk! 24.08.08, 23:19
            Mnie też się podobała.
            Nie znam Ewy Białołęckiej osobiście tylko z netu, ale osobowość wiedźmy była
            bardzo do niej podobna, przez co czytanie było jeszcze przyjemniejsze.
            • paszczakowna1 Re: Andrzej Pilipiuk! 25.08.08, 00:00
              To sobie powtórzę za jakiś czas. Może po prostu za wysokie miałam oczekiwania.
              Nie spodobał mi się głównie wątek kryminalny, taki na doklejkę.
              • paszczakowna1 Re: Andrzej Pilipiuk! 08.10.08, 13:49
                Z recenzenckiego obowiazku donosze, ze 'Wiedzma' przy drugim czytaniu faktycznie
                sporo zyskala, choc nadal mnie nie zachwyca (z wyjatkiem fragmentow). Natomiast
                nabylam drugi i trzeci tom 'Oka jelenia', i jest dramat. Drugi tom wykazuje
                wszystkie najgorsze cechy tworczosci Pilipiuka, i niemal nie nadaje sie do
                czytania (niemal, bo jest ze 30 stron dobrych). Czy 'Fabryka Slow' (nomen omen)
                nie ma redaktora, ktory by kazal Pilipiukowi wyrzucic polowe tekstu (w tym 90%
                monologow wewnetrznych bohaterow), a druga polowe starannie przepisac (ze
                szczegolnym uwzglednieniem marysuizmu bohaterki, licznych nieprawdopodobienstw
                psychologicznych, oraz sprzecznosci wewnetrznych)? Od poczatku mialam zle
                przeczucia, bo nastepne tomy pojawily sie zbyt szybko, ale czegos takiego sie
                nie spodziewalam. Trzeci tom jest znowu niezgorszy, wiec podejrzewam, ze drugi
                powstal jako zapychacz zarobkowy (tym bardziej, ze cykl oryginalnie mial byc
                trzytomowy, a teraz jest czterotomowy). Brak szacunku dla wlasnej tworczosci i
                dla czytelnikow.
        • a_weasley Re: Andrzej Pilipiuk! 24.08.08, 23:23
          paszczakowna1 napisała:

          > Białołęcką zawsze bardzo lubiłam
          > (choć i tak jej fanfiki są najlepsze),

          Prawda? W ogóle najpierw zetknąłem się z jej FF, a potem dopiero się
          dowiedziałem, że pisze jeszcze oficjalnie i jak się nazywa.
          Bardzo mnie potem bawiły recenzje fanfiktów wyżej wymienionej chwalące brak
          błędów albo sugerujące, żeby może zamiast FF po prostu napisała jakąś książkę,
          którą można by wydać oficjalnie.
          • paszczakowna1 Re: Andrzej Pilipiuk! 24.08.08, 23:59
            > Prawda? W ogóle najpierw zetknąłem się z jej FF, a potem dopiero się
            > dowiedziałem, że pisze jeszcze oficjalnie i jak się nazywa.

            Ja też. Do lektury jej FF siostra mnie zachęciła. Moja pierwsza reakcja była -
            fanfiki do HP? Życie jest za krótkie, żeby to czytać (FF tolkienowskie, co
            innego). A jednak... Poważnie uważam, że są lepsze (i to znacznie) od oryginału.

            > Bardzo mnie potem bawiły recenzje fanfiktów wyżej wymienionej chwalące brak
            > błędów albo sugerujące, żeby może zamiast FF po prostu napisała jakąś książkę,
            > którą można by wydać oficjalnie.

            W jednym wpisie (już po wydaniu "Róży Selerbergu" - w przeróbce opowiadania
            niestety straciły sporo na urodzie) w mocnych słowach oskarżono ją o plagiat.
    • nati1011 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 21:55
      O ile pamietam, to kosciół w literaturze pojawia się tylko z okazji
      ślubów i ew umierania. Tudzież można spotkać księdza po drodze jak
      np w Szatanie z 7 klasy. Chociaż tam to chyba nawet raz do kościoła
      idą.

      Może po prostu kiedyś kosciół i wiara były tak oczywiste, że nie
      warto było o tym pisac: jak o myciu czy ubieraniu? Tak sobie
      optymistycznie myślę. A moze był tak odległy jako instytucja, ze
      strach było go dotykać?
      • minerwamcg Re: Kościól w tle... 09.06.08, 22:09
        Na plebanię idą, albowiem akcja jednego rozdziału w ogóle odbywa się
        u księdza. Ten ksiądz ma tam całkiem sporo do roboty, bo u niego
        kuruje się poszkodowany Francuz i jego obdarowuje banknotem
        stuzłotowym "na biednych" - i później tenże ksiądz ma kłopot z
        rozmienieniem takiej "potwornej" sumy smile))
        • a_weasley Re: Kościól w tle... 17.06.08, 09:48
          minerwamcg napisała:

          > obdarowuje banknotem stuzłotowym "na biednych" -
          > i później tenże ksiądz ma kłopot z
          > rozmienieniem takiej "potwornej" sumy smile))

          Myślę, że w tej chwili też w popegeerowskiej wsi z rozmienieniem tysiączłotówki,
          gdyby taki banknot był w obiegu, byłyby kłopoty.
          • minerwamcg Re: Kościól w tle... 17.06.08, 10:41
            Rzecz dzieje się na Litwie wśród ubożuchnej szlachty: okoliczni dziedzice
            oświadczyli, że owszem, mogliby rozmienić banknot, ale po żniwach, jak
            sprzedadzą zboże smile Makuszyński zapewne serdecznie przesadza jak to on, ale coś
            na rzeczy jest, że bogactwa wielkiego tam nie było, przynajmniej nie w
            pieniądzach, bo np. w inwentarzu i innych dostatkach gospodarskich pewnie było
            lepiej. Poza tym na tamtegoczesnej wsi sporą część obrotu towarowego załatwiało
            się jak za króla Gwoździa, handlem wymiennym albo "za odrobek".
            Tak czy siak sto złotych od Francuza pewnie się "biednym kochanego księdza
            proboszcza" przydało i szybko zostało rozdysponowane.
            • a_weasley Re: Kościól w tle... 17.06.08, 13:32
              minerwamcg napisała:

              > Tak czy siak sto złotych od Francuza pewnie się
              > "biednym kochanego księdza proboszcza" przydało
              > i szybko zostało rozdysponowane.

              A na tamtejsze wiejskie warunki to był pieniądz. Znałem człowieka, którego
              ojciec - prawda, że na Polesiu, a nie na Wileńszczyźnie - robił za strasznego
              burżuja, bo miał rentę wojskową, całe 60 zł.
    • magdalaena1977 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 22:03
      w "Kamieniach na szaniec" bohaterowie się modlą - szczególnie pamiętam jak jeden
      z nich (Alek ?) ma moralne problemy z zabijaniem Niemców i żeby je rozwiązać
      idzie do dobrego spowiednika.
      • minerwamcg Re: Kościól w tle... 09.06.08, 22:17
        Z takich rozterek był znany Jaś "Bonawentura" Romocki...

        U Szklarskiego (seria "Tomków") o religii wspominane jest nader
        dyskretnie. Czasem Smuga westchnie "miejmy nadzieję, że Opatrzność
        ustrzeże nas przed najgorszym", czasem bosman wrzaśnie "Jezus,
        Maria!" - za to w ostatnim tomie, dokończonym a właściwie napisanym
        przez księdza Adama Zelgę, religijnych akcentów jest zauważalnie
        więcej smile))
    • maika7 Re: Kościól w tle... 09.06.08, 23:09
      "Historia żółtej ciżemki" wokół koscioła bardzo "sie kręci" smile
      no i mnóstwo legend i baśni
      • minerwamcg Re: Kościól w tle... 10.06.08, 11:28
        Ojjj... a oglądałaś filmową wersję "Historii", z 1961 roku? Gdyby to
        nie było takie smutne pękłabym ze śmiechu na widok starań reżysera,
        żeby z filmu usunąć wszystko, co się łączy z religią i Kościołem.
        Nie ma Szymona z Lipnicy, nie ma Długosza, a Wit Stwosz mówi o
        ołtarzu tak, jakby to była luksusowa meblościanka z szafką na
        kryształy smile))
        • maika7 Re: Kościól w tle... 10.06.08, 14:45
          > Ojjj... a oglądałaś filmową wersję "Historii", z 1961 roku?

          Albo nie oglądałam, albo oglądałam i bylam jak zwykle zdegustowana, ze film
          "spłaszcza książkę do bryku" - więc z radością wyparłam z pamięci, albo pamnięć
          juz nie ta wink)

          Wolny czas uleciał na trochę (to w "temacie źródła" - do których wrócę), ale
          dzisiaj chyba przycupnę na trochę przy półce z książkami u Mlodej i poszperam -
          lubię wyprawy do krainy dzieciństwa.

          M.
        • paszczakowna1 Re: Kościól w tle... 10.06.08, 16:55
          > Ojjj... a oglądałaś filmową wersję "Historii", z 1961 roku? Gdyby to
          > nie było takie smutne pękłabym ze śmiechu na widok starań reżysera,
          > żeby z filmu usunąć wszystko, co się łączy z religią i Kościołem.
          > Nie ma Szymona z Lipnicy, nie ma Długosza, a Wit Stwosz mówi o
          > ołtarzu tak, jakby to była luksusowa meblościanka z szafką na
          > kryształy smile))

          Ja oglądałam dzieckiem będąc. Wycięcie wątków religijnych nie utkwiło mi w
          pamięci (podejrzewam, że uznałam to za rzecz normalną i oczywistą), pamiętam
          natomiast nadzwyczajną obfitość trocin i odpadów drzewnych w scenografii - i to
          bynajmniej nie w scenach z warsztatu.
          • minerwamcg Re: Kościól w tle... 16.06.08, 23:13
            pamiętam
            > natomiast nadzwyczajną obfitość trocin i odpadów drzewnych w
            scenografii - i to
            > bynajmniej nie w scenach z warsztatu.

            Scenografię robili Lidia i Jerzy Skarżyńscy, ja też pamiętam jakieś
            drewniane klocki walające się po podłodze smile I bardzo piękną
            czołówkę, stylizowaną na średniowieczne witraże.
          • luccio1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 13:31
            Oglądałem ten film raz. Nie "wziął" mnie - przeciwnie niż książka, którą
            czytałem wielokrotnie i do której czasem teraz nawet wracam.
    • mader1 Re: Kościól w tle... 10.06.08, 08:57
      rozglądałam się za taką książką u nas w domu... no ale one chyba
      same się przemieszczają... to była zdaje się " Rodzina Austinów" -
      Madeleine L'Engle
    • nati1011 A chata wuja toma? 10.06.08, 16:15
      Ale to już zupełnie niewspółczesne sad
      • minerwamcg "Dzieci z Bullerbyn" też niewspółczesne :) 17.06.08, 17:44
        A szkoda, bo jest tam pastor, który chrzci Kerstin i do którego jadą
        na przyjęcie wszyscy dorośli z trzech zagród. I jest wierszyk Lisy o
        Jezusku na słomie i jeszcze takie niby drobiazgi, a bardzo krzepiące
        w czasach komuny smile

        Bo nie wiem jak Wam, ale mnie właśnie za komuny akcenty religijne w
        książkach dodawały otuchy. Nawet takie drobne.
        • mmk9 Re: "Dzieci z Bullerbyn" też niewspółczesne :) 17.06.08, 21:14
          Oj, tak. Jeszcze "Ojcze nasz" w "Krolowej Sniegu". Zakompleksiła nas
          komuna chyba.
          • paszczakowna1 Re: "Dzieci z Bullerbyn" też niewspółczesne :) 17.06.08, 21:41
            Mam wrazenie, ze byl jakis szczegolnie starannie przestrzegany zapis na akcenty
            religijne w książkach dla dzieci - takiego np. C.S. Lewisa ksiazki dla doroslych
            (explicite przeciez religijne) PAX wydawal, a "Narnia" zaczela wychodzic dopiero
            chyba w 1983 (mimo ze starali sie o to od lat 50-tych).

            Musierowicz udalo sie przemycic w "Idzie sieprniowej" sptkanie Borejkow z
            Lisieckimi w niedziele przed kosciolem (i pare innych aluzji), ale to jedyny
            przypadek, jaki w polskiej ksiazce z tego okresu sobie przypominam. Musierowicz
            zreszta fascynowala mnie tym, ze one jedna opisywala cos, co bylo zyciem takim,
            jakie bylo mi znane (a np. skadinad dobre ksiazki Siesickiej nie dawaly mi tego
            poczucia).
            • minerwamcg Re: "Dzieci z Bullerbyn" też niewspółczesne :) 17.06.08, 21:51
              > Mam wrazenie, ze byl jakis szczegolnie starannie przestrzegany
              > zapis na akcenty religijne w książkach dla dzieci.

              Ale z drugiej strony, nie było w książkach dla dzieci oficjalnej
              pochwały niewiary. Poza Broszkiewiczem, oczywiście, bo ten
              apostołował gdzie mógł i nie mógł. Po prostu, jak dzisiaj w "Harrym
              Potterze" - problem nie istniał.
            • a_weasley Re: "Dzieci z Bullerbyn" też niewspółczesne :) 17.06.08, 22:11
              paszczakowna1 napisała:

              > Musierowicz udalo sie przemycic w "Idzie sieprniowej"
              > sptkanie Borejkow z Lisieckimi w niedziele
              > przed kosciolem

              Ale też to było już za Solidarności. Pierwszej, ale.
    • magdalaena1977 Re: Kościól w tle... 20.06.08, 22:50
      www.komiks.gildia.pl/komiksy/marzi/1
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4572982.html
      Może nie jest to książka dla dzieci sensu stricto, ale Kościół w tle a nawet na
      pierwszym planie jest w "Marzi" komiksie Marzeny Sowy o jej dzieciństwie w PRLu.
      Teoretycznie jest to pisane na rynek francuski, ale fascynujące jest
      odnalezienie się w szczegółach życia bohaterki (która jest raptem dwa lata
      młodsza ode mnie) - łącznie z opowiadaniem o pierwszej komunii - to połączenie
      przeżyć metafizycznych z wątkiem pierwszej spowiedzi w loczkach na głowie.
    • mader1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 00:10
      Krystyna Siesicka " Gorzko słodkie pocałunki" i w tej książce
      kościół po prostu jest, jeden z fragmentów :
      "Idący w pobliżu ksiądz proboszcz cofnął się i zajrzał do wózka z
      wydzierającym się ciągle królewiczem.
      - Oj, biedaku ! - zawołał na jego widok.- A co ta babcia z tobą
      wyprawia ? jakże pani może przykrywać go takim grubym kocykiem, pani
      Leńciu ? Powinien leżeć na golasa, żeby mu całe ciałko oddychało.
      - Ale dziś jest dużo chłodniej, niż było wczoraj, proszę księdza
      proboszcza, jakże ja bym mogła wozić go na golasa? A poza tym byłoby
      to trochę bezwstydne, nie uważa ksiądz proboszcz ?
      - A nie uważam ! Dlaczego bezwstydne ? Zdrowe po prostu, można mu
      cienką pieluchę i małe majteczki założyć, już jeżeli o to pani
      chodzi.
      Złożył szybko kocyk, wsunął go do siatki przymocowanej do wózka,
      zdjął królewiczowi śliniak, rozpiął sweterek z dzianiny i ściągnął
      mu ze stóp wełniane buciki...."
      smile
    • luccio1 Re: Kościól w tle... 24.08.08, 01:07
      Stanisława Platówna: "Chłopiec na polnej drodze".

      Kościół występuje tylko raz, pod sam koniec: główny bohater odbywa decydującą
      rozmowę ze swoją wakacyjną sympatią wieczorem, półstojąc półsiedząc na murku
      otaczającym cmentarz przykościelny.

      Poza tym: Babci Drylińskiej łatwiej jest chorować wśród swoich, w swojej izbie,
      pod swoimi obrazami...

      Natomiast stajenny z PGR, Michalak, nie ma czasu w niedzielne przedpołudnie, bo
      "wybiera się do znajomych"!!!

      (Skądinąd autorka, Lwowianka z urodzenia, zdołała "przepchnąć" w powieści fakt,
      że rodzina Drylińskich "musiała" po wojnie przenieść się spod Lidy na Dolny Śląsk
      [dlaczego - i w jakich okolicznościach - to już mieli dopowiedzieć młodemu
      czytelnikowi rodzice, a jeszcze lepiej babcia czy dziadek...]).
    • mamalgosia "Symfonia pastoralna" 08.10.08, 13:50
      Gide'a. czy ktoś to jeszcze pamięta?...
    • mader1 Re: Kościól w tle... 08.07.09, 10:58
      Z pobieżnego przejrzenia - nie miałam czasu calości obejrzeć, bo
      tego Pospieszalskiego musiałam przeczytać wink)))) - dla nastolatek,
      bardzo lekka.
      Marta Madera " Kroplówka z marzeniami"
      " - Ale wiesz, najlepszą opowieść o dzieleniu się prawdziwą miłością
      usłyszałam, jak byłam jeszcze bardzo młoda. Co śmieszniejsze, kazdy
      z nas ją słyszy przynajmniej raz w roku, tyle że mało kto zwraca na
      to uwagę. Uczestniczyłaś kiedyś w mszy w Wielką Sobotę, z
      poświeceniem ognia i wody ?
      - No pewnie!- potwierdziłą Lilka. Oprócz rorat, na które chodziła z
      dziadkiem ciemną nocą przez uśpione jeszcze ulice Mielca, z
      kolorowym lampionem w drżącej z porannego chłodu dłoni, msza w
      Wielką Sobotę była jednym z najwspanialszych wydarzeń roku. Nauczyły
      się z babcią wciskać do kościoła zaraz za procesją i obserwować, jak
      płomienie świec obejmują w posiadanie zaciemnioną światynię. A
      później pojawial sie błysk światła, rozbrzmiewały organy i potężny
      śpiew.
      Dla Lilki najpiekniejsze doznania religijne zdecydowanie mialy coś
      wspólnego ze swiatłem, ciemnością i płominiami świc.
      Dla cioci chyba także.
      - Jest taki fragment w pieśni pochwalnej Chrystusa- Światła o
      naturze ognia. " dzieli sie on, nie doznając uszczerbku". Pamiętasz
      to ? "
      • mader1 Re: Kościól w tle... 09.07.09, 09:41
        przejrzałam. To tak jakby jedna z naszych forumowiczek napisała wink
        Zabawna i mądra dla młodszej młodzieży smile
    • mader1 "Trzynasty miesiąc poziomkowy" 02.01.10, 17:21
      Siesicka

      nie tylko, że w tle. Jest o spowiedzi pewnej dyrektorki szkoły smile

      Zaczyna się tak " Myśl, żeby zajrzeć do kościoła i w zaciszu
      konfesjonału uwolnić się od grzechu, kusiła ją do tego stopnia, ze
      już dwukrotnie zajmowała kolejkę do młodego proboszcza, który
      zazwyczaj spowiadał w piątki i podobno był niezwykle wyrozumiały dla
      penitentów... "
      • stukotek nie dla dzieci, ale kościół jest 07.01.10, 08:19

        Katedra w Barcelonie - Ildefonso Falcones. Czytało się bardzo
        dobrze.
        i jeszcze książki Kena Foleta - "Filary ziemi" i "Świat bez końca"
        no i klasyka - Umberto Eco "Imię róży"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka