marzek2
22.09.08, 08:47
Jestem w szoku. Nasz dobry kolega, 37 lat miał wylew. Okazało się, że miał
tętniaka wrodzonego, o którym nie wiedział, który wczoraj pękł.
Kolega na OiOmie, lekarze dają marne szanse, na razie cieszę się, że przetrwał
noc, bo ponoć i to było wątpliwe.
Jest ponoć źle,bo ten tętniak był bardzo blisko pnia mózgu, dziś mają robić
następną tomografię, żeby zobaczyć co się dzieje.
Żona kolegi zadzwoniła do nas z płaczem jadąc do szpitala. Dojechałam do niej
i byłam z nią przez kilka godzin, chyba teraz to ze mnie schodzi dopiero, bo
wczoraj przy niej się trzymałam. Ona w rozsypce, mówi, że nie chce żyć bez
niego itp. Oddali jej przy mnie jego obrączkę, no okropne po prostu, jakby już
nie żył...
Bardzo proszę o modlitwę. Wiem, że cokolwiek by się stało on i tak jest na
dobrej drodze do Ojca, ale myśl o jego żonie i synku łamie mi serce.