Dodaj do ulubionych

pani od religii

24.09.08, 14:54
moja córka chodzi do przedszkola i o ile w tym roku religia nie jest jeszcze
obowiązkowa, to w przyszłym roku będzie wskazana.
Problem w tym że Ja nie lubię tej Pani /bo nie jest to siostra katechetka/ i
uważam że nie ma podejścia do dzieci. I nie wiem czy chce żeby ktoś kogo nie
darze zaufaniem przekazywał mojemu dziecku wiedzę na temat kościoła/religii.
Czy macie wpływ na to kto uczy Wasze dzieci?
może coś doradzicie? przede wszystkim czy ważna jest taka religia w
przedszkolu czy można odpuścić i wystarczą msze dla dzieci?
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: pani od religii 24.09.08, 15:01
      Nie znam problemu z autopsji, ale moim zdaniem religię w przedszkolu
      możesz "odpuścić" tylko jeśli sama prowadzisz bardzo solidną
      katechezę w domu. Bo żeby nauka religii i przekaz wiary na etapie
      przedszkolnym były nieważne, tego nie da się powiedzieć w żaden
      sposób. Przeciwnie - wszystkie autorytety twierdzą, że właśnie wtedy
      kształtują się u człowieka podstawy indywidualnej pobożności.
    • emiola71 Re: pani od religii 24.09.08, 15:33
      Ja nie mam u siebie żadnego wpływu na to kto uczy moje dzieci
      religii, aczkolwiek zawsze gdzie było to możliwe na religię swoje
      dzieci posyłałam. Myślę, że dzieci nie zawsze mają takie same
      odczucia o nauczycielach jak my i właściwie wszędzie napotykamy
      ludzi i nauczycieli do których nie mamy zaufania lub których z
      jakiegos powodu nie lubimy ale nie zawsze jest tak, że tych samych
      osób nie lubią nasze dzieci jezeli im tej niechęci w jakiś sposób
      nie wszczepimy. Niedawno natchnęła mnie taka refleksja że nie trudno
      jest kogoś nie lubieć ale trudno jest lubieć wszystkich i jeżeli
      zaczniemy życ wg tej tezy niektóre decyzje są łatwiejsze. Ja
      obawiałabym się nie posłać mojego dziecka w przedszkolu na religię z
      tego powodu, by nie powiedziało kiedyś w przyszłości, że skoro w
      przedszkolu mogło na nią nie chodzić, to i później nie musi, chyba
      że religia byłaby w godzinach kiedy można dziecko już z przedszkola
      zabrać do domu. A poza tym bynajmniej u nas dziecko na lekcjach
      religii w przedszkolu nie jest w żaden sposób oceniane tzn. nie
      dostaje ocen ani za prace, ani za wiedzę, dzięki czemu nie powinno
      ono odczuć żadnej niechęci do nauczyciela, z którym będzie miało
      jedną, czy dwie godz. tygodniowo.
    • mamalgosia Re: pani od religii 24.09.08, 16:02
      Mnie też odstrasza katechetka mojego dziecka przedszkolnego. ALe mam
      nadzieję, że będzie dobrze i przekaże co ma przekazać dobrze. Albo
      przynajmniej nie zaszkodzi.
    • alex05012000 Re: pani od religii 24.09.08, 16:10
      Ja nie lubię tej Pani /bo nie jest to siostra katechetka/ - nie
      rozumiem, nie lubisz tej pani bo nie jest zakonnicą, tzn katechetki
      świeckie sa niefajne? prośba o wyjaśnienie co miałaś na myśli...

      uważam że nie ma podejścia do dzieci - to rozumiem, ale skoro
      dziecko nie miało jeszcze religii to skad to wiesz?

      Czy macie wpływ na to kto uczy Wasze dzieci? - żadnego! no niby jaki
      w państwowych placówkach... w każdym razie ja przedszkolna panią od
      religii widziałam 1-2 razy w zyciu, dziecko było zadowolone, herezji
      nie głosiła, to i nie wgłebiałam się jakie ma podejście, tak samo
      katechetka w 1 klasie, córka zadowolona, teraz z racji I komunii
      pewnie lepiej poznam siostrę zakonną, która ich uczy...

      czy ważna jest taka religia w przedszkolu - bardzo ważna, a poza tym
      ja np nie mam przygotowania i czasu aby samemu uczyć dziecko ...
      • verdana Re: pani od religii 24.09.08, 17:03
        Katechetak mojego dziecka straszyła przedszkolaki, ze musza się
        wieczorem pomodlic, bo moga w nocy umrzeć. kazdy może, mamusia też,
        więc trzeba być grzczenym, bo mamusia może w kazdej chwili umrzec i
        nigdy już dziecko jej nie zobaczy - a jak bedzie niegrzeczne, to
        może umrzeć prze niego.
        Ta sama katechetka nawrzeszczała na moja 2,5 letnią córeczke, że
        wyjechała kolorując za linie, i że Bóg to widzi i nie będzie lubil
        takiego dziecka.
        I jak wyjeżdzały na wakacje powiadziała, zeby się nie martwily, jak
        rozgniota motylka czy zabkę, bo zwierzatka są dla przyjemnosci
        dzieci...
        Trudno się dziwić, ze moje dzieci w szkole miały od razu niezbyt
        entuzjastyczny stosunek do lekcji religii.
        Nudnej katechetce powierzylabym dzieci. Ale katechetce majacej
        zerowe podejscie pedaogiczne-nigdy.
      • rechercher Re: pani od religii 25.09.08, 10:11
        > Ja nie lubię tej Pani /bo nie jest to siostra katechetka/ - w sensie że się
        nie pomyliłam co do nomenklatury,

        > ale skoro dziecko nie miało jeszcze religii to skąd to wiesz?
        - obserwuje ją od 2 lat na mszach dla dzieci - prowadzi chórek
    • isma Re: pani od religii 24.09.08, 18:13
      Moim zdaniem, zalezy od skali "przewinien". Sam fakt blizej niesprecyzowanej
      niewydolnosci pedagogicznej moim zdaniem nie jest wystarczajacym powodem do
      wypisania dziecka z religii. Zwlaszcza, ze w tym wieku to jest komunikat
      odczytywany dosyc prosto: nie zgadzamy sie z tym, czego na religii ucza. To raz.

      Dwa, jesli sa jakies konkretne zarzuty merytoryczne, to warto zastosowac metode
      opisana w Pismie sw.: porozmawiac z katechetka,a w przypadku niepowodzenia
      uciec sie do czynnika wyzszego. Bo wypisac dziecko oczywiscie jest najprosciej,
      ale... to niczego nie zalatwia.

      Mnie umiarkowanie odpowiada przedszkolna katechetka mojej corki - zakonnica w
      wieku dosc zaawansowanym, chyba niespecjalnie umiejaca uczyc przez zabawe. Ale
      do tresci przekazywanych na katechezie zasadniczo nie mam zastrzezen (wyjawszy
      jeden czy dwa incydenty, w tym taki, ktorego przebieg i konsekwencje mnie
      ostatecznie ubawily - siostra sprzedala dzieciom teorie o tym, ze komunikantu
      nie wolno gryzc, bo to Pana Jezusa boli wink)). Mialam zastrzezenia - wyrazilam
      je polzartem w jakiejs przypadkowej rozmowie z siostra, mam nadzieje, ze wezmie
      to pod uwage, tyle.
      • mamalgosia btw 24.09.08, 19:03
        dlaczego właściwie nie wolno gryźć komunikantu?
        • minerwamcg Re: btw 24.09.08, 19:29
          Żeby drobinki nie zostały na zębach? Właściwie to nie wiem, ale
          rozpuszczanie na języku i połykanie wydaje mi się najbardziej
          właściwe smile
          U metodystów przyjmuje się komunię w postaci kawałków chleba,
          pokrojonych w zgrabne kosteczki. Zapytałam właśnie Arthura, co z tym
          robi - gryzie, połyka? I powiedział, że nie wie smile W pierwszą
          niedzielę listopada ma dać odpowiedź smile))
          • a_weasley Re: btw 24.09.08, 23:04
            minerwamcg napisała:

            > W pierwszą niedzielę listopada ma dać odpowiedź smile))

            Jak nie zapomnę, to nawet w pierwszą niedzielę października wink
            • mamalgosia Re: btw 25.09.08, 09:15
              Strasznie długo. Zapomnisz
          • mamalgosia Re: btw 25.09.08, 09:15
            Mnie też się to wydaje właściwe, ale tak sobie zapytałam o
            uzasadnienie.
        • paszczakowna1 Re: btw 24.09.08, 22:17
          A nie mozna? Bo ja pamietam pouczenia katechety (z okazji I Komunii), ze nalezy
          jesc normalnie jak kazdy pokarm (czyli chyba z gryzieniem), bo, cytuje: "Pan
          Jezus powiedzial bierzcie i jedzcie, a nie bierzcie i nie wiadomo co z tym
          róbcie". Ale moze cos zle zinterpretowalam...

          > dlaczego właściwie nie wolno gryźć komunikantu?
          • mamalgosia Re: btw 25.09.08, 09:16
            Mnie do I Komunii pouczali własnie, że nie można.
            A potem nikt już mnie nie pouczał, ja sama też nic nie doczytałam i
            zatrzymałam się w tamtym moencie
            • madziaq Re: btw 25.09.08, 11:47
              To ja jeszcze z takim pytaniem, w kwestii gryzienia, niegryzienia itp. Dopiero
              niedawno się dowiedziałam, że godzinę (chyba) przed przyjęciem komunii nie
              powinno się nic jeśc ani pić. Przed I komunią ani póxniej jakoś nikt w tej
              kwestii mnie nie uświadomił. Większość życia łamałam ten przepis, bo chodziłam
              na msze w niedzielę na 10 rano, śpiąc wcześniej do oporu i biegnąc do kościoła
              po zjedzonym w pośpiecu śniadaniu (chociaż jakby dobrze policzyć, to może do
              czasu komunii godzina minęła wink ale to nieistotne) Ale dlaczego właściwie ten
              zakaz? I czy przez godzinę po przyjęciu komunii też nie można nic jeść?
              Ignorantka ze mnie wink
              • mader1 Re: btw 25.09.08, 11:55
                post eucharystyczny

                „Przystępujący do Najświętszej Eucharystii powinien przynajmniej na godzinę
                przed przyjęciem Komunii świętej powstrzymać się od jakiegokolwiek pokarmu i
                napoju, z wyjątkiem tylko wody i lekarstwa” (kan. 919 §1).
                „Osoby w podeszłym wieku lub złożone jakąś chorobą, jak również ci, którzy się
                nimi opiekują, mogą przyjąć Najświętszą Eucharystię, chociażby coś spożyli w
                ciągu godziny po-przedzającej” (kan. 919 §3).

                A tu krótka historia postu eucharystycznego

                www.echo.siedlce.net/?p=23&id=24
                • madziaq Re: btw 25.09.08, 11:56
                  dziękuję smile Jak słowo honoru nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle
                  istnieje. Dowiedziałam się może ze 2-3 lata temu. Braki w edukacji? wink
              • mamalgosia Re: btw 25.09.08, 15:07
                Tak, oczywiście, że obowiązuje post eucharystyczny
                Ale z gryzieniem nadal niewyjaśnione
        • katriel Re: btw 25.09.08, 18:33
          Parę miesięcy przed I Komunią jeden z moich kolegów zwrócił sie do siostry katechetki z pytaniem: "Czy Pana Jezusa trzeba pogryźć, czy czekać aż sie rozpuści?" Katechetka odpowiedziała, że ani jedno, ani drugie: należy jak najszybciej połknąć, aby zminimalizować ryzyko profanacji. (?)

          A swoją drogą, na własne oczy widziałam księdza (a moja teściowa zna drugiego, który ponoć robi tak samo), który odprawiając Mszę odgryzł solidny kawał Hostii, przeżuł, połknął i dopiero zabrał się za resztę.
          • minerwamcg Re: btw 25.09.08, 18:45
            No bo ta kapłańska hostia jest naprawdę duża. Pamiętam jak przed
            Pierwszą Komunią bałam się, że te rozdawane ludziom też są takie, i
            ksiądz mi wetknie taką wielką do ust, jak ja to połknę, żeby się nie
            udławić? Ksiądz to chociaż sobie łamie...

            Pamiętam na jakichś rekolekcjach była dodatkowa msza, bo przyjechał
            ksiądz, który tego dnia jeszcze nie odprawiał, więc żeby nie
            celebrował bez "ludu" poszło nas na tę mszę chyba czworo. I przy
            komunii nie otwierał tabernakulum, tylko podzielił się z nami swoją
            hostią. Było to miłe przeżycie.
            • dominikjandomin Re: btw 26.09.08, 13:14
              U mnie dawno temu w dzień powszedni w słupskiej parafii ksiądz tak robił. Ale
              tam bywało osób na mszy = 3 (łącznie z księdzem i ministrantem).

              A teraz tak robią i u nas - ale trafia do ministrantów, którzy przyjmują komunię
              jako pierwsi.
          • mamalgosia Re: btw 25.09.08, 18:49
            Jak najszybciej połknąć - hmmm to można się udławić. Czasem hostie
            sa duże i grube
    • luccio1 Re: pani od religii 25.09.08, 15:35
      Mnie przed moją I Komunią Św. ksiądz powtarzał, że nie wolno gryźć - a jeśli
      przylgnie do podniebienia, wolno pomóc sobie tylko językiem, nigdy palcem.
      I pamiętam też opowieść o chłopcu, który wyjął komunikant z ust, owinął w
      chustkę do nosa - a potem kłuł szpilką, aby się przekonać, czy to naprawdę Ciało
      Chrystusa - uwierzył, gdy pokazała się krew...
      No, ale to było już 45 lat temu.
      • minerwamcg Re: pani od religii 25.09.08, 17:15
        > I pamiętam też opowieść o chłopcu, który wyjął komunikant z ust,
        > owinął w chustkę do nosa - a potem kłuł szpilką, aby się
        > przekonać, czy to naprawdę Ciało Chrystusa - uwierzył, gdy
        > pokazała się krew...

        To samo zrobił Dominik z "Doliny Issy" - tylko, że jemu ani krew się
        nie pokazała, ani piorun z nieba go nie wyrżnął... więc chłopak
        pozbierał okruszki i zjadł.
      • dominikjandomin Re: pani od religii 26.09.08, 13:16
        luccio1 napisał:

        > Mnie przed moją I Komunią Św. ksiądz powtarzał, że nie wolno gryźć - a jeśli
        > przylgnie do podniebienia, wolno pomóc sobie tylko językiem, nigdy palcem.
        > I pamiętam też opowieść o chłopcu, który wyjął komunikant z ust, owinął w
        > chustkę do nosa - a potem kłuł szpilką, aby się przekonać, czy to naprawdę Ciał
        > o
        > Chrystusa - uwierzył, gdy pokazała się krew...
        > No, ale to było już 45 lat temu.

        O takim cudzie raczej pisma milczą, więc to chyba tylko historyjka. Chociaż, kto
        wie... może ten chłopiec potem opowiadał to innym dzieciom, jako już stary ksiądz?
      • isma Re: pani od religii 26.09.08, 13:27
        Och, mysle ze to mogla byc adaptacja ad usum delphini wink))
        trzynastowiecznego przekazu o cudzie eucharystycznym w Paryzu - tam
        jest taka historia o kobiecie, ktora celem wykupienia swej sukni z
        lombardu zaniosla wierzycielowi-innowiercy wink)) zawinieta w chustke
        Hostie, ten ja naklul, a wtedy wytrysnela krew, obryzgujac jego zone
        i dzieci. Potem jeszcze bylo pare epizodow w rodzaju wrzucania
        Hostii w plomien i wrzatek - ten ostatni wyplynal z domu
        owego "innowiercy" jako szeroka struga krwi, biegnaca ulicami miasta
        jako niedwuznaczna wskazowka, gdzie miala miejsce profanacja.
        • ekan13 Re: pani od religii 26.09.08, 16:35
          O to w ksiazce "Cuda Eucharystyczne" jest takich przykładów więcej.
          Jedne jako ludowe legendy, a jedne udokumentowane historycznie.
          I ten chyba najgłośniejszy w Lancjano.

          Co do gryzienia, to ja bym nie umiała chyba...
          Rozpuszcza się sama, a jest to taki specjalny czas na "delektowanie" się modlitwą.
          • isma Re: pani od religii 26.09.08, 17:24
            Ja kolekcjonuje cuda eucharystyczne, stad podejrzewam wink)).

            Nieee, no, Lanciano to zupelnie inna półka! Jakkolwiek ja mam
            sentyment do Neapolu i sw. Januarego - gdzie wprawdzie nie cud
            eucharystyczny ma miejsce, ale blisko z nim spokrewniony.
            Dawno we Wloszech nie bylam ;-(((.
            • ekan13 Re: pani od religii 26.09.08, 17:33
              isma napisała:

              > Ja kolekcjonuje cuda eucharystyczne, stad podejrzewam wink)).
              >
              > Nieee, no, Lanciano to zupelnie inna półka!

              Ismo, najwyższasmile
              Nie porównuję absolutnie z kłuciem szpilką Hostii, tylko tak sobie zwracam na Lanciano uwagę skoro jest okazjasmile
            • minerwamcg Re: pani od religii 26.09.08, 17:37
              No ba. Lanciano to nie tylko zabarwiony legendą przekaz, to
              istniejące relikwie (najbardziej wzrusza mnie fakt, że grupa krwi
              zgadza się z Całunem Turyńskim).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka