arwena_11
17.11.08, 20:40
Kochani, przepraszam, ze w osobnym wątku, ale jakoś nie chciałam,
aby to umknęło.
Dzisiaj dowiedziałam się, że w sobotę umarła mama kolegi mojej Gabi
z zerówki. Umarła na raka, ale nie po jakijś strasznie długiej
chorobie. Widziałam ją miesiac temu, na "pasowanu na zerówkowicza".
Nosiłą chustkę na głowie, ale jakoś nikt nie skojarzył, że to z
choroby, a przecież to już musiało być ostatnie stadium.
Jest mi ciężko, mimo, że jej właściwie nieznałam.
Bartek jeszcze nic nie wie, pogrzeb w piątek, ale psycholog
zadecydował że chłopiec jeszcze nie powinien wiedzieć. jak się
dowie, dowiedzą sie równeż dzieci z zerówki. Wtedy wkroczy
psycholog, pani od religii, ksiądz. Ale mimo wszystko jest to bardzo
trudna sprawa.
Proszę o modlitwę za zmarłą i jej synka. Proszę również abyscie w
modlitwach wspomnieli i o mnie. Abym potrafiła znaleźć sie w tej
sytuacji, umiała pomóc tej rodzinie nie raniąc ich.