"jestem brzydka"

08.03.09, 19:57
czyli jak lepiej czuć się z samą sobą.
W kwestii charakteru należy pracować nad sobą, ewentualnie
zaakceptować i liczyć na miłosierdzie Bożesmile

A jak zaakceptować własny wygląd? Nie chodzi mi o samozachwyt, ale o
jakieś takie zadowolenie, pogodny stosunek do siebie, dystans, sama
nie wiem co. Żeby w lustro lub ogólnie na siebie nie patrzeć z
pewnym obrzydzeniem? Żeby własne odbicie np w wystawie sklepowej nie
psuło humoru na cały dzień?

Najlepiej byłoby przemówić do rozsądku, ale załóżmy, że rozsądku
brak.
Argumenty mam takie (prosze o inne, im więcej, tym lepiej):
- wygląd nie jest najważniejszy. Oczywiście trzeba być czystym,
zadbanym, ale nos/uszy/figura/włosy/kolana itd nie stanowią o
wartości człowieka
-piękno każdy nosi w sobie i czasem osoba obiektywnie brzydsza, ale
życzliwa i uśmiechnięta wydaje się piękniejsza niż ta ładna
obiektywnie
- na swój sposób każdy jest piękny i w każdym można znaleźć jakieś
ładne elementy (tu należy wymienić co ta osoba ma pieknego)
- odsuwać myśli od siebie i zajmować je czymś innym (co może być
trudne, bo jednak należy sie w tym lustrze przejrzeć czasem, cyz
powycierać ciałko ręcznikiem).
- osoba kochana podoba się osobie kochającej
    • verdana Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 20:24
      Była kiedyś - jedna z moich ulubionych - taka rosyjska piosenka o
      dziewczynie, ktorej wszyscy mowili, ze jest nieładna. Ale zakochał
      się w niej chłopak i pod koniec dziewczyna mowi (w dowolnym
      tłumaczeniu) "Jeśli teraz powiedzą o mnie "nieładna", nie uwierzę
      już nikomu."
      Cos w tym jest.
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 21:46
        Na pewno. Czyjeś kochanie dodaje skrzydeł...

        ale może w takim razie klucz w pokochaniu siebie? Bo co z tego, że
        inny kocha i widzi przez różowe okulary - jeszcze trzeba by pokochać
        siebie na tyle, by swoje czarne zdjąć?

        Mam koleżankę, która do najładniejszych nie należy. Figura mocno
        przyciężka, trądzik (leczony latami, ale uporczywy), blizny,
        wszystkie te pokazywane na reklamach łamiące się paznokcie,
        rozdwajające włosy, obsuwające się dziąsła, cellulity itd. A ona
        zadowolona. Mówi: "w fiolecie mi ładniej niż w żółtym. Ale kupiłam
        golfik żółty, bo w nim mi jakoś weselej". Wkłada obcisłe dżinsy,
        eksponuje skórę, jest naprawdę zadowolona z siebie.
        Jak uzyskać taki stan?
        • maadzik3 Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 22:09
          Na mnie zawsze wrazenie robia osoby pogodne, usmiechniete, zyczliwe innym.
          Takie, nawet jesli nie sa pieknosciami, zawsze odbieram jako "ladne". Nawet
          klasyczna pieknosc skrzywiona badz z zerowa mimika przestaje byc po krotkim
          czasie postrzegana jako atrakcyjna. A w koncu milo jest robic wrazenie na
          nieznajomych na ulicy ale jeszcze lepiej na znajomych. Co jeszcze - robi na mnie
          wrazenie pewna swoboda i szczerosc wyrazania siebie. Jesli ktos jest naturalny,
          nieskrepowany sztucznie w sensie uwazania na kazdy gest i mrugniecie zawsze
          wywiera - dla mnie - znacznie bardziej pozytywne wrazenie niz ktos kto boi sie
          poruszyc bo moze wyjdzie nie tak.
          • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 22:12
            maadzik3 napisała:

            Nawet
            > klasyczna pieknosc skrzywiona badz z zerowa mimika przestaje byc
            po krotkim
            > czasie postrzegana jako atrakcyjna.
            A, to ja tak nie mam. Podobają mi się óżne typy urody, ale jak już
            mi się podoba, to mimika nie sprawi, że przestaję tę osobę
            postrzegać jako atrakcyjną.


            A w koncu milo jest robic wrazenie na
            > nieznajomych na ulicy ale jeszcze lepiej na znajomych.
            Na pewno. Choć piszę tutaj o tym wrażeniu, które robimy na sobie
            samych... o, to dla mnie najważniejsze



      • magdalaena1977 Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 22:28
        verdana napisała:

        > Ale zakochał się w niej chłopak i pod koniec dziewczyna mowi
        > (w dowolnym tłumaczeniu) "Jeśli teraz powiedzą o mnie "nieładna",
        > nie uwierzę już nikomu."
        Ale taka wizja jest strasznie niesympatyczna dla osób samotnych.
        Za każdym razem jak słyszę, że "jestem atrakcyjna, bo podobam się mojemu
        Misiowi", czuję się brzydsza skoro nie mam nikogo takiego.
        • isma Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 22:42
          Ale to nie musi byc koniecznie facet przeciez (nie to, zebym promowala zwiazki
          homo, nie wink)).
          Po prostu, chyba, jak czlowiek sie czuje akceptowany - bodaj przez samego siebie
          - to w kazdym aspekcie, rowniez swojej fizycznosci.

          Rozbawil mnie troche watek, bo usilowalam sobie wlasnie przypomniec, czy moi
          rodzice mi mowili, ze ladna jestem. No i niczego takiego sobie nie przypominam -
          mam wrazenie, ze przekaz byl raczej typu "nie ma wiekszego znaczenia, jak sie
          wyglada".

          Ale jakos oni, no chyba oni, sprawili, ze no, eeeeee, ja sie w sumie lubie
          wink)). A skoro tak, to dlaczego bym miala byc jakos szczegolnie nieladna wink))?
          Aha, i ludzie, ktorych lubie, to mi sie zazwyczaj rowniez podobaja fizycznie.
          Najprzerozniejsi wink)).
          • verdana Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 22:47
            Moi rodzice mowili, ze jestem ładan - nie sliczna, ale ladna, w
            zwiazku z tym jest mi głęboko obojetne ja kwyglada moja twarz.
            Starzeję się i mało mnie to obchodzi.
            Ale moi rodzice mnie odchudzali - efekt raczej żałosny. Tzn. może i
            nie utylam za bardzo, ale absolutnie nie akceptuje swojej figury -
            dlatego np. raczej nie kupuje ubrań, mierzenie ich mnie przeraża,
            albo siedze na plazy całkowicie ubrana.
            A jak na swój wiek figure mam raczej w normie - tzn. przydało by się
            odchudzic, ale koniecznosci nie ma. A dla mnie jest.
            • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:23
              No, ale nie rozumiem - uważasz, że Twoja nieakceptacja własnej
              figury może wynikać z tego, że rodzice Cię odchudzali??

          • magdalaena1977 Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 23:21
            isma napisała:
            > Ale to nie musi byc koniecznie facet przeciez
            > (nie to, zebym promowala zwiazki homo, nie wink)).
            Chyba musi. Bo to jednak chodzi nie o jakąś abstrakcyjną urodę, tylko o
            atrakcyjność (także seksualną) dla innych osób - a te inne w przypadku
            heteroseksualnej kobiety to jednak faceci.

            > Po prostu, chyba, jak czlowiek sie czuje akceptowany -
            > bodaj przez samego siebie
            > - to w kazdym aspekcie, rowniez swojej fizycznosci.
            Ale wiele osób nie jest akceptowana. Np moi rodzice mnie kochają, ale uważają,
            że ważę za dużo (i mają rację) i cały czas mówią żeby schudła.

            I zgadzam się z verdaną. Wcześnie urosłam i jako dziewczynka 10 letnia byłam
            najwyższa w klasie, jestem wyższa od mamy i babci (niższa od taty). Taki obraz
            siebie jako wysokiej zachowałam do dziś.
            I jakoś opowieści o tym, że dla kogoś dziewczyna 164 cm jest niska nie traktuję
            poważnie.
            • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:28
              1) ale powiedz mi, co ma na celu mówienie komuś dorosłemu CIĄGLE
              czegoś takiego, żeby schudł. Według mnie to sprawia przykrośćsad
              Zakładam dobrą wolę - czyli że nie chcą chorób związanych z nadwagą,
              kompleksów itd No to mówią raz i otrzymują jakąś informację zwrotną:
              a) mnie taka figura odpowiada i nie boję się chorób
              b) przecież próbuję schudnąć i staram się

              Obie odpowiedzi powinny zakończyć temat (no, może można w przypadku
              a troszkę postraszyć, a w przypadku b zapytać, czy można jakoś
              pomóc, ale na tym koniec!).

              2) raczej zgadzam sie z ismą. Tzn oczywiście cudownie jest się
              podobać Ukochanemu Mężczyźnie, ale nie zgadzam się, że opinia
              Przyjaciółki/kolezanki z pracy/uczennicy/sąsiadki/kierowcy autobusu
              nie ma wpływu na samoocenę
              • nati1011 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 20:21
                mamalgosia napisała:

                > 1) ale powiedz mi, co ma na celu mówienie komuś dorosłemu CIĄGLE
                > czegoś takiego, żeby schudł. Według mnie to sprawia przykrośćsad
                > Zakładam dobrą wolę - czyli że nie chcą chorób związanych z
                nadwagą,
                > kompleksów itd No to mówią raz i otrzymują jakąś informację
                zwrotną:
                > a) mnie taka figura odpowiada i nie boję się chorób
                > b) przecież próbuję schudnąć i staram się


                Mamalgosia, pociesz się, że to działa w obie strony. Ja ciągle
                słyszę, ze mam wiecej jesć, i gdziekolwiek się pojawię, to wszyscy
                mnie dokarmiają. Był taki moment, że ograniczylismy wizyty do
                minimum.
                • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 09:21
                  oj, ja też to ciągle słyszęsad Psuje mi to wszystkie świąteczne
                  wizyty. Tylko, że to trochę inny przypadek, to takie wtrącanie się
                  jakby bezinteresowne
                  • sylwia0405 Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 10:27
                    W takich sytuacjach najlepsze jest, kiedy osoba wygłaszająca swoje zdanie
                    zaczyna od słów "ja się nie wtrącam, ale..."
                • decylia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 18:10
                  nati1011 napisała:
                  >
                  > Mamalgosia, pociesz się, że to działa w obie strony. Ja ciągle
                  > słyszę, ze mam wiecej jesć, i gdziekolwiek się pojawię, to wszyscy
                  > mnie dokarmiają. Był taki moment, że ograniczylismy wizyty do
                  > minimum.

                  Nati, nie martw się wink mnie też to spotyka dosyć często. A najgorsze, co w życiu
                  usłyszałam, to słowa mojej wfistki - "Musisz utyć, bo nie donosisz ciąży"...
                  Jakby ona się na tym znała.
                  • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 18:15
                    Decylio, akurat tak się składa, że przypadkiem wiem, jak wyglądaszsmile
                    Co prawda trudno mi ocenić tak na oko proporcje szerokości Twojej
                    miednicy do średnicy główki dzieckawink, ale coś mi mówi, ze to nie
                    zmienia się pod wpływem przybytku/ubytku kilogramówsmile

                    Natomiast poniekąd Ci zazdroszczę, że jest to - jak to sama
                    okresliłaś - najgorsze, co usłyszałaś...
                    • nati1011 Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 16:35
                      mamalgosia napisała:

                      > Decylio, akurat tak się składa, że przypadkiem wiem, jak
                      wyglądaszsmile
                      > Co prawda trudno mi ocenić tak na oko proporcje szerokości Twojej
                      > miednicy do średnicy główki dzieckawink, ale coś mi mówi, ze to nie
                      > zmienia się pod wpływem przybytku/ubytku kilogramówsmile
                      >
                      > Natomiast poniekąd Ci zazdroszczę, że jest to - jak to sama
                      > okresliłaś - najgorsze, co usłyszałaś...


                      Mamalgosiu, to nie tylko chodzi o miednicę - rozstaw kości to jedno,
                      a waga drugie.

                      Zbyt nieska waga zaburza proces hormonalny - w skrajnym przypadku
                      prowadzi do zaniku cyklów. Niska waga to też czesto oznaka pewnych
                      niedoborów. Lae nawet jak ktos biochemię (to powinno ci być bliskie)
                      krwi ma w porżadku, to sam zaniżony procent tkanki tłuszczowej
                      potrafi w trakcie ciaży stwarzać problemy. Właśnie ze względu na
                      potrzebę tłuszczów w pewnych procesach związanych z ciażą.

                      Ja - mimo swojej patyczkowatości - schudłam na początku ciaży
                      jeszcze 7 kg. Na początku piatego miesiąca miałam 51 kg przy 174
                      wzrostu. Potem trochę przybrałam, ale i tak wyglądałam jakbym piłkę
                      połkneła. No i niestety zapłąciłam za to anemią i niewydolnością
                      łożyska - choć jak mawiał mój ginekolog - niska waga najbardziej
                      zagraża kobiecie - natura (Szef)tak skonstruowała proces ciąży, ze
                      dziecko wyciaga z matki wszystko co mu potrzebne i nawet w skrajnych
                      warunkach dzieci rodza sie w miarę zdrowe. Czego nie mozna
                      powiedziec o matkach wink
                      • decylia Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 20:04
                        Nie ma co zazdrościć mamałgosiu, dużo jeszcze życia przede mną, bądź spokojna,
                        nasłucham się. Jak każdy. Tylko jedni obrywają za wygląd, a inni np za czyny. Z
                        dwojga złego lepiej obrywać za wygląd (czynnik niezależny), niż słyszeć co
                        chwilę, że coby się nie zrobiło, to jest nie tak. Każdy ma swój krzyż.
                        • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 20:51
                          a ja myślę, że lepiej obrywać za czyny. Bo się należy, a za wygląd
                          to niesłusznie
                          • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 21:05
                            Tak i nie smile (ulubiony minerwizm)
                            Bo faktycznie, jeśli czepiają Ci się do wyglądu, możesz wzruszyć
                            ramionami - mam to w nosie, wygląd to nie wszystko, dbam o siebie
                            jak uważam za słuszne, a na resztę nie mam wpływu, więc proszę się
                            odpimpać.
                            Ale jeżeli czepiają się tego co robisz albo jaka jesteś, sytuacja
                            jest zgoła inna. Bo na to już masz wpływ, a przynajmniej powinnaś
                            mieć. Więc wypada albo przyznać rację, albo się usprawiedliwić, albo
                            polemizować, albo w ogóle zrobić coś innego niż tylko wzruszenie
                            ramionami.
                            Więc ta druga sytuacja jest znacznie mniej komfortowa, a jeśli w
                            dodatku ktoś się czepia niesprawiedliwie - boli tym bardziej.
                      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 20:50
                        a, no to zwracam honor. W takim razie przez nauczycielkę Decylii
                        przemawia troska, a ona ją tu obmawia.

                        A co do zdrowych dzieci, to fakt. Noworodek kwitnący, a matka traci
                        zęby, włosy, łamią jej się paznokcie i kości. Koleżance nawet
                        zrobiły się dziury w głowie!
              • magdalaena1977 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 22:15
                mamalgosia napisała:

                > 1) ale powiedz mi, co ma na celu mówienie komuś dorosłemu CIĄGLE
                > czegoś takiego, żeby schudł. Według mnie to sprawia przykrośćsad
                > Zakładam dobrą wolę - czyli że nie chcą chorób związanych z nadwagą,
                > kompleksów itd No to mówią raz i otrzymują jakąś informację zwrotną:
                > a) mnie taka figura odpowiada i nie boję się chorób
                > b) przecież próbuję schudnąć i staram się
                >
                > Obie odpowiedzi powinny zakończyć temat (no, może można w przypadku
                > a troszkę postraszyć, a w przypadku b zapytać, czy można jakoś
                > pomóc, ale na tym koniec!).
                Uważają, że staram się za mało.
                A ja wiem, że powinnam schudnąć (głównie ze względów zdrowotnych), ale trochę
                brakuje mi motywacji, bo mam wrażenie, że jak byłam szczuplejsza, byłam równie
                (nie)atrakcyjna.

                > 2) raczej zgadzam sie z ismą. Tzn oczywiście cudownie jest się
                > podobać Ukochanemu Mężczyźnie, ale nie zgadzam się, że opinia
                > Przyjaciółki/kolezanki z pracy/uczennicy/sąsiadki/kierowcy autobusu
                > nie ma wpływu na samoocenę
                No tak, ale jeśli w ogóle brakuje akceptacji, to brak akceptacji Ukochanego boli
                szczególnie. Zwłaszcza, że nie masz pewności na ile te przyjaciółki/sąsiadki
                mówią, że ładnie wyglądasz, bo tak myślą, a na ile robią to dlatego, że Cię
                lubią i chcą podnieść Cię na duchu.
                • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 09:23
                  No więc mnie by Twoja odpowiedź usatysfakcjonowała. Choć może w
                  takim razie - skoro masz zbyt słabą motywację - oni chcą ci tej
                  motywacji dodać? Nie wiem. Wiem, że mnie by takie powtarzanie nie
                  pomogło, tylko wpędziło w depresję
              • maika7 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 23:36
                mamalgosia napisała:

                > 2) raczej zgadzam sie z ismą. Tzn oczywiście cudownie jest się
                > podobać Ukochanemu Mężczyźnie, ale nie zgadzam się, że opinia
                > Przyjaciółki/kolezanki z pracy/uczennicy/sąsiadki/kierowcy
                autobusu
                > nie ma wpływu na samoocenę

                Zastanawiałam sie nad tą akceptacją siebie. Ja chyba mocno
                oddzielam "ja" od opakowania, które dostałam z przypadku.
                Opakowania, które jest coraz bardziej zużyte i nigdy nie było
                urocze. Nikt chyba mi tez nie mowił że jestem ładna. Ale lubie
                siebie. I ten środek" i to powycierane i pomięte tu i ówdzie
                opakowanie, ktore robi sie za duże i tu i ówdzie jakos .... ee...
                zwisa (???). Opakowanie, na którym czas znaczy swoje kreski. Opinie
                koleżanek/sasiadek/itd.. na temat mojego wyglądu niespecjalnie mnie
                interesują. Ja po prostu siebie lubie taka jaka jestem - to pozwala
                mi tez lubic moje wady i te "na charakterze" i te fizyczne.

                Jest cos Mamalgosiu co lubisz u siebie? Sposób patrzenia?
                charakterystyczny gest? gładkośc policzka? marszczenie brwi przy
                słuchaniu kogoś?
                • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 09:25
                  Maiko, myślę, że clou jest to lubienie siebie. I zgadzam się, że
                  może ono być oddzielone i niezależne od opakowania.
            • katriel Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 21:19
              magdalaena1977 napisała:
              > Chyba musi. Bo to jednak chodzi nie o jakąś abstrakcyjną urodę, tylko o
              > atrakcyjność (także seksualną) dla innych osób - a te inne w przypadku
              > heteroseksualnej kobiety to jednak faceci.

              No a mnie się wydaje, że jednak niekoniecznie.
              Wiesz - mnie mój mąż mówi, że jestem śliczna. Ale to mnie jakoś
              niespecjalnie przekonuje, a raczej pozostawia w przekonaniu, że
              dla niego to może i jestem, bo mnie kocha, ale obiektywnie to ja
              nie jestem śliczna, tylko gruba. Zwłaszcza, że w drugą stronę jest
              trochę podobnie: mnie się mój mąż szalenie podoba, ale nie uważam,
              żeby był jakoś "obiektywnie przystojny" i spodziewam się, że wielu
              kobietom (zapewne większości) by się nie podobał.
              Ale zdarzyło mi się kiedyś zwierzyć z tego znajomej (skądinąd bardzo
              pięknej kobiecie). I usłyszałam w odpowiedzi, że faktycznie zwiewna
              jak Claudia Schiffer to ja nie jestem, ale mam doskonałą cerę i
              włosy, których owa znajoma od dawna mi zazdrości. Jakoś nigdy
              wcześniej mi to nie przyszło do głowy (a i mąż nie miał w zwyczaju
              schodzić w komplementach na taki poziom szczegółowości). Bardzo
              mnie ta rozmowa podbudowała, naprawdę.
          • justyna.ada Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 11:13
            A moi mi też raczej szczepili praktyczność zamiast ładności wink Ale
            ja akurat potem długo długo uważałam się za nieatrakcyjną mimo
            braku obiektywnych defektów. Faktem jest że dopiero w stosownych
            męskich oczach dojrzałam potwierdzenie że mogę się podobać i że
            wręcz się podobam.

            Ale myślę że zgoda na swój wygląd jest częścią ogólnej akceptacji
            wlasnej osoby, jako całości.
            • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:29
              myślę, że niekoniecznie
          • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:22
            isma napisała:


            >
            > Rozbawil mnie troche watek,
            No, fajnie, że Cię rozbawiłsmile To znaczy, że takiego problemu nie
            maszsmile

            bo usilowalam sobie wlasnie przypomniec, czy moi
            > rodzice mi mowili, ze ladna jestem. No i niczego takiego sobie nie
            przypominam
            No, ja też nie, ale powiedzmy sobie szczerze: kłamstwo wyczuwam na
            kilometr, a ładnym dzieckiem nie byłam.
            Moim dzieciom za to trąbię cały czas, jakie są śliczne. Po pierwsze
            dlatego, że rzeczywiście są ślicznesmile (oczywiście wypowiadam sie
            całkiem obiektywniewink ). A po drugie dlatego, żeby gdzieś w nich to
            zostało i żeby kompleksy ewentualne trafiły na jak najmniej podatny
            grunt



            >
            > Aha, i ludzie, ktorych lubie, to mi sie zazwyczaj rowniez podobaja
            fizycznie.
            > Najprzerozniejsi wink)).
            Tak, to też mamsmile
            I odwrotnie też to działa. Np jenda z moich nauczycielek z
            podstawówki (nielubiana bardzo) wydawała mi się szpetna jak noc. A
            teraz widzę na zdjeciach, że była całkiem przeciętnej urody
            >
            • decylia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 18:14
              mamalgosia napisała:


              > No, ja też nie, ale powiedzmy sobie szczerze: kłamstwo wyczuwam na
              > kilometr, a ładnym dzieckiem nie byłam.
              > Moim dzieciom za to trąbię cały czas, jakie są śliczne. Po pierwsze
              > dlatego, że rzeczywiście są ślicznesmile (oczywiście wypowiadam sie
              > całkiem obiektywniewink ). A po drugie dlatego, żeby gdzieś w nich to
              > zostało i żeby kompleksy ewentualne trafiły na jak najmniej podatny
              > grunt
              >
              No wiesz, po kimś to muszą mieć wink Z pewnością po Tobie wink
        • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 08.03.09, 23:23
          Ale jak już spotkasz kogoś takiego, to wypiękniejesz we własnych
          oczach też. Trudno, nic na to nie poradzimy, że miłość działa jak
          glamarye (patrz Sapkowski) tak po prostu jest.
          • sylwia0405 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 07:22
            minerwamcg napisała:

            > Ale jak już spotkasz kogoś takiego, to wypiękniejesz we własnych
            > oczach też. Trudno, nic na to nie poradzimy, że miłość działa jak
            > glamarye (patrz Sapkowski) tak po prostu jest.

            Niekoniecznie. Od 8 lat jestem mężatką. Wiem, że mąż mnie kocha i jestem dla
            niego najpiękniejsza. Niestety nie zmieniło to mojego stosunku do siebie. Ani
            fizyczności, ani charakteru własnego nie akceptuję (żeby nie napisać
            nienawidzę). Walczę z tym, ale ciągle siebie nie akceptuję sad
            • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 11:01
              Nie mówię o przypadkach skrajnych... Ale nawet wtedy szczęśliwe
              małżeństwo bardzo pomaga w terapii. Pewnie gdyby nie te osiem lat,
              byłoby Ci jeszcze trudniej.
              • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:31
                TAK!!! Właśnie, właśnie!!!
                dziękuję, minerwo za tę uwagę
            • mamalgosia sylwia 09.03.09, 14:30
              bardzo to dla mnie intymne, ale jednak napiszę: Twoje słowa są
              wyjęte z mojej głowy
              • sylwia0405 Re: sylwia 09.03.09, 16:15
                Sam fakt, że ktoś ma podobne myśli, boryka się z takim jak ja problemem odrobinę
                podnosi na duchu. Bo do tej pory, to myślałam, że tylko ja jakaś nienormalna
                jestem... Uściski mamałgosiu dla Ciebie
                • mamalgosia Re: sylwia 09.03.09, 19:15
                  Po raz wtóry się z Tobą zgadzamsmile Oczywiście w mojej konkretnej
                  sytuacji świadomość tego, że ktoś ma podobnie niby nei pomaga. tzn
                  nie zmienia ona ona tego odbicia w lustrze. Ale tak - jest jakoś tak
                  raźniej...
        • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:18
          Zgadzam się z Tobą.
          Czyjaś akceptacja jest bardzo pomocna. bardzo bardzo.
          Ale byłoby dobrze mieć w sobie jakiś pokład samoakceptacji. Zeby
          jednak nie było to uzaleznione od czyjegoś widzimisię
    • mmilki Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 04:56
      ...jak grunt pod nogami sie wali,
      nie myslisz o urodzie,tylko jak przetrwac nastepny dzien...,
      mobilizuja cie dzieci,bo nie zdaja sobie sprawy z trudnosci,
      a chca miec mame zadbana i ladna,
      nie patrza na urode,ale na schludnosc wlasnie
      a to przekonuje i mobilizuje,do dbania o siebie dla dzieci...

      ...jak pieknie dzisiaj wygladasz mamusiu,kocham cie...
      i warto zyc,znam to z autopsji...mam nadzieje,ze cie
      przekonalam,mamalgosiusmile
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:16
        Tak, wiem coś na temat gruntu usuwającego się spod nógsad Wiem, jak
        jest w takim czasiesad((

        Ale jednak czasem łapie się choć grząski grunt i wtedy ta myśl, że
        fajnie byłoby się sobą nie brzydzić, wraca
    • nati1011 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 05:01
      Myśle, że dużo w tej sprawie wynosimy z domu i dzieciństwa. Jeżeli
      dziecko jest od małego akceptowane a w dodatku w domu nie ma kultu
      piekności(figóry, skóry, mieśni itp) to potem jest już jakby
      zaszczepione na przyszłość.

      Łatwiej tez ludziom o pogodnym charakterze, którzy do całego zycia
      podchodzą z optymizmem. choć tu akurat ja jestem wyjatkiem. Chociaż
      zawsze byłam i ponurakiem i pesymistą to jakoś wygladem nigdy się
      nie martwiłąm (choć mam świadomosć swoich defektów) wink)

      A jaki argument?

      Osoby, które najbardziej lubię sa - wszystkie - dalekie od ideałów
      piekności. I jak tak sięgne pamięcią, to te wszystkie modelowe
      piękności ze szkoły czy pracy moze i były otoczone jekimś podziwem,
      ale tez były to bardzo płytkie relacje. Ten zachwyt nad urodą -
      najczęściej już w dzieciństwie - rodził jakąś próżność (mniejsza lub
      większą). A to psuje. Ostatnio nawet spotkałam koleżankę z klasy. W
      liceum była najatrakcyjniesza, zawsze otoczona wianuszkiem
      chłopaków, podczas, gdy pozostałe dizewczyny marzyły o pierwszej
      randce. Oprócz urody miała tupet i to "coś". A jednak dziś ona jest
      sama, zgorzkniała, a wszystkie te szare myszki mają rodziny, męzów,
      dzieci...

      I jeszcze jedno. Uroda to coś całkowicie od nas niezależne. Nie mamy
      wpływu na swój wzrost, kolor czy typ sylwetki. Ani to nasza zasługa,
      ani powód do zmartwień. Mozemy za to wpłynąć na swój wygląd.
      Schludność, czystość, odpowiedni strój i zachowanie. To tak naprawde
      wpływa na to,jak jesteśmy postrzegani.
      • mamalgosia próżność 09.03.09, 14:15
        a wiesz, też mi to przyszło kiedyś do głowy. Jako
        dwudziestoparolatka właśnie sobie rozmyślałam, że może po to Bóg mi
        nie dał urody, żebym nie była próżna, pyszna, zbyt pewna siebie. Bo
        chyba bym była - tak mi się wydaje.
        Tak sobie próbowałam poradzić z kompleksamismile
        • sylwia0405 Re: próżność 09.03.09, 19:05
          A ja dzisiaj usłyszałam, że mówię o swoich kompleksach, bo jestem egocentryczką
          i lubię się nad sobą poużalać...
          • mamalgosia Re: próżność 09.03.09, 19:19
            No cóż - nie wiem jak jest z tobą. Każdy jest w jakimś stopniu
            egocentrykiem. A co do użalania się - tak, lubię - bo wtedy ktoś
            może pogłaszczesmile Ale to tak całkiem abstrahując, nie wiążę tego z
            tym konkretnym problemem.
            Myślę, że inaczej się patrzy na każdy problem, gdy się go doświadcza
            i inaczej gdy sie go nie doświadcza.

            Gdybym była ładna, to dopiero byłabym egocentryczką - kupowałabym
            sobie ciuchy żeby podkreślać urodęsmile Tak się pocieszam - że to dla
            mojego dobra i dobra rodziny jestem jaka jestem...
            • sylwia0405 Re: próżność 09.03.09, 20:03
              Tak z tym użalaniem się to się zgadza. Też zawsze wtedy mam nadzieję, że ktoś
              pogłaszcze. Tylko, że nie bardzo chcą mnie głaskać i wygląda na to, że teraz to
              i psycholog przestała sad
              • mamalgosia Re: próżność 10.03.09, 09:27
                Psycholodzy są dobrzy na łatwe "przypadki". Przy trudniejszych pasują
                • sylwia0405 Re: próżność 10.03.09, 10:25
                  Cóż, zobaczymy. Do następnej wizyty mam 3 tygodnie, to mam czas zastanowić się
                  co dalej.
    • atama Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 07:04
      Kiedyś dostałam taką receptę na piękno:
      15 minut dziennie przed Panem Bogiem
      10 minut przed samym sobą
      5 minut przed lustrem

      Działa! Sprawdziłam smile
      (o proporcje chodzi rzecz jasna)

      I podobno akceptacja taty. Tego zweryfikować jeszcze nie potrafię,
      bo mój był bardzo krytyczny (chciał dobrze oczywiście), ale mocno
      odbiło się na tym, co subiektywnie widziałam w lustrze wink
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:12
        O, akceptacja taty to już przepadło.

        natomiast zaciekawiło mnie, co znaczy "10 minut przed sobą".
        Przecież cały czas jestem przed sobą. O co tu chodzi?
        • atama Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 13:57
          No daj spokój - cały czas się analizujesz? Tak się nie da smile)
          To "przed sobą" rozumiem jak rozmowę z samą sobą. Poznawanie się,
          przyglądanie, analiza wewnętrzna. Z tych 10 i 15 minut rodzi się
          akceptacja siebie.
          Z tą akceptacją to strasznie trudna sprawa. Ładne słowo i modne.
          Gorzej z wdrażaniem go w SWOJE życie... Wiem.
          Sama nie jestem tu za mądra, bo mam górki i dołki w tej akceptacji.
          Czasem lepiej, czasem gorzej. Wcale nie jest dana na zawsze. Może za
          słabo ugruntowana, że tak czasem upada...

          • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 15:20
            atama napisała:

            > No daj spokój - cały czas się analizujesz? Tak się nie da smile)
            > To "przed sobą" rozumiem jak rozmowę z samą sobą. Poznawanie się,
            > przyglądanie, analiza wewnętrzna.
            Z tego co definiujesz, to mi wygląda, że cały czas. Jak nie śpię
            oczywiście
            • atama Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 06:59
              To może za dużo tego u Ciebie?? smile))
              • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 15:26
                Niestety nie raz już w życiu próbowałam wyłączyć myślenie. I nigdy
                się nie udawało - a sytuacje były to różniste - radosne, smutne,
                trudne... nie ma mowy
                • atama Re: "jestem brzydka" 12.03.09, 07:02
                  Dlaczego wyłączać myślenie? Przełączyć na coś poza sobą.
                  • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 12.03.09, 09:17
                    a, to spokojnie, tak właśnie jest. Tylko, że to nic nie daje.
                    Dobra, zostawmy już to
    • anndelumester Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 10:27
      iMO, nie ma ludzi brzydkich, tylko są niezadbani. Kwestia ogarniecia
      sie , schludnosci, dobrania kolorystyki czy fasonu ubrań. Plus
      akceptacja siebie.
      Popularne w mojej mlodosci komunały o liczącym sie tylko i wyłacznie
      pieknym wnetrzu jakos nigdy do mnie nie przemawiały, bo ja lubie tak
      jak starozytni Grecy wszystko piekne w jednym smile
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:11
        Już kiedyś zakładałam wątek o pięknie w ludziach. W moich oczach
        bardzo wiele osób jest pięknychsmile A jak nie cali i doszczętnie, to
        przynajmniej jakieś elementy.

        Inaczej patrzy się na siebie, a inaczej na innych.
    • maika7 Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 10:48
      > A jak zaakceptować własny wygląd? Nie chodzi mi o samozachwyt, ale o
      > jakieś takie zadowolenie, pogodny stosunek do siebie, dystans, sama
      > nie wiem co. Żeby w lustro lub ogólnie na siebie nie patrzeć z
      > pewnym obrzydzeniem? Żeby własne odbicie np w wystawie sklepowej nie
      > psuło humoru na cały dzień?

      Rozpoznac przyczyne nielubienia i ją zlikwidowac, jak się da.
      No i uznać, ze priorytetem jest "... a bliźniego swego jak SIEBIE..." Od siebie
      się zaczyna. Bo jesli sie siebie nie pokocha i nie zaakceptuje, to jak bliźniego??

      M.
      • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 11:06
        Dla wierzących priorytetem jest pierwsza część tego przykazania, ta
        o Bogu - ale ciąg dalszy całkowicie się zgadza, że nie można
        naprawdę kochać bliźniego nie będąc pogodzonym z samym sobą to
        prawda.
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:09
        No cóż: chyba jednak się nie za bardzo da, skoro taki efekt ciągnie
        się latami...
    • sunday Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 14:59
      > -piękno każdy nosi w sobie i czasem osoba obiektywnie brzydsza,
      > ale życzliwa i uśmiechnięta wydaje się piękniejsza niż ta ładna
      > obiektywnie

      Jeśli chodzi o ludzi, to nie ma czegoś takiego, jak "piękno obiektywne", czysto
      zewnętrzne. O pięknu człowieka stanowi przede wszystkim to, kim on jest - jak
      mój Tata mówi, "w pewnym wieku każdy ma taką gębę, na jaką zasłużył".
      • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 19:21
        1) no tak, nie to ładne co ładne, ale to ładne, co się komu podobasmile
        Mówiąc o pięknie obiektywnym miałam na myśli może jakieś uznane
        piękności, aktorki, modelki, Miss Tajlandii... sama nie wiem co
        2) oj, gdybym miała taką twarz na jaką zasłużyłam, to wyglądałabym 6
        razy gorzej niż wyglądam. tak więc, dzięki, sunday za te słowa,
        uświadamiają one, że i tak jest lepiej niż mogło byćsmile
        • sunday Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 14:20
          > 1) no tak, nie to ładne co ładne,

          Obawiam się, że to obiektywne "ładnie" to tylko taki artefakt narzucony nam
          przez grafików komputerowych i reklamiarzy.

          > Mówiąc o pięknie obiektywnym miałam na myśli może jakieś
          > uznane piękności, aktorki, modelki, Miss Tajlandii...
          > sama nie wiem co

          Szczerze mówiąc, to ja się zawsze dziwię, że takie osoby zostają tymi Miss. Dla
          mnie w ogóle cały pomysł "wyborów Miss" jest smutny: stado staruchów
          oceniających wdzięczące się półnagie kobiety (tak wygląda właśnie to "uznane
          obiektywne kryterium"). Gdzie tu miejsce na ich godność dzieci Bożych? Jeśli
          nawet ciało jest na sprzedaż...

          > 2) oj, gdybym miała taką twarz na jaką zasłużyłam, to
          > wyglądałabym 6 razy gorzej niż wyglądam. tak więc, dzięki,
          > sunday za te słowa, uświadamiają one, że i tak jest lepiej
          > niż mogło byćsmile

          Rozumiem, ale uwaga o "zasłużeniu" była żartobliwa. Każdy został stworzony na
          obraz Boży, więc każdy ma w sobie niewinną twarz dziecka. Tylko zbyt często ją
          przysłaniamy tymi plastikowymi maskami, które widzimy w reklamach.
          • mamalgosia wybory Miss a godność dzieci Bożych 10.03.09, 15:17
            tez kiedyś o tym myślałam.
            Akurat w liceum, w którym pracowałam były wybory Miss. I to nie
            chodziło o najmilsza, najsympatyczniejszą, tylko wprost:
            najładniejszą. Nie było nagości, czy nawet półnagości. Był strój
            wieczorowy, strój szkolny i strój sportowy. I krótka wypowiedź.
            Myślisz, że w jakiś sposób godność tych dziewcząt zostałą naruszona?
            (P.S. Byłam w jury, więc nie stado bezzębnych staruchów)
            • minerwamcg Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 11.03.09, 11:24
              Wiesz, ale to jest coś diametralnie innego. Mało komu przyszłoby do
              głowy porównywać szkółkę niedzielną w ewangelickiej parafii ze
              szkółką podoficerską w wojskach powietrzno-desantowych smile
              Aczkolwiek tak: i tu i tu czegoś uczą smile Natomiast w wyborach Miss,
              czy to Tajlandii (fakt, Tajki bywają na ogół śliczne)czy liceum
              głównym kryterium jest uroda. Nad sensownością wbijania do głów
              nieletnim uczennicom przekonania o wyjątkowej wartości urody można
              by się zastanawiać (zważywszy, że kolorowe pisemka robią to bardzo
              skutecznie i nie wiem, czy szkoła koniecznie musi im w tym pomagać),
              ale faktem jest, że brak atmosfery "targu na cielęta" był w tym
              przypadku bardzo wartościowy.
              • nati1011 Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 11.03.09, 16:37
                A ja uważam, że skoro szkoła już cos takeigo zorganizowała, to n ie
                powinny to być wybory miss pieności, ale branć powinno się pod uwagę
                sympatyczność, umiejętności, talenty... właśnie po to by uświadamić
                raz na zawsze, ze uroda to tylko dodatek. A liczy sie coś głębszego.
                • mamalgosia Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 11.03.09, 20:58
                  Sama nie wiem. Jak napisałam powyżej (lub poniżej, bo już nie wiem,
                  jak drzewko się układa)- były i są konkursy w wielu, bardzo wielu
                  dziedzinach. Moze nie ma nic złego w konkursie piękności? W sumie
                  jak np jest olimpiada przedmiotowa, to głównie kładzie się nacisk na
                  zdolności (bo olimpiady z przedmiotów ścisłych nie sa dla normalnych
                  uczniów, musi być grubo ponadprzeciętny) - też niesprawiedliwe
                  poniekąd.
                  A tamte wybory Miss mam we wspomnieniach sprzed lat (może to był
                  1994 rok), nie wiem, jak teraz bym do tego podeszła.
                  A dziewczynę, która wygrała widuję czasem. Ładna, ale umiarkowanie
                  (teraz ma ze 30 lat), wtedy była zachwycająca
                  • minerwamcg Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 11.03.09, 21:09
                    Nie tylko na zdolności. Olimpady przedmiotowe o ile takowe pamiętam
                    nie są testem do Mensy. Sprawdzają przede wszystkim wiedzę i
                    umiejętności - a więc coś, co oprócz zdolności zdobywa się ciężką
                    pracą. Z samymi zdolnościami olimpiady się nie wygra. Oczywiście, że
                    są one bardzo ważne, ale równie ważny jest postęp, jaki się zrobiło,
                    żeby je rozwinąć. A to, przepraszam uprzejmie, powinno być
                    premiowane. Sługa od dziesięciu talentów miał co inwestować - ale
                    też chciał i umiał zainwestować i za to go pan pochwalił.
              • mamalgosia Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 11.03.09, 20:53
                Ale właśnie nie wiem, czy w ten sposób wbijamy, że uroda jest
                najważniejsza. Bo przecież to nie był jedyny konkurs w szkole. Są
                konkursy najdziwniejsze doprawdy (teraz na przykład trwa konkurs na
                największego zająca). To konkurencja jedna z wielu
            • sunday Re: wybory Miss a godność dzieci Bożych 12.03.09, 11:48
              > Myślisz, że w jakiś sposób godność tych dziewcząt zostałą naruszona?

              No, na pewno było to bardziej niewinne, niż to, co widzimy w telewizorach. Ale i
              tak chyba nie wziąłbym w czymś takim udziału. Mierzi mnie takie ocenianie
              człowieka (a zwłaszcza dziecka) jak bydlęcia na targu. No i, jak napisała
              Minerwa, zdaje mi się, że to nienajlepsza nauka dla tych dziewcząt była.
      • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 09.03.09, 19:58
        sunday napisał:
        > jak mój Tata mówi, "w pewnym wieku każdy ma taką gębę, na jaką
        > zasłużył".

        To bywa niekiedy bardzo głęboka prawda - kiedy patrzy się na starych
        ludzi, pobrzydzonych i zniszczonych życiem, a mających w tych
        zmarszczkach i obwisłościach jakieś dziwne, czasem czułe, czasem
        zawadiackie piękno. Ładni to oni nie są, oj nie. Ale bywają piękni.
        • matizka Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 13:41
          Ale w nas kobietach jest silne parcie na szukanie w sobie brzydoty.
          I same i świat nam tę pętlę na szyję zakłada.

          W niedzielę ksiądz na mszy dla przedszkolakó pytał dzieci, czemu
          służy lustro. By zobaczyć jak wygladam.

          I co czasem tam widzimy?

          Że czasem jestem brudny, potargany.
          Jedna dziewczynka, chyba starsza siostra (na oko 8-9 lat)- że czasem
          jestem brzydka.

          Widziałam zdziwienie w oczach tego ksiedza - wiecie co on chyba
          naprawde nigdy tego w swoim lustrze nie widział, choc mógłby (jak by
          był kobietąsmile z jej krytycznym spojrzeniem). No, ale prawidłowo
          skomentował, że człowiek jest Bożym stworzeniem i dlatego jest
          piękny. I w tym sensie naprawdę jest - w całej swojej złożoności i
          zaawansowaniu technologicznymsmile
          • sunday Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 14:01
            Przeraża mnie, że już tak mała dziewczynka mówi o sobie, że bywa brzydka.
            Przeraża mnie, jak głęboko zapadają w nas te wszechobecne komputerowo poprawione
            zdjęcia półnagich anorektyczek bez pępków. Przeraża mnie, że coś takiego jest
            kreowane na wzorzec piękna.
            • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 15:20
              Mnie też to przerażasad(

              P.S. Bez pępków???
            • ula27121 Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 21:03
              sunday napisał:

              > Przeraża mnie, że już tak mała dziewczynka mówi o sobie, że bywa brzydka.
              >

              Ale ja pamiętam, że bardzo wcześnie oceniłam swój wygląd ( na pewno w klasie
              1-3. Przez całe lata żyłam w przekonaniu, że jestem bardzo brzydka ale ratuje
              mnie moje pogodne usposobienie i dzięki niemu jestem dosyć lubiana. Jak moja
              mama to kiedyś usłyszała to sie tydzień zastanawiała czym mi taką krzywdę
              zrobiła, gdzie był jej błąd wychowawczywink

              Obecnie wiem, że jestem bardzo średnia i wiem, że mój wygląd zajmuje trochę za
              dużo moich myśli. I chyba rzeczywiście jedna z Waszych wypowiedzi uświadomiła
              mi, że jakbym była urodziwa to chyba już nic innego bym nie robiła tylko przed
              lustrem siedziała, na pewno byłabym zarozumiała. Pewnie tłumy adoratorów
              przygniotły by sobą mojego męża i nie umiałabym go zauważyć.....to bardzo dobre
              dla mnie, że o tym przeczytałam.

              Ale też zauważyłam taką rzecz.I to u kilku osób naprawdę bardzo ładnych. Ale z
              tych ładnych co to się podobają i intrygują i w ogóle.....często te osoby mają
              duże kompleksy, wiele uwag do siebie....

              A co do mojego sposobu na lepsze samopoczucie to unikam luster w miejscach
              dobrze oświetlonych. W takich lustrach się sobie nie przyglądam ( poza
              lusterkiem samochodowym ale ono małe) No i nigdy w życiu nie pójdę już do
              solarium bo jak siebie zobaczyłam na golasa i jeszcze w debilnych
              okularkach....to już było za wiele.
              • minerwamcg Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 21:22
                ula27121 napisała:
                > jakbym była urodziwa to chyba już nic innego bym nie robiła tylko
                > przed lustrem siedziała, na pewno byłabym zarozumiała. Pewnie
                > tłumy adoratorów przygniotły by sobą mojego męża i nie umiałabym
                > go zauważyć.....to bardzo dobre dla mnie, że o tym przeczytałam.

                Chyba nie ma sensu gdybać. Wyglądamy jak wyglądamy, póki możemy na
                ten wygląd coś poradzić, to radźmy - farbujmy włosy, jedzmy mniej,
                używajmy kremu na zmarszczki i nie chodźmy do byle jakich dentystów -
                ale w zasadzie pole do popisu mamy niewielkie, o ile oczywiście nie
                odwali nam i nie zafundujemy sobie plastikowego biustu i
                operacyjnego wyjmowania ostatnich żeber a la Cher. Ale zastanawiać
                się, co by było, gdybym była miss Tajlandii??? A po cholerę?
                Wyładnieję od tego?
                • ula27121 Re: "jestem brzydka" 12.03.09, 11:12
                  Nigdy nie gdybałam do póki nie przeczytałam tutaj takiej gdybającej wypowiedzi.
                  A swoją drogą mam takie życiowe obserwacje , że najbardziej podobają się osoby w
                  cale nie te, które wyglądają jak Miss Tajlandii. To jest straszne fajne, bo to
                  namacalny dowód na to, że liczy się coś więcej.
          • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 10.03.09, 15:18
            Skąd jesteś? U nas też było o lustrze!
            • matizka Re: "jestem brzydka" 11.03.09, 23:28
              Małgosiu a ty nie z Torunia? Czy mieszam z kimś? Bo ja z raszyna pod
              Warszawą i jakbyś chodziła do naszego kościoła to bym wiedziałasmile
              taka to społeczność lokalnasmile
              • mamalgosia Re: "jestem brzydka" 12.03.09, 09:16
                A, nie, zupełnie nie. Ani Raszyn, ani Toruń. To widocznie więcej
                księży w niedzielę wpadło na pomysł lustersmile
    • mader1 Re: "jestem brzydka" 12.03.09, 14:09
      po pierwsze : nie jesteś brzydka.
    • nikaa818 Re: "jestem brzydka" 13.03.09, 11:08
      witam wszystkich jeszcze raz,jestem tu nowa smile
      o to wątek mi bliski smile nie mam żadnej recepty na zaakceptowanie
      siebie niestety. oczywiście nikt kto by na mnie spojrzał nie
      rozumiałby pewnie dlaczego z kazdej przymierzalni wychodzę
      zdruzgotana. niedawno natomiast przeżyłam mały wstrząs gdy moja 5
      letnia córeczka narzekała na to jak "jest brzydka" ! (cytat ze mnie
      oczywiście). o tak w dzieciach mozna sie przejrzeć jak w krzywym
      zwierciadle. od tej pory nie pozwalam sobie na głosne narzekanie i
      odganiam wszelkie myśli tego typu,zarzucając sobie próżność i chyba
      nieco skutkuje. nie skupiam się tak na swej powierzchowności. ale
      pozdrawiam autorkę posta, doskonale ją rozumiem smile
Pełna wersja