Dodaj do ulubionych

"Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen

13.04.09, 21:34
Dziewczyny nie pisałam latami, ale musicie to usłyszeć smile.

Piosenka taka, że pod wszystkimi słowami podpiszę się dwoma rękami. Dylematy
miałam podobne, wybór - ten sam smile.

Pozdrawiam wszystkie Mamy!

odsiebie.com/pokaz/294896---dc4a.html
-
Zapraszam na moją stronę: www.coek.pl/magda
Obserwuj wątek
    • matizka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 13.04.09, 23:59
      A ja strasznbardzo lubię jak Natalia spiewa, ale ta piosenka mnie
      trochę drażni taką kawą na ławę. Strasznie dużo gadania jak w
      felietonie publicystycznym prawie.

      Muzyka i wykonanie o niebo lepsze...
    • magdalaena1977 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 00:19
      Po pierwsze - nie podoba mi się sztuczne przeciwstawienie pracy zawodowej i roli
      matki. Tak jakby można było mieć tylko jedno z dwojga, a nie łączyć harmonijnie
      obu sfer życia.
      Jakoś nie wyobrażam, sobie tej piosenki w wersji męskiej
      "jestem tatą - to moja kariera".
      To co - wszelkie stanowiska i prace mają wykonywać tylko osoby bezdzietne.

      Po drugie - to beztroskie stwierdzenie "Wśród ofert rozejrzałam się.
      Wybrałam, chcę być mamą" . A przecież w większości sytuacji zostanie matką nie
      jest takie proste - najpierw trzeba spotkać odpowiedniego mężczyznę (najlepiej
      dobrze zarabiającego, bo bohaterka chce być mamą na pełen etat) i stworzyć z nim
      szczęśliwy związek.
      Stan zdrowia obojga musi być na tyle dobry, żeby dziecko mogło się począć.
      I o jedno i o drugie w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej.
      • ula27121 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 08:34
        magdalaena1977 napisała:

        Tak jakby można było mieć tylko jedno z dwojga, a nie łączyć harmonijnie
        > obu sfer życia.
        No ja po kilku latach zmagań z dziećmi i pracą, gdzie i jedno i drugie jest
        bardzo absorbujące, nie bardzo wierzę w to, że jest to zawsze możliwesad

        > Jakoś nie wyobrażam, sobie tej piosenki w wersji męskiej
        > "jestem tatą - to moja kariera".

        Fajne to co napisałaśsmile też sobie tego nie wyobrażam, ale słyszałam o jednym
        takim przypadku. Zatem wszystko może się zdarzyć.

        > To co - wszelkie stanowiska i prace mają wykonywać tylko osoby bezdzietne.

        Pewnie, że nie! Ale ja przestałam sobie wmawiać, że jest to możliwe bez
        uszczerbku na czymkolwiek.

        > najpierw trzeba spotkać odpowiedniego mężczyznę (najlepiej
        > dobrze zarabiającego, bo bohaterka chce być mamą na pełen etat) i stworzyć z ni
        > m
        > szczęśliwy związek.
        > Stan zdrowia obojga musi być na tyle dobry, żeby dziecko mogło się począć.
        > I o jedno i o drugie w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej.
        >
        To jest moim zdaniem nie do przewidzenia.

        Zaznaczam, że piszę o swoich doświadczeniach. Często słyszę w pracy, że ja to
        jestem zorganizowana, że mnie podziwiają ale ja siebie nie podziwiam. Wiem jakim
        odbywa się to kosztem moim, dzieci, pracy, rodziny. Pewnie, że staramy się to
        łączyć. Uważam, że nieźle nam to wychodzi ale nie nazwałabym tego na pewno "
        harmonijnym " połączeniem. Wizja matki jaką chciałabym być i pracownicy są dla
        mnie nie do zrealizowania bo wymaga to ciągłych wyborów. Tu się nie douczę a tam
        nie doczytam bajki.....takie życie. Doba dla nikogo się nie rozciągasmile...niestety.

        • mamaanieli Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 08:57
          według mnie hasło "jestem mamą to moja kariera" to troszeczkę
          pomylenie pojęć. ze mną jest tak:
          1. jestem mamą - to moja droga życiowa, najważniejsze zadanie,
          powołanie (!). jestem mamą całe zycie, przez 24 godziny na dobę (nie
          mylić z obecnością fizyczną z dziećmi przez 24 godziny na dobę -
          tego nie potrafię i nie chcę, i nie jest to według mnie potrzebne
          ani im, a nie mnie). bycie matką to zadanie totalne, wymagające
          zaangażowania wszystkich zmysłów. bycie matką rozwija mnie jako
          człowieka.
          2. jestem kobietą pracującą - dziennikarzem, to moja kariera. to
          pole do samorozwoju, pewien wycinek(!) życia który pozwala mi po
          przyjściu z pracy z radością spojrzeć na moje dzieciwink jestem
          dziennikarzem kilka godzin dziennie, przez ileś tam lat w życiu. jak
          można porównywać jedno do drugiego???
          praca zawodowa wymaga samodyscypliny, większego zorganizowania
          (byłam mamą wyłącznie domową, więc mam porównanie), pozwala rozwijać
          się intelektualnie.
          3. wnioski: kiedy będę dziennikarzem na emeryturze, matką nie
          przestanę byćwink
          denerwuje mnie piętnowanie matek pracujących - a spotykam się z tym
          coraz częściej. traktuje się je jako gorszy gatunek matek. wiem,
          wiem - matki pracujące wyłącznie w domu - tez z ludzkimi językami
          lekko nie mają ("taka wykształcona, a z dzieciarami w domu
          siedzi"...).
          w każdym razie dobrze by było, żebyśmy szanowali swoje wybory
          życiowe i ich nie oceniali. i nie zakładali stereotypowo, że np.
          mama pracująca to egoistka i dzieci są dla niej mniej ważne od
          pracy, a mama domowa to kura, pozbawiona wszelkich ambicji.
          pozdrawiam mamy domowe i "kariererowiczki"wink
          ps. małgorzata nawrocka, która jest autorką tekstu - jest mamą 3
          dziewczynek, pisze książki, pracuje m.in dla telewizji (pisze
          scenariusze dla "Ziarna" smile)) a muzykę napisał ojciec 4 dzieciwink)
          znany muzyk - jacek wąsowski. (chili my, i inne - mniej
          chrześcijańskie zespoły).
          • mamaanieli Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 08:59
            a w ogóle to piosenka jawi mnie się nieco kiczowatowink)) sorki,
            dziewczyny.
          • ula27121 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 09:08
            Czyli tutaj słowo "kariera" jest tym kluczowymsmile
          • pawlinka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 09:16
            Mamaanieli - doskonale to ujęłaś, bardzo podobnie myślęsmile
            • ula27121 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 09:21
              Dziękuję za ten wątek. Muszę sobie chyba mocno wszystko poukładać bo nie czuję
              żeby mnie ktoś piętnował, jednak sama siebie piętnuję i to mnie bardzo męczy,
              rozdziera...
    • ula27121 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 08:39
      magdalenkad napisała:

      > Dziewczyny nie pisałam latami, ale musicie to usłyszeć smile.
      >
      > Piosenka taka, że pod wszystkimi słowami podpiszę się dwoma rękami. Dylematy
      > miałam podobne, wybór - ten sam smile.
      >
      > Pozdrawiam wszystkie Mamy!
      >

      Pozdrawiam i podziwiam smile
    • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 08:57
      Nigdy nie mówiłam: zdobędę świat.

      Przyznam, że dalekie są dla mnie słowa pani Niemen. Nigdy nie miałam
      planów dotyczących jakiejkolwiek kariery, nigdy nie uważałam, że
      jestem w stanie ją zrobić. Żadnych szczególnych talentów, po których
      ludzkość miałaby płakać. I nigdy nie stawiałam sobie wyboru: pięcie
      się w zawodzie czy rodzicielstwo.
      Może ta piosenka ma sens wtedy, gdy się jest dobrym i w zawodzie, i
      w macierzyństwie. A gdy w ani jednym, ani w drugim, to tekst staje
      się komppletnie obcy. I tak właśnie tę piosenkę odbieram
      • pawlinka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 09:12
        Słyszłam już wiele razy piosenkę Niemen, podoba mi się. Myślę, o
        sobie, że przede wszystkim terqaz jestem żoną i mamą, a potem -
        nauczycielem. Dla mnie to teraz naturalne. Był czas, kiedy
        mówiłam: "tylko bycie w domu". Potem trudny powrót do pracy na pół
        etatu, dużo buntu, potwotne zmęczenie, łzy, wyrzuty sumienia i tak
        dalej. Starałam sobie to poukładać, uspokoić, przestać się miotać.
        Cały czas walczę, jest trudno,nie przeczę, ale staram się pamiętać o
        kolejności: najpierw dom, potem praca. I tak jak Mamalgosia - nie
        dla mnie kariera.
        Cóż, piosenkarka, córka piosenkarza i modelki, inaczej ma prawo to
        widzieć. Jej jest trudniej. Zresztą, przecież dalej śpiewa i
        koncertuje. A zatem, nie śpiewa chyba w tej piosence, że wybiera
        tylko jedna drogę, a drugą - zostawia na zawsze.
        • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 12:42
          No tak, pawlinko, ona jednak ma inny punkt widzenia, bo inne wzorce
          (no cóż, u mnie nikt w rodzinie nie zrobił kariery estradowejsmile), no
          i pewnie talent bardziej spektakularny. A my, pawlinko, mamy te
          talenty takie bardziej...hmmm...ukrytesmile))
          • pawlinka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 16:14
            Hmmm, ukryte powiadasz? Poszukam, ale raczej nie wystąpię w
            programie "Gwiazdy gotują na lodzie" czy jakoś tak.
            • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 17:14
              Lepiej poczytaj w przyszpilonym wątku (zainteresowania), jak ula
              przewracając naleśniki robi na drutach, no to jest coś. Czekam na
              piosenkę o tymsmile
              • ula27121 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 11:06
                Nie, na drutach to właśnie trudno...dlatego druty na razie schowane a koraliki
                nawlekamsmile
    • marzek2 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 09:23
      Mnie się piosenka podoba i też się pod nią podpisuję. Ostatnio mam takie
      klimaty, że często wręcz wstydzę się przyznać, że nie pracuję zawodowo tylko
      "siedzę" w domu... i zaczynam podziwiać kobiety, które mówią o tym z pewnością i
      dumą. Bo choć jestem przekonana, że akurat ja dobrze wybrałam, to trudno mi być
      sobą wśród pracujących mam...

      Mamoanieli - bardzo chciałabym ułozyć tak sobie zycie jak Ty - chciałabym mieć
      pracę która zajmowałaby mi kilka godzin dziennie. Ale co próbuję wymyśleć
      jakąkolwiek aktywność dla siebie, to gdy zaczynam myśleć o jej legalnym
      aspekcie, napotykam na ściany - co jest bardzo frustrujące. Zazdroszczę Ci
      trochę takiej sytuacji - to dla mnie wymarzona sprawa, troszkę pracy a główne
      priorytety postawione na dom.
      Ja jestem mamą ale z kompleksem niższości niestety sad Dlatego takie piosenki to
      dla mnie dobry zastrzyk motywacyjny.
      • mamaanieli Marzek! 14.04.09, 09:36
        jakie kompleksy?? przecież ty jesteś akurat dla mnie pod wieloma
        względami wzorem! wiesz, dobrze zebyśmy się nie oglądały na siebie i
        innych! trzeba robic to, co wewnętrznie czujesz za dobre i słuszne -
        dla siebie i rodziny.
        wiem, moja praca to pod wieloma względami, fajna rzecz dla matki. bo
        nienormowany czas pracy, itd. ale... to tez cholernie trudne.
        wszystko to łączyć, kombinowac, czasem coś zawalać kosztem czegoś
        (inaczej sie nie da, i trzeba to niestety przyjac)
        różowo nie jest, czasem nawet bardzo nie jest. psychicznie i
        fizycznie.
        ale wiem, ze dla mnie i mojej rodziny taki układ jaki istnieje -
        jest najlepszym z możliwych! i dlatego nie mam zamiaru się
        zamartwiać i rozdrapywać ranek co poranekwink
        a twój układ Marzek - jest dla Twojej rodziny najlepszy z możliwych.
        i nie ma tu miejsca na kompleksy. nie wolno się oglądać na innych.
        ja już to przeszłam i przepracowałam. życie każdego z nas jest inne,
        więc po co próbować się "dostosować". ważne jest wypracowanie
        własnej drogi.
        polecam i pozdrawiam.
        ps. ja np. jestem w środowisku matek - totalnych (oczywiście w zyciu
        domowym, nie zawodowym). takich idealnych, mających po 5 dzieci,
        idealna figurę, totalnie oddających się dzieciom i ich zajęciom
        dodatkowym. i szczerze powiem: nie jest mi czasem z nimi łątwowink) no
        bo jak wytłumaczyć, że nie mam czasu na pływanie synchroniczne dla
        siedmiolatkiwink)??? "nie możesz?? ale może chociaż spróbuj... to
        wykształca u dzieci...."
        kiedyś bym się zamartwiła: "brak pływania synchronicznego=brak
        miłości macierzyńskiej"wink teraz wzruszam ramionami. chociaż - czasem
        przykro.
        • marzek2 Re: Marzek! 14.04.09, 11:36
          Heh Mamoanieli czyli pewnie sprawdza się powiedzenie "wszędzie dobrze, gdzie nas
          nie ma" hi hi. Ja nie mam w otoczeniu matek totalnych, ale gdybym miała, pewnie
          w jeszcze większe kompleksy bym popadła, bo nie dość że nie pracuję zawodowo, to
          też nie mam czasu na pływanie synchronicznesmile W wir zajęć popołudniowych dałam
          się wręcić w tym roku i pluję sobie w brodę, że za dużo tego, no bo przy trójce
          dzieci choćby każde miało tylko jedne takie zajęcia to już mam 3 popołudnia
          zajęte, a co dopiero gdyby coś było 2 razy w tygodniu...

          Tak, masz rację, nie nalezy się oglądać na innych. Tylko jakoś mi się tak w
          życiu porobiło ostatnio, żem została zupełnie sama na placu kur domowych i nie
          mam bliskiej mi kury, która by mnie zagrzewała do boju w sprawach kurnikowychsmile
          Stąd też moje poczucie osamotnienia i utrata motywacji może...

          Widzisz ja wiem, że dla mojej rodziny ten układ się sprawdza pod każdym
          względem, z wyjątkiem jednego... finansowego - ale jak wiadomo, nie samymi
          pieniędzmi człowiek żyje... Tylko skoro ja to WIEM, to dlaczego tak często CZUJĘ
          się oceniana? I nie żeby ktoś tak naprawdę mnie oceniał, o to CZUCIE mi chodzi
          właśnie...
          • ula27121 Re: Marzek! 14.04.09, 12:03
            marzek2 napisała:

            I nie żeby ktoś tak naprawdę mnie oceniał, o to CZUCIE mi chodzi
            > właśnie...

            Ja przepraszam, że się wtrącam, ale dokładnie to samo sobie uświadomiłam . Tyle,
            że ja w drugą stronę. Przy takich osobach jak Ty czuję się taka...no nie wiem.
            Może rzeczywiście wiele rzeczy "siedzi tylko w naszych głowach" ale ja nie umiem
            tego na razie przepracować.
        • justyna.ada kompleksy ;)) 14.04.09, 16:40
          A ja jestem w środowisku duszpasterskim, gdzie jakoś tak dziwnie
          się układa, że większość matek albo nie pracuje albo są to
          nauczycielki czy psycholożki czy pedagożki, o krótszym czasie
          pracy, albo cos w tym stylu smile - ale za to wielu z ojców ma świetne
          posady i nawet na parkingu przykościelnym to jest widoczne smile))) I
          generalnie jest tendencja do tego żeby rodziny się rozwijały, tzn
          mało kto sie zatrzymuje na dwójce dzieci.
          I ja się czuje jak mniejszość... bo raz, że dwójka mi wystarczy,
          pracuję od rana do wieczora (choć wolałabym krócej), kasy jak lodu
          nie mamy, domu nie budujemy... etc. ;-P normalnie z czym do ludzi...
          • mamalgosia Re: kompleksy ;)) 14.04.09, 17:16
            My planujemy się rozwijać przy dwójce dziecismile Taki rozwój w innym
            kierunku niż potomstwo.
            Myślę, czy może w tym: forsy jak lodu? niegłupie
          • sulla Re: kompleksy ;)) 14.04.09, 18:42
            Nie porównujmy się, bowiem zawsze znajda się i "lepsi" i "gorsi" od nas. Ja
            np.pracuję od rana do nocy (też bym chciała krócej), mój mąż także, dziecię mamy
            jedno, chcielibyśmy drugie, ale już teraz ledwo jedziemy, samochodu nie mamy
            wcale, o domu zapomnij, nawet na dodatkowy pokój marne perspektywy - i jakoś
            żyjemy smile Więc pociesz się, że bywają jeszcze bardziej mniejszościowe mniejszości smile
      • mama_kasia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 11:33
        Ale co próbuję wymyśleć
        > jakąkolwiek aktywność dla siebie, to gdy zaczynam myśleć o jej legalnym
        > aspekcie, napotykam na ściany - co jest bardzo frustrujące.

        Dokładnie tak.
        ...Ale, Marzku, na niektóre rzeczy trzeba poczekać smile Miałam czas,
        gdy zastanawiałam się, co jeszcze mogę, czy w domu zostać dalej
        powinnam, czy jednak pracę jakąś mam podjąć. Wiesz, nie dlatego, że
        wokół matki pracujące, ale ...czy to wolą Bożą jest.
        I przyszedł czas. Po prostu Pan Bóg DAŁ smile I pomalutku dłubię
        w domu szydełkiem różne rzeczy, a jedna miła "Kropka" je
        przygarnia i puszcza w świat wink Tak się po prostu stało smile
        Nie wiem, jak długo będzie tak. Nie wiem, co tam Pan Bóg
        szykuje dalej, ale wiem, że jest niezwykle troskliwy smile
        • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 14.04.09, 12:48
          Ja tam nie potrafię oceniać, co Bóg dał, a co dopuścił, co pomógł, a
          w czym chciał przeszkodzić. I nei potrafiłabym jakoś jednoznacznie
          ocenić np mojej pracy zawodowej - czasem wydaje mi się, że własnie
          to jest Jego wola (bo tam ktoś musi uczyć, a tylu nauczycieli już
          zrezygnowało, tylu nie wytrzymało...), a czasem że przeciwnie (bo
          odbija się to na mojej rodzinie na przykład).
          Tak więc ja nie o tym.
          Tylko krótko (po długim wstępie): widziałam te Dziergadełka,
          prześliczne!!!! Subtelne, piękne, podobne do tego co mają
          przedstawiać, z duszą! (to mówię obiektywnie, bo mamy_kasi przecież
          nie lubięsmile)
          • marzek2 Czucie... 14.04.09, 13:19
            Tak Ula, tośmy sobie co nieco poukładałysmile No widzisz, czyli "czucie" może być
            po obu stronach, pytanie tylko JAK to przepracować? No cóż, ja tak sobie myślę,
            że sama to ja sobie mogę przepracowywać ile chcę i nic z tego nie wyjdzie, muszę
            pozwolić Jemu to przepracować w mojej głowie i tyle.
            Ale wiesz co? I mnie czasem dobrze usłyszeć, ze to nie jest tak, że każda matka
            pracująca pogardza tymi które się lenią, a każda niepracująca uwaza te pracujące
            za wyrodne... I jednym i drugim jest trudno, z każdą sytuacją łączą się inne
            wyzwania. Ja nie mam parcia na karierę ani na etacie ani w domu. I myślę, że
            Natalia Niemen trochę z przymrużeniem oka to słowo "kariera" traktuje, taka
            licencia poetica...

            Pozdrawiam ciepło!
        • marzek2 Mamo Kasiu 14.04.09, 13:22
          Tak, masz rację - to że Pan Bóg wie, pamięta i coś mi tam znajdzie we właściwym
          czasie - to moja tratwa ratunkowa przed zniechęceniem zupełnym. Bo czasem myślę
          sobie po prostu, że to nie fair, że ja bym tyle chciała, tyle mogła, że jakieś
          tam może nawet talenta mam... a tutaj te ściany ściany... A ja przestrzeń
          lubię... Ale może Pan Bóg uczy mnie cierpliwości, wytrwałości, wiernośnie nawet
          w tej ciasnej przestrzeni, jaką mam teraz... Ale dzięki Ci za ten wpis, takie
          historie i inne dodają otuchy, że jest nadzieja...w Nim.
      • magdalenkad Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 08:22
        Marzek, tak dobrze Cię rozumiem...
        • marzek2 Magdalenko! 15.04.09, 09:03
          Weszłam na Twoją stronę. Spodziewaj się wkrótce maila. Wydaje mi się, że łączy
          nas dużo więcej niż się spodziewasz smile Może choć mailowo uda się trochę
          powspierać - jesli masz chwilkę, zajrzyj na mojego bloga z sygnaturki -
          zrozumiesz co i KTO nas łączysmile
          • magdalenkad Re: Magdalenko! 15.04.09, 16:56
            ale Marzek, pogrzeb troszkę w pamięci:

            pisałyśmy dawniej do siebie, jestem z Bielska, mamy wspólnych znajomych, na
            Twoim blogu siedzę regularnie. A w Krakowie bywam regularnie, ponieważ mamy
            niedaleko Rynku spotkania naszej Wspólnoty smile. Na tym forum nieczęsto bywam,
            zazwyczaj po to,by odnaleźć Twoje posty smile.

            Marzek, jak będziesz w okolicach Bielska zapraszam Cię bardzo serdecznie, myślę,
            że popołudnie wykorzystamy szybciutko smile.

            Na mejla czekaam, stronę swoją muszę odświeżyć smile

            ściskam serdecznie. I podziwiam. A w Twoim blogu regularnie widzę odbicie
            własnych przemyśleń smile. A ostatnie opisy napięć z Dużym, wyjście z domu,
            rozmowy z "Doradcą" smile... no mam tak samo!!

            a pamiętasz, jak wysłałam do przyjaciółek skopiowane od Ciebie opowiadania?
            potem przepraszałam,podając źródło... jak dawno to było! I teraz, gdy ponownie
            szukając odnalazłam je w sieci, tak bardzo się ucieszyłam! nadal są aktualne smile

            no, się rozpisałam, może GG?
        • matizka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 09:51
          A ja jeszcze o Natalii. Też nie umiem słuchać tej piosenki nie
          myśląc o niej samej. Zresztą to co piszecie o autorach tekstu i
          muzyki też mi pasuje do tego skojarzenia. I pojawia mi się jeszcze
          jedno skojarzenie - dyskusja, która była tu kiedys n.t. opinii p.
          Wołochowiczów n.t. przedszkoli.

          Jakos tak mam wrażenie, że często tak jednoznacznie wypowiadają się
          mamy, które mają wolne zawody i one tak naprawdę coś tam sobie
          robią "zawodowo", żeby "nie zwariować". A dodatkowo często ich
          mężowie też mają wolne zawody i mogą im w bardziej elastyczny sposób
          niż tacy mający etat pomagać.

          Ale z trzeciej strony - to jest to chyba piosenka, która ma poprostu
          zwrócic uwagę na to, że mama niepracująca zawodowo nie marnuje
          swojego zycia i że może to być sensowny, swiadomy wybór.

          smile
    • mader1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 09:52
      Ładna, miła piosenka. choć moja krytyczna córka powiedziała, że gdyby Natalia
      wybrała " tylko" i " jedynie" macierzyństwo, nie śpiewałaby tej piosenki i
      kilku innych wink Jednak macierzyństwo jako jedyna "kariera" nie realizuje się w
      błysku fleszy. A jedyni, którzy słuchają występów recytatorskich i wokalnych
      mamy, to dzieci i ich przyjaciele - jak mama odważniejsza.
      Tak, jestem mamą. Ale to żadna kariera smile))))), bo nie jestem typem
      karierowicza. Mamą jest się już poprzez urodzenie dziecka i można oczywiście
      tego nie lubić, nie akceptować, ale fakt jest faktem. Jak kto realizuje swoje
      powołanie zależy często do wielu wypadkowych.
    • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 11:03
      Dla mnie to akurat miłe, że ktoś macierzyństwo postrzega inaczej niż
      uwięzienie się na parę w porywach paręnaście lat (jeśli dziatwa
      liczniejsza) w zupach i kupach, i mówi o tym głośno. Że to nie tylko
      pasmo codziennych czynności, tak banalnych, że aż idiotycznych, i
      męcząca konieczność ciągłego dostosowywania swoich komunikatów do
      możliwości dwu-trzy-czteroletniego mózgu. Więc popieram.
      Natalia Niemen nie śpiewa o ile wiem "to moja JEDYNA kariera" - więc
      być może to coś oznacza także dla kobiet, dla których wraz z
      urodzeniem dziecka świat nie zamknął się w czterech ścianach z
      przerwą na spacerek (nawet nie spacer) do parku.
      Wiem, teoretyzuję. Na razie jeszcze teoretyzuję smile Za tydzień z
      kawałkiem dopadnie mnie radosna a nieubłagana praxis i "się
      zobaczy".
      Ale wiecie co?
      Późne macierzyństwo oprócz mnóstwa obaw jakie ze sobą niesie, ma też
      sporo zalet. Przecież ja już nie muszę robić kariery! Cholera, co za
      ulga smile)) Coś tam w życiu zrobiłam, coś napisałam, coś mi nawet
      wystawili w teatrze, byłam na samym dole i na względnej górze
      służbowej hierarchii, przerobiłam bezrobocie i konieczność
      zaczynania od nowa...
      Będę uwiązana w domu powiedzmy przez trzy lata? No fajnie, ale w
      perspektywie całego mojego życia trzy lata to wcale nie tak długo!
      Nie muszę już ani "się wyszaleć" ani "użyć życia", świata zwiedziłam
      całkiem spory kawałek, na razie wystarczy...
      Być może to taka przedporodowa euforia smile, ale planując zostanie
      rodzicami myśleliśmy z Arthurem mniej więcej właśnie tak.
      Zaczynam coś całkiem nowego, o czym wiem tylko tyle, że będzie
      zupełnie inne w stosunku do tego co było. Ale ani specjalnie nie
      płaczę za tym co było, ani nie obiecuję sobie cudów po tym, co
      będzie. Jak mawiali nasi przodkowie, w Bogu nadzieja, w torbie
      syr smile))
      • sulla Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 11:11
        A wiesz Minerwo, że ja ostatnio często sobie myślę o Was ciepło, bo jak rok temu
        tak jak Ty teraz już czekałam (co prawda u mnie rozwiązanie dopiero w maju)i tę
        końcówkę tak miło wspominam. I myślę sobie,że już niedługo Ty spojrzysz po raz
        pierwszy na Wasze dziecko tak jak ja spojrzałam na nasze - i już się cieszę
        razem z Wami smile
        • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 12:17
          smile Dzięki smile Westchnij za nas, właśnie o tę nadzieję...
          • sulla Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 12:28
            jasne,że tak smile
        • paszczakowna1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 13:23
          Też ciepło myślę, choć u mnie (też cesarka, 9 maja) minęło już 3 lata. I
          końcówkę też miło wspominam - jakoś już minęły wtedy wszystkie strachy (a ja
          niestety pesymistka straszna jestem, więc całą ciążę sobie zmartwienia
          wymyślałam), i zostało tylko oczekiwanie. A wrażenie przy cięciu jest
          niesamowite - jakoś sobie nie wyobrażałam, że jeszcze dobrze nie 'wyjęte'
          dziecko jest tak ruchliwe i tak głośne. smile

          A co do pracy - to nie jest zawsze takie proste. Brakuje mi w tym wątku
          refleksji (choć w poprzednich na ten temat były), że nie tylko wobec dziecka
          mamy obowiązki, i nie tylko za dziecko ponosimy odpowiedzialność. To rzecz jasna
          zależy od specyfiki pracy, ale zdarza się, że od tego czy pracę zawodową
          porzucimy na jakiś czas czy nie, mocno zależy los innych ludzi. (Zwłaszcza
          właśnie w przypadku późnego macierzyństwa, kiedy kobieta ma wysoką pozycję
          zawodową.) W szczególny sposób dotyczy to chyba różnego rodzaju nauczycieli i
          wychowawców, ale nie tylko. Jeśli, na przykład, kobieta-naukowiec podejmuje się
          prowadzenia czyjegoś doktoratu, i po tym na trzy lata bierze urlop wychowawczy
          (a doktorant niech sobie radzi sam), czy to jest faktycznie moralnie w porządku?
          A jeśli bizneswoman zawiesza działalność firmy, i przez to tracą źródło
          utrzymania jej pracownicy? Pewnie, cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych, ale
          tu chodzi o naszą decyzję (na śmierć czy chorobę wpływu nie mamy).

          A co z ludźmi, którzy w nas dużo zainwestowali, i mają nadzieję na 'zwrot'
          (powiedzmy, my u kogoś zaczęliśmy robić ten doktorat, nauczył nas dużo,
          nawysyłał na konferencje, i nagle się dowiaduje, że nasza część badań jest
          zawieszona na czas nieokreślony.) Nie traktujcie tego proszę jako krytyki
          (zresztą takie sytuacje w sumie nie są częste), ja sobie tylko głośno myślę.
          • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 13:43
            Też, ale z drugiej strony są rzeczy ważne i ważniejsze... Jeżeli
            ktoś (ktosia!) miałaby czuć się niespełniona życiowo, bo odkładała
            macierzyństwo ad calendas graecas (na święty nigdy), nie wynagrodzą
            jej tego żadne tytuły, publikacje, tłumy doktorantów. Zobowiązania
            ma się nie *tylko* wobec dziecka - ale chyba *przede wszystkim*
            wobec dziecka.
            Ot, i ja... zostawiłam zespół, który bardzo mnie potrzebował,
            zostawiłam rozgrzebaną robotę, którą trudno, będę musiała zacząć od
            początku jak wrócę, godzę się z faktem, że beze mnie wiele rzeczy w
            pracy funkcjonuje gorzej - ale co robić. Prawdę mówiąc, praca
            naukowa i tak często daje spore możliwości manewru (bratowa męża
            robi habilitację mając dwoje małych dzieci) - ale z pracą
            organizacyjną bywa trudniej. Z drugiej strony nie jestem aż tak
            próżna aby mniemać, że mój zespół nie przeżyje półtora roku z innym
            szefem smile To są w większości ludzie, którzy od lat robią to samo,
            mają duże doświadczenie, i byle im specjalnie nie przeszkadzać, to
            sobie dadzą radę.
            • sulla Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 13:59
              kurde, wybacz, ale filolog we mnie musi wtrącić, że "ad Kalendas" (jeden z
              nielicznych wyrazów łacińskich, co właśnie przez K, a nie przez C) smile
              • minerwamcg Filologicznie :))) 15.04.09, 16:00
                Na dobrą sprawę to i "święty Nigdy" niektórzy piszą dużą literą jako
                imię własne smile
            • paszczakowna1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 14:06
              > Prawdę mówiąc, praca
              > naukowa i tak często daje spore możliwości manewru (bratowa męża
              > robi habilitację mając dwoje małych dzieci)

              Daje, ja zrobiłam, co prawda tylko z jednym. (Tyle ze pisać wtedy owszem można,
              gorzej natomiast z myśleniem koncepcyjnym - u mnie przynajmniej tak było.) Ale
              co innego łączenie, lepsze czy gorsze, macierzyństwa i pracy zawodowej
              (podejrzewam, że i Ty się tak całkiem nie odetniesz - po jakiś 1.5-2 latach
              zresztą instynkt zaczyna mówić, że młode na nogi już stanęło i za stadem podąża,
              i czymś innym się warto też zająć), a co innego założenie, że od tej pory jestem
              tylko mamą. I to taką na 300% normy (też mi się ta 'kariera' skojarzyła).
              • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 15:50
                Paszczakówno, litości, o co Ty mnie podejrzewasz? O akceptację
                dożywotniego "omamienia"??? O chęć mamowania młodym do końca ich
                studiów?! smile)) A kysz! Moja teściowa tak zrobiła - urodziła drugiego
                syna i nie wróciła do pracy na wieki wieków amen.
                Póki dzieci były małe, to okay, ale za kilka lat dorastający chłopcy
                (a potem dorośli faceci) mieli w domu mamusię-gospodynię ze
                wszystkimi konsekwencjami tego faktu i cierpieli przez to okropnie.
                Przy pierwszej okazji wynieśli się na swoje z wizgiem i galopem, i w
                ten sposób ocaleli dla społeczeństwa.
                • paszczakowna1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 19:11
                  > Paszczakówno, litości, o co Ty mnie podejrzewasz? O akceptację
                  > dożywotniego "omamienia"??? O chęć mamowania młodym do końca ich
                  > studiów?! smile))

                  A nie, ja wręcz przeciwnie. Podejrzewam, że tych założonych trzech lat nie
                  'wysiedzisz', chyba że z odskocznią zawodową. Przez pierwszy rok faktycznie
                  przyjemnie jest być z młodym i lizać futerko, ale później instynkt zaczyna
                  dyktować, że można już wyjść i zapolować. smile

                  A z tymi 300% normy to raczej miałam na myśli, kogoś kto najpierw kupuje stosy
                  'mat edukacyjnych' i innych dziwnych a uciesznych przedmiotów, a później uczy
                  noworodka języka migowego a niemowlę czytać, grać na fortepianie, mówić po
                  japońsku i nurkować. Ciebie, żeby była jasność, o to też nie podejrzewam. Sama
                  mam pewne skłonności, ale je zwalczam.
                  • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 23:44
                    Paszczakówna rzecze:
                    > A z tymi 300% normy to raczej miałam na myśli, kogoś kto najpierw
                    > kupuje stosy 'mat edukacyjnych' i innych dziwnych a uciesznych
                    > przedmiotów, a później uczy noworodka języka migowego a niemowlę
                    > czytać, grać na fortepianie, mówić po japońsku i nurkować.

                    A tak, tak. Pakowanie w dziecko zbyt wielu ambicji naraz może być
                    przyczyną wielu groźnych. A i rozwijanie na siłę bywa. Prawdą jest
                    też, że rodzice-perfekcjoniści mogą mieć skłonność do jednego i
                    drugiego.
                    Dla jasności w sprawie - najmłodszym gramotnym dzieciem o jakim
                    słyszałam jest trzyletni syn mojej przyjaciółki, ale tutaj dość
                    wyraźnie widać różnicę między forsownym uczeniem, a sytuacją, kiedy
                    brzdącowi spodobała się zabawa w literki... Podobnie może być z
                    językiem migowym, jeżeli malcowi podoba się pokazywanie tego, czego
                    nie umie wyartykułować dzióbnie, może to być użyteczny sposób
                    porozumiewania się, zresztą jak patrzę, w jaki sposób matki
                    rozumieją swoje jeszcze niemówiące dzieci i vice versa, stwierdzam,
                    że wytworzenie się między nimi "prajęzyka" jest tyleż cudowne, co
                    pospolite. Ale różnica jest podstawowa - dzieć musi chcieć, a
                    rodzice na to chcenie odpowiedzieć, nie na odwrót. Inicjatywa może
                    oczywiście wyjść od rodziców, ale broń Boże jako lokata ambicji.
                    Raczej sugestia bez nacisku na odpowiedź smile
              • a_weasley Pstrowski i inni 15.04.09, 16:55
                Moje Szczęście napisało:

                > (bratowa męża robi habilitację mając dwoje małych dzieci)

                A owszem. Tyle, że primo - bez niani ani rusz, secundo - niania
                nianią, ale bardzo są uzależnieni od wsparcia logistycznego tegoż
                brata teściowej i jest z tego trochę kłopotów.

                > co innego założenie, że od tej pory jestem
                > tylko mamą. I to taką na 300% normy
                > (też mi się ta 'kariera' skojarzyła).

                W ogóle wyrabianie 300% normy w jakiejkolwiek dziedzinie może być
                przyczyną wielu groźnych chorób (czego nieżywym dowodem jest
                wzmiankowany Wincenty P.).
            • paszczakowna1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 19:24
              > Też, ale z drugiej strony są rzeczy ważne i ważniejsze... Jeżeli
              > ktoś (ktosia!) miałaby czuć się niespełniona życiowo, bo odkładała
              > macierzyństwo ad calendas graecas (na święty nigdy), nie wynagrodzą
              > jej tego żadne tytuły, publikacje, tłumy doktorantów. Zobowiązania
              > ma się nie *tylko* wobec dziecka - ale chyba *przede wszystkim*
              > wobec dziecka.

              Nie chodzi nawet o odkładanie macierzyństwa, ale o decyzje, czy łączyć je
              (wcześnie) z pracą zawodową, czy nie. Tu trzeba, IMHO, starannie rozważyć
              potrzeby dziecka, ewentualnych innych uwikłanych w to ludzi, męża (który może
              czuć się mocno niekomfortowo w roli jedynego żywiciela rodziny, nawet jeśli
              chwilowej, a za to chcieć się na równi z żoną angażować w wychowanie dziecka - a
              rezygnacja matki z pracy zawodowej często oznacza, że ojciec musi pracę
              zintensyfikować), no i w końcu, last but not least, swoje własne. I może akurat
              wyjść, ze dziecku się jednak krzywda pod opieką niani nie stanie, a
              anestezjologa na zastępstwo szpital żadną miarą nie znajdzie...
              • pawlinka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 19:54
                "starannie rozważyć potrzeby dziecka, ewentualnych innych uwikłanych
                w to ludzi, męża ". Dlaczego "uwikłanych"? Macierzyństwo to nie
                sprawa kryminalna czy jakaś afera, to też nie spisek przeciwko
                ludzkości! Czy jest ono możliwe tylko wtedy, kiedy jest sytuacja
                konfortowa? równy podział? To nie tak. A gdzie poświecenie, służba?
                Gdybym myślała tylko o moich uczniach, spośrod których co roku dany
                rocznik zdaje maturę, musiałabym stale bić się z myślami, odkładać,
                przekładać decyzje, bo nie jest dobrze, jeśli w ostatniej klasie
                zmienia się nauczyciela przedmiotu maturalnego.
                • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 20:42
                  po reformie oświaty matura to pestka w porównaniu z egzaminem
                  gimnazjalnymsmile)
                  • pawlinka Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 20:50
                    tak, tak, ale nauczyciel nie ma prawa chorować, iść na urlop, a nie
                    daj Bóg na emeryturę! "Co z egzaminem naszych dzieci?"
              • magdalaena1977 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 20:43
                paszczakowna1 napisała:

                > Nie chodzi nawet o odkładanie macierzyństwa, ale o decyzje, czy łączyć je
                > (wcześnie) z pracą zawodową, czy nie.
                W dodatku man wrażenie, że pracą zawodową jednak łatwiej pokierować niż
                macierzyństwem. Jest znacznie więcej możliwości, ścieżek rozwoju ...

                A dziecko do jednych przychodzi za wcześnie, inni muszą długo na nie czekać (jak
                minerwa). I bardzo niewiele da się z tym zrobić.
                I w tym kontekście bardzo przeszkadza mi taka postawa "wybrałam - chce być
                mamą". I w ogóle mam wrażenie, że np. Kościół katolicki powinien być wykazać
                więcej akceptacji czy zrozumienia dla bezdzietności - zaczynając chociażby od
                skreślenia założenia, że jest to bezdzietność wynikająca z lenistwa i chęci
                robienia kariery.
                • mama_kasia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 10:25
                  I w ogóle mam wrażenie, że np. Kościół katolicki powinien być wykazać
                  > więcej akceptacji czy zrozumienia dla bezdzietności

                  Akurat ostatnio o bezdzietności z troską KK mówił.
                  A i wcześniej także. Myślę, że ogólnie troska KK jest.
                  Natomiast różnie to wygląda u pojedynczego księdza - jak
                  zawsze zresztą.


                  • marzek2 Do Magdalenki 16.04.09, 11:45
                    Napisałam maila na adres gazetowy, bo stronka dziś w budowie chyba i nie działa sad
                    • magdalaena1977 Re: Do Magdalenki 16.04.09, 12:39
                      dzięki - odbiorę wieczorem, jak wrócę z pracy
                  • magdalaena1977 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 12:38
                    mama_kasia napisała:

                    > > I w ogóle mam wrażenie, że np. Kościół katolicki powinien być
                    > > wykazać więcej akceptacji czy zrozumienia dla bezdzietności
                    >
                    > Akurat ostatnio o bezdzietności z troską KK mówił.
                    > A i wcześniej także.
                    Ale to tylko wtedy, jeśli ta bezdzietność jest efektem dramatycznej
                    bezpłodności. A jeśli para po prostu nie ma dzieci i nie rozpacza, to pojawiają
                    się takie komentarze o egoizmie. Wielokrotnie spotkałam się z takim stanowiskiem
                    np. w kazaniach.
                    Nie wspominając już o tym, że dla KK problem braku dziecka dotyczy tylko
                    małżeństw. Tak jakby pragnienie zostania rodzicami pojawiało się nagle podczas
                    nocy poślubnej.

                    A u mnie pragnienie posiadania dziecka jest niezależne od chęci znalezienia
                    Właściwego Mężczyzny. A o ile miłość można spotkać wszędzie i zawsze, to dla
                    kobiety szansa na posiadanie dziecka zmniejsza się z każdym rokiem samotności.
                    • mama_kasia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 13:14
                      > Ale to tylko wtedy, jeśli ta bezdzietność jest efektem dramatycznej
                      > bezpłodności. A jeśli para po prostu nie ma dzieci i nie rozpacza, to pojawiają
                      > się takie komentarze o egoizmie.

                      No tak, ale dlaczego nie ma? Bo jest to jej decyzja, niezwiązana
                      z niemożnością poczęcia? O taką sytuację chodzi?
                      • magdalaena1977 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 13:49
                        mama_kasia napisała:

                        > > Ale to tylko wtedy, jeśli ta bezdzietność jest efektem dramatycznej
                        > > bezpłodności. A jeśli para po prostu nie ma dzieci i nie rozpacza, to poj
                        > awiają
                        > > się takie komentarze o egoizmie.
                        >
                        > No tak, ale dlaczego nie ma? Bo jest to jej decyzja, niezwiązana
                        > z niemożnością poczęcia? O taką sytuację chodzi?
                        Chodzi raczej o sytuacje, że kiedy para nie ma dzieci, a nie mówi dlaczego, to
                        takim pierwszym skojarzeniem księdza, jest to, że nie chcą.
                        • mama_kasia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 14:07
                          > Chodzi raczej o sytuacje, że kiedy para nie ma dzieci, a nie mówi dlaczego, to
                          > takim pierwszym skojarzeniem księdza, jest to, że nie chcą.

                          No, teraz jasne smile
                          Czyli jednak odruch księdza, a nie ogólnie za mała akceptacja
                          czy za małe zrozumienie dla bezdzietności ze strony KK.
                          • minerwamcg Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 20:10
                            Bo bezdzietność i bezdzietność to czasem dwie kompletnie różne
                            sprawy (ale mi się odkrywczo powiedziało! Pod koniec ciąży miewam
                            przebłyski geniuszu charakterystyczne dla szczególnie inteligentnych
                            odmian ameby). Kiedy po wiadomych Wam przejściach bywałam na portalu
                            Poronienie, spotkałam się z postawą księży "no ale to nie była
                            aborcja, więc grzechu nie ma, w czym zatem problem?" albo "twoje
                            dziecko umarło, bo za mało je kochałaś" (Chryste Panie, żeby mnie
                            ktoś wtedy tak powiedział, do dziś bym siedziała w kiciu za ciężkie
                            pobicie i nie ma, że osoba duchowna) - więc przewielebny o
                            wrażliwości kamaza z przyczepą może stanąć na drodze każdego z nas.
                            Dzietnych, bezdzietnych, wielodzietnych, niepłodnych. Błędem byłoby
                            jednak utożsamiać wybryki (bo jak do cholery inaczej to nazwać)
                            takich zakutych choć poświęconych pał z postawą Kościoła.
                            • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 20:39
                              minerwamcg napisała:

                              > Pod koniec ciąży miewam
                              > przebłyski geniuszu charakterystyczne dla szczególnie
                              inteligentnych
                              > odmian ameby).
                              Ja też tak miałam. I niestety zostało. Teraz cała moja nadzieja w
                              menopauziesmile



                              Kiedy po wiadomych Wam przejściach bywałam na portalu
                              > Poronienie, spotkałam się z postawą księży "no ale to nie była
                              > aborcja, więc grzechu nie ma, w czym zatem problem?" albo "twoje
                              > dziecko umarło, bo za mało je kochałaś"
                              W to drugie to nie mogę uwierzyćsad Jak ktoś mógł tak napisać???
                              A to pierwsze - tak, to też znam. Kompletne niezrozumienie, kompletne


                              > wrażliwości kamaza z przyczepą może stanąć na drodze każdego z
                              nas.
                              > Dzietnych, bezdzietnych, wielodzietnych, niepłodnych.
                              Tak, minerwo, ale jest coś w tym, że wielodzietni tą wrażliwością są
                              traktowani przez księży rzadziej. Ale przez świeckich częściej, więc
                              równowaga zachowana



          • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 14:00
            tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
            f=16182&w=69914041&a=69914041
            troszkę się nawypowiadaliśmy.
            I ja mam to poczucie odpowiedzialności pozarodzinnej. Czy ono jest
            słuszne i w jakim stopniu powinno byc - tego oczywiście nie wiem. I
            pewnie w różnym miejscu dla kazdego przebiega

            No, na tym forum już naprawdę chyba o wszystkim gadaliśmysmilesmile
        • mamalgosia pierwsze spojrzenie 15.04.09, 13:54
          sulla napisała:

          > I myślę sobie,że już niedługo Ty spojrzysz po raz
          > pierwszy na Wasze dziecko tak jak ja spojrzałam na nasze - i już
          się cieszę
          > razem z Wami smile

          Jak dotychczas było to dla mnie najpiękniejsze i niosące największy
          ładunek emocji przeżycie


          >
          >
          >
          >
          >
          • sulla Re: pierwsze spojrzenie 15.04.09, 14:01
            Och, ja tego nigdy nie zapomnę. Tego spojrzenia uważnego i przyjaznego,
            mówiącego "Cześć,to ja, poznajesz mnie? Bo ja Ciebie poznaję". Nie wiem jak to
            możliwe, ale tak właśnie było smile
      • minerwamcg P.S. Mama i kariera, coś mi się pomyślało... 15.04.09, 13:24
        Jak widać, temat po mnie chodzi smile Tak mi sie pomyślało, a propos
        tytułu piosenki. Że tam może czasem znajdować się, jak mawia Arthur,
        mogiła czworonoga. Jeżeli ktoś (ktosia smile ) z pasją i zaangażowaniem
        robiła karierę, poświęcając jej wszystko albo prawie, angażowała się
        z głową i nogami, a teraz z równą pasją rzuci się na bycie mamą...
        to ajajaj, kochani moi, ja nic nie chcę mówić, ale chyba żal mi tego
        dziecka. Jak widzę, co ludzie robią w pracy, i jak dalece stają na
        głowie (co przyznać trzeba w przypadku kariery daje niezłe efekty!)
        dla osiągnięcia sukcesu, to wizja przeniesienia tego na grunt
        rodzinny przyprawia o dreszcze.
        • mamalgosia Re: P.S. Mama i kariera, coś mi się pomyślało... 15.04.09, 13:53
          minerwamcg napisała:

          > Jeżeli ktoś (ktosia smile ) z pasją i zaangażowaniem
          > robiła karierę, poświęcając jej wszystko albo prawie, angażowała
          się
          > z głową i nogami, a teraz z równą pasją rzuci się na bycie mamą...

          Własnie ja dokładnie w ten sposób odebrałam tekst tej piosenki
      • mader1 Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 13:44
        > Późne macierzyństwo oprócz mnóstwa obaw jakie ze sobą niesie, ma też
        > sporo zalet. Przecież ja już nie muszę robić kariery! Cholera, co za
        > ulga smile)) Coś tam w życiu zrobiłam, coś napisałam, coś mi nawet
        > wystawili w teatrze, byłam na samym dole i na względnej górze
        > służbowej hierarchii, przerobiłam bezrobocie i konieczność
        > zaczynania od nowa...
        > Będę uwiązana w domu powiedzmy przez trzy lata? No fajnie, ale w
        > perspektywie całego mojego życia trzy lata to wcale nie tak długo!
        > Nie muszę już ani "się wyszaleć" ani "użyć życia", świata zwiedziłam
        > całkiem spory kawałek, na razie wystarczy...
        > Być może to taka przedporodowa euforia smile, ale planując zostanie
        > rodzicami myśleliśmy z Arthurem mniej więcej właśnie tak.

        Bardzo miło to czytać smile
        Zobaczysz, jak będzie fajnie smile wystarczy trochę tej radości "podać dalej" wink
        • verdana Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 15.04.09, 16:05
          Fakt, późne macierzyństwo jest jakieś spokojniejsze. Czego Ci z
          całego serca zycze.
          A co do macierzynstwa jako kariery - mnie jakos wstrzasa na ta myśl
          dreszcz obrzydzenia i to nie dlatego, abym uwazała siedzenie w domu
          z dziećmi za zły wybór. Tylko ... tylko powinno w domu się siedzieć
          raczej dla tych dzieci, nie dla siebie. Moja przyjaciółka, ktora
          robila badania nad adopcja, stwierdziła, ze najgorzej wypadaly te
          adopcje, gdzie najwazniejsze dla kobiety bylo wlasnie "bycie mamą",
          a nie posiadanie dziecka - o ile rozumiecie róznicę. Dla mnie jakos
          to dziecko jest nardziej nowym bliskim, nowym członkiem mojej
          rodziny, niz kimś, kto okresla moją droge życiową - troche to
          pokretne, ale może da się zrozumieć.
          A jak wygląda pelnoetatowa kariera mamy
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=93102303 -
          przerazajace.
          • mamalgosia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 16.04.09, 20:40
            verdana napisała:

            > Fakt, późne macierzyństwo jest jakieś spokojniejsze.

            smile))
            Znam tylko późne macierzyństwo, inne mi się nie przytrafiło. No,
            skoro ono jest spokojniejsze, to strach sie bać, co byłoby gdybym
            urodziła jakieś dziecko w normalnym wieku
            • ruda_kasia Re: "Jestem mamą, to moja kariera" Natalia Niemen 17.04.09, 13:21
              ja to chyba na waszym tle - szczyl - ale spokojniejsza byłam mając lat 26 niż 35
              big_grin no ale niestety nie robiąc kariery mam zbyt nerwową pracę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka