Dodaj do ulubionych

Wrażenia z komunii i białego tygodnia

27.05.09, 14:14
Komunia była 24 maja. Pogoda dopisała, dzieci grzeczne, wzruszenie
ogromne. Byłam dumna z syna, że potrafił tak pięknie wypowiadać
swoje kwestie, że był skupiony i nie rozglądał się na boki. Zresztą
wszystkie dzieci z jego klasy stanęły na wysokości zadania.
Komunię mieliśmy sami, ale biały tydzień razem z okolicznymi
szkołami państwowymi. I tu nasuwa mi się wniosek, że jednak komunia
nie powinna być dla wszystkich. Wiele dzieci nie dorosło do
przyjęcia Pana do swoich serc. Nie wiem czy to zalezry od wychowania
czy od dziecka, ale biały tydzień to koszmar.
Te dzieci nie powinny w ogóle przyjmować I komunii. Gadają,
przepychają się, w ogóle nie zachowują sie jakby byli w Kościele,
tylko nie wiem, na placu zabaw?
Katechetki sie wydzierają na dzieci i non stop je strofują.
Nasze dzieci stoja grzecznie, wpatrzone w ołtarz i księdza, nasza
pani Katechetka uśmiechnięta, spokojna.

NIe wiem, ale mam wrażenie, że jak dziecko nie jest nauczone przez
prawie 9 lat swojego życia jak zachowywać się w kościele (
katechetka głośno informuje dzieci kiedy wstać, kiedy usiąść a kiedy
klęczeć ), to nie powinno przystępować do Komunii, a jak już zostało
dopuszczone, to strofowanie i wydzieranie się na nie w trakcie mszy
już nic nie da.

Jak to wygląda u was?
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 15:29
      Arweno, a jak liczna jest grupa 'waszych' dzieci?
      • arwena_11 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 16:58
        16 sztuk. Jedna klasasmile
        • samboraga Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 18:10
          Tak sobie pomyślałamsmile Że mała grupkasmile Podobnie opowiadają o wrażeniach rodzice
          wczesnokomunistów, gdzie też dzieci małosmile
          Rok temu u nas (mój syn przystępował) szły razem 3 klasy równoległe, ze szkoły
          katolickiej. Uroczystość była wspaniała, ale w takiej masie to się nie da,
          myślę, że się nie da, aby było zupełnie spokojnie - u nas 'zupełnie' spokojnie
          nie było. W takiej masie może coś by dało siedzenie rodzinami? Ale przy takiej
          liczbie dzieci część siedziałaby daleko w narteksiecrying Z drugiej strony, na
          uroczystości rocznicowej (w tym roku, była też druga szkoła, rejonowa) niektórym
          mamom ksiądz i msza św. zupełnie nie przeszkadzali - siedziały w tyle kościoła,
          noga na nodze, i calutką mszę dobrze się bawiły w swoim gronie... Więc możliwe,
          że nawet siedząc z dziećmi poprawiałyby im bez końca fryzurę czy ubranie?
          I - jeszcze rok temu bym pomyślała, że to, jak pisze Kasia, kryzys rodzinycrying((
          Ale takie obrazki z ostatnich tygodni: początek mszy św., w ławce starsze panie,
          dosiada się jeszcze jedna, po reakcji sądząc sąsiadka - panie szepczą ze sobą
          całą mszę, drugi obrazek: egzamin końcowy w szkole muzycznej syna, klasa
          pianina, dzieci grają (na ocenę), tylko jedna klasa, nieliczna, więc całość trwa
          pół godziny zaledwie - a mimo to byli dorośli, którzy nie mogli się oprzeć by od
          razu nie komentować 'teatralnym szeptem' podczas grania dzieci... Nie wiem co to
          jest? Kryzys uwagi, ważności spraw? Bo wychodzi na to, że czy do kościoła, i na
          koncert (przykładowo) przychodzą - praktycznie - osoby niby zainteresowane, i
          niby zorientowane...
          • sylwia0405 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 28.05.09, 07:48
            samboraga napisała:
            Z drugiej strony, na
            > uroczystości rocznicowej (w tym roku, była też druga szkoła,
            rejonowa) niektóry
            > m
            > mamom ksiądz i msza św. zupełnie nie przeszkadzali - siedziały w
            tyle kościoła
            > ,
            > noga na nodze, i calutką mszę dobrze się bawiły w swoim gronie...

            Właśnie - nie ma co debatować o katechetkach, przykład dzieci przede
            wszystkim biorą od rodziców. I myślę, że nie z tego co rodzice
            mówią, a bardziej z tego - jak rodzice postępują. W klasie mojego
            syna było zebranie rodziców z dziećmi dotyczące zachowania (1
            klasa). Pani ma pewne problemy ze zdyscyplinowaniem - dzieci
            rozmawiają na lekcji, nie uważają. Co przykuło moją uwagę - że
            większość rodziców narzekała, że ich dzieci są za mało przez panią
            chwalone. Kiedy wypowiadały się dzieci i pani - rodzice w większości
            zamiast tych dzieci wysłuchać zachowywali się jak w kawiarni. Nawet
            nie silili się na ściszenie głosu - rozmawiali sobie bez
            skrępowania. I jak tu wymagać potem skupienia i dyscypliny od dzieci?

            Na tegorocznych rekolekcjach też zresztą wychowawczyni była zmuszona
            zwrócić uwagę mamom, któe zapomniały gdzi i po co przyszły.
      • sion2 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 16:59
        Grupa ta liczy 16 dzieci - wiem, bo znam tę sytuacje, szkołe i
        katechetke. Rzeczywicie porownania z dziecmi ze szkol panstwowych
        nie ma zadnego a raczej jest ale na gorzej. Katechetka ze szkoly
        katolickiej, swiecka osoba, trzyma kontrole nad grupa dzieci za
        pomoca usmiechu i gestow, niezwykłe - przyznam.

        Ale nie czarujmy sie Marto - w tej wlasnie grupie 16 dzieci było
        przynajmniej jedno dziecko, ktore sie chwalilo na drugi dzien
        rowiesnikom, a raczej je odpytywalo ile pieniedzy dostali. I
        wysmialo tych co dostali po kilkaset zlotych a nie kilka TYSIECY
        zlotych sad.

        Moim zdaniem przygotowanie do I Komunii nie polega na nauczeniu
        kiedy wstawac a kiedy klekac - to parodia chyba a nie przygotowanie
        do I Komunii. Ruchliwosc dziecka w czasie mszy moze miec rozne
        podloze, nie tylko niegrzecznosc czy brak wyuczenia wlasciwego
        zachowania. U mnie w parafii na przyklad siostry pozwalaja sie
        obracac w ławkach, przeciągnac (oczywiscie nie co chwile ale ze 2
        razy)czy wstac. nie pozwalaja rozmawiac glosno, biegac i odwracac
        uwage innych dzieci od mszy sw.

        Moim zdaniem to najwazniejsze nauczyc dziecko co jest istotne w tej
        uroczystosci, co najwazniejsze, nauczyc szacunku wobec najwiekszego
        Daru jaki otrzymalo - samego Chrystusa. Nauczyc że prezenty
        materialne nie maja zwiazku z ta uroczystoscia a juz zebrane
        pieniadze żadnego. I niestety tego nie zrobi żadna katechetka - to
        sie moze dokonac tylko w rodzinie. A że mamy deliktanie
        mowiac "kryzyz wartosci" i "kryzyz rodziny" to efekty sa jakie są :
        (. Myslę że wsrod nich krecące sie dzieci w czasie mszy to
        najmniejszy problem.

        W ogóle odzywa sie we mnie dusza społecznika i tak sobie mysle jakby
        tu rozpocząc akcje medialna, zapoczątkowac jakis ruch z inicjatywy
        obywatelskiej, ktory w przyszlosci za kilka, kilkanascie lat sprawi
        że urządzanie przyjecia weselnego z okazji I Komunii bedzie wielkim
        obciachem? jak zmusic rodzicow do zaprzestania robienia szopek?
        przeciez tych, co sie tym brzydza jest naprawde spora liczba - macie
        pomysl jakis?
        • arwena_11 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 17:14
          Kasia no wiec właśnie najwiekszy niesmak wzbudzają panie katechetki.
          Dzieci jak dzieci, jak sie nie biją i nie krzyczą można zniesc. Może
          bardziej jestem przyzwyczajona do mszy z udziałem tylko naszej
          szkoły, więc troche razi mnie jak w sumie duże dzieci nie umieją
          wytrzymać godziny bez zaczepiania się nawzajem ( walenie sąsiada
          dopiero co otrzymanym obrazkiem po głowiesad)
          Natomiast panie katechetki, latają po kościele, krzyczą na dzieci i
          głośno mówią kiedy wstać a kiedy siadać. Jedna wczoraj stała akurat
          obok mnie i jak przy alleluja krzyknęła "wstajemy", to aż
          podskoczyłyśmy z koleżanką w ławce. Nawet się śmiałyśmy potem że
          dostałyśmy reprymendę, że za wolno wstałyśmy.

          Co do prezentów do nie wiem nic, poza tym, że wszystkie dzieci
          dostały zegarki, a jeden chłopiec nawet trzysmile. Opowiadał potem, że
          sie goście niedogadali, no bo po co mu trzy zegarki jak ma tylko
          dwie rece.
          • sion2 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 27.05.09, 17:25
            Ja nie bronie katechetek - wiem że te z waszej parafii wrzeszcza i
            sobie nie radza z dziecmi. Tylko mowie że inaczej oceniam
            przygotowanie dzieci do I Komunii niz po zachowaniach typu kręcenie
            się w ławce, gadanie itd. Dziecko z najbardziej fajnej katolickiej
            szkoly, majace super katechetke i cudowengo ksiedza na pierwsza
            spowiedz, majace uroczystosc w kameralnej atmosferze itd itd ale
            chwalace sie że dostalo tyle i tyle pieniedzy nastepnego dnia w
            szkole - nie zostalo wlasciwie przygotowane do uroczytosci ale
            nawalili rodzice a nie katecheci.

            A o tych zegarkach slyszalam tez - az sie zdziwilam ze jeszcze
            zegarki w modzie na I Komunie wink.
        • mader1 komunie i przyjęcia 27.05.09, 17:30
          Szkoła prywatna, niekatolicka. Dzieci w czasie mszy zachowywały się bardzo
          dobrze, były przejęte i spokojne. Bardzo lubią swoją katechetkę. Tak je
          przygotowała ( świecka, dość młoda osoba), że nie musiała ani krzyczeć, ani
          strofować. Stanowią małą grupę - i może tu leży sukces. Raczej nie po stronie
          rodziców - wprawdzie były dla nich zarezerwowane miejsca siedzące, a goście byli
          zdyscyplinowani i nie zajęli ich bezprawnie ( jak to kiedyś na forum się
          skarżono), ale zaraz na początku mszy, w czasie pierwszego czytania dało się
          zauważyć, że nie za bardzo wiedzą, jak ona przebiega ( goście przecież stali,
          więc nic nie dało rozglądanie się na boki). Potem już obserwowali dzieci wink)))
          Przyjęcie , na którym potem byliśmy było... no bogato zaplanowane, z bogatymi
          prezentami i oprawą. Ale jakoś tak to pomyślano, że goście, którzy nie byli aż
          tak bardzo zamożni, poczuli się tez docenieni. Może to zresztą osobowość
          "komunisty" i jakiś cud - wymodlony - że nie jest "rozpuszczony", choć ma
          wszystko. Rodzice namówili gości do wspólnej zabawy, dzieciom zorganizowali
          czas. I z jednej strony duże, wystawne przyjęcia wydają mi sie nie na miejscu, a
          z drugiej to było zorganizowane z dużą kulturą.
          Dzieci i młodzież, które się dawno nie widziały, mogły nie tylko pogadać, ale
          też się ze sobą pobawić a i my rozmawialiśmy spokojnie z dawno niewidzianymi -
          ach ten brak czasu i odległości - przyjaciółmi i kuzynami. Takie to było miłe.
          Ale ... najbardziej mnie zdziwiło, że spośród wielu, wielu par, które się
          zgromadziły w związku z komunią , żyjących ze sobą dłuuugo aż nie do pomyślenia
          , znających się między sobą po osiemnaście i więcej lat, nie było żadnej po
          rozwodzie. Tak jakoś starają się wspierać - choćby na odległość- że wszystko się
          dobrze kończy wink
          To tyle.
          • nati1011 Re: komunie i przyjęcia 27.05.09, 19:32
            > Ale ... najbardziej mnie zdziwiło, że spośród wielu, wielu par,
            które się
            > zgromadziły w związku z komunią , żyjących ze sobą dłuuugo aż nie
            do pomyślenia
            > , znających się między sobą po osiemnaście i więcej lat, nie było
            żadnej po
            > rozwodzie. Tak jakoś starają się wspierać - choćby na odległość-
            że wszystko si
            > ę
            > dobrze kończy wink
            > To tyle.

            smile może to kwestia środowiska i rodziny? Może te wartości wyniesione
            z domu od pokoleń nie są takie nietrwałe? A moze - w to mocno
            wierze - ta łaska dobrego życia poprzednich pokoleń rozciąga sie na
            kolejne pokolenia. Czytając twojego posta uciekłąm myślami i
            stwierdziłam, ze ja w rodzinie i wśród bliskich znajomych tez nie
            mam żadnych rozwodników. Patrząc po rodzinie - dużej i nawet mocno
            w bok - nie mogę sopbie przypomniec żadnego rozwodu. Jedynym
            niechlubnym wyjątkiem są moi rodzice sad ale mój ojciec miał 7 braci
            i wszycy w kilkudziesiecioletnich małżeństwach. Dzieci w odpowiednio
            krótszych, ale też bez jakiś tragedii. I nie chcę przez to
            powiedziec, ze to idealne zwiazki. Nie brak problemów i czasem
            kryzysów, ale jednak silne wiezy rodzinne są świetnym utrwalaczem.
            My z meżem parę razy nawet sie śmialiśmy, że w takim ścisłym
            układzie rodzinnym, to nawet nie da rady sie rozstać, bo i tak co
            kilka dni trzeba by sie spotykac przy jednym stole. Tak więc, chciał
            nie chciał trzeba sie godzić wink
            • mader1 Re: komunie i przyjęcia 27.05.09, 21:52
              rodziny nie ma wielkiej, więc może trudno tu coś wywnioskować, ale tak, teraz
              spotykam znajomych, u których kryzysy,problemy, jakiś rozwód w trakcie. Więc
              kiedy się rozejrzałam , pamiętając przecież historię tych wszystkich małżeństw,
              poczułam się... no bezpiecznie i dobrze. To dobrze, że w dzisiejszym zaganianym
              świecie ktoś podjął trud zgromadzenia Ważnych dla Rodziny osób. To jednak daje
              dzieciom poczucie wyjątkowości wydarzenia. I tego, że te Ważne Osoby rezygnują
              ze swoich spraw, by uczestniczyć w Ważnej Uroczystości.
              To chyba nie w związku z tym, co przekazywali rodzice - dziadkowie.
              Ta część rodziny to raczej powoli wraca do korzeni, do wiary - to pokolenie
              mam-babć tu nawaliło. Dla mnie niesamowite było, że w trakcie imprezy nikt nie
              zapominał , Komu zawdzięczamy to spotkanie.

              W mojej rodzinie były osoby niewierzące, niektóre mocno pokłócone z Kościołem.
              Były też takie, które I Komunię uważały za okazje do dobrej imprezy, natomiast
              nie były zainteresowane tym, co dzieje sie w kościele. Byli tacy, co do niego
              nie weszli !
              Nie podobało mi się , że będzie przyjęcie. Pamiętam, jak mówiłam do swojej Mamy,
              że najbardziej chciałabym po I Komunii w tej białej sukience pojechać z nimi na
              jakiś spacer po lesie.Chciałam trochę ciszy i spokoju. Bardziej podobał mi się
              biały tydzień, bo był już spokojny i To , co ważne, mogło być ważne. A nie ilość
              potraw i ich przygotowywanie do późnej nocy.
              • nati1011 Re: komunie i przyjęcia 28.05.09, 11:56
                mamy chyba różne doświadczenia rodzinne. Moja rodzina (i mamy i
                taty) pochodzi z jednego - bardzo religijnego regionu. Dziadkowie po
                wojnei wylądowali na ziemiach odzyskanych, ale to gdzieś w nich
                zostało - a mama po prostu znalazła meza w rodzinnych stronach
                dziadka. No, kandydatów na swietych na razie za wielu nie ma w
                rodzinie, ale jednak wszyscy byli wierzący, w wierze wychowywani i
                ta wiarą nasiąknęli. Od tego jednak cieżko tak całkiem uciec.

                Może byłoby inaczej gdybyśmy wyjechali daleko od rodziny, byli sami
                ze swoimi problememi... Ale tu, w pobliżu rodzicó, dzidków, braci
                itd naprawdę trudno ukryć jakieś wieksze problemy. A jak sie nie da
                ukryć, to tez szybciej sie je rozwiazuje smile

                Inna sprawa, że w takiej rodzinie wiara jest jakby przypisana. Nie
                ma czasu na zastanowienie, czy świadomy wybór. I często ta wiara
                jest taka powierzchniowa, zwyczajowa, może nawet płytka. Czasem
                trzeba wstrząsu by ją przemyśleć i poukładać. Przyznam, zę dla mnie
                komunia czy bieżmowanie nie były wyjątkowymi wydarzeniami. Były
                jakąś naturalną koleją rzeczy. Oczywiście było i wzruszenie i
                radosć, ale nie wiem czy wieksza niż w zwykłe Boże Narodzenie czy
                Wielkanoc smile

    • isma Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 28.05.09, 00:05
      No wiec ja sobie mysle, ze jednak tego dopuszczenia do Eucharystii to sie nie
      powinno za bardzo reglamentowac (kiedys bardziej jastrzab w tym wzgledzie bylam).
      Ale teraz sobie mysle, ze jednak, no, sakrament owocuje. Moze nie od razu, moze
      po latach... To nie jest dobro, ktore by trzeba ograniczac z innych przyczyn,
      niz ciezki grzech.

      Natomiast pytanie jest takie, na ile to dopuszczenie do Eucharystii powinno miec
      uroczysty, a na dodatek "pokoleniowy", wymiar. Kiedys tu pisalam, ze mnie by sie
      podobalo - jakkolwiek zdaje sobie sprawe, ze to jest technicznie w polskich
      warunkach wlasciwie niewykonalne - gdyby dzieci przystepowaly do I Komunii nie
      calymi klasami i szkolami, w jednym terminie, tylko w kilku(nastu) turach w
      ciagu calego roku, mniejszymi grupkami - ci, ktorzy by o to w danym momencie
      poprosili, i zostali przez proboszcza uznani za gotowych.
      Zeby to nie bylo wydarzenie tak pewne i egzekwowalne jak doroczna wizyta sw.
      Mikolaja...

      Nie widze tez wiele sensu w obowiazkowym celebrowaniu Bialego Tygodnia -
      obserwuje, ze sporo zgorszenia to sieje: znaczna wiekszosc dzieci sie nudzi jak
      mopsy (lub rozrabia), a jeszcze bardziej znaczna wiekszosc rodzicow sarka mniej
      lub bardziej jawnie, coz temu ksiedzu do glowy wpadlo, zeby sie ZNOWU modlic ;-(((.
      • nati1011 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 28.05.09, 12:02
        isma napisała:

        > Nie widze tez wiele sensu w obowiazkowym celebrowaniu Bialego
        Tygodnia -
        > obserwuje, ze sporo zgorszenia to sieje: znaczna wiekszosc dzieci
        sie nudzi jak
        > mopsy (lub rozrabia), a jeszcze bardziej znaczna wiekszosc
        rodzicow sarka mniej
        > lub bardziej jawnie, coz temu ksiedzu do glowy wpadlo, zeby sie
        ZNOWU modlic ;-

        No, ale biały tydzień jednak nie jest obowiazkowy. U nas chodzi
        jakieś 20-30% dzieci sad Czyli mniej wuiecej tyle co na niedzielną
        mszę. Reszta niestety "zaliczyła" komunię sad
        > (((.
        >
    • sylwia0405 Nie dać się zwariować 28.05.09, 07:56
      Czytam bardzo intensywnie Wasze wypowiedzi o komuniach. Mnie czeka
      komunia najstarszego za rok i przyznam się szczerze, że coraz
      częściej zastanawiam się jak znaleźć w tym wszystkim złoty środek.
      Tak, żeby było godnie i bez przesady. A dziecko motywuję już teraz,
      kiedy zdarzało mu się marudzić, że nie chce iść na mszę w niedzielę,
      albo w kościele zachowuje się niegrzecznie - to ja w odpowiedzi z
      uporem manianka mu powtarzałam - że ewidentnie nie dorósł jeszcze do
      tego, żeby się do komunii przygotowywać. Powiedziałam mu, że to nie
      wafelki rozdawane do kawy - tylko Pan Jezus - i jeśli będę widziała,
      że do sakramentu nie dorósł, to zwyczajnie go nie puszczę z
      rówieśnikami. Po tej rozmowie chłopaka zachowanie w kościele uległo
      zmianie. Teraz soti podczas mszy skupiony i uczestniczy w modlitwie,
      śpiewa głośno - choć wiadomo, jak to u dziecka zdarzają się
      chwile "słabości". Nie stanowią jednak reguły wink
      • ruda_kasia Re: Nie dać się zwariować 28.05.09, 11:24
        Mówiłam w podobnym tonie, bo mi się moje dziecie wydawało mało "dojrzałe". W
        praniu wyszło, że była jedną z nielicznych zaangażowanych.
        Ale czego się spodziewać, skoro rodzie zrobili z komunii cyrk. Miały być miejsca
        w stallach (karmelici Kraków) tylko dla rodziców, mieliśmy wejściówki (sic!) a
        jak przyszliśmy po błogosławieństwie na krużgankach, wiele miejsc było zajętych
        przez dalsza rodzinę.
        Miało nie być "fleszowania", 80% ludzi po to była w stallach i non stop błyskały
        aparaty (to po co zamawiamy profesjonalną firmę???), większość rodziców (których
        znam z widzenia) do komunii z dziecmi nie przystąpiła.
        W białym tygodniu rodzice z dziećmi przychodzili w połowie i tak krótkiej mszy.
        Kurizum stanowiła jedna mama, która wprowadziął dziecko do kościoła na samo
        przyjęcie komunii.

        Dzieci, które łażą jak z przeproszeniem barany w czasie przeistoczenia.

        A ja się kiedyś naśmiewałam, że w kościele na ul. Dobrego pasterza przed mszą na
        ekranie pojawiały się kilkakrotnie informacje, kiedy i jak klękać przed
        najświętszym sakramentem.

        Dobrze, że mam to za sobą.
        Inna sprawa, że moje dziecko też musiało dostać opr ostatnio, bo spieszyła się
        pod ołtarza i wycięła lekki "przykuc" z omieceniem swej osoby imitacja znaku
        krzyża... ale zdarza jej się to wybitnie rzadko.
        • isma Re: Nie dać się zwariować 28.05.09, 11:31
          No. A trzeba jeszcze powiedziec, ze dziecie Twe chadza do specyficznej szkoly,
          gdzie teoretycznie nie powinny uczeszczac spoleczne wyrzutki wink)).
          Choc inna rzecz, ze akurat tam wlasnie parcie na "wystep" moze byc wieksze, niz
          gdzie indziej (czego sie boje, i siedem razy po siedem sie zastanawiam, czy M.
          tam probowac poslac warto...)
          • ruda_kasia Re: Nie dać się zwariować 01.06.09, 11:31
            Ismo, nie pomogę big_grin
            Sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam.
            W razie czego służę paroma hmm mam nadzieję obiektywnymi uwagami.
    • nati1011 male grupy 28.05.09, 12:06
      Małe grupy - góra 20-30 osób to chyba najlepsze rozwiazanie. Chocby -
      prozaicznie - rodziców nie bedzie stać na zbytnie szaleństwa w
      kościele.

      Jak idzie 50 czy nawet 100 dzieci to nie ma szans na ciszę i
      skupienie. U nas było ok 50 i już był haos. No ale na razie nie
      liczę na jakieś zmiany. Chyba że na gorsze - teraz właśnie
      obserwowaliśmy bramy i masę sztucznych kwiatów przy komunii sad(
    • mader1 Mail Alex 28.05.09, 14:14
      Zamieszczam po starej znajomości bo prosiła smile

      "W obronie tych "okropnych" szkół państwowych ...
      "Komunię mieliśmy sami, ale biały tydzień razem z okolicznymi
      szkołami państwowymi. I tu nasuwa mi się wniosek, że jednak komunia nie powinna
      być dla wszystkich. Wiele dzieci nie dorosło do przyjęcia Pana do swoich serc.
      Nie wiem czy to zalezry od wychowania czy od dziecka, ale biały tydzień to
      koszmar. Te dzieci nie powinny w ogóle przyjmować I komunii. Gadają,
      przepychają się, w ogóle nie zachowują sie jakby byli w Kościele,
      tylko nie wiem, na placu zabaw? Katechetki sie wydzierają na dzieci i non stop
      je strofują. Nasze dzieci stoja grzecznie, wpatrzone w ołtarz i księdza, nasza
      pani Katechetka uśmiechnięta, spokojna."
      napisała jedna z forumowiczek... otórz nie mogę się zgodzić ... moja córka
      chodzi do tej gorszej szkoły państwowej, dzieci w klasie 30, z czego 27 czy 28
      przystępujących, zarówno podczas mszy komunijnej jak i nabożeństw białego
      tygodnia dzieci zachowują sie spokojnie, godnie i grzecznie... nie oglądają sie
      na boki, nie wiercą, dziewczynki nie mają rękawiczek, torebek i innych
      rozpraszających dodatków, godnie przyjmują komunię, są skupione i poważne,
      większość rodziców towarzyszy im, jeśli nie obydwoje to jedno, dużo osób
      przystępuje do komunii... w klasie równoległej podobnie, natomiast dzieci
      rozmawiające i wiercące się i mamusie wiecznie gadające i poprawiające futerka i
      pelerynki... zauważyłam u dzieci z pobliskiej prywatnej szkoły międzynarodowej,
      która ma ten sam biały tydzień .... wszystko, albo prawie wszystko więc, moim
      skromnym zdaniem, zależy od wychowania, od rodziców, od środowiska z jakiego
      dzieci są, od siostry/katechetki prowadzącej, księży z parafii....
      niekoniecznie od tego czy szkoła katolicka prywatna czy państwowa zwykła...
      moje dziecko nie bywa często w kościele, ale jak już tam jest to zachowuje sie
      godnie i poważnie, z jej postawy podczas ostatnich dni jestem dumna... msza
      komunijna była bardzo uroczysta, elegancka, organy i skrzypce grały, ksiądz
      mądrze i krótko mówił, nastrój był odpowiedni do uroczystośći, żadne flesze nie
      błyskały, dzieci pięknie śpiewały, naprawdę wzruszające chwile... "

      Ale resztę ewentualnej polemiki będziesz Alexie musia zamieścić sama wink
      • arwena_11 Re: Mail Alex 28.05.09, 20:30
        Alex, nie chodziło mi o to że szkoła państwowa jest gorsza, bo tego
        nie wiem. Chodziło mi raczej o to , ze wiele z tych dzieci poszło do
        komunii "z rozpędu", bo wszyscy idą, i nie wypada nie posłać dziecka.
        W katolickiej szkole tego nie ma, wszyscy świadomie podchodzą do
        sakramentu. Nie mówię, ze wszystkie dzieci się źle zachowują, ale
        bardzo wiele. No i jeszcze jeden aspekt, im bliżej końca białego
        tygodnia tym mniej dzieci przychodzi. U nas są wszystkie, a z
        pozostałych pewnie ok 50%.
        Dzisiaj jedna dziewczynka prztszła już po komunii.

        Dziwie się ludziom, że wysyłają dzieci do komunii, bez przekonania,
        z wygody i hipokryzji.
        • netus trochę późno dołączyałam do dyskusji 30.05.09, 12:19
          Późno zabieram się do dyskusji, ale chyba mogę...
          Nasze dzieci tez chodzą do katolickiej i prywatnej szkoły, komunia w szkole jest
          piękna - mała kaplica szkolna, mało dzieci, żadnego tłoku, dzieci grzeczne,
          skromne itd. Naprawdę ładnie. Kilka dni po naszym białym tygodniu poszliśmy na
          msze białego tyg. do naszych przyjaciół do kościoła, gdzie dzieci ogromnie dużo
          naraz brało udział we mszy św. Wrażenie moje? Bardzo pozytywne, hałas tak,
          rozmowy dzieciaków tez, ale ksiądz uśmiechnięty, dzieci wyrywają się do modlitwy
          wiernych, śpiewają tak głośno, że dudni cały kościół. Pomyślałam, że to
          PRAWDZIWE że to bardzo PRAWDZIWE. I stwierdziłam, że PAN Bóg na każdy poziom
          jest odpowiedni, i tu i tu pięknie i prawdziwie, tylko w szkole "zwykłej"
          bardziej spontanicznie....
    • isma Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 30.05.09, 19:02
      Propozycja:
      www.rp.pl/artykul/20,309627_To_nie_liturgiczny_teatr.html
      • mama_kasia Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 30.05.09, 23:46
        "Kiedy rodzice uznają, że dziecko jest gotowe do przyjęcia
        sakramentu, zgłaszają to i następuje przyjęcie Pierwszej Komunii
        w zwykłą niedzielę." - o, i ja tak chciałam
        • mader1 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 30.05.09, 23:54
          i my tak byśmy chcieli smile za dobrze by było smile

          Kaśka, spać, przecież Ty lubisz wcześnie zasypiać smile))))
          • mama_kasia Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 30.05.09, 23:57
            jeszcze troszeczkę smile - na Ducha Świętego czekam smile - zaraz
            wątek zakładam
        • aka21 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 01.06.09, 12:55
          Nasza Magda właśnie tak przystąpiła do I Komuniismile Z tą różnicą, że
          było to w sobotę wieczorem.
          Nasza wspólnota w tym roku prowadziła cykl spotkań dla rodziców
          dzieci pierwszokomunijnych w jednej z warszawskich parafii. Odbyło
          się to na prośbę proboszcza. A jednak bywaja i takie inicjatywysmile
    • melapela2 Re: Wrażenia z komunii i białego tygodnia 01.06.09, 11:06
      Trafiłam w tym roku w jednej parafii na koniec Białego Tygodnia.
      Dzieci było mało (z tego co powiedział ksiądz i z ilości ustrojonych
      ławek zrozumaiłam, że na końcówkę przyszli tylko najwytrwalski - na
      oko ok. 30%).
      W pierwszej (6-7 osobowej) ławce 2 chłopców > całą mszę przepychali
      się z jednego końca na drugi, zabierali sobie ksiązki (na koniec
      było święcenie), bili sznurami od alb. Nie reagował nikt! Ani
      rodzice (mozliwe że nie było ich w kościele), ani zakonnice, ani
      ksiądz (choć wszystko działo się przed jego nosem).

      sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka