arwena_11
27.05.09, 14:14
Komunia była 24 maja. Pogoda dopisała, dzieci grzeczne, wzruszenie
ogromne. Byłam dumna z syna, że potrafił tak pięknie wypowiadać
swoje kwestie, że był skupiony i nie rozglądał się na boki. Zresztą
wszystkie dzieci z jego klasy stanęły na wysokości zadania.
Komunię mieliśmy sami, ale biały tydzień razem z okolicznymi
szkołami państwowymi. I tu nasuwa mi się wniosek, że jednak komunia
nie powinna być dla wszystkich. Wiele dzieci nie dorosło do
przyjęcia Pana do swoich serc. Nie wiem czy to zalezry od wychowania
czy od dziecka, ale biały tydzień to koszmar.
Te dzieci nie powinny w ogóle przyjmować I komunii. Gadają,
przepychają się, w ogóle nie zachowują sie jakby byli w Kościele,
tylko nie wiem, na placu zabaw?
Katechetki sie wydzierają na dzieci i non stop je strofują.
Nasze dzieci stoja grzecznie, wpatrzone w ołtarz i księdza, nasza
pani Katechetka uśmiechnięta, spokojna.
NIe wiem, ale mam wrażenie, że jak dziecko nie jest nauczone przez
prawie 9 lat swojego życia jak zachowywać się w kościele (
katechetka głośno informuje dzieci kiedy wstać, kiedy usiąść a kiedy
klęczeć ), to nie powinno przystępować do Komunii, a jak już zostało
dopuszczone, to strofowanie i wydzieranie się na nie w trakcie mszy
już nic nie da.
Jak to wygląda u was?