ewa_anna2
26.06.09, 16:28
Nie wiem, co powiedzieć, napisać. Nie jestem jego fanką. Może nie
płaczę, ale jakoś mi smutno.
Wiem, że to jego wina, że zmarnował swoje życie. Leki, operacje
plastyczne. Długi...
Wiele informacji uważam za przesadzone - np stwierdzenie, że jego
śmierć jest gorsza od śmierci Papieża (debilizm niektórych
Internautów, przepraszam za stwierdzenie). Są to inne rodzaje
śmierci, inne osoby.
Ale tak ostatnio częściej myślę o śmierci (nie znamy dnia i
godziny). Trzy miesiące temu zmarł mój ojciec, też nie przygotowany
na śmierć. Czasem patrzę na wiek osoby zmarłej na nekrologu (wiek 23
lata, życie stało przed nim...).
Takie myśli pojawiają się też, jak umrze ktoś znany. O tym, jak żył,
jaki jest jego los po śmierci. Czasem jest tylko nadzieja na
miłosierdzie Boże.