Byłam na ślubie - ślubie cywilnym dość dalekiego kuzyna i od soboty
jestem w koszmarnym dołku własnie z powodu rodziny. Otóż, wujek nie
akcptuje wyboru syna. To bardzo religijna rodzina, aktywna w
Kościele, wielodzietna i właśnie najstarszy syn najpierw odszedł od
Kościoła, potem związał się z byłą dziewczyną swojego kuzyna i na
koniec zamieszkał z nią bez ślubu... To wszystko było ponad
mozliwości wujka i ten zerwał kontakt z synem, nie przyszedł na ich
ślub - cywilny z woli mojego kuzyna...
Nie mogę przestać mysleć o nich, wujek jest cieniem człowieka,
ciocia też, kuzyn tez cierpi... Cierpią wszyscy...
Cały czas o nich rozmyślam i w jakiś sposób staję po stronie kuzyna,
czuję, że jego tata, choć nie akceptował wyboru swojego dziecka, to
jednak nie powinien aż tak drastycznie postapić wobec 30 letniego
faceta. Z drugiej strony jednak czasem przychodzi mi myśl, że byc
może zbyt liberalnie patrzę na to wszystko, może faktycznie tak
trzeba było

a wujek ma rację w tym wszystkim...
No właśnie, pomóżcie ocenić tę sytuację.