Dodaj do ulubionych

głupie pytanie - kapłaństwo

27.07.09, 08:07
Jest lato, więc chyba dlatego meczy mnie od paru dni trochę głupie
pytanie: dlaczego impotencja wyklucza z kapłaństwa?

Znalazłam tylko wyjaśnienia typu, ze kapłan powinien być blisku
ideału mężczyzny i ze powinien być zdrowy fizycznie i psychicznie.

Ale popęd homoseksualny - uznzany przez KK za sprzeczny z prawem
naturalnym - juz z kapłaństwa nie wyklucza.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego kapłanem nie moze być ktoś bez nogi
czy własnie impotent.

I dlaczego usiłowanie zawarcia małzeństwa jest trwałą przeszkodą, a
samo małżeństwo przeszkodą przemijająca? wink

Obserwuj wątek
    • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 08:23
      Utrwalona tendencja homoseksualna wyklucza.
      A dlaczego impotencja? No, pewnie dlatego, ze nie mozna rezygnowac -
      w sensie daru z siebie - z czegos, czego sie i tak nie ma.

      "Usilowanie" jest uzyte z tym sensie, ze prawdziwego malzenstwa
      kaplan zawrzec nie moze - moze usilowac, znaczy zewnetrznie moze
      wygladac to jak malzenstwo, ale nim nie jest.
      • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 08:31
        czyli to usiłowanie dotyczy osób już ze święceniami?

        Co to jest utrwalona tendencja homoseksualna? wink

        > A dlaczego impotencja? No, pewnie dlatego, ze nie mozna
        rezygnowac -
        > w sensie daru z siebie - z czegos, czego sie i tak nie ma.

        To analogicznie można powiedzieć, ze jak kapłan nie ma pragnienia
        założenia rodziny, to też z niczego nie rezygnuje. No i kiedyś
        czytałam, ze jest grupa osób (płci obojga) nie odczuwająca potrzeby
        współżycia. Tzn mają prawidłowo ukształtowany poęd, tylko zerowe
        checi do korzystania z niego. To tez powinno wykluczac. A poza tym,
        czy seksualność to jedyne co ofiaruje się zostając kapłąnem??

        I dlaczego nie moze mieć protezy nogi, ale brak wyrostka nei jest
        już - chyba - problemem?

        Wiem, ze pytam jak 5-ciolatek, ale właśnie jesteśmy na tym etapie z
        młodym .Dociekliwość do bólu. I chyba mi się udzieliło wink)

        • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 17:25
          Nnnno mnie sie wydaje, ze jednak seksualnosc jest pierwotna w stosunku do
          (dojrzalego) pragnienia zalozenia rodziny wink)).
    • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 08:33
      NIEPRAWIDŁOWOŚCI ORAZ INNE PRZESZKODY

      Kan. 1040 - Zabrania się przyjęcia święceń tym, którzy są związani
      jakąkolwiek przeszkodą, czy to stałą, która nazywa się
      nieprawidłowością, czy też zwykłą. Można podlegać jedynie tym
      przeszkodom, które są wymienione w niżej podanych kanonach.

      Kan. 1041 - Do przyjęcia święceń nieprawidłowymi są:

      1. kto podlega jakiejkolwiek formie amencji lub innej chorobie
      psychicznej, na skutek której - po zasięgnięciu opinii biegłych -
      jest uważany za niezdolnego do właściwego wykonywania posługi;

      2. kto popełnił przestępstwo apostazji, herezji lub schizmy;

      3. kto usiłował zawrzeć małżeństwo, nawet tylko cywilne, bądź sam
      związany węzłem małżeńskim albo święceniami lub wieczystym
      publicznym ślubem czystości, bądź też z kobietą związaną ważnym
      małżeństwem lub takim samym ślubem;

      4. kto popełnił dobrowolne zabójstwo albo spowodował spędzenie
      płodu, gdy skutek nastąpił, oraz wszyscy pozytywnie współdziałający;

      5. kto poważnie i z rozmysłem zranił siebie lub innego albo usiłował
      odebrać sobie życie;

      6. kto wykonał akt święceń zarezerwowany mającym święcenia biskupie
      lub prezbiteratu, albo nie mając tych święceń, albo nie mogąc go
      wykonać na skutek zakazu wynikającego z jakiejś kary kanonicznej
      deklarowanej lub wymierzonej.

      Kan. 1042 - Zwykłą przeszkodą, nie pozwalającą przyjąć święceń, są
      związani:

      1. mężczyzna żonaty, chyba że jest zgodnie z prawem przeznaczony do
      stałego diakonatu;

      2. kto sprawuje urząd lub zarząd zakazany duchownym na mocy kan. 285
      i 286, związany z obowiązkiem rozliczenia się, dopóki nie uwolnił
      się na skutek złożenia urzędu lub zarządu i związanych z nim
      rozliczeń;

      3. neofita, dopóki według oceny ordynariusza nie został dostatecznie
      utwierdzony.

      Kan. 1043 - Przed święceniami wierni mają obowiązek powiadomić
      ordynariusza lub proboszcza o znanych im przeszkodach do święceń.

      ---------------------------------

      Tu jest bardzo ogólnie. Nie ma ani o impotencji, ani o braku
      kończyny, ale w interpretacjach zawsze się pojawia, ze to wyklucza.
      • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 08:34
        usiłowanie zawarcia małżeńśtwa już doczytałam. Chodzi o małżeństwo,
        gdy wiążą nas inne śluby. Jakoś wcześniej mi to umknęło wink
      • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 11:33
        Kan. 1029 - Do święceń należy dopuszczać jedynie tych, którzy -
        według roztropnej oceny własnego biskupa albo kompetentnego
        przełożonego wyższego - po rozważeniu wszystkich okoliczności, mają
        nieskażoną wiarę, kierują się prawidłową intencją, posiadają
        wymaganą wiedzę, cieszą się dobrą opinią, mają nienaganne obyczaje,
        wypróbowane cnoty, jak również inne przymioty fizyczne i psychiczne,
        odpowiadające przyjmowanemu święceniu.

        Myslę, że to w ostatnich słowach kanonu się kryje - kandydat
        powinien mieć odpowiedni i dojrzały stosunek do kobiety, a
        impotencja mu to uniemożliwia. Podobnie jak homoseskualizm.
        • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 11:55
          kann2 napisał:

          > Myslę, że to w ostatnich słowach kanonu się kryje - kandydat
          > powinien mieć odpowiedni i dojrzały stosunek do kobiety, a
          > impotencja mu to uniemożliwia. Podobnie jak homoseskualizm.

          Tak. Z tym sie zgadzam i jest to dla mnie logiczne. Ale równocześnie
          wiem, ze sam pociag homoseksualny nie wyklucza z kapłaństwa, a
          trudno go nazwać dojrzałym stosunkiem do kobiet.

          I dlaczego niepełnosprawny ksiadz - bez np nogi - nie jest godny być
          kapłanem. Argument o idealnym meżczyźnie, równym chrystusowi mnie
          nie przekonuje, bo przecież żaden mezczyzna nie bedzie równie
          doskonały jak Chrystus. Czy to nie pozostałość przekonań, ze
          kalectwo jest jakąś karą Bożą?
          • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 12:44
            No nie. Pociąg homoseksualny wyklucza z kapłaństwa. Tu jest dokument
            na ten temat:

            www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kedukacji/instrukcja-seminaria_04112005.html

            Kandydat niepełnosprawny - tu nie chodzi o to, że nie jest "godny",
            ani że to kara Boża, ale że kalectwo będzie mu utrudniało (jeśli nie
            uniemożliwiało) pełnienie funkcji kapłańskich. Niemniej słyszałem o
            przypadkach święceń osób ciężko chorych, nawet na łożu śmierci.
            Oczywiście za szczególnym zezwoleniem biskupa.
            • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 14:07
              ale to świeży dokument i świeża zmiana stanowiska - w odpowiedzi na
              ujawnione skandale.

              Z tego co wiem - choc może się mylę - wcześniej nie było problemu i
              homoseksualista (o ile nie czynny) mógł zostac ksiedzem. Zresztą
              skąd by sie takowi - już obecnie kapłani - wzięli?
              • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 17:34
                Nie, dlaczego "zmiana"? Jest zreszta jeszcze nowsza instrukcja w podobnej materii:
                www.zenit.org/article-15977?l=italian

                Nie wiem, ktore skandale masz na mysli, ale one na swiecie dotyczyly raczej
                pedoflii (zgoda, rowniez homoseksualnej), niz homoseksualizmu jako takiego. No i
                zakladam, ze taka tendencje mozna podczas seminarium wzglednie skutecznie
                swiadomie maskowac.
                • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 17:53
                  masz rację, ale chodziło głównie o pedofilie homoseksualną.

                  Poza tym wielokrotnie słyszałam argument w trakcie dyskusji o
                  homoseksualizmie, że kościół nie wyklucza osób z takimi
                  skłonnościam, ze moga one zostać nawet kapłanami i że są pośród
                  kapłanów osoby homoseksualne. Te argumenty padały z ust
                  przedstawicieli koscioła.


                  > zakladam, ze taka tendencje mozna podczas seminarium wzglednie
                  skutecznie
                  > swiadomie maskowac.
                  >

                  Na pewno, tylko jeżlei jest to przeszkoda w święceniach, to po
                  ujawnieniu, delikwent powinien zostać tych świeceń pozbawiony -
                  chyba, ze ja żle myślę. Ale skoro świadomie zataił....
                  • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:04
                    To jest przeszkoda, ale nie w tym sensie, że przyjęcie święceń mimo
                    skłonności homoseksualnych powoduje nieważność święceń lub zakaz ich
                    wykonywania.

                    Kan. 290 - Swięcenia raz ważnie przyjęte nigdy nie tracą ważności.
                    Jednakże duchowny traci stan duchowny:
                    1 przez wyrok sądowy lub dekret administracyjny,
                    stwierdzający nieważność święceń;
                    2 przez karę wydalenia nałożoną zgodnie z przepisami prawa;
                    3 przez reskrypt Stolicy Apostolskiej, którego to reskryptu
                    Stolica Apostolska udziela diakonom tylko z poważnych przyczyn,
                    a prezbiterom z najpoważniejszych.


                    Niemniej złe prowadzenie się duchownego w tej materii (zarówno homo,
                    jak i hetero) może byc przyczyną karnego i praktycznie bezpowrotnego
                    wydalenia delikwenta ze stanu duchownego. Nie jest to pozbawienie
                    święceń, ale zakaz ich wykonywania.

                    Kan. 1395 - § 1. Duchowny konkubinariusz poza wypadkiem, o którym w
                    kan. 1394, oraz duchowny trwający w innym grzechu zewnętrznym
                    przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, wywołującym zgorszenie,
                    winien być ukarany suspensą, do której, gdy mimo upomnienia trwa w
                    przestępstwie, można stopniowo dodawać inne kary, aż do wydalenia ze
                    stanu duchownego.
                    § 2. Duchowny, który w inny sposób wykroczył przeciwko
                    szóstemu przykazaniu Dekalogu, jeśli jest to połączone z użyciem
                    przymusu lub gróźb, albo publicznie lub z osobą małoletnią poniżej
                    lat szesnastu, powinien być ukarany sprawiedliwymi karami, nie
                    wyłączając w razie potrzeby wydalenia ze stanu duchownego.
          • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 17:49
            A moge sie z Wami - dla podtrzymania dyskusji - troche poniezgadzac (oczywiscie
            w ograniczonym zakresie, bo ja to jednak nie lubie sie czuc tak, jak powinien
            sie czuc ksiadz doktor Gubala, przeprowadzajacy szczegolowe analizy specyfiki
            aktu malzenskiego wink))?

            No wiec mnie sie wydaje, ze to nie ma wiele wspolnego z "poprawna relacja" do
            kobiet. No przeciez, litosci, nie kazda relacja miedzy mezczyzna a kobieta ma
            konotacje seksualne (powiedzialabym, ze znaczaca wiekszosc nie ma! Wylaczajac
            oczywiscie relacje malzenska, no ale ta sie z definicji do ksiezy nie stosuje
            wink)). W zyciu mi sie nie zdarzylo rozwazac, czy ktorykolwiek z moich znajomych
            jest impotentem, a jesli tak, to jaki to ma wplyw na wlasciwy ksztalt tej
            znajomosci wink)).

            Natomiast czytajac te ubiegloroczna instrukcje, to mysle sobie, ze wazna jest za
            to inna rzecz. Tam sie uzywa takiego okreslenia, ze kandydat do kaplanstwa
            powienen miec "il senso positivo e stabile della propria identità virile".
            "Pozytywne i stabilne poczucie meskiej tozsamosci" czyli.
            Pelnej, nieulomnej meskiej tozsamosci, o.
            • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:08
              Ale owo pełne i stabilne poczucie tożsamości "męskiej" ma się tylko
              w odniesieniu do kobiet. Mężczyzna jest mężczyzną tylko wówczas, gdy
              jest w relacji do kobiety.
              • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:11
                Yyyy. No, z oczywistych powodow nie moge twierdzic, ze lepiej wiem, kiedy
                mezczyzna sie pelnie i stabilnie czuje mezczyzna.
                Ale, no, nie zalamuj mnie - chcesz powiedziec, ze to w druga strone tez mialoby
                dzialac? Znaczy, ze kobieta sie mialaby czuc kobieta tylko w odniesieniu do
                mezczyzny? W zyciu!
                • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:17
                  Może zbyt śmiało się wyraziłem. Chodzi mi o to, że mężczyzna jest
                  mężczyzną tylko dlatego, że istnieją osoby płci odmiennej. Mając na
                  względzie komplementarność płci, poczucie męskości (i vice cersa,
                  kobiecości), bez żadnego odniesienia do kobiet (mężczyzn) nie jest
                  chyba pełne. Kim jest mężczyzna? Jest osobą płci męskiej. Aaaaa, to
                  jest jeszcze jakaś inna płeć? Więc właśnie.
                  • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:25
                    No nienienie. Ze teoretycznie istnieja dwie plcie i ani jednej wiecej, i ze to
                    wazne jest, to zgoda, co do tego, o ile pamietam, nigdy zesmy sie w pogladach
                    nie roznili wink)). Ale wydaje mi sie, ze fakt istnienia konkretnego
                    impotenta/tki cyz homoseksualisty/tki tu zadnej nowej jakosci nie wprowadza.

                    Wiec to chyba nie chodzi o to, ze istnieje jakas inna plec "w ogole", tylko ze
                    istnieje w relacji (znaczy, relacji nie malzenskiej czy podobnej malzenskiej,
                    tylko w jakiejkolwiek wiezi) miedzy konkretnym mezczyzna, a konkretna kobieta,
                    tak?

                    No ale wobec tego taki, dajmy na to, kamedula, na Srebrnej Gorze, to generalnie
                    wiezi z osobami plci odmiennej nie miewa raczej, wiec takowemu do "poprawnej
                    relacji" nic nie byloby potrzeba. Klaryska zreszta takoz.
                    • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:36
                      Mnich na Srebrnej Górze, żeby tam trafić, musi być super mężczyzną.
                      Tak mi się wydaje. Zresztą i tam niewiasty - co prawda tylko kilka
                      razy w roku - mogą wchodzić.

                      Mi chodzi o to, że "mężczyzna" z natury definiuje się jako "nie
                      kobieta", a więc jakas relacja w konieczny sposób istnieje. Może ona
                      nie musi przybierać formy "między konkretnym a konkretną" (w sensie
                      bliskości duchowej czy cielesnej), ale człowiek bez żadnego
                      odniesienia do płci przeciwnej nie jest w pełni mężczyzną czy
                      kobietą.
                      • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 19:00
                        Nooooo, wchodzic moga, ale czy od razu w relacje wink))?

                        A powazniej. Ty jak zwykle szybszy jestes niz ja, wiec prosze mi powolutku
                        wykazac, gdzie popelniam blad. Ty uwazasz, ze to sie pierwotnie definiuje
                        negatywnie? Ze "jestem kobieta, bo nie jestem mezczyzna"?
                        I dalej - skoro tak, to z czego wynika roznica miedzy zdolnym do seksu a
                        impotentem? Przeciez, jesli definiowac negatywnie, to impotent tez jest
                        "nie-kobieta", no. Co jak co, ale to na pewno.
                        • kann2 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 20:15
                          Może nie od razu negatywnie. Rozumiem to tak, że tak jak
                          pojęcia "matka" czy "ojciec" nie mogą być oderwane od
                          pojęcia "dziecko", tak samo "kobiety" nie da się pojąć bez
                          odniesienia do "mężczyzny".

                          Impotent(ka) też jest mężczyzną lub kobietą, ale... Od czego
                          wyszlismy? Od "pelnej, nieulomnej meskiej tozsamosci"?
                          • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 20:39
                            No, wlasnie, wlasnie. Tylko ze ta pelnia tozsamosci to jedno, a roznorodne
                            relacje z plcia przeciwna, w ktore wchodzi konkretna osoba (i ktore ta ulomnosc
                            jej jakoby uniemozliwia w ogolnosci prawidlowo ksztaltowac), to drugie.

                            Na poziomie relacji, to ulomnosc w sferze seksualnej uniemozliwia, moim zdaniem,
                            ksztaltowanie relacji na poziomie, no, seksualnym, tyle (i w tym sensie to jest
                            uszczerbek na pelni tozsamosci czlowieka). Ale nie kazda relacja z plcia
                            przeciwna ma taki charakter, wiec nie w kazdej aktualnej relacji ta ulomnosc
                            przeszkadza.

                            Wiec mnie sie wydaje, ze o ile mozna mowic, ze taki kandydat-impotent ma
                            niekompletna tozsamosc (w sensie, ze potencjalnie pewnych istotnych mozliwosci
                            nie ma), to chyba nie mozna mowic, ze ten brak przeszkadza mu w przyszlym
                            ksztaltowaniu prawidlowych relacji z kobietami w ogolnosci. Ufff.

                            [A poza tym, to my, Kannie, sie jak zwykle przeciez zgadzamy, tylko sobie
                            pogadac lubimy. To milczenie u tych kamedulow musi byc okropne wink))]
                            • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 21:33
                              A, jeszcze jedno [czego to czlowiek nie zrobi, byle sie oderwac od czytania o
                              ustawach medialnych w krajach Europy Srodkowo-Wschodniej ;-(((], swiadczace o
                              tym, ze w zasadzie piszemy o tym samym, tylko inaczej.

                              Dales doskonaly przyklad z relacja rodzicielska. No i otoz ja sie nie zgadzam z
                              takim oto tokiem myslenia, ze jak ktos jest bezplodny, to nie moze miec
                              wlasciwej relacji ojcowskiej (z dzieckiem adoptowanym np.). Jego tozsamosc jako
                              rodzica jest oczywiscie niepelna, ubozsza o doswiadczenie rodzicielstwa
                              biologicznego, ale to nie znaczy, ze prawidlowe uksztaltowanie wiezi z dzieckiem
                              jest dla niego niemozliwe, o.
                  • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:31
                    Tak Kann. Jakoś tak intuicyjnie wiem o co Ci chodzi smile)
                • nati1011 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 18:24
                  smile))

                  Rozumiem co Kann miał na myśli, ale i Isma ma rację. Ja czuję sie
                  kobieta niezależnie czy w relacji z mezczyzną czy kobietą smile

                  I tak na moje wyczucie, to kapłan nie powinien byc ani impotentem,
                  ani kastratem ani homoseksualistą. Tylko jakoś brakuje mi logicznych
                  argumentów do dyskusji smile

                  Ja nawet rozumiem te wykluczenia ze wzgledu na szpetotę (podobno tez
                  sie zdarza) czy widoczne kalectwo. Ja to rozumiem tak: wspólnota
                  Kościoła ofiaruje do kapłaństwa najznakomitszych swoich synów.
                  Najbliższych ideałowi, najpobożniejszych. Bo Bogu można ofiarować
                  tylko najprzedniejsza ofiarę smile
                  • isma Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 19:07
                    nati1011 napisała:

                    >ofiaruje do kapłaństwa najznakomitszych swoich synów.

                    Eeeeeno, jakos tak cisna mi sie na klawiature wyrazy lekkiego powatpiewania, jak
                    sobie o niektorych pomysle wink)).
                    [A teraz ide sobie zamowic choragiew pogrzebowa firmy Urbanowicz-Haft].

                    Powazniej. A tu to bym wcale nie byla taka wyrywna, z tym ze to tak
                    wszechstronnie creme de la creme ma byc. Nie mozna przeidealizowac chyba:
                    "kaplan z ludu wziety, do ludu poslany...".
                    Natomiast na pewno wazne jest, zeby w posludze takowemu nic nie przeszkadzalo -
                    no dajmy na to, jakajacy sie kaznodzieja to nie jest dobry pomysl sad((.
                • mader1 Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 19:57
                  ( dobrze, że zajrzałam na ten wątek, taki się sympatyczny zrobił... Wyobraziłam
                  sobie, że po takich dialogowych zjęciach prawa kanonicznego studenci mają
                  połowę nauki w domuwink))))))

                  Znaczy, ze kobieta sie mialaby czuc kobieta tylko w odniesieniu do
                  > mezczyzny? W zyciu!

                  W życiu. I chyba nie potrzeba wink)))) Można też myśleć o swojej płci porównując z
                  tą samą płcią. " Jestem jak inne kobiety, jestem kobietą" ( co nie oznacza
                  zaraz, że śmieję się tak samo perliście, jak moje koleżanki wink)))), ale to z
                  nimi się identyfikuję )
                  • verdana Re: głupie pytanie - kapłaństwo 27.07.09, 23:29
                    E - nie mylmy impotencji z oziębłością. Impotent moze jak
                    najbardziej patrzeć na kobiety, jako na płeć zdecydowanie przeciwną
                    i mieć takie same pragnienia seksualne jak w pełni zdrowy mężczyzna.
                    O zadej identyfikacji z płcią czy tez jej braku mowy tu być nie
                    może.
                    I naprawdę - poza szczególnymi wyjatkami na ogół rzeczywistej
                    impotencji nie da się stwierdzic u kogos, kto nigdy nie współźyl...
                    • sion2 Wyszynski 30.07.09, 16:31
                      W ostatniej Niedzieli jest artykuł z okazji rocznicy swiecen
                      Wyszysnkiego. Był bardzo kiepskiego zdrowia, powiedziano mu przed
                      swieceniami że z takim zdrowiem powinien sie udac na cmentarz a nie
                      na swiecenia. Ledwo trzymal sie na nogach i mial wrazenie ze nie
                      uda mu sie podniesc z ziemi po lezeniu krzyżem w czasie
                      uroczystosci. Taka sytuacja trwala kilkanascie lat jego kaplanstwa,
                      ciagle byl na granicy zycia i smierci i codziennie sadzil że
                      sprawuje ostatnia mszę św w zyciu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka