Dodaj do ulubionych

taniec róny cudzołówstwu?

27.07.09, 10:53
salwowski.msza.net/m/pub/swieta-tanecznica.html
Zapewne nie więcej niż 0, 01 proc. polskiego społeczeństwa o tym
wie, ale taniec towarzyski (nie mylić z innego typu tańcami, choćby
tańcem kultowym czy rytualnym), delikatnie mówiąc, nigdy nie należał
do ulubieńców Kościoła katolickiego. Ojcowie, Doktorzy, Święci i
wybitni teologowie katoliccy zawsze kojarzyli taniec towarzyski z
bliskimi okazjami do grzechu, widząc w nim zwłaszcza silną pobudkę
do nieczystości.

Krytycyzm względem takowych tańców różnił się jedynie stopniem swej
ostrości i nieprzejednania. Jedni - ich sztandarowym postacią jest
choćby św. Jan Maria Vianney, który zakazywał wszelkiego rodzaju
tańców towarzyskich, odmawiając rozgrzeszenia nawet za samo
przyglądanie się takowym - traktowali tańce damsko - męskie z
otwartą wrogością. Drudzy - przykładem może być tu św. Franciszek
Salezy, który także przestrzegał przed zabawami tanecznymi, jednak w
pewnych okolicznościach i przy zachowaniu rygorystycznych warunków
dopuszczał możliwość sporadycznego wzięcia udziału w tego rodzaju
imprezie - odnosili się do tańców ze zdecydowaną niechęcią.

Podsumowując więc, tradycyjna teologia moralna, poczynając już od
samych początków chrześcijaństwa, aż do poł. 20 wieku względem
tańców towarzyskich zajmowała postawę oscylującą pomiędzy absolutnym
potępieniem, a bardzo niechętną tolerancją. Tańcząca Joanna Molla,
jakby nie patrzeć musi w świetle tradycyjnie antytanecznej postawy
Kościoła św. budzić pewne pytania i kontrowersje. Po bliższym
przyjrzeniu się miłości, jaką do tańca, miała pałać ta Święta,
dostrzegamy jednak, iż sprawa ta nie jest tak prosta, jak chcieliby
ją widzieć współcześni obrońcy damsko-męskich pląsów. Pierwszym
pytaniem, jakie należałoby tu postawić jest to, jakiemu rodzajowi
tańca oddawała się ta Święta? Czy był to taniec towarzyski, czy też
może ta bogobojna niewiasta lubiła potańczyć, ale sama, bez udziału
przedstawicieli płci przeciwnej? Gdyby jednak okazało się, iż św.
Joanna Molla istotnie oddawała się tańcom towarzyskim trzeba się
jeszcze zapytać: z kim tańczyła i w jakim okresie swego życia to
czyniła? Czy tańczyła jeszcze jako panna z innymi kawalerami, czy
też dopiero po ślubie i tylko z własnym mężem? Próbowałem szukać
więcej informacji na temat domniemanej miłości św. Joanny Molla do
tańca. Niestety w setkach doniesień o "tańczącej świętej" niezwykle
trudno jest dotrzeć do informacji, które pozwoliły by mi
odpowiedzieć na postawione wyżej pytania. Tym nie mniej udało mi się
dotrzeć do wieści z których wynika, iż św. Joanna Molla istotnie
uczęszczała na bale, ale jedynie z własnym mężem. Nie udało mi się
dotrzeć do jakichkolwiek informacji z których wynikałoby, iż miłość
do tańca skłaniałaby tę że Świętą do oddawania się pląsom z
kimkolwiek innym niż ze swym prawowitym małżonkiem. Takie
postawienie sprawy budzi na pewno znacznie mniej kontrowersji, niż
gdyby miało okazać się, iż św. Joanna tańczyła jeszcze jako panna.
Jeżeli bowiem małżonkowie mają prawo odbywać ze sobą stosunki
płciowe, to trudno kwestionować ich prawo do tańczenia ze sobą.
Jasnym jest, iż w wypadku prawowitego małżeństwa taniec nie może być
uważany za bliską okazję do grzechu, albowiem osoby pozostające w
takim związku mogą wzbudzać względem siebie zainteresowanie
seksualne. Jedyną kwestią dyskusyjną, która wiąże się z omawianym tu
wypadkiem, jest to czy dozwolone jest małżonkom tańczyć ze sobą w
obecności innych osób? Ze względu na brak miejsca i czasu, nie
podejmę się jednak teraz próby odpowiedzi na to konkretne pytanie.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 10:56
      Nie wiem jak wy, ale ja nawet nie wpadłam na pomysł, ze z tańca
      należy sie spowiadać. A nawet - o zgrozo - tańczyłam, i to sporo,
      jako panna.

      Marzyłam by mój mąż był dobrym tancerzem. A on nie znosi tańca.
      Dotąd potrzegałam to jako trud zwiazany z małżeńśtwem i nocami
      tęskniłam do sali balowej. Nawet nie sądziłam, że do dobre dla
      mojego zbawienia wink

      Jedyną kwestią dyskusyjną, która wiąże się z omawianym tu
      > wypadkiem, jest to czy dozwolone jest małżonkom tańczyć ze sobą w
      > obecności innych osób?

      A mnie się wydawało, ze ja jestem ultrakonserwatywna!
    • atama Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 11:00
      Niby śmieszne, ale jak się lepiej zastanowić to coś w tym jest.
      Uwielbiam tańczyć, ale najbardziej z moim mężem smile))
      Tango argentyńskie, choć zapewne nie tylko, wiem, że u nie jednej
      pary zadziałało jak terapia antykryzysowa, bardzo zbliżając. No i
      małżonkowie jakoś tak najładniej tańczą wg. mnie smile))
      I tak patrząc na tańczące pary (małżonków) mam czasem wrażenie, że
      patrzę na jakąś tajemnicę...

      • neafilipowa Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 11:23
        A ja mam szczęście, mój mąż umie i lubi tańczyć, mam więc zawsze partnera. A o tangu argentyńskim marzę od bardzo dawna...
    • mama_kasia Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 11:26
      A ja się nawet nad tym zastanawiałam smile ...Pewnie bym się nie
      zastanawiała, ale mój mąż słabo tańczy, a ja tańczyć uwielbiam smile
      I miałam (mam) problem. Nie da się porządnie wytańczyć samej...
      Mój mąż kocha mnie i tańczy ze mną, ile tylko chcę smile) Bardzo
      lubię z nim tańczyć, ale jest ciut ...nieporadny wink)
      ...A taniec potrafi być niebezpieczny. W każdym razie sama wiem,
      że w tej kwestii muszę się pilnować wink
    • justyna.ada taniec równy cudzołóstwu??????? 27.07.09, 11:30
      Przyznam się, ze się zdziwiłam...

      Skoro w ogóle debata toczy się, czy wolno tańczyć osobom w stanie
      małżeńskim, i czy inni powinni się temu przyglądać (tak jakby
      podglądali ich w sypialni?), to mam rozumieć, że nie wolno
      chrześcijanom zaobrączkowanym tańczyć z kimś innym niż własna
      połówka (a co, jeśli połówka tańczyć nie lubi, nie może itd)??

      Oznaczałoby to, że co i rusz cudzołożę... smile)))) albowiem na
      rozmaitych imprezach z upodobaniem tańczę z różnymi tancerzami nie
      tylko ze swoim ślubnym)
    • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 11:47
      salwowski.msza.net/m/pub/dokumentacja-kosciola-katolickiego-nt-mieszanych-tancow.html

      a tu jeszcze garść opinii kościelnych o tańcach.

      I .... KKK przytoczony w tekście:
      Katechizm czyli nauka chrześcijańska (1785)

      Same z siebie nakłaniają do nierządu obnażenia nieskromne, książki,
      malowidła nieprzystojne, komedie, bale, tańce, poufałości między
      osobami różnej płci, to wszystko nakłania samo z siebie do
      nieczystości [21] .

      ....tylko, ze obecnie tego artykułu nie ma, przynajmniej nie pod tym
      numerem.
      • szczur.w.sosie Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 14:06
        Nie ma bo to katechizm z tamtego roku. Już choćby słownictwo i sposób wyrażania
        myśli jest z dawniejszej epoki.
        A ten pan ma nieco skrajne poglądy w tej kwestii...
        • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 14:09
          nawet bardzo skrajne - ale przywołuje np Ojca Pio, który jest dość
          współczesnym świetym. I to przeze mnie ulubionym smile)
    • madziaq Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 15:26
      Ojej, to ja cudzołożę regularnie raz na tydzień, albowiem chodzimy z mężem na
      kurs salsy (czy to nie gorsze jeszcze od tańca towrzystkiego?). Na kursie
      pilnują, by często zmieniać się w parach (o zgrozo!) żeby nauczyć się tańca z
      różnymi partnerami i prawidłowego prowadzenia. Wcześniej chodziliśmy jakiś czas
      na towarzyski, nawet na wakacje wybieramy się na obóz taneczny smile))
      • justyna.ada Re: "Spis cudzołożnic" :-) 27.07.09, 15:33
        Nie przyznawajmy się, bo to pachnie stosem... smile)))))
      • mader1 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 20:05
        smile)))))

        no dobra, na świętość nie mam szans, przyznam się, że tańczyłam będąc panną, po
        ślubie też tańczę i... czasem, o zgrozo, nie z mężem !
        Z mężem to moge go powabić,bo umiemy ze sobą tańczyć, ale jak " niezmężem" to
        raczej skupiam się, żeby się nie pomylić wink)))o zalotach nie ma mowy wink)))
      • atama Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 07:55
        No jak chodziliśmy na tango, to mój mąż kategorycznie odmówił zmiany
        partnerek smile))) I nie zważając na całe dobro warsztatowe płynące z
        płodozmianu, tańczyliśmy jako jedyni ciągle razem... smile))))
        Muszę Mężowi powiedzieć, że intuicję do świętości jakąś chyba
        ma wink)))
    • isma biskup, maz jednej zony 27.07.09, 17:22
      smile)).
      Zastanawiam sie tylko, czy bp Dlugosz, na weselach nie schodzac z parkietu, ma
      jakas tajna dyspense od celibatu wink)):
      miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,3862915.html
      A powazniej. Mysle, ze to dosyc zlozona sprawa jest. I tak jak rozny uzytek
      mozna zrobic z noza, zly i dobry, tak i z tanca.
      Ja bym zaczela od tego, ze konotacje seksualne tanca to jest wynalazek czasow
      stosunkowo nowych. Pierwotnie taniec mial charakter, no, quasi-sakralny czy
      wprost sakralny. Byl jakas, powiedzmy, cielesna manifestacja radosci.

      Czasy pozniejszy zrobily z niego forme zalotow - podobno sa jakies badania,
      mowiace o tym, ze kobiety dlatego - podswiadomie - chca wybierac na zyciowych
      partnerow dobrych tancerzy, ze sprawnosc, dobra koordynacja ruchowa, zwinnosc w
      tancu sa dowodem ogolnie sprawnosci fizycznej, a zatem i zdrowia, co z kolei
      dobrze rokuje dla opieki nad potomstwem; i moze nawet cos w tym jest. A w
      kazdym razie kiedys (no bo gdziez te panny mialy meska sprawnosc fizyczna
      oceniac, jak jedynym sportem byla ewentualnie jazda konna wink)). I nie
      wykluczam, ze i teraz moze taniec bywac okazja do takiego damsko-meskiego,
      hmmmm, wabienia. Obustronnego, zeby nie bylo.

      No ale po pierwsze, czlowiek od tego ma rozum, zeby swoja podatnosc na tego typu
      sygnaly powsciagac - niekoniecznie przeciez droga calkowitej tanecznej
      abstynencji. A po drugie, mysle ze zupelnie spokojnie mozna traktowac taniec
      kompletnie aseksualnie, wlasnie jako rodzaj czegos, co sprawia radosc samo w
      sobie, a nie ze wzgledu na osobe partnera. Mnie sie zreszta najlepiej tanczy z
      jednym moim dawnym znajomym niegustujacym w kobietach - a co niego mam absolutna
      pewnosc, ze nic z wabienia w tych tancach nie ma wink)).
      • nati1011 Re: biskup, maz jednej zony 27.07.09, 17:59
        podobno sa jakies badania,
        > mowiace o tym, ze kobiety dlatego - podswiadomie - chca wybierac
        na zyciowych
        > partnerow dobrych tancerzy, ze sprawnosc, dobra koordynacja
        ruchowa, zwinnosc w
        > tancu sa dowodem ogolnie sprawnosci fizycznej, a zatem i zdrowia,
        co z kolei
        > dobrze rokuje dla opieki nad potomstwem; i moze nawet cos w tym
        jest. A w
        > kazdym razie kiedys (no bo gdziez te panny mialy meska sprawnosc
        fizyczna
        > oceniac, jak jedynym sportem byla ewentualnie jazda konna wink)).

        No z jazdą konną, to obecnie trochę problem jest. Na polowania tez
        mało kto jeździ wink Wiec znaczy sie, my normalne, zdrowe kobity
        jesteśmy? Ulżyło mi wink)
        • isma Re: biskup, maz jednej zony 27.07.09, 18:03
          No, tylko ze w dzisiejszych czasach to zdrowie jest tez skorelowane z walorami
          wiecy intelektualnymi wink)). W sensie, ze wyksztalceni bardziej dbaja, to i
          dluzej to potomstwo wspolwychowywac beda wink)).
          Tak ze dobry tancerz nie jest zly, ale warto w czasie tego tanca tez go o to i
          owo zagadnac, jesli taniec w celu matrymonialnym ma byc wink)).
          • mader1 porady matrymonialne 27.07.09, 20:18
            > Tak ze dobry tancerz nie jest zly, ale warto w czasie tego tanca tez go o to i
            > owo zagadnac, jesli taniec w celu matrymonialnym ma byc wink)).

            smile))))

            można też na imprezy tylko z tymi, którzy coś sensownego mają do powiedzenia
            wink))))))))))
    • mader1 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 20:13
      noooooo....
      jeżeli cudzołożyć można rozmawiając z obcą, nigdy nie widzianą osobą, oddaloną o
      setki kilometrów od cudzołożnika- rozmówcy... to co dopiero, gdy dwoje ludzi
      obejmuje się, dopasowuje krok, dotyka się biodrami, ramionami, patrzy sobie w
      oczy wink))
      Wiadomo, że jak rodzi się pożądanie, któremu ulegamy, jest się z czego
      spowiadać. I ono się czasem rodzi w czasie tańca, może nawet częściej niż
      czasem, skoro nieraz widziałam, jak żona czy mąż uważnie śledził wzrokiem
      tańczącego małżonka... Kiedyś opowiadano mi historię, o tym jak żona wyszła w
      czasie balu , na którym mąż szalenie ubawiony tańczył kolejny taniec z ulubioną
      koleżanką z pracy. Przecież tylko tańczył.
    • magdalaena1977 Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 23:11
      a ja mam wrażenie, że coraz więcej ludzi traktuje taniej jako taką prywatną
      seksualną czynność. Owszem wykonywaną publicznie, ale tylko w określonych
      konfiguracjach personalnych - wielu znanych mi mężczyzn tańczy na weselach czy
      imprezach tylko ze swoimi żonami i nie chcą, żeby żony tańczyły z obcymi
      mężczyznami.
      Jeśli kobieta przyjdzie na wesele sama, nikt jej do tańca nie poprosi, najwyżej
      może poskakać z innymi paniami w kółeczku. Jeśli przyjdzie z nietańcującym
      mężem, nie ma szans na poobracanie się z kuzynem czy kolegą.

      I dla mnie takie zachowanie jest trochę chamskie, bo jednak do niedawna pewne
      społeczne normy traktowały taniec jako taką towarzyską rozrywkę.
      • isma Re: taniec róny cudzołówstwu? 27.07.09, 23:22
        A nie, to ze tak niektorzy traktuja, to zgoda, tylko pytanie, czy taka jest
        istota rzeczy.

        Zresztam zeby daleko nie szukac, sama pomne, jak kiedys jeden - we wlasnym
        mniemaniu zapewne szarmancki - pan zaindagowal mojego slubnego, czy moze
        zatanczyc... nie, nie z nim, ze mna ;-O.
        Slubny mnie zna na tyle, ze w moim imieniu panu grzecznie acz bardzo stanowczo
        odmowil wink)).
        • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 07:48
          smile))
        • maadzik3 Re: taniec róny cudzołówstwu? 10.08.09, 18:23
          No coz, powinien slubnego zapytac czy moze Cie poprosic do tanca i rozumiem ze
          chodzi o to ze zapytal nie o powyzsze tylko czy moze zatanczyc z Toba.
          Generalnie zwyczaj pytania partnera kobiety z ktorym przyszla czy mozna ja
          prosic do tanca a dopiero potem proszenie kobiety bylo standardem jakies 30-40
          lat temu (no i przed wojna) dzis juz zanika, ale wciaz sie z tym zwyczajem
          (milym) spotykam. Oczywiscie ewentualna odmowe zawsze wyraza kobieta. Jezeli
          jednak pan zapytal czy moze z Toba zatanczyc to istotnie nie jest to zgodne ze
          zwyczajem...
          • isma Re: taniec róny cudzołówstwu? 10.08.09, 20:10
            Ze taki zwyczaj istnial w czasach, kiedy kobiety nie stanowily bytu w zadnej
            sferze odrebnego od meza, i byl on glownym dysponentem ewentualnych wypozyczen
            swojej wlasnosci (no bo jak on sie nie zgodzil, to kobiety juz pytac nie bylo o
            co), to ja wiem. Niemniej zwyczaj ten jakos... nie wydaje mi sie mily, wlasnie
            ze wzgledu na owa proweniencje.

            Ja jednak jakos jestem przywiazana do przekonania, iz nie tylko umiem tanczyc,
            ale i w razie potrzeby wypowiedziec sie samodzielnie we wlasnym imieniu tez wink)).
            • maadzik3 Re: taniec róny cudzołówstwu? 12.08.09, 09:59
              Nie mam najmniejszych watpliwosci co do Twoich zdolnosci wypowiadania smile. Znam
              tez (i tez nie lubie) zrodla owego zwyczaju. Niemniej w pozniejszej
              (wspolczesnej?) formie zgoda partnera jest formalna a potem sie pyta kobiete i
              ona oczywiscie moze odmowic. Ja sie z tym spotkalam np. w czasie zabaw
              sylwestrowych gdy pan z innego stolika - spoza grupy znajomych - chcial
              zatanczyc z ktoras z pan i faktycznie pytal podwojnie - wpierw partnera potem ja.
              Odbior samego zwyczaju przypuszczam ze moze byc bardzo rozny (mnie sie akurat
              zle nie kojarzyl mimo ogolnie wyczulenia na wszelkie, hmmm, przejawy
              niedostrzegania kobiet jako samodzielnych, rownych i iezaleznych?). Ach ta
              komunikacja miedzyludzka, takie to trudnewink
              • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 15.08.09, 10:49
                NO to w ramach równouprawnienia mnie sie kilka razy zdarzyło, ze to
                kobieta prosiła mojego meża do tańca ;/ I niestety nie wpadła na
                pomysł by najpierw mnie zapytać o zdanie. crying
                • verdana Re: taniec róny cudzołówstwu? 15.08.09, 11:05
                  A dlaczego miala pytać? Mąż czy zona to nie dziecko, ktore
                  potrzebuje zgody rodzica, aby coś zrobić. Zgoda współmałzonaka na
                  zatanczenie z obcą osobą oznacza, ze jest się czyjąś wlasnością kto
                  inny decyduje, co wolno robic, a czego nie. Dla mnie jest
                  niewyobrazalne, aby moj mąż arbitralnie wyrazał zgodę na moje
                  kontakty z innymi ludźmi pozwalając im lub nie pozwalając na kontakt
                  ze mną.
      • justyna.ada Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 09:25
        Idąc torem myślenia "taniec prostą drogą do rozpusty" należałoby
        zakazać rozmów z kim innym niż z mężem (bo wszak może prowadzić do
        zdrady, a i treść może być zdrożna), i w ogóle przebywania w jednym
        pomieszczeniu bez przyzwoitki/męża, i tak dalej i tak dalej, i na
        końcu założyć wszystkim czadory. smile

        Jak napisała Isma, ze wszystkiego można zrobić dobry i zły użytek.
        Czym innym jest, jeśli dana para lubi tańczyć tylko ze sobą - nic mi
        do tego. Żonie/mężowi należy się nasza uwaga i obecność, ale nie ma
        co liczyć, ile diabłów może się zmieścić na łebku od szpilki i
        szukać wszędzie cudzołożników.
        A ja tańcząc czuję się szczęśliwa, i endorfinek mam potąd smile
        • isma Re: taniec róny cudzołówstwu? 10.08.09, 14:49
          No wiec zdroznosc tanca jako takiego, wiecie... bywa czasem mocno watpliwa.

          Od dwoch dni tancze sobie, ku uciesze slubnego, w parku zdrojowym, z mlodziencami w wieku lat circa 14 (bo tacy sa odpowiedniego dla mnie wzrostu wink)). Przezornie wystrojona w ciezkie obuwie trekkingowe, albowiem umiejetnosci taneczne niektorych mlodziencow jednak czasem groza nadepnieciem na nozke wink)).
          Zaiste, skojarzenie z cudzolozeniem byloby w tej sytuacji ostatnim, jakie by mi przez mysl przeszlo wink)).
      • mader1 Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 12:14
        tak, kiedyś partner, nawet jak był mężem czy narzeczonym w czasie imprezy
        powinien był zatańczyć oprócz żony raz z każdą znajomą kobietą, chyba, byłoby to
        z powodu dużej ich liczebności, niemożliwe więc przynajmniej z mamą, teściową,
        babcią, siostrą, szwagierką, samotną kuzynką. Źle widziane było, żeby jakaś
        kobieta nie miała z kim zatańczyć.
        Na weselach czy tańczących imieninach w mojej rodzinie ciągle to funkcjonuje
    • atama Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 12:40
      Przypomina mi się - towarzyski bądź co bądź - polonez otwierający
      nasze wesele. Tańczyli WSZYSCY i zdrożności w tym za grosz wink)
      I ojczulek kuśtykając i wujek koloratkowy...
      Ale też przyznać muszę, że to był jedyny taniec w ich wykonaniu na
      naszym weselu...
    • melapela2 Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 12:46
      Kiedyś czytałam forum tradycjonalistyczne (a tradycjonalisci maja czesto dosc
      skrajne i ostre poglady jesli chodzi o moralnosc) i nawet tam tan pan ze swoimi
      pogladami uwazany był za kompletnego dziwaka, a jego pomysły za mało
      chrześcijanskie. Zreszta zostal usuniety z tamtego forum.
      • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 28.07.09, 14:43
        no ja tez uważam, ze jst mooocno skrajny. Ale też ten artykół dął mi
        do myślenia, jak wiele rzeczy - dzić całkiem normalnych - jeszcze
        kilkadziesiat lat temu było powodem poważnego potępienia. I tak mimo
        wszystko zastanawiam się, czy w niekórych sprawach nie poszliśmy z
        tą liberyzacją za daleko....
        choć może nie do końca o każdy taniec mi chodzi.
    • luccio1 Re: taniec róny cudzołówstwu? 14.08.09, 23:38
      Skądinąd jednak jest faktem:
      w tańcu mężczyzna może dotykać obcej kobiety w miejscach i w sposób, który nie
      uchodzi w żadnej innej sytuacji...
      • nati1011 Re: taniec róny cudzołówstwu? 15.08.09, 10:46
        no tak, ale... smile

        Na plaży dla przykładu chodzimy w mocno skąpych strojach, których
        nie zakłądamy nawet idąc w wakacje do sklepu.

        A taniec... Może oczywiście być lubieżny, ale jeżeli ktoś był kiedyś
        na turnieju tańca towarzyskiego lub na przedstawieniu tanecznym, to
        wie, ze może być też piekny. Przecież aktorzy też wchodza w różne
        role i czasem - o zgrozo - nawet sie całują na scenie wink

        No dla przypomnienia, aktorzy tez nie należeli kiedyś do grupy
        uważanej za zbyt bogobojnych
        • isma Re: taniec róny cudzołówstwu? 15.08.09, 13:07
          nati1011 napisała:


          > No dla przypomnienia, aktorzy tez nie należeli kiedyś do grupy
          > uważanej za zbyt bogobojnych

          Tu jako ekshistoryk teatru musze zaprotestowac wink)). Problem z moralnoscia
          aktorska tak naprawde nie do konca polegal na tym, co oni robili na scenie, a
          raczej na tym, co poza scena...

          W XIX wieku w przypadku trup wedrownych no to po prostu... wspolny dach
          generowal rozne bardzo dynamiczne zwiazki i rozwiaz(ł)ki. A w przypadku niewielu
          stalych teatrow z kolei aktorki niemajace pozycji gwiazdy musialy jakos dorabiac
          do gazy (a trzeba pamietac, ze w tym czasie aktorzy sami musieli np. sprawiac
          sobie wiekszosc kostiumow, zwlaszcza do repertuaru wspolczesnego - wiec byl to
          zawod powiazany dla kobiety - mezczyznie wystarczal frak i surdut... - z duzymi
          kosztami...) tudziez pracowac na owa pozycje wsrod recenzentow (bo nie kazda,
          jak Modrzejewska, w odpowiednim momencie zostala hrabina Karolowa Chlapowska).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka