Dodaj do ulubionych

uzdrawiajaca moc chrztu

31.08.09, 16:10
Wiele razy słyszałam jak rodzice - zwłaszcza wcześniaków - z obawą
podchodzili do chrztu w szpitalu. Obawiając sie, że to
jakby "skazanie" dziecka na śmierć, dowód ich zwątpienia w jego
uzdrowienie. Ale ja nie wyorazam sobie zwłoki w chrzcie dziecka, gdy
jego życie jest realnie zagrozone.

Uczciwie przyznam, ze poważnie liczyliśmy sie z mozliwością braku
czasu na "normalny" chrzest. Ale główną intencją była wiara w moc
chrztu - takze w walce o życie ziemskie. Mam głębokie przekonanie,
że chrzest, msza i wszystkie modlitwy zatrzymały Magdę na ziemi.
Jakoś tak czuję, że jej bilet do Nieba został przebukowany na inną
datę.

Kiedyś czytałam taki piekny artykuł o uzdrawiajacej mocy chrztu, ale
nie pamietam gdzie. Jakby ktoś może pamietał, albo podpowiedział coś
w tej materii, bedę wdzieczna.

PS - w jakim terminie należy zgłosic taki chrzest z wody w parafii?
Obserwuj wątek
    • isma Re: uzdrawiajaca moc chrztu 31.08.09, 17:37
      Terminu nie ma. Chrzest ma obowiazek zglosic szafarz, mnie sie wydaje, ze w
      parafii miejsca chrztu (nie parafii "zamieszkania"). I dobrze byloby, zeby jakis
      swiadek tego byl.
      Jak bzdurze, to mnie Kann poprawi wink)).
      • tolka11 Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 13:35
        Chrzest zgłoście jak najszybciej, bo potem im się mieszają daty w
        księgach parafialnych. Mój Miłosz też był chrzczony w szpitalu, ale
        była to pełna ceremonia chrztu, przyjechał nasz przyjaciel ksiądz
        (przeżył szok widząc 900 gramowe dziecko) byli rodzice chrzestni,
        uchylono inkubator i dano nam chwilę na modlitwę. A potem wysłałam
        papier wypełniony przez księdza do parafii na terenie której był
        kościół. U nas po chrzcie przyszło długotrwałe załamanie, walka o
        zycie i wiele innych takich.
        • tolka11 Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 13:38
          Wysłąłam papier do parafii na terenie której był SZPITAL, w którym
          młodego ochrzczono. Coś mi w poprzednim poście się pomieszało.
        • nati1011 Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 15:55
          Ach, Tolka, żeby to takie proste było i chrzest gwarantował każdemu
          dziecku życie i zdrowie przynajmniej na nstepne kilkadziesiąt lat smile)
    • anik801 Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 14:04
      Moja córka urodziła się w 36tyg.ciąży.była zdrowa i dostała 10pkt.
      niestety po kilku dniach dostała tak silnej żółtaczki,że miała mieć
      robioną transfuzję.Lekarze nie wiedzieli skąd tak duża jest ta
      żółtaczka.Robili różne badania(podejrzewali zapalenie opon).Ona ma
      grupę krwi taką jak my,czyli jakiś tam konflikt odpadł.Byłam
      przerażona!Cały czas ją naświetlali i podawali kroplówki,a poziom
      bilirubiny nie spadał.Brali ją na badania i nic nie
      wychodziło.Lekarka powiedziała,że jeśli następnego dnia poziom
      bilirubiny nie opadnie musimy się zgodzić na transfuzję.Wtedy sama
      ochrzciłam swoje dziecko z wody.Nie dlatego,iż bałam się że umrze
      (akurat widziałam na innej sali chłopczyka po tej transfuzji i miał
      się dobrze).Wierzyłam,że to da mojemu dziecku siłę do walki.Na drugi
      dzień nie było potrzeby robienia transfuzji,bilirubina zaczęła tak
      po prostu opadać.
    • twoj_aniol_stroz Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 16:33
      Tak sobie rozmyślam od wczoraj o Twoim wpisie i nasunęła mi się taka
      myśl: ochrzczenie dziecka w takiej sytuacji krytycznej jest tak
      naprawdę poddaniem się woli Boga, jest zaakceptowaniem wszelkiej
      decyzji - takze tej o odejsciu dziecka. Chrzczę gdyż liczę się z
      tym, że dziecko odejdzie, a skoro tak, to chcę dać wszystko co mogę
      by tam było szczęśliwe. A to zaakceptowanie wszelkiej decyzji jest
      otwarciem sie na działanie Boga, "pozwoleniem" Mu na wszystko.
      Nieraz przekonałam się na własnej skórze, że dopiero gdy całkowicie
      oddam Bogu siebie z moimi problemami, trudnymi wyborami i zdam się
      całkowicie na Jego decyzję (Boże cokolwiek postanowisz wiem, że
      będzie dla mnie dobre, zgadzam się na wszystko) zaczynają się dziać
      rzeczy niezwykłe. Czasem natychmiast, czasem trochę później, ale
      zawsze okazuje się, że to co nawet na poczatku było cierpieniem
      okazuje się być dobre dla mnie. Taka zgoda na wszystko daje też siłę
      na przetrwanie trudów, w jakimś sensie "zwalnia" z walki za wszelką
      cenę.
      • anik801 do twój_aniol_stroz 01.09.09, 17:38
        Piękne jest to co napisałaś!Tylko czy naprawdę potrafimy
        powiedzieć "Bądź wola Twoja"?Ja chyba nie potrafiłabym,gdyby
        chodziło o moje dziecko.Walczyłabym cały czas,nie potrafię pogodzić
        się z tego typu sytuacjami.Dla mnie to straszne i niezrozumiałe,gdy
        czyjeś dziecko umiera.Nie potrafię dopatrzyć się w tym
        jakiegokolwiek sensu.Co innego stracona ciąża,a co innego śmierć
        dziecka,które już jest.Jak straciłam ciążę,to odnazazłam jakiś tam
        sens tej straty-gdyby tamto dziecko przeżyło nie byłoby Zosi.Gdyby
        moja mama nie straciła swego pierwszego dziecka-nie byłoby mnie.Ale
        w śmierci noworodka/niemowlaka/dziecka starszego nie mogę odnaleźć
        sensu.Mogłabym sobie wiele przetłumaczyć(tak jak przetłumaczyłam
        sobie śmierć taty),ale strata dziecka jest dla mnie czymś tak
        okropnym,że nie potrafię powiedzieć "cokolwiek postanowisz wiem,że
        będzie dla mnie dobre".
        • twoj_aniol_stroz Re: do twój_aniol_stroz 02.09.09, 18:54
          Bo to bardzo trudny temat... Strata dziecka jest chyba
          najboleśniejszą stratą ze wszystkich, ale... Bóg daje siłę wtedy
          kiedy jej potrzebujemy. Też nie wyobrażam sobie, żeby któreś z moich
          dzieci odeszło, ale wiem, że gdyby tak się stało to w chwili ich
          smierci otrzymam siłę do przetrwania tych ciężkich chwil. To nie
          będzie dwa tygodnie wcześniej, czy pięć minu później, ale dokładnie
          w momencie kiedy ta siła będzie mi potrzebna. Kiedy porozmawiasz z
          rodzicami, którzy stracili dziecko to często oni mówią, że nie
          wiedzą skąd mieli tę siłę by przetrwać ten trudny czas...
          A jaki jest sens straty? Czasem nie dowiemy się w tym życiu, a
          czasem dana jest nam łaska i znajdujemy odpowiedź na to pytanie o
          sens. Znam dziewczynę, która "dzięki" stracie dziecka wróciła do
          Boga z bardzo odległej podróży, wielu ludzi po stracie podejmuje się
          jakiś trudnych zadań dla rodziców innych chorych dzieci. Tak było z
          rodzicami małej Michalinki, która zmarła na raka. Tak było z mamą
          małej Igusi, która urodziła się z chorobą, która była śmiertelna...
          Wiele dobra powstało właśnie po stracie dziecka...
          Kilka razy w życiu dane mi było przeżyć ten czas łaski gdy dana z
          góry jest siła, cierpliwość, czy mądrość... Wiem, że tej najcięższej
          próby nie przeszłam i wiedząc o tym, że tyle o sobie wiemy co nas
          sprawdzono, nie umiem teraz powiedzieć, że mam pewność, że bym się
          nie załamała i umiała z tej siły skorzystać nalezycie... Mam tylko
          nadzieję, że nigdy nie będę musiała na własnej skórze się o tym
          przekonać...
    • ula27121 Re: uzdrawiajaca moc chrztu 01.09.09, 17:45
      nati1011 napisała:

      > Wiele razy słyszałam jak rodzice - zwłaszcza wcześniaków - z obawą
      > podchodzili do chrztu w szpitalu. Obawiając sie, że to
      > jakby "skazanie" dziecka na śmierć, dowód ich zwątpienia w jego
      > uzdrowienie.

      Jak czytam ten post, to mam skojarzenie z sakramentem namaszczenia. I tak sobie
      myślę, że w tej sytuacji są one trochę podobne. Bo namaszczenie chorych też
      kojarzy się raczej z przygotowaniem do śmierci a w cale nim do końca nie jest.
      Bo ten sakrament też może pomóc, dodać sił w walce z chorobą...może takie dzieci
      powinno się i chrzcić i namaszczać... ?

      Ale ja nie wyorazam sobie zwłoki w chrzcie dziecka, gdy
      > jego życie jest realnie zagrozone.

      Ja też. Tak samo z sakramentem namaszczenia.
      >
      > Uczciwie przyznam, ze poważnie liczyliśmy sie z mozliwością braku
      > czasu na "normalny" chrzest. Ale główną intencją była wiara w moc
      > chrztu - takze w walce o życie ziemskie.

      Tu też podobniesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka