Dodaj do ulubionych

Kredyty w PRL

21.01.10, 14:25
Pożyczaliście wtedy pieniądze?
23.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Kredyty w PRL 21.01.10, 15:02
      Rodzice pożyczali: Tato od Kolegów, Mama od Koleżanek z pracy (miała krąg
      Przyjaciółek: samotnych, bezdzietnych i mających oparcie w swoich rodzinach) -
      na "dociągnięcie do pierwszego".
      Nadto prawie wszystkie rzeczy trwałe kupione do domu zostały kupione na raty w
      ramach tzw. ORS; wszystko, łącznie z odbiornikiem radiowym, kosztującym wówczas
      (r. 1964) 2500 zł.
      ["BOSTON" - pierwsze bodaj polskie radio (DIORA Dzierżoniów) z zakresem dolnego
      UKF (65-72 mHz), najwyraźniej skonstruowane w przewidywaniu rychłego
      uruchomienia programu III].
    • cromwell1 Re: Kredyty w PRL 21.01.10, 17:04
      za gierka nie pozyczalem
      mialem pieniadze jak wszyscy tylko towaru bylo brak
      w latach osiemdziesiatych owszem
      szalala inflacja warto bylo wziac kredyt na 3% z przedluzeniem platnosci
      po roku splacano grosze
      warto jesli ktos zdecydowal sie na budowe domu

      ostatni kredyt wzialem w 94
      mialem kase z glupoty zdecydowalem sie na wypasiona furke
      taka z megabasem i autorewersem
      po miesiacu okazalo sie w jakie szambo wpadlem
      splacilem kredyt w pol roku
      i powiedzialem sobie never:)

      pzdr.
      • poplar31 Re: Kredyty w PRL 25.01.10, 13:48
        Moi rodzice nie pożyczali. Musieli zacząć pożyczać jak PRL się skończył. Za PRL
        starczało pensji ojca na utrzymanie 5 osób (mama nie pracowała). A ojciec żadną
        szychą nie był, tylko zwykłym mechanikiem w fabryce części do maszyn rolniczych.
        I wystarczało na jedzenie, ubrania, wakacje nad morzem, kilkanaście wyjazdów w
        sezonie pod namioty na ryby. Straszna bieda przyszła po 89'. To była czysta
        rozpacz. Potworna inflacja, tragiczne bezrobocie. Mój ojciec co prawda pracę
        stale miał, bo był cenionym fachowcem, ale jego płaca stała się niczym. I wtedy
        dopiero zaczęło się pożyczanie. Za PRL rodzice nie pożyczyli od nikogo ani
        grosza. To oni czasem jeszcze komuś pożyczali.
    • a_weasley Kredyt i pożyczka 26.01.10, 10:48
      W 1994 roku pewien góral beskidzki wyłożył mi, dlaczego za komuny było lepiej.
      Otóż jego zdaniem było lepiej, bo człowiek brał kredyt, a spłacać ne musiał...

      W 1966 r. mój ojciec wziął kredyt na mieszkanie (M-3, 2 pokoje z kuchnią, 36
      m2). 120 tysięcy na 25 lat, oprocentowanie jakies symboliczne, płacił 400 zł
      miesięcznie.
      Mijały lata, średnia krajowa z 2 tysięcy wzrosła do 4, potem do 14, ale
      PRL-owskie prawo konsekwentnie nie zauważało inflacji, w związku z czym ojciec
      dalej płacił 400 zł miesięcznie, jako że aż po 20 latach za systematyczne
      spłacanie mu umorzyli ostatnie 24 tysiące.
      • poplar31 Re: Kredyt i pożyczka 26.01.10, 14:06
        Przecudowna historia... :-) Szkoda, że ja się na taki kredyt nie załapałam...
        mogłam się urodzić trochę wcześniej...
      • asdaa Re: Kredyt i pożyczka 26.01.10, 15:14
        taaaak, a dzięki tej inflacji co się stało z ksiażeczkami mieszkaniowymi?
        • a_weasley Re: Kredyt i pożyczka 27.01.10, 11:29
          Aasdaa napisała:

          > taaaak, a dzięki tej inflacji co się stało z
          > ksiażeczkami mieszkaniowymi?

          Książeczka mieszkaniowa mojego brata, *1969, w 1994 r. z pełnym wkładem
          starczyła na 1/3 kawalerki we Warszawie po cenie rynkowej (tzw. premia gwarancyjna).
          Na poprzednim etapie zaś główny urok książeczki mieszkaniowej polegał nie na
          tym, że na niej były pieniądze, jeno na tym, że można było "dostać mieszkanie",
          tzn. co prawda kupić, ale primo - z dobrym kredytem, secundo - po cenie nijak
          się nie mającej do cen rynkowych, które były realnie jeszcze wyższe niż obecnie.
      • horpyna4 Re: Kredyt i pożyczka 27.01.10, 15:12

        Mnie też się udało skorzystać z tego niezauważania inflacji.

        Było to pod koniec lat 70-tych, mieszkanie 3 pokoje z kuchnią trochę
        ponad 60 m2 kosztowało już ponad pół miliona. Ale zmniejszyli wtedy
        pierwszą wpłatę, rozciągając jednocześnie spłaty na 30 lat.

        Spłaciliśmy do końca po upływie 10 lat, bo suma opłat za następnych
        20 stała się mniej więcej równowartością pary butów.

        W PRL ceny mieszkań własnościowych wcale nie były niskie: metr
        kwadratowy kosztował dwie średnie pensje, co się raczej nie zmieniło.
        Ale niskie były odsetki od kredytów mieszkaniowych.

        Pamiętam, że miesięczna rata była dwukrotnie wyższa od miesięcznych
        odsetek. Teraz spłaca się głównie odsetki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka