oryginal23 01.05.10, 18:39 Bez tego kwiatka nie były możliwe pochody, wiece i przemówienia Towarzyszy. Dzisiaj goździk to rzadki kwiatek. 23. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cromwell1 Re: Pierwszomajowy goździk. 03.05.10, 17:08 juz pisalem na pochod chodzilismy przede wszystkim obejrzec druzyne ormowcow wiekszych lajz swiat nie widzial co utwierdzalo nas w przekonaniu ze aparat scigania prl skladal sie z wyjatkowych kanalii pzdr. Odpowiedz Link
asdaa Re: Pierwszomajowy goździk. 03.05.10, 21:30 Nigdy nie byłam na pochodzie pierwszomajowym Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Pierwszomajowy goździk. 03.05.10, 21:43 Młoda jesteś. Ja bywałam do matury, na studiach już nie. Ale u nas w pipidówku żadnych goździków nie dawali, za to po pochodzie były pierwsze lody ;) Odpowiedz Link
syswia Re: Pierwszomajowy goździk. 04.05.10, 01:27 U nas sie robilo czerwone maki z bibuly karbowanej. Niekarbowana byla szczytem wysublimowania, ale niestety, jesli byla, to tylko w kolorze amarantowym. Odpowiedz Link
asdaa Re: Pierwszomajowy goździk. 04.05.10, 10:58 niestety, już nie jestem młoda, maturę zdawałam w 78. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Pierwszomajowy goździk. 04.05.10, 14:58 asdaa napisała: > niestety, już nie jestem młoda, maturę zdawałam w 78. No to zdradź, jakim cudem udało ci się nie być na żadnym pochodzie? U nas sprawdzali obecność. Odpowiedz Link
asdaa Re: Pierwszomajowy goździk. 04.05.10, 19:36 W czasach SP pochodów w mojej miejscowości nie było, trzeba było jechać do sąsiedniej większej, a tam rodzice nas (mnie i brata) nie puszczali. Podczas nauki w LO niby był obowiązek uczastniczenia, ale zawsze udawało mi się gdzieś zadekować (mieszkałam w internacie, więc było trudniej). Obecność była zprawdzana i co z tego? Wychowawczyni poględziła trochę i na tym się kończyło. Zresztą nie byłam jedyną, która nie chodziła na pochodzy... W czasazch studenckich odpowiadałam już sama za siebie, wiec wiadomo.... Najtrudniej było jak poszłam do pracy; dyrekcja wzywała na dywanik i kazała się tłumaczyć. Upokarzające było to, że nie mogłam powiedzieć "bo mi się nie chciało" (wiadomo - praca, opinia itd.), tylko trzeba było coś zmyślać. Ale dało się przeżyć. Odpowiedz Link
kusama też o goździku 03.05.10, 22:53 Nasz sąsiad, człowiek, który o alkoholu wiedział wszystko, a wiedza ta nie pochodziła z internetu :) - w dniu każdych wyborów do lokalu wyborczego stawiał się pierwszy. Otwierali o 6 rano i on już tam był!. Wtedy fetowało się pierwszego oddającego głos goździkiem, a chyba nawet bukietem goździków (tego nie jestem pewna) i ten pijaczyna z dumą odbierał nagrodę. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: też o goździku 04.05.10, 08:56 Jednak mam galopującą sklerozę!!! Faktycznie, były kwiaty dla pierwszych głosujących i byli tacy, co po te bukiety na wyścigi biegali ;) Odpowiedz Link