matylda1001
21.05.13, 10:05
"PANI MARYSIU, KIEDY PANI OBCHODZI IMIENINY"
Większość z nas pamięta na pewno taki fajny serial "Punkt widzenia" i pierwszy dzień w pracy głównej bohaterki - Marysi. Chodziło zdaje się o ZUS. Marysia nie znała jeszcze swojego zakresu obowiązków, nie przyniosła sobie z domu szklanki i łyżeczki (głównych atrybutów każdego pracownika:), nie miała nawet biurka, a jedno z pierwszych pytań, jakie zadały jej koleżanki z pokoju dotyczyło daty imienin. Właściwa data natychmiast została zaznaczona w biurowym kalendarzu. Dzień ten na stałe wszedł do kalendarza biurowych świąt, a Marysia została uznana za prawowitego pracownika. Imienin to ona mogła sobie nie obchodzić i nie urządzać w domu, ale w pracy miała obowiązek.
Ten imieninowy kalendarz był swoistym "rozkładem jazdy" każdego biura, urzędu, zakładu pracy, szpitala, szkoły i co tam jeszcze było. W dniu imienin kogoś z kolegów/koleżanek już od rana panowała odświętna atmosfera. Na biurku solenizanta stał wazon z kwiatami i talerzyk z cukierkami, a po korytarzach rozchodził się smakowity zapach świeżo parzonej kawy i domowego sernika. Gdzieś tak od południa współpracownicy zaczynali mówić bełkotliwym głosem, bo trzeba było wypić za zdrowie ukochanego solenizanta. W dniu popularnych imienin, po południu radosny nastrój wylewał się na ulice.
Ciekawa jestem jak Wy obchodziliście w tamtych czasach swój "najważniejszy dzień w roku", jakie macie wspomnienia.