Dodaj do ulubionych

Obyczaje kulinarne w PRL-u.

    • babiana Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.11.06, 00:38
      po wprowadzeniu kartek kupowalam pol swini i przychodzil do mnie rzeznik i
      wszystko przetwarzal. Oczywiscie w takim wielkim kotle jaki kiedys do prania
      sluzyl. Czasami cala swinie kupowalam, ale juz taka oprawiona. Co to za pyszne
      rzeczy sie jadlo. Kaszanki, salcesony, pasztetowe podwedzane, kielbasy polskie.
      Tyle tego bylo, ze jadlo sie i jadlo. Po prostu niebo w gebie. Lepsze polacie
      miesa cwiartowal i do zamrazarki. Pamietam jak raz z polowka swini jechalam z
      Mielna do Gdyni malym Fiatem. Przednie siedzenie wyjelam i z boku lezala swinia
      przykryta przescieradlem. Cala droge dusze mialam na ramieniu poniewaz kupowanie
      miesa od rolnikow bylo zakazane i w stanie wojennym grozilo aresztem. Na
      szczescie udalo sie. Musze przyznac, ze nigdy juz w zyciu nie jadlam tak dobrych
      wyrobow wedliniarskich jak podczas stanu wojennego.
      • maary5 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.11.06, 08:20
        Taką przygode miał mój mąż w stanie wojennym,wiózł kulke cielęcą na tylnym
        siedzeniu dla odmniany,pod kocami,i tez z duszą na ramieniu,ale Twojego
        szczęścia nie miał bo zatrzymał go patrol,na szczęście był spory mróz i widać
        niekoniecznie chciało im sie sprawdzać co sie wiezie,i kulka cielęca dojechałą
        szczęśliwe.A był to grudzień 1981.Ja nie kupowałam świniaka,może raz się
        zdarzyło,głownie własnie cielęce kulki.Jaka to radość była-taka góra mięsa!!!!A
        jak smakowało.Kiedyś (juz za obecnego ustroju)kupiłam kawałek cielęciny w
        sklepie żeby sobie smak przypomnieć i co? jedno wielkie rozczarowanie,ani smak
        ani zapach tamtej cielęciny nie przypominał :(
        • zigzaur Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 21.01.09, 08:30
          Kiedyś wiozłem maluchem kawałek mięcha otrzymany ze wsi. Podczas załadunku do
          maluchowego bagażnika rozlało się trochę krwi. Widok malucha z krwią na masce
          (bo bagażnik był z przodu) mógł wzbudzić sensację wśród uczestników ruchu
          (zwłaszcza pieszych) tudzież czujność MO, ale nikt nie zatrzymał mnie.
    • babiana Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.11.06, 11:36
      masz racje, ze smak tego miesa byl niepowtarzalny. Mieso kupowalo sie u rolnkow,
      ktorzy karmili naturalnie. pamietam widzialam kiedys na wsi jak karmiono swinie.
      Gotowano im w parniku ziemniaki i zalewano je mlekiem. Dzisiejsze swinie pewnie
      takiego jadla nie ogladaja. Tylko jakies specjalnie przygotowane pasze. Pamietam
      jak w stanie wojennym sama rozebralam siekierka na czesci pol swini. Strasznie
      ciezka to byla praca i nachodzily mnie mysli do czego to doszlo, zebym w tej
      kuchni wymachiwala siekierka jak jakis rzeznik. Czulam przy tym zal i
      wscieklosc, ze system komunistyczny resztki kobiecosci ze mnie wyplenil.Zamiast
      siedziec w wannie z pianka to ja w kuchni razem ze swinia i ta siekiera.
    • filemon_177 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 20.11.06, 12:18
      Pamiętam oranżadę w butelkach z wielkokrotnym zamknięciem. Potrzeba było taty,
      żeby taką oranżadę otworzyć, ale za to jak strzelała!!! Albo oranżda w proszku
      jedzona wprost z torebki. Były jeszcze takie puszeczki z koncentratem jabłkowo-
      miętowym. Można było z tego zrobić napoj.
      W temacie słodyczy - mordoklejki i tzw blok (trudno powiedzieć z czego był
      zrobiony, miał chyba zastępować chałwę).Oraz landrynki, z ktorych pomysłowi
      ojcowie robili coś z procentami. No i oczywiście kisiel lub budyń na deser. No
      a w niedzielę lody włoskie z automatu albo domowy biszkopt z owocami i
      galaretką.
      Sledzi tak jak i innych ryb nie dało się jeść. Długo myśłałam że ryby tak muszą
      śmierdzieć. Karp wigilijny dla odmiany zawsze jechał mułem.
      Żeby zjeść coś dobrego trzeba było mieć rodzinę na wsi. Rosół z wiejskiej kury,
      ktora dziobie robaczki to prawdziwy rarytas. Do tej pory zresztą. No i te
      wyroby ze świnki, robione wspolnymi rodzinnymi siłami... Ale tylko na święta.
      Mój ojciec pamięta z dzieciństwa chleb moczony w wodzie posypany cukrem. Ja
      załapałam się na chleb ze śmietaną i cukrem.
      • hajota Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 25.11.06, 21:46
        filemon_177 napisała:

        > Mój ojciec pamięta z dzieciństwa chleb moczony w wodzie posypany cukrem. Ja
        > załapałam się na chleb ze śmietaną i cukrem.

        Przypomniał mi się dowcip chyba z przełomu lat 60-tych/70-tych - był taki
        moment, kiedy zdrożały wędliny, ale "za to" staniał cukier.

        Tramwaj w godzinie szczytu, motorniczy ostro hamuje, ludzie lecą na siebie.
        Odzywa się jakiś facet:
        - Panie, nie hamuj pan tak ostro, bo się klasie robotniczej cukier z kanapek
        wysypuje!
        • tamsin Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 26.11.06, 03:08
          pamietam, ze jadlam taka kanapke: z maslem i cukrem. W lecie kroilam truskawki
          na maslo i posypywalam cukrem. Do tej pory zdaza mi sie to robic, podobnie jak
          ugotwac makaron, zalac go truskawkami wybeltanymi ze slodka smietana i cukrem.
          Co najsmieszniejsze, moja niepolska rodzina lubi taki makaron, ale np. na chleb
          ze smalcem patrza jak na jakis atawizm.
          • horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 26.11.06, 09:40
            Nie korzystałam ze stołówek, ani szkolnych, ani pracowniczych, więc pewne rzeczy
            znam tylko ze słyszenia. Znajoma się żaliła, że u niej w stołówce na drugie
            danie przeważnie jest makaron z cukrem (i już, żadne tam truskawki, czy
            śmietana), dania mięsne są tylko w piątki (zalecenie odgórne, żeby dokopywać
            ludziom nie jedzącym mięsa w piątki ze względów religijnych). Ale to mięso było
            tak paskudne, że już w sobotę z ulgą witała makaron z cukrem.
            No i oczywiście dni bezmięsne. Nie było to chyba jednakowe w całym kraju, ale
            przeważnie był to poniedziałek. Byle nie piątek, na to KC nie pozwalał.
            W stołówce szkolnej najlepsze i najbardziej mięsne obiady były w środę
            popielcową (początek lat 60-tych). W Wielki Piątek były już ferie.
            • babiana Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 26.11.06, 13:42
              Te kanapki z maslem i cukrem to cale podworko jadlo. Ja rowniez wpadalam do domu
              i wybiegalam z taka pajda. Bardzo zazdroscilam moim kolezankom, ktore jadly w
              szkolnej stolowce. Pamietam takie racuchy drozdzowe posypane cukrem pudrem albo
              kluski na parze polane slodka smietana. Asystowalam po lekcjach kolezankom
              podczas obiadow i udawalo mi sie wyzebrac u kucharek te smakolyki, ktorych
              akurat u mnie w domu nie robilo sie poniewaz to dosyc pracochlonne potrawy.
              • wioleta4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.11.06, 18:43
                A my z bratem pozeralismy ogromne pajdy chleba ze smalcem i cebula,posypane
                sola.
                I ten wiejski chleb!dzis pol Paryza zlece zanim cos podobnego w smaku znajde...
                Maslo babcia robila sama i jesc wolno bylo tylko troszke,"bo szkodzi na oczy"
                • horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.11.06, 19:06
                  Przypominam sobie jeszcze, że u mnie w podstawówce (II połowa lat 50-tych) jedna
                  z koleżanek przynosiła kanapki z jajecznicą, taką na zimno, zamiast np. wędliny,
                  czy sera. Kanapki z jajkiem na twardo to jadałam, ale z jajecznicą to była dla
                  mnie nowość.
                  • maglara Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.11.06, 21:02
                    ... jajecznica na cebulce, mmmm, albo z pomidorkami, na zimno tez jest pycha.
                    • tamsin Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.11.06, 21:28
                      pamietam jak w podrozy (w latach 70tych) jedna babeczka w przedziale wyjela
                      sloik z jajecznica, widelec i to jadla. reszta miala "normalne" kanapki,
                      termosy i inne rzeczy. Ta jajecznica w sloiku pozostala mi nie wiem czemu w
                      pamieci. Zwykle widzialam salatki jarzynowe w sloikach na droge, ale nigdy
                      jajecznicy.
                    • daria45-net Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.03.08, 09:49
                      Smazylo sie tez sama cebule. Wieksza ilosc na zloty kolor, musiala
                      byc mieciutka. Sol i pieprz do tego, mozna tez bylo wbic jedno
                      jajko . Pycha.
        • maary5 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.11.06, 08:43
          "Panie, nie hamuj pan tak ostro, bo się klasie robotniczej cukier z kanapek
          > wysypuje" -dobre to jest,nie znałm :)A ja jubiłam chlebuś obsmażany na
          patelni na tłuszczu i posypany cukrem.Opiekaczy ani tosterów wtedy raczej nie
          było a dziś,choć mam,to czasami taki rarytas sobie robie.W elegantszej wersji
          to była pokrojona angielka moczona w mleku i rozbełtanym jajku i na goracym
          tłuszczu opieczona-po prostu pycha.
    • mister1 Chleb 06.12.07, 19:14
      najlepszy byl chleb - dopiero w czasach gierkowski przez "fabryki
      chleba" tez go szlag trafil.Niezapomniany smak "lubelskiego"
      czy "sandomierskiego"z malej piekarenki...
      • ewa9717 Re: Chleb 06.12.07, 19:26
        Małym miasteczkom nawet Gierek nie dał rady. U nas świetny chleb do
        dziś :-)))
        • mister1 Re: Chleb 06.12.07, 20:23
          zazdroszcze ci, od lat nie jadlem takiego prawdziwego chleba
          • minerwamcg Re: Chleb 21.12.07, 01:58
            To sobie upiecz. Mnóstwo ludzi piecze w domu chleb, to jest naprawdę
            proste. Są specjalne strony dla miłośników domowego chleba. Np. tu:
            www.chlebpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=24&Itemid=48
            • mister1 Re: Chleb 21.12.07, 14:38
              nie zartuj,upiec porzadnego chleba w warunkach domowych niestety sie
              nie da,chyba, ze posiada sie piec chlebowy,wymurowany cegla i
              najlepiej grzany weglem.
              Popatrz sobie na efekty wypiekow "mistrza Andrzeja" - chlebek jak z
              fabryki chleba .
              • mister1 tak powinien wygladac chleb 21.12.07, 14:47
                www.saisa.pl/produ/chleb5.jpg
              • minerwamcg Re: Chleb 17.02.08, 23:25
                Da się, da. Od kilku miesięcy piekę ku zachwytowi męża i wszystkich znajomych :)
                • minerwamcg P.S. 17.02.08, 23:41
                  Aha, z tym, że ja nie stosuję się do żadnych przepisów. Robię na duszę, na nosa,
                  na instynkt albo na wyczucie :)
                  • ewa9717 Re: P.S. 18.02.08, 14:03
                    Też piekę. Najpierw zainspirowana przepisami na stronach
                    kulinarnych, a potem już własnopomysłowe. Podłużne i okrągłe, z
                    chrupiącą skórką.
    • czekolada72 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 05.03.08, 13:03
      Mleczne zupy stołówkowe, na przypalonym mleku oraz w domu grysiczek
      na ciepło, nawet z kostkami czekolady – horror, ale już na gesto,
      polany np. koglem-moglem – palce lizac, niestety podawany był tylko
      w domu jednego kolegi, no a przeciez nie mogłam tam zamieszkac…
      Jadalne były jeszcze kapitalistyczne „kornfleksy” pod warunkiem, ze
      udalo mi się je spożyć z zimnym mlekiem (od ciepłego mialam przez
      lata odrzut, za sprawa akcji „kubek mleka” w szkole – kubek
      goracego, przypalonego i z korzucem)

      Kompoty – słynne stołówkowe z rozgotowanego rabarbaru i domowe,
      robione latem przez babcie i pite hektolitrami przez caly rok

      Największym rarytasem była bulka z pomidorem i austriacka mielonka –
      do dzis wole mielonke od szynki

      Przyjecia na które moja babcia produkowala hurtowe ilości
      identycznych fymusnych kanareczek na kromeczkach weki, z
      pomidorkiem, ogokiem, rzodkiewka, jajeczkiem, wedlinka, pastami
      serowymi, rybkami, grzybkami i nie wiedomo czym jeszcze w
      najrozmaitszych kombinacjach, do tego ogoreczki kiszone, w occie,
      grzybki w occie, jajka na twardo w majonezie z groszkiem, galareta ;
      placek z jabłkami, placki z kisielem

      Mortadela a la kotlet
      Makaron z sosem pomidorowym

      Zapiekanki z pieczarkami i żółtym serkiem na bułce
      Zapiekanki na kromeczkach chleba z wszystkim co się trafiło
      Jabłka w ciescie i podobniez smazona cebulka, marchewka i insze
      jarzynki

      Szpinaczek, którego ZAWSZE było nam za mało
      Wątróbka z cebulką
      Parówki w foliowej skorce

      Makaron, który babcia sama robiła, najpierw cieniutka plachta, potem
      rozmaite formy i suszenie

      Pierwsza francuska zupa z proszku – cebulowa – niebo w gebie

      Torty lodowe

      Wyprawa do Skały po kiełbasę i wiejski chleb

      Delicje oraz biszkopty – dostępne w takich pudełkach z ruchoma
      bajka – do nabycia w „Babie Jadze” w Lasku Wolskim

      Serek homo z niebieska przykrywka – odruch wymiotny, a mialam
      wpychany dzien w dzien, potem się pojawily waniliowe.

      Serek topiony z orzechami – rarytas z Francji, a babcia
      nam „produkowala” z naturalnego topionego i orzechow – pycha!

      Niejadalny lamnie zolty ser w kolorze pomarańczowym oraz slone maslo
      • a_p4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 11.11.08, 00:29
        w sobote rano zawsze były kanapki z masłem i dżemem i kakao.
        w niedziele na śniadanie: serdel gotowany (pękał pod wpływem gorąca) lub smażona cebula lub kaszanka.
        po obiedzie był ryż z jabłkami pieczony w piekarniku.
        na kolację kanapki z pasztetem. i tyle. nie było ogórka pomidora kaczapu sera, chleb z pasztetem i cześć :)

        na wyjazdy do pociągu czy autokaru na wycieczki szkolne zawsze była kanapka składająca się z suchego chleba i kotleta, gotowane jajko.
        a na koloniach, w czasie całodniowej wycieczki był postój w lesie i puszka turystycznej + pomidor. A na deser pół czekolady. Wypas.

        z dobrych rzeczy - w niedzielę, jeździło się do lodziarni z termosem i przywoziło lody do domu. :)
        a w sklepie królowały groszki kakaowe, które obgryzało się warstwami.
        nie wiem tylko kiedy pojawiły się przekładane wafle, które królują obecnie na rogu marszałkowskiej i świetokrzyskiej ?
        • katarzynadudek7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 23.11.08, 19:45
          W latach 80-tych w znanych mi rodzinach panował zwyczaj picia
          dolewki czyli kawowe fusy ponownie zalane wrzatkiem.
          A jak byłam mała to wmawiano mi,że w tym metalowym wynalazku
          dziadek destyluje wodę do skody :) Dziasiaj wiem jaka woda się tam
          destylowała ;)
          Ktoś wspominał napoje w woreczkach - to jest smak którego ja nigdy
          nie zapomnę tak jak dotyku tej foliowej torebki. Na mojej ulubionej
          prl-owskiej stronie pasuje do opisu cytrynady.
          W szkolnej stołówce potrawka z kurczaka, ziemniaki i buraczki -
          kiedyś temat śmiesznych wspomnień z moim mężem też miłośnikiem
          kultury PRL na temat "czego byś nie zjadł"- ale jak parę miesięcy
          temu podałam taki zestaw na obiad to został okrzyknięty królem :)
          Pierwsze mleko w kartonie przywiozła moja ciotka z Czechosłowacji -
          odruch wymiotny po latach picia prosto od krowy.
          Jak ważne było jedzenie w tamtych czasach niech świadczy fakt, że
          oto ja na świat się poprosiłam w kolejce sklepowej a moja mama do
          dziś mi mówi jak była na mnie wściekła za to że nie mogła zjeść
          długo wyczekiwanego Wielkanocnego śniadania :)

          • horn300 Obyczaje kulinarne w PRL-u - lata 80 18.01.09, 22:00
            1. Mleko pod drzwiami w butelce ze srebryn aluminiowym kapslem.
            Wracając z imprezy polowało sie na skrzynki które najpierw stawiano
            pod blokami ok 3.30 - 4 rano a potem mleczarze roznosili je pod
            drzwi każdego mieszkania. Brało sie butelkę mleka ze skrzynki na
            ulicy i zostawiało 1 lub 2 zł. I żołądki to wtedy wytrzymywały.
            Babcia z takiego mleka robiła potem prwadziwy ser biały
            2. Hot-dog z pieczarkami : bułkę hoddogową napełniano pieczarkami
            duszonymi z cebulą i sprzedawano do konsumpcji na ulicy
            3. Frytki przedawane w papierowych torebkach z którymi paradowało
            sie po ulicy - szczególnie nad morzem
            4. Chyba to już ktoś wspominał - blok marmoladowy jadany z suchym
            chlebem (masło to wtedy był rarytas na kartki )- jedyne jedzenie w
            nieograniczonej ilości podczas obozów narciarskich
            5. Kartkowa kiełbasa zalewana smalcem w słoikach - prawie jedyna
            szansa na mieso podczas wakacji na mazurach
            6. Wekowany schab i karczek który niezle znosił upały w samochodzie
            podczas wyjazdów zagranicznych na południe europy np do Bułgarii
            7. Wódka Baltic i Vistula smierdzące karbidem
            • a_weasley Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u - lata 80 27.11.15, 20:50
              Horn300 pisze:

              > 2. Hot-dog z pieczarkami : bułkę hotdogową napełniano pieczarkami
              > duszonymi z cebulą i sprzedawano do konsumpcji na ulicy

              Do dziś takie coś można kupić na warszawskiej Starówce, na Nowomiejskiej zaraz przy Rynku.
              • jan.kran Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u - lata 80 29.11.15, 22:11
                :))))))))))

                m.youtube.com/watch?v=PE47UCgxIkQ
    • gratess Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 27.11.15, 12:24
      Bardzo chciałabym zobaczyć jeden z kulinarnych programów nadawanych w tamtych czasach w TV, niestety nic nie znalazłam, może ktoś ma link?
      • balamuk Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 27.11.15, 19:39
        No i obśmiałam się jak norka...
      • horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.11.15, 07:43
        Gratess, na początku swojego istnienia TVP nie zajmowała się tak przyziemnymi sprawami. A później nie należało ludziom pokazywać żarcia - no bo jak taki program miałby wyglądać? Pokazywanoby, co można zrobić z dostępnych na rynku produktów i przydziałów kartkowych? Czy może s-f?

        Pamiętaj też, że początkowo był wyłącznie jeden program, potem doszedł drugi... nie dałoby się wiele wcisnąć. Od porad kuchennych były raczej pisma typu "Przyjaciółka".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka