Dodaj do ulubionych

kolonie i obozy

25.11.05, 00:47
A pamiętacie kolonie letnie?
Jezdzilam na nie rozklekotanym "ogorkiem", sufit byl podparty szczotka a
kierowca (w ramach dowcipu?) kazal przed jakims mostkiem wysiasc wszytkim z
autobusu, zeby spokojnie przejechac :)) Uwielbialismy go!
A poza tym

Kolonijne sluby (pozdrawiam wszystkich bylych mezow) a potem wakacyjne
romanse (ech, łza się w oku kręci :)) może mały zjazd? ;)

dyskoteki (ech)

pozniej, na obozie zeglarskim plywanie od kei do kei w poszukiwaniu radia
(bo przeciez piątek i lista przebojów!) i dyskoteka z kasprzakiem ustawionym
glosnikiem w strone dna metalowej balii - w charakterze wzmacniacza

a wracając do lat szczenięcych:

awiomarin przed wycieczkami autokarowymi

marmolada w wielkich puszkach + pokrojony chleb dostepny miedzy posilkami,
bo w czasie wakacji dzieci miewaly notoryczną gastrofaze, zjadalyby po koniu
z kopytami dziennie

apele z wciaganiem flagi na maszt

"trojki" kontrolujace stan czystosci nog :))

partyzanckie (!) piosenki przy pieczeniu kielbasek

zapach przypalonego mleka, cerata, obite kubki

suchy prowiant zabierany na wycieczki

wakacyjne kino pod golym niebem - na obozie zeglarskim ogladalismy
film "Nosferatu wampir" po ktorym panie same pakowaly sie panom do
namiotow :))

:)

rocznik 70 Wrocław

Obserwuj wątek
    • tamsin Re: kolonie i obozy 26.11.05, 04:52
      kolonie letnie obowiazkowo..mieszkalo sie zazwyczaj w budynkach szkolnych,
      przystosowanych dla kolonistow, czyli pelno metalowych prycz w kazdej sali
      i "pani wychowawczyni" (zazwyczaj 19 dziewczyna po liceum) odsloniona
      parawanem..te apele poranne, gimnastyki i wycieczki na kapielska w dziwnych
      rzekach, stawach itp, itd
      • artystka.ze.spalonego.teatru Re: kolonie i obozy 26.11.05, 23:34
        ta partyzanckie piosenki przy ognisku to jakiś szatański pomysł zupełnie. Jako
        dziecię 10 letnie z zacięciem (acz falszywie) śpiewalam "Dziś do ciebie przyjść
        nie mogę, zaraz idę w nocy mroook" czując się jak najprawdziwszy kombatant.

    • luccio1 Re: kolonie i obozy 27.11.05, 13:52
      Pamiętam z kolonii - miałem akurat 10 lat - atrakcję dla chłopców: noc pod
      namiotem (zamiast w żelaznych łóżkach na sali). Była to 1. połowa lipca, noce
      jeszcze ciepłe...
      Inne wspomnienia, już nieco późniejsze: wyjazd na zimowisko harcerskie, jazda z
      Krakowa do Nowego Targu pociągiem Olsztyn-Zakopane - trwała od rana do
      wieczora, po drodze atrakcja: pożar harmonijki między wagonami (ktoś rzucił
      peta i zaczęło się tlić, potem wiatr rozdmuchał), ogień był zalewany wodą z
      parowozu na sąsiednim torze, w sam raz na stacji w Makowie Podhalańskim.
      Powrót z innego zimowiska, zza Żywca do Krakowa - nie jelczem-"ogórkiem",
      ale "sanem"! Na tymże zimowisku doklejanie Orłu korony wyciętej ze staniolu
      (przyklejona na szybę, na nakapaną stearynę ze świecy).
      • annah11 Re: kolonie i obozy 03.12.05, 06:19
        A te wszystkie piosenki horrorki o krasnoludkach i zonie jedzy.
        Jakies "zielone noce" na koniec kolonii.
        • tamsin Re: kolonie i obozy 05.12.05, 17:45
          chodzilo sie w zielona noc i smarowalo spiacych pasta do zebow..
          • cereusfoto Re: kolonie i obozy 19.12.05, 09:45
            1. jeden dzień ( naogół ostatni )na kolonii przechodziło się na "ty" z
            wychowawcami - trochę łyso się czuliśmy, ale dało się przeżyć - zamienialiśmy
            się z nimi też ciuchami.
            2. każda grupa musiała się jakoś nazywać i mieć swoją piosenkę rozpoznawczą.
            Pamiętam, że moja nazywała się "klauni"
            3. Podsumowując : NIE CIERPIAŁAM KOLONII - i kiedy już wreszcie nie musiałam na
            nie jeździć odetchnęłam z wielką ulgą.
            • samica1 Klauni 15.01.06, 21:33
              Klauni - tak też się nazywała moja grupa w '85 w Głuchołazach. Trochę nietypowo
              jak na dziewczynki. Ale moda wtedy rzeczywiście była, że wyglądałyśmy
              jak "klauny" - gacie różowe, u góry potężne, na gumce, u dołu takie, że ledwie
              przechodziły przez kostkę, kimonowe rękawy... i tenisówki.
              • nolwen58 Re: Klauni 15.08.06, 20:38
                musial byc plac apelowy z masztem; pod tymze masztem z potluczonych cegiel
                orzel bialy, co rano i wieczor apel i spiew hymnu wsztstko co ..dalej nie
                pamietam Polsce oddamy cos tak to szlo, kolorowe husty na szyje, dyzury przy
                bramie, odwiedziny rodzicow, paczki i kochane pienadze przuslijcie rodzice, na
                zakonczenie kolonii ognisko i gwozdz programu - gosc kombatant, echo
                kolonijne , i wlasnie spiewanie piosenek partyzanckich i wojskowych i
                harcerskich, zwiedzanie zakladow produkcyjnych, no i milosci kolonijne,
                zbiorowe zdjecia grup., listy czystosci sal itp
                • maary5 Re: Klauni 16.08.06, 09:29
                  "Wszystko co nasze Polsce oddamy" :).Tez zaliczałam kolonie i obozy,pamietam ze
                  na jeden jechalismy Starem pod plandeką,dla mnie kazda jazda to katastrofa
                  była-choroba lokomocyjna,więc taka jazda na plecakach to był horror,ale na ogół
                  fajnie mam wspomnienia,głównie z obozów,te ogniska i tryskajace iskry i piosenka
                  na pożegnanie-tak niedawno żesmy sie poznali a już pozegnania nadszedł czas.Z
                  takich wyjazdów to przywoziłam głównie nowe piosenki,pamietam wiele do dziś
                  (łącznie z upiorna Stokrotką).
    • freddy10 Re: kolonie i obozy 16.10.06, 17:30
      Nie bylo tak zle, pamiętam obozy wędrowne w latach 74-76 po Kotlinie
      Kłodzkiej.Nie bylo apeli, odpraw itp. dyrdymał. Kadra byla super, pełny
      luz ,dyskoteki, śluby obozowe, nocne przemarsze, pierwsze skradzione
      pocałunki,pierwsze miłości-aż łza się w oku kręci.
    • mallina Re: kolonie i obozy 18.10.06, 01:07
      bylam raz w Wisle a ze trzy razy w Wegierskiej Gorce, raz w Kolobrzegu.
      w Kolobrzegu chodzilismy ciagle do kina, ale grupa byla bardzo fajna i zgrana,
      spalismy w jakims ogolniaku -nasza czesc grupy miala lozka w sali fizyki(w nocy
      straszyla nas katedra znajdujaca sie an podwyzszeniu). to byly najbardziej udane
      kolonie, mialam wowczas 13 lat, pozniej juz nie jezdzilam.
    • sherman-doberman Re: kolonie i obozy 18.10.06, 22:06
      A ja byłam wielokrotnie w Darłowie, dojazd do morza autokarem,
      albo marsz parę kilometrów z fabryką mączki rybnej oo drodze.
      I raz w Górach Świętkorzyskich.Wspominam raczej mile. żarcie było nawet
      niezłe. Kubki były obtłuczone, zgadza się. Apele. Piosenki, choć pamiętam też, że nasi wychowacy,
      studenci, uczyli nas też rozmaitych satyrycznych i nie zawsze dozwolonych.
      Ogniska i programy własnego autorstwa.
      Warunki higieniczne nienajlepsze.
      Ale chyba lepiej niż teraz, kiedy tak wielka liczna dzieci w ogóle nigdzie
      wyjechać w lecie nie może.
      Natomiast już nie pamiętam, ale wiem zopowiadań rodziców, że na pierwszych koloniach
      w życiu byłam, kiedy miałam 7 lat, gdzieś pod Warszawą.
      Żarcie było okropne i dzieciaki dostały wszy.Ja też.
      • tamsin Re: kolonie i obozy 18.10.06, 22:12
        badanie na wszy obywalo sie tuz przed rozpoczeciem kolonii, najczesciej paru
        delikwentow chodzilo po takim badaniu przez caly dzien w turbanie ;-)
      • minerwamcg Re: kolonie i obozy 18.10.06, 22:23
        > Piosenki, choć pamiętam też,
        > że nasi wychowacy,
        > studenci, uczyli nas też rozmaitych satyrycznych i nie zawsze dozwolonych.

        No ba! Kolonia nad morzem, nasza grupa wkracza na plażę w Sarbinowie ze śpiewem
        na ustach:
        "A ty maszeruj, maszeruj głośno krzycz..."
      • mallina Re: kolonie i obozy 20.10.06, 01:17
        my z siostra z wiekszosci kolonii przywozilysmy wszy:-( okropne to bylo..
        pamietam ze kolonie trwaly 3 tyg(lub 20 dni) - teraz jakos krocej..

        jakie bylo jedzenie dokladnie nie pamietam, chyba nadmiar chleba z dzemem,ale
        wtedy mi to nie przeszkadzalo:-)
        • tamsin Re: kolonie i obozy 20.10.06, 01:40
          oprocz chleba z drzemem, zielona salata na slodko. czesto, gesto zle oplukana i
          pod salata dzieci czasami znajdowaly zielona dzdzwonice, calkiem ruchliwa.
          Mnie rodzice wyslali raz na kolonie do NRD, gdzies niedaleko miejscowosci Karl-
          Marx-Stadt, tej nazwy nie moglabym zapomniec :-) Jedzenie na tej kolonii moglo
          jeszcze ujsc ale do picia dawali tylko i wylacznie mietowa herbate! Tego sie
          nie dalo pic, cale kolonie spragniona chodzilam.
          Wszystkie dzieci pojechaly na kolonie z karteczkami co przywiezc spowrotem.
          Pamietam jedna kolezanka miala przywiezc pokrowce na siedzenia do samochodu,
          inna kilo pieprzu, no w ogole trzeba bylo sie obkupic.
          • la_dolce_vita Re: kolonie i obozy 21.10.06, 05:54

            na wszystkich koloniach na ktorych bylam odbywala sie gimnastyka poranna w
            pizamach albo na korytarzu albo na placu apelowym

            a dla osob ktore zbyt wolno wylazily z lozek i tracily punkty dla grupy - w
            nocy urzadzlismy kocowe i bicie 'marchewami' (spiacy delikwent mial zarzucany
            koc na glowe i grupowo byl okladany mokrymi recznikami zawiazanymi w supel na
            koncu)
          • luccio1 Karl-Marx-Stadt 29.12.06, 11:53
            czyli dawniej - i teraz znowu CHEMNITZ - po naszemu po prostu: "Kamienica"
            (byłaś na ziemi, na której do XIII/XIV w. przetrwali Głomacze - plemię
            zachodniosłowiańskie).
        • nolwen58 Re: kolonie i obozy 21.10.06, 23:10
          Przeciez kolonisci nie mieli dostepu do prysznicy. Nie bylo cieplej wody,
          mylismy sie w umywalkach .Bylam na koloniach ( przez 3 lata chyba jezdzilam),
          malo " liczebnych i jeden raz zapodano nam prysznic!!- szok. Panienki myly sie
          w strojach kapielowych.A komisja chodzila wieczorem po salach i sprawdzala
          czystosc nog , ktore wysowalismy spod koca.To dopiero bylo! 3 tyg. bez mycia!!
          • letalin Re: kolonie i obozy 23.10.06, 12:57
            Kilka razy byłem zsłany do takiej kolonii na 3 tygodniową reedukacje do Sępólna
            Krajeńskiego.
            Budynki były typowe dla obozów zagłady...Baraki śmierdzące stęchlizną.
            Plac apelowy , śpiewanie hymnu , chyba harcerskiego. Poczet sztandarowy i tak
            dalej. Ja często byłem umieszczany w lazarecie , bo miałem jakieś wysypki i
            bano się, że mogę pozarażać otoczenie. Pamiętam przynajmniej trzy takie
            odosobnienia, na dłuższy czas...Nigdy nie czułem się źle, ale kazano mi leżeć w
            łóżku.
            Przyjeżdżali Niemcy. Młodzi , ideowo sprawdzeni , a my im dla zabawy
            krzyczeliśmy pod oknem : Hajhitla!

            Mycie było w jeziorze, albo co jakiś czas w typowej dla tego typu instytucji
            łaźni. Tam byłem molestowany przez pielęgniarkę, która uważała autorytatywnie,
            że na pewno nie będę potrafił sam się umyć...

            Na tych koloniach tęskniło się szczerze za mamusią i tatusiem ostatni raz w
            życiu...
      • jolunia01 Re: kolonie i obozy 26.11.06, 12:42
        sherman-doberman napisała:

        > Warunki higieniczne nienajlepsze.
        > Ale chyba lepiej niż teraz, kiedy tak wielka liczna dzieci w ogóle nigdzie
        > wyjechać w lecie nie może.
        > ... na pierwszych koloniach w życiu byłam, kiedy miałam 7 lat, gdzieś pod
        Warszawą.
        > Żarcie było okropne i dzieciaki dostały wszy.Ja też.

        Z higieną bywało różnie, ale jak ktoś chciał się umyć, to mógł. I ostatecznie
        skarpetki i podkoszulki nawet prane w zimnej wodzie były lepsze niż śmierdzace
        potem i brudem.
        A co do tego, ile dzieci wyjeżdżało - moja mama zarabiała naprawdę niewiele,
        ale mimo to co roku jeździliśmy z bratem na kolonie - po 24 dni. I nie był to
        duży wydatek, bo jak wspominaja rózne osoby w tym wątku spało się w szkołach
        albo jakichś barakach, a luksusów i atrakcji wysokopłatnych nie było. Teraz za
        to jest super-hiper: hotele, pensjonaty, czyściutkie łazienki, TV sat w każdym
        pokoju (2-3 osobowym), mnóstwo dodatkowych atrakcji, tylko że mało kogo na to
        stać. Moje dziecko w ciągu 6 lat nauki w szkole tylko w jedne wakacje mogło
        pojechac na kolonie (10 dni), a i tak kosztowało mnie to wiecej niż miesięczne
        pobory. Jedzenie było okropne mimo ceny.
        Co do wszy - teraz jest to zjawisko nagminne.
        • sherman-doberman Re: kolonie i obozy 09.01.07, 18:17
          Proszę wziąć pod uwagę, że moje wspomnienia są znacznie bardziej odsunięte w czasie,
          niż większości forumowiczów. Na pierwze kolonie, te z wszami i brudem w Józefowie, pojechałam w
          1959 r. Wtedy warunki higieniczne nawet w normalnych domach mieszkalnych nie zawsze były
          najlepsze, a kolonie na zapadłej prowincji - szkoda gadać.
          Wydaje mi się też, że jakość kolonii zależała po trosze od instytucji je organizujących.
          Większość dzieci skarżyła się na jedzenie. Ja byłam rozpieszczonym niejadkiem i nie miałam za bardzo
          na co narzekać - było naprawdę dobre jedzenie. Różnica między pierwszymi a późniejszymi była
          niebotyczna. Organizator oczywiście inny. Koszty niemal żadne, bo gros opłat ponosił zakład pracy
          rodzica. No i jakość życia też po drodze się zmieniała. Na ostatnich koloniach byłam w bodaj w 67 lub
          68 roku. Już w liceum.
    • rak.nieborak Re: kolonie i obozy 28.12.06, 22:12
      i piosenka o kurce, która śpiewa kogucikowi "ko ko ko, będziemy mieli jajko" :-]
      koszmar :-)
      • nolwen58 Re: kolonie i obozy 29.12.06, 20:54
        rak.nieborak napisał:

        > i piosenka o kurce, która śpiewa kogucikowi "ko ko ko, będziemy mieli
        jajko" :-
        > ]
        > koszmar :-)
        he he na moich koloniach spiewano jakas orientalna piesn o nieszczesliwej
        milosci, niestety nigdy sie jej ( na szcescie) nie nauczylam
        • mila9910 Re: kolonie i obozy 30.12.06, 14:50
          a teraz wspomina się to z nostalgią bo na kolonie się już nie pojedzie i nie
          będziemy śpiewać"jedzcie ryż moi mili, jedzcie ryż a będziecie mieli bardzo
          skośne oczy", a prócz śpiewania nie będzie nocnego wykradania z sypialni, żeby
          się spotkać z jakąś kolonijną miłością. Ech szkoda...
    • ampolion Re: kolonie, kolonie, kolonie... 30.12.06, 15:41
      ...a kto jeździł na obozy?
      • luccio1 Re: kolonie, kolonie, kolonie... 30.12.06, 17:57
        Owszem, byłem na kilku obozach harcerskich. Ale to było coś zupełnie innego,
        niż kolonie ze szkoły czy zakładu pracy Rodziców. To były p r a w d z i w e
        obozy harcerskie - bo też miałem szczęście być w jednej z tych drużyn, gdzie
        instruktorzy poruszali się cały czas na granicy PRL-owskiej "legalności". To
        nie było tylko kultywowanie "prawdziwych" guzików przy mundurze (metalowe z
        lilijką - kupowane w sklepie prywatnym na Floriańskiej i samodzielnie
        przeszywane na miejsce tych, które mundur miał sam z siebie (metalowy obłąk -
        na nim wprasowana główka z tworzywa sztucznego, bez żadnego wzoru),
        czy "prawdziwej" lilijki na czapce (z inicjałami "O.N.C." = "Ojczyzna - Nauka -
        Cnota"), nie tylko opuszczanie zdania: "...być wiernym sprawie socjalizmu..." w
        ówczesnym tekście Przyrzeczenia - ale przede wszystkim cała niefałszowana
        geografia i historia Polski. To jako harcerz, już w czasach licealnych,
        poznałem po raz pierwszy całą biografię Marszałka Piłsudskiego - ze wszystkimi
        szczegółami dostępnymi w publikacjach II Rzeczypospolitej.
        I oczywiście na obozach pionierka jak się należy, i wszystko w kuchni my sami...
        • craqoof Brok lata 80- 83! Kto jeździł? 08.01.07, 12:10
          Dyskoteki, karty, podchody, strzelnica, gofry w ośrodku nad Bugiem,
          trambambula... A pamiętacie zabawę z chustą na dyskotekach? Chłopak podchodził
          do dziewczyny (lub odwrotnie) i zakładał jej chustę na szyję, za to dostawał
          buziaka, potem dziewczyna dalej i tak w założeniu chusta miała wedrować. Jednak
          zdarzało się, że trafiała na parę zakochanych i trzeba było odbierać ją im
          siłą:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka