Dodaj do ulubionych

"zboczency"

15.11.06, 22:25
Jedno z osobliwych wspomnien jakie mam z czasow licealnych to obecnosc tzw.
zboczencow wokol naszej szkoly. Chodzilam do krakowskiego liceum, ktore
wowczas znajdowalo sie przy ulicy Skalecznej, tuz kolo klasztoru Paulinow -
tak ze wlasciwie byla to taka slepa uliczka, z ktorej latwo bylo zniknac. W
licem tyym uczylo sie wiekszosc dziewczat, i wokol szkoly czesto gromadzili
sie tzw zboczency, ktorzy czekali nawychodzace uczennice aby przed nimi
pochwalic sie dobytkiem. Z perspektywy czasu zadziwiajace jest ze nikt nic
niczego nie zrobil w kierunku usuniecia zboczencow spod szkoly - nauczyciele
wrecz nas ostrzegali aby nie wychdzic samemu ze szkoly zima, jak wczesnie
robilo sie zimno. Zboczencow mozna bylo spotkac wszedzie, nad Wisla, w
autobusie i uczono nas ze zboczenca nalezy wysmiac. Zboczency w tamtym
systemie byli nieszkodliwi. Przypomnialo mi sie to bo kiedys w naszym
miasteczku stala sie straszna rzecz - ktos sie przed mims obnazyl w miejscu
publicznym, natychmiast bylo to opisywane w gazetach, "obnazony"oczywiscie
zostal aresztowany a dzieci zostaly ostrzezone zeby bardzo uwazac. Widac
zboczency byli czescia klimatu krakowskiego w latach 80 :)

I jeszce to wyrazenie - zboczeniec, czyli kto kto zboczyl :):):)
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: "zboczency" 16.11.06, 00:06
      hmmm...ja chodzilam do podstawowki kolo parku poludniowego we Wroclawiu,
      gwarantowany zboczeniec po szkole, jezeli oczywiscie wracalybysmy kolo parku.
      Zreszta ich nigdzie nie brakowalo, w kazdym parku wroclawskim roilo sie od
      nich, a to zza krzaka wystawil sie.. a to zza drzewa.. a czasami na rowerze sie
      wyeksponowal... Zreszta niedaleko mnie mieszkal ekshibicjonista, ktory
      uwielbial dzieciom pokazywac sie po szkole, ot tak w swoich wlasnych drzwiach.
      Nikt absolutnie nic nie robil, ot w parku mozna natknac sie na zboczenca z
      takim samym prawdopodobienstwem jak wdepnac w gowno w krzakach (b. duze).
      • maglara Re: "zboczency" 16.11.06, 00:57
        haha widze ze ich nigdzie nie brakowalo, ile to zbokow sie ciagalo po
        szczecinie hoho ;)
        Jeden byl nawet na tyle odwazny ze wszedl na przerwie do szkoly LE, panniska
        juz bylysmy, sam babiniec i na korytarzu wyciagnal eksponata i tak mu sie
        dobrze zrobilo, ze zostawil bialy slad po sobie na posadzce. I zaraz zwial, bo
        mysmy kupa odwazne byly, hihi.
        Nauczycielka idac do klasy po dzwonku posliznela sie na tym, ku naszej
        dziewczynskiej uciesze...:)
    • babiana Re: "zboczency" 16.11.06, 00:39
      Mysle, ze zboki tak ich moje dzieci nazywaly grasuja niezaleznie od systemu
      politycznego. Ja tylu ekshibicjonisow spotkalam, ze trudno byloby te wszystkie
      przypadki opisac. Niedaleko szkoly stal przez pewien czas taki dyzurny zbok ze
      spuszczonymi spodniami. Po jakims czasie milicja go chyba zwinela poniewaz zniknal.
      Najlepsza historia wydarzyla sie nam (mnie i kolezankom) kiedy wracjac ze
      szkoly po drugiej stronie plotu stadionu zaczepil nas jakis pan i zapytal gdzie
      tutaj jest toaleta publiczna. Byla dosc daleko wiec on nas poprosil azeby
      przypilnowac czy nikt nie idzie i on w tym czasie zalatwi sie. My oczywiscie
      ochoczo wyrazilysmy zgode. Pan stanal za takim cieniutkim drzewkiem i oczom
      naszym ukazal sie widok... Zlapalysmy za teczki i ucielalysmy co sil w nogach.
      W Gdyni Orlowie kolo mola grasowala ich cala gromada. Duzo kobiet chodzilo tam
      na spacery z dziecmi oraz okoliczne dzieci bawily sie tam cale lato i zime. Moja
      corka po powrocie do domu oznajmiala tylko; mamo zboka dzisiaj znowu
      widzialysmy. Kiedy bylam jeszcze w szkole sredniej jeden szedl za mna po miescie
      i gonil po schodach az na drugie pietro, ale nie zdazyl pokazac poniewaz glowy
      nie odwracalam.
      Raz to nawet poszlysmy zadenuncjowac podejrzanego typka na komende milicji
      obywatelskiej. Chodzilysmy chyba do szostej klasy podstawowki. Okazalo sie, ze
      byl to osobnik poszukiwany przez MO. Podszedl do nas i zaproponowal zrobienie
      zdjecia. My oczywiscie zgodzilysmy sie. Pozniej poprosil nas o podanie adresu i
      obiecal, ze je wysle do domu. Nas juz jakies watpliwosci naszly i podalysmy
      adres kolezanki ktora w ogole z nami nie byla. Po czym prosil aby nikomu o tym
      zdjeciu nie mowic. To wzbudzilo nasze podejrzenie i przyszlo nam do glowy, ze
      moze zrobic fotomontaz (czyli zostawic nasze glowy i dodac nagie cialo innej
      kobiety). Udalysmy sie wiec na milicje. Pamietam zaskoczenie tego dyzurnego na
      nasz widok, ale potraktowal nas bardzo powaznie. Jeden milicjant poszedl z nami
      go szukac i zalezlismy go pod Technikum Ekonomicznym. Facet zostal zatrzymany a
      nam kazano w takim specjalnym pokoju pisac zeznanie. Jedna z
      kolezanek(utalentowana polonistka) napisala na 4 strony papieru
      kancelaryjnego.Ubaw mialysmy po pachy. Podejrzany przechodzac kolo nas
      korytarzem powiedzial: ale wy jestescie dziewczynki, prosilem was abyscie nic
      nikomu nie mowily.Mojej kolezanki matka(tej co adres podalysmy), ktora pracowala
      w wiezieniu jako ksiegowa powiedziala tylko, ze mial sprawe sadowa i poszedl
      siedziec, ale za co dolkladnie nikt nam nie chcial powiedziec. Mialysmy wtedy po
      12 lat.
      • letalin Re: "zboczency" 16.11.06, 12:54
        Mam wrażenie, że ilość ekshibicjonistów spadła z powodu dostępności
        pornografii i usług seksualnych. Chowających się za drzwami "zboczeńców" nie
        ma tak wielu, ale na pewno nie z powodu lepszej pracy służb porządkowych, czy
        jakiejś terapii...Dzisiaj zboki oglądają witryny XXX w sieci:)
        • robin153 Re: "zboczency" 16.11.06, 14:30
          Taaak - tutaj w Ameryce jakby zboczeniec wszedl do szkoly to natychmiast
          zwolniliby dyrekcje tej szkoly, jakis straznikow nowych by zatrudnili, moze
          jakies nowe bramy wstawili itp, itd - a mysmy sobie tak w harmonii ze
          zboczencami zyli. Raz pamietam w autobusie jechalam (juz jako studentka),
          autobus byl pustawy, ja czytalam ksiazke, i nagle podnosze oczy.....wprost na
          interes jakiegos osbnika. Byl to straszny widok - chyba mnie tam zamurowalo
          kompletnie, i zamiast uciekac, krzyczec a co najmniej przesiasc sie inne
          miejsce zaczelam udawac ze nic nie widzialam i niby to czytalam ta ksiazke
          dalej, cala trzesac sie w srodku z obrzydzenia. Wybieglam z tego autobusu jak
          oparzona na nastepnym przystanku. Zadziwiajace, jak bylysmy przyzwaczajone do
          tych zboczencow, ja chyba nawet nikomu o tym nie opowiedzialam.
          • tamsin Re: "zboczency" 16.11.06, 15:29
            Moja przyjaciolka wybrala sie w podroz po Europie (zachodniej) po skonczeniu
            studiow. Jezdzila pociagiem od kraju do kraju, w Szwajcarii lub Austrii (juz
            nie pamietam) wsiadl do jej przedzialu facio, obnazyl sie, po czym zabral sie
            za masturbacje (nie wiem jakiej byl narodowosci, ale nie przypuszczam ze
            polskiej ;-) Ona takiego wrzasku narobila, ze facet z tym interesem na wierzchu
            wybiegl z jej przedzialu i zapinal sie po drodze. Wiec moze w Europie bylo to
            bardziej tolerowane? Pamietam, z podworkowych podrad, udzielanych przez starsze
            kolezanki, ze zboczency sa tak naprawde niegrozni, chca "jedynie" pokazac co
            maja. Mysle, ze milicja wychodzila z tego samego zalozenia: zboczeniec to mala
            krzywda spoleczna, wiec nie ma co sobie glowy zawracac.
            • maglara Re: "zboczency" 16.11.06, 16:04
              Byla i jest pewnie jeszcze jedna odmiana zboczencow - podgladacze kiblowi. Te
              wszystkie dziurki w przepierzeniach to kto niby robil ??
              Pamietam w pracy poszlam do ubikacji, nikt nie siadal na tych pooblewanych
              sedesach
              • croyance Re: "zboczency" 24.11.06, 20:42
                Moja babcia miala taka przygode jako mloda kobieta; siedziala w wychodku, a tu
                nagle cos sie pojawia w scianie ... patrzy, patrzy ... nie mogla skumac, co to
                takiego ... a to jakis zboczeniec fiutka sobie przez dziurke do srodka
                wstawil :-D
                Babcia, niewiele myslac, zdjela buta i mu przylozyla :-D Podobno wrzeszczal :-D
    • sherman-doberman Re: "zboczency" 17.11.06, 22:37
      Nie. na Zachodzie też się takich typków oficjalnie nie toleruje. Nwet molestwoanie seksualne przez
      telefon jest zabronione.
      A taki ekshibicjonistom właśnie o to chodzi, aby ktoś się przestraszył i zapeszył.
      Nic ich tak nie zbija z tropu jak zimna reakcja.
      Spotkałam raz takiego z końcem lat 70tych dokładnie vis a vis Pałacu Mostowskich w Warszawie,
      siedziba główna policji. Kiedy rozchylił płaszczyk, powiedziałam z troską w głosie:
      panie kochany, niech się pan nie naraża, przecież policja jest na przeciw. Strasznie się z speszył i czym
      prędzej dał drapaka. On, nie ja.
      • babiana Re: "zboczency" 18.11.06, 02:17
        Jedną z form ekshibicjonizmu jest peodeiktofilia. Polega ona na straszeniu,
        szokowaniu i wzbudzaniu paniki poprzez pokazywanie członka.
        Wlasnie w przypadku spotkania tego osobnika z forma peodeiktofili najlepiej jest
        odwracac glowe, udawac ze nie widzi sie go. Oburzenie, szok ofiary wlasnie
        sprawiaja mu przyjemnosc.
        Czytalam bedac jeszcze w podstawowce w opaslym tomisku Seksuologii klinicznej,
        ze wobec ekshibicjonisty zachowywac sie nalezy jak najbardziej obojetnie. On po
        to obnaza sie aby wywolac szok. Te ksiazke zreszta przeczytala cala moja klasa
        siodma i w rezultacie moja mama zostala wezwwana do dyrekcji. Ale wyszkoleni
        bylismy co niemiara. Fachowo wylapywalysmy ocieraczy autobusowych tudziez innych
        narcyzow. Nie bede juz wchodzila w szczegoly.
    • imagiro Re: "zboczency" 21.11.06, 22:16
      ci ludzie kochaja inaczej ... nie jest tak ?
      • meduza7 Re: "zboczency" 22.11.06, 09:23
        O matko, ja też kiedyś takiego spotkałam, miałam wtedy jakieś 7 lat. Szlam do
        koleżanki w sąsiedniej klatce i na schodach minęłam się z tłustym, starszym
        facetem w okularach, ubranym na czarno i z teczką. Zatrzymał mnie i poprosił,
        żebym mu pokazała, gdzie jest piwnica, bo mu się bardzo chce siku - i na dowód,
        że mu się bardzo chce, pokazał mi tego swojego. Koniecznie chciał, żebym poszła
        z nim do tej piwnicy i "pomogła mu się wysikać" przez potrzymanie ptaka... Na
        szczęście miałam mocno wdrukowane w pamięci, że "zboczeńcy zaciągają dzieci do
        piwnicy" choć tak na dobrą sprawę nie miałam pojęcia, kto to jest zboczeniec i
        co właściwie w tej piwnicy robi. Poweidziałam mu coś i poleciałam do tej
        koleżanki. Dobrze, że nie probował mnie lapać. Oczywiście nikomu się z tego nie
        zwierzyłam, bo znając moich rodziców, reakcja bylaby jedna: zabroniliby mi
        wychodzić gdziekolwiek.
        • babiana Re: "zboczency" 23.11.06, 11:50
          meduza7, mialas szczescie ze udalo ci sie uciec. Podejrzewam, ze to nie byl
          zwykly zbok (im wystarczy tylko demonstracja) ale pedofil, ktory moglby ci jaks
          krzywde wyrzadzic.Zbok nie ciagnalby cie do piwnicy abys potrzymala. Ja to bym
          tych typow kastrowala. Znaczy pedofili.
          • meduza7 Re: "zboczency" 23.11.06, 12:28
            Wiesz co, też tak sądzę. Miałam szczęście, z którego sobie ani wtedy, ani
            długo, długo potem nie zdawałam sprawy.
    • hajota Re: "zboczency" 25.11.06, 13:05
      Koło naszej podstawówki krążył taki jeden, pojawiali się też w pobliskim Parku
      Ujazdowskim i na ruinach Zamku Ujazdowskiego (gdzie teraz biegnie Trasa
      Łazienkowska, a wtedy był to ulubiony teren naszych zabaw w Indian). Nazywałyśmy
      ich "śledziarzami" (mówiło się, że pokazują śledzia)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka