Dodaj do ulubionych

skus baba na dziada

30.03.07, 17:57
o tej porze roku wychodzilo sie na skwer ze skakanka
skakanka musiala byc zrobiona z ciezkiego kabla i bardzo dluga
czasem skakalo 3-4 dzieci jednoczesnie i stala dluga kolejka
dwie osoby ktore skusily krclily skakanka
reszta skakala po kolei
na dworze bylo w sam raz - troche zimno, skakanie nas rozgrzewalo,ale nikt
sie nie zgrzal, a na tyle cieplo ze nikt sie nie przeziebil
skakali wszyscy bez wzgledu na wiek i plec
starsi 17 letni koledzy mojej najstarszej siostry, mlodsze ode mnie dzieci
rowniez
wszyscy mieli jednakowe szanse skakania
kazdego sie "dopingowalo" skandowaniem - skus ba-ba-na-dzia-da
to byly piekne lata
nie bylo mowy o jakiejs tam gumie
Obserwuj wątek
    • uyu Re: skus baba na dziada 01.04.07, 00:05
      Na dlugiej przerwie tez sie skakalo. Za moich szkolnych lat gumy zaczely sie
      dopiero niesmialo pokazywac u mlodszych. Ja juz bylam za duza.
      • horpyna4 Re: skus baba na dziada 01.04.07, 11:10
        Ja też z pokolenia skakankowego, przedgumowego.
        • woman-in-love Re: skus baba na dziada 31.03.08, 16:55
          ja też: było to tak: skakanie normalnę, ze skrzyzowanymi nogami, na jednej nodze
          i do tyłu (bez przerywania) no, ale pedofilów nie było :-)mama puszczała na podwórko
    • yanga Re: skus baba na dziada 31.03.08, 22:49
      I ja! I ja! Skakanka to był nieodłączny atrybut mojego dzieciństwa,
      skakało się w każdej wolnej chwili. I też wołałam "Skuś baba na
      dziada"! W rozszerzonej formie dodawało się: "...aby dziad babę
      zjadł". Ale chłopaki nie brały w tym udziału, to było czysto
      dziewczyńskie misterium. Oni mieli zośkę, a my grałyśmy
      w "dziesiątki" albo w "aniołka-fijołka" (Aniołek, fijołek, róża,
      bez/Konwalia, dalia, wściekły pies). Nawet wstawiłam kiedyś ten
      wierszyk do którejś z tłumaczonych książek...
      • ewa9717 Re: skus baba na dziada 31.03.08, 23:19
        Skakanka, piłka i marmurki (były to rzeczywiście kawałki marmuru -
        oszkifowane i płaskie), czyli superkamyki do gry w klasy.
        A "skuśbabą" czarowało się zawsze koleżanki, którym w jakiejś grze
        długo dobrze szło.
        • woman-in-love Re: skus baba na dziada 01.04.08, 09:55
          u nas było tak: aniołek-fijołek-róża-bez
          stokrotka-paprotka-wściekły pies
          (a kamyk do grania w klasy był największym skarbem)
          • yanga Re: skus baba na dziada 01.04.08, 15:21
            A ciupy pamiętacie? Pięć okrągłych kamyków do podrzucania i róznych
            sztuczek. Najpierw rzucało sie wszystkie, a potem kolejno podnosiło
            po dwa, trzy itd. A najwieksza sztuka - podrzucić cztery, zgarnąć
            ostatni i złapać wszystkie. Penwi żle to tłumaczę, ale kto grał, to
            zrozumie. Sztuką było wynaleźć doskonale okrągłe kamyki.
            • ewa9717 Re: skus baba na dziada 01.04.08, 15:53
              Tak, pamiętam, ale u nas grało się po prostu w kamyki. Piękne,
              białe, okrąglutkie przywoziłam sobie z wakacji nad morzem albo nad
              Zalewem Szczecińskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka