oryginal23 29.03.09, 12:34 Bawiliście się tymi ślicznymi srebrnymi kuleczkami? Bardzo to lubiłem,rodzice nie mieli nic przeciwko temu. 23. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sabba Re: Zabawy rtęcią. 30.03.09, 13:55 starsznie chcialam sie bawic ale mnie skutecznie nastraszono ze jak tylko dotkne, to rtec przeniknie przez skore i dostanie sie do krwi i wtedy umre. zadzialalo... Odpowiedz Link
luccio1 Re: Zabawy rtęcią. 30.03.09, 15:25 Ja pamiętam tylko straszenie: jeśli - Boże uchowaj - rozbiję termometr, umrę (właśnie od rtęci). Odpowiedz Link
oryginal23 Re: Zabawy rtęcią. 30.03.09, 18:45 Czyżbym był taki stary,że w czasach mojego dzieciństwa nikt nie miał pojęcia o szkodliwości rtęci? Ile Wy właściwie macie lat? 23. Odpowiedz Link
cromwell1 Re: Zabawy rtęcią. 30.03.09, 22:12 pewnie ze tak nawet rozpuscilem odpustowy pierscionek w rteci pzdr. Odpowiedz Link
sproket1 Re: Zabawy rtęcią. 31.03.09, 14:51 Pamiętam jak moja Pani od chemii robiła porządek na zapleczu pracowni chemicznej i dała nam buteleczki z jakimis chemikaliami - w jednej z nich byla rtęć. Zanim znalazła sie na śmietniku (!!)- juz pusta butelka, niezle sie zabawialismy srebrzystym cieczą - a było tego sporo. Z perspektywy czasu wiem ze była to z naszej - a bardziej ze strony nauczycielki głupotą że dała nam ją do rąk i kazała wyżucić na śmietnik Odpowiedz Link
lisia312 Re: Zabawy rtęcią. 01.04.09, 20:59 raz byłam chora, miałam może z 7 lat. Ponieważ byłam bardzo ciekawska włożyłam termometr lekarski do gorącego mleka, oczywiście aby sprawdzić temperaturę.... Termometr pękł, a ja nieświadoma, przecedziłam mleko, żeby nie wypić szkła. Co się stało z rtęcią nie wiem. Biegunkę miałam przez kilka dni... Odpowiedz Link
marguyu Re: Zabawy rtęcią. 05.04.09, 21:53 Oczywiscie, ze sie bawilam :) Nawet lanie za stluczenie termometru zaliczylismy :) Odpowiedz Link
plater-2 Re: Zabawy rtęcią. 12.08.13, 00:20 Moja Mama _PIELEGNIARKA - stlukla w pracy caly sloj termometrow. Zebrala rtec do sloiczka i przyniosla mi do zabawy !!! Rocznik 1954. zyje nic mi nie jest. Odpowiedz Link
tymon99 Re: Zabawy rtęcią. 12.08.13, 15:52 nie tylko się bawiłem, ale i swojemu dziecku sprawiłem zabawkę w postaci odrobiny rtęci w szczelnie zamkniętej fiolce. rozbijanie wielkiej kropli na tysiące małych, by potem połączyć je z powrotem.. komu to w ogóle przeszkadzało? Odpowiedz Link
matylda1001 Re: Zabawy rtęcią. 13.08.13, 19:52 tymon99 napisał: > komu to w ogóle przeszkadzało?> LUDZIOM MYŚLĄCYM. Rtęć jest bardzo niebezpieczna. Wywołuje krwotoczne zapalenie jelit, niewydolność krążenia, zapalenie błony śluzowej jamy ustnej. Uszkodzeniu ulegają również nerki i układ nerwowy. Zatrucie oparami rtęci powoduje zapalenie płuc i oskrzeli. Spożycie związków rtęci powoduje ślinotok, wymioty, krwawą biegunkę, martwicę błony śluzowej jelit. Podobnie jak w zatruciu drogą oddechową uszkodzone zostają nerki. Rtęć z jednego termometru nie poczyni takich szkód, chociaż i taka ilość jest groźna, ale rtęć w słoiczku albo w fiolce (większa ilość) potrafi zabić. Dobrze, że to się nie potłukło. Tylko pogratulować niefrasobliwości. Odpowiedz Link
tymon99 Re: Zabawy rtęcią. 13.08.13, 23:21 w jaki sposób ze szczelnej fiolki można się zatruć oparami albo spożyć związki? Odpowiedz Link
matylda1001 Re: Zabawy rtęcią. 14.08.13, 21:52 tymon99 napisał: > w jaki sposób ze szczelnej fiolki można się zatruć oparami albo spożyć związki?< A fiolka z czego była, ze szkła? Napisałam przecież, że szczęście, że to się nie potłukło. Dzieciom się takich rzeczy nie daje. Odpowiedz Link
plater-2 Re: Zabawy rtęcią. 13.08.13, 23:42 Ja tę rtęć ze słoiczka po lekarstwie wylewałam sobie na tace i obserwowalam, jak sie zachowuja kulki rteci... Odpowiedz Link
zas_ale_pyra Re: Zabawy rtęcią. 14.08.13, 06:12 plater-2 napisała: > Ja tę rtęć ze słoiczka po lekarstwie wylewałam sobie na tace i obserwowalam, ja > k sie zachowuja kulki rteci... A mama PIELĘGNIARKA to NIC nie mówiła? Odpowiedz Link
plater-2 Re: Zabawy rtęcią. 14.08.13, 10:26 Moja Mama skonczyla szkole w 1949. Widocznie o rteci malo bylo w programie. Swiecie wierzyla w "desynfekcje, desynseksje i deratyzacje" natomiast niewiele wiedziala o immunologii. Chyba ja - mature w 1973 z biologii zdajaca juz wiecej. W zwiazku z tym dochodzilo miedzy nami do ostrych dyskusji, jak urodzilam dziecko. Mama uwazala, ze pokarm z piersi nalezy odciagnac do butelki, przegotowac i dopiero podac dziecku ! Podobno w czasie wojny i zaraz po wojnie duzo dzieci umieralo od "zakazonego pokarmu". Oczywiscie jej nie sluchalam, mialam juz przeczytanego slynnego Spocka i karmilam wszystkie dzieci bardzo dlugo. Odpowiedz Link
proost Re: Zabawy rtęcią. 27.10.13, 11:45 oryginal23 napisał: > Bawiliście się tymi ślicznymi srebrnymi kuleczkami? > Bardzo to lubiłem,rodzice nie mieli nic przeciwko temu. > 23. A myślałem, że tylko ja byłem takim wariatem. Bawiłem się. Żyję i mam się dobrze. Może rtęć była chińska... Odpowiedz Link
referee Re: Zabawy rtęcią. 23.11.13, 02:52 proost napisał: > oryginal23 napisał: > > > Bawiliście się tymi ślicznymi srebrnymi kuleczkami? > > Bardzo to lubiłem,rodzice nie mieli nic przeciwko temu. > > 23. > > A myślałem, że tylko ja byłem takim wariatem. Bawiłem się. Żyję i mam się dobrz > e. Może rtęć była chińska... To subiektywne, co piszesz. Rtęci nie należy bagatelizować Odpowiedz Link
trevistas Re: Zabawy rtęcią. 12.12.13, 00:30 Nie, nie bawilem, skads / nie wiem juz skad/, wiedzialem, ze byla niebezpieczna dla zdrowia. Odpowiedz Link