Dodaj do ulubionych

Styl -> kontynuacja

13.01.11, 15:40
Pozwolę sobie wyciągnąć zarchiwizowany niestety wątek i powołać go do życia na nowo:
forum.gazeta.pl/forum/w,16375,90321449,,styl_czy_sztampa.html?v=2
Temat bowiem, nie tak gwałtownie i bez serca, ale znowu mnie ogarnął. Chyba też (poniekąd) zrozumiałam istotę stylu w zderzeniu ze sztampą - czy nie jest tak, że samozadowolenie i brak autorefleksji wprowadzają w ślepą uliczkę? Co jest niezbędne, by zachować możliwość rozwoju 'do końca;? Może odrobinę pokory? Ciekawość świata i medium, którym się posługujesz? A może ograniczona wyobraźnia i znużenie światem, cynizm, nie pozwala się rozwijać. Czy jest możliwe, że twórcy nie starcza po prostu talentu, żeby tworzyć 'coś innego'? Zajrzę na rynek nie nasz - autorka niezbyt może ambitna, ale popularna - stworzyła całkiem udaną parę - "Charliego i Lolę" i nie potrafi z tego wyjść. Nawet jeśli Lola nazywa się już Alicja i mieszka w Krainie Czarów, jest tą samą aktorką. Miałam problem z wytłumaczeniem 2-latce, że Clarice Bean to nie Lola (którą lubi), z tego powodu nawet nie zastanawiałam się nad kupnem 'Alicji w Krainie Czarów'. Wiem, że to pop, ale na jego przykładzie dobrze widać pewne schematy.
Obserwuj wątek
    • anna_mrozi Re: Styl -> kontynuacja 15.01.11, 09:17
      Próbuję przebrnąć przez zarchiwizowany wątek, żeby się wypowiedzieć, na razie bezskutecznie :)
      (czas...)

      Ale proszę o uściślenie - chodzi tylko o pracę/twórczość ilustratorów?
      • steffa Re: Styl -> kontynuacja 16.01.11, 01:00
        Generalnie tak, choć swobodne rozważania mile widziane.
    • anna_mrozi Re: Styl -> kontynuacja 18.01.11, 09:35
      Steffa napisała:
      > co jest
      > niezbędne, by zachować możliwość rozwoju 'do końca;? Może odrobinę pokory? Ciekawość >świata i medium, którym się posługujesz?
      >A może ograniczona wyobraźnia i znużenie światem, cynizm, nie pozwala się rozwijać

      Sztampa chyba zaczyna się tam, gdzie ilustracja jest tylko dekoracją.
      "Ładną", ale za nią kryje się pustka.
      W przypadku ilustracji ma ona przecież wnosić "wartość naddaną", wzbogacać tekst.
      Dodawać mu "powietrza" i wielowymiarowości.

      W zarchiwizowanym wątku zuzannao pisała: "podążanie za tekstem"

      Styl to taki "charakter pisma" (także tego obrazkowego), który jak wiadomo może się zmieniać i ewoluować. Ważne co tym "charakterem pisma" chcemy przekazać, czy coś przekazać w ogóle.
      Czy tylko pokazać jak ładnie potrafimy pisać.

      Powtarzalność nie jest jednoznaczna "zła".
      "Powtarzalność może być wzbogacająca, może być nudna." - napisał pe_pawlak.

      Gorzej, jeśli wkracza wtórność i nudna przewidywalność (o której pisał P.Pawlak)
      Powtarzalność może prowadzić do porzucenie dotychczasowej metody i odkrycia "nowego".
      To chyba jedne z etapów drogi twórczej?
      I chyba każdemy artyście się zdarza - stąd dzieła "mniej" i "bardziej" popularne.

      I chyba na każdego odbiorcę przychodzi czas, kiedy po napatrzeniu/naczytaniu nadchodzi etap znudzenia czy raczej nasycenia.
      Wtedy czas na "próbę czasu" - jeśli powracamy do utworu i odnajdujemy w nim nową wartość - próba czasu zaliczona pozytywnie. A obawa wtórności - sztampy zażegnana.

      Nie raz zastanawiam się ile z wytwórów współczesnych autorów (myślę, o książkach ogólnie- w całości jako tekst+ilustracje, a wydaje się ich dużo) przetrwa taką próbę czasu.
      I rzadko kiedy decyduję się na kupno "entej" książki Pana X/Pani Y, choć wszyscy wyczekują kolejnego dzieła "w klimacie".

      W przypadku tekstu literackiego to chyba prostsze - przewidywalność zieje nudą.
      Kiedy czytamy kolejną historię w tym samym "nastroju", a zmieniły się tylko dekoracje, wymowa/idea pozostaje ta sama - po co czytać?
      Książka, także ta dla dzieci; obrazkowa ma otwierać nowe horyzonty.

      Jeśli utwór nie wniesie nic nowego, nie otworzy nowego "okna" na świat/problemy/wartości to wtedy zaczyna się sztampa.

      Nuda to także ważne kryterium.

      *****
      Sztampa - nuda - pustka.
      Czyli za pracą/stylem odkrywamy nic.

      Nawet ładne nic. Ale NIC.
      Bo kolejny raz to samo, to też NIC. Nic nowego.
      ***

      Przychodzi mi na myśl Pija Lindenbaum - tykam zagranicznych ;)
      Seria o Nusi: "Nusia i wilki" - świetna, wielowymiarowa, zabawne przetworzenie "toposu" Czerwonego Kapturka.
      "Nusia i baranie łby" - do przyjęcia, ale już nie ten humor, nie tak "wielowymiarowa" i bogata w znaczenia do odkrycia
      "Nusia i bracia łosie" - przewidywalna w poczucie humoru. Nudna. Bo za podobnymi dekoracjami nie kryje się zbyt wiele.

      "Filip i mama, która zapomniała" do bólu przewidywalna. I jakoś wydaje mi się dydaktyczna - dla rodziców/matek.

      Ważne, że to wrażenia, które wynikają z oglądu całości dorobku Piji Lindebaum. Ci, którzy odkryją jedną książkę. np. "Filipa" i mamę-smoka, pewie nie będą mieli takich wrażeń.
      Jeśli sięgną po "Igora i lalki" - nie dopadnie ich znużenie przewidywalnością kreski, typem poczucia humoru (nie wiem czy mogę mieć o to pretensje, bo poczucie humoru i jego typ ma się raczej na stałe), problematyką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka