Dodaj do ulubionych

Wczesne czytanie

26.04.04, 22:48
Jak sądzicie - czy rzeczywiście warto uczyć dzieci czytać w wieku 2-3 lat,
jak to teraz jest modne? Moim zdaniem nie. Dziecko w tym wieku powinno się
raczej bawić, rozmawiać, słuchać bajeczek czy siedzieć nad książką czy przed
TV. Wydaje mi się, ze dziecko uczace się czytać w wieku 2-3 lat, to
spełnienie chorych ambicji rodziców, a nie działanie na rzecz potrzeb dziecka.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Wczesne czytanie 26.04.04, 23:05
      Wg mnie jedno drugiego nie wyklucza. Jesli ktoś uczy dziecko czytac metodą
      doman, to zajmuje mu to ok. 2-3 minut dziennie. Całą reszte czasu może
      poswięcić na zabawę, rozmowe, czytanie bajek itp. Jest to świetna , nie męcząca
      stymulacja mózgu dziecka. Inwestycja w przyszłość. Ale w pewnych przypadkach
      pewnie też chora ambicja rodziców.
      • verdana Re: Wczesne czytanie 27.04.04, 09:22
        Nie chodzi mi o sam proces uczenia, tylko o efekty. Po co trzylatek ma umieć
        czytać? Przecież ilość rzeczy, jakie zrozumie z tekstu czytanego jest
        minimalna! Kiedy czytam trzylatkowi, wyjaśniam mu wiele rzeczy, odpowiadam na
        pytania - gdy sam czyta, będzie to prawdopodobnie robił mechanicznie. Nie widzę
        żadnej korzyści z tego, ze trzylatek umie czytać - o wiele lepszą stymulacją
        mózgu jest zwykła rozmowa.
    • pyza15 Re: Wczesne czytanie 27.04.04, 12:33
      Sama nie wiem co o tym myśleć, gdyż mimo iż mi nie zależy, by nauczyć synka
      czytać (ma 2i 7 mcy) to jemu i owszem. Ostatnio najlepszą zabawą są dla kubusia
      literki, z których układa słowa (mama, tata, babcia itp.)i te wyrazy potrafi
      też przeczytać w książce. Nie jest to chwilowa fascynacja Kubusia czytaniem,
      gdyz potrafi spędzić nad tą zabawą bardzo duzo czasu. I często powtarza, gdy
      będę tak duży jak Kasia (synka koleżanka) to już będę sam czytał, pisał. Dodam
      tylko że Kubuś wspaniale już mówi, ma bardzo bogaty zasób słów, wymyśla sobie
      przeróżne zabawy, co oczywiście ułatwiło czytanie książek. Może zatem stąd ten
      pęd do nauki czytania?
      • verdana Re: Wczesne czytanie 27.04.04, 13:58
        Jeśli dziecko samo się czegoś uczy, to nie należy mu na pewno przeszkadzać -
        chodzi mi raczej o tych rodziców, którzy planowo postanowili sobie nauczyć
        dziecko czytać. Ale zalecam ostrożność. Mój mąż biegle czytał mając trzy lata.
        Był 'cudownym dzieckiem'. I to mu strasznie w życiu przeszkadzało. Rodzice,
        zachwyceni, pozwalali mu czytać co chciał i ile chciał - efektem był marny
        rozwój społeczny, brak towarzystwa rówieśników, brak innhych poza książkami
        zainteresowań. Naszych dzieci po prostu zabronił uczyć czytania przed
        zerówką!!! (Chociaż najmłodszy i tak się nauczył w wieku ok. 4, 5 roku). A
        rodzice Marii Curie, gdy była małym dzieckiem rodzice dysketnie zabierali
        książkę i dawali zabawkę - i co z niej wyrosło!
        • ryza_malpa1 Re: Wczesne czytanie 30.04.04, 12:21
          Nauczyłam sie czytac praktycznie sama, to znaczy nie sama tylko nikt mnie do
          tego nie zmuszał ani nie namawiał specjalnie.
          faktycznie niema sensu uczyc dzicka planowo ale jeżeli samo chce to dlaczego
          nie?
          • silije.amj Re: Wczesne czytanie 30.04.04, 20:28
            Moja Julka zaczęła czytać w wieku 3 lat, teraz ma 4 lata, czyta płynnie z
            pełnym zrozumieniem i jest mi STRASZNIE PRZYKRO, kiedy przez niektórych
            rodziców jestem traktowana jako matka z chorymi ambicjami itp. Dochodzi wręcz
            do tego, że się nie przyznaję, że Julka czyta i pisze, w przedszkolu też nie
            jest to dobrze odbierane. Sama również zaczęłam czytać w tym samym wieku i moje
            dzieciństwo nie kojarzy mi się z traumatycznymi przeżyciami, wręcz przeciwnie,
            ani nie wyrosłam na schizofreniczkę. Tylko wielka miłość do książek i biegłość
            w szybkim czytaniu pozostała do dziś. Julia od małego rzucała się na książki
            zachłannie, literki dla niej były sympatyczną zabawą, rozumiem, że miałam jej
            odbierać i wciskać lalki? I nauczyć dziecko, że książki i nauka są be, tylko
            zabawa jest cacy, by wyrosło w tym smutnym przekonaniu? Dzieci różne są i mają
            różne zainteresowania, jedne widzą radochę w pistolecie z patyka, inne w
            łamigłówkach... Młodszej córce, na razie 3-miesięcznej, mam pochować książki i
            włączać telewizor? Ani ja, ani moja córka nie brałyśmy "lekcji czytania", tylko
            nauczyłyśmy się jakby mimochodem. Rodzice i babcia poświęcali mi wiele czasu,
            ja wiele czasu miałam dla mojej córeczki (nie pracowałam), mogłyśmy robić
            rzeczy wesołe i pożyteczne.
            Wiem, mowa była o rodzicach którzy trenują dziecko w czytaniu, nikt nikogo nie
            atakował, ale ja uważam, że robienie dziwaków z grona ludzi wcześnie
            czytających i ich rodziców jest przesadą. A poza tym czytanie jest strasznie
            łatwe, co w tym sensacyjnego, że ciekawski przedszkolak je opanuje. Równie
            niezwykły jest talent ładnego rysowania czy śpiewania (my z córką nie posiadamy)
            Natomiast w kwestii tego, że nie należy robić z dzieci szczurów do wyścigu, to
            zgadzam się stuprocentowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka