Dodaj do ulubionych

Kultowe potrawy literackie

14.12.05, 01:23
Wątek świąteczny oraz dieta bezsłodyczowa skierowały moje myśli ku ksiażce,
którą na osłodę pożyczyłam ostatnio z biblioteki - ku uroczej "Cukierni pod
pierożkiem z wiśniami". Dla mnie to wzór pisania o kulturze jedzenia,
przygotowywania go, podawania i spożywania, nigdy natomiast nie odniosłam
sukcesu w samodzielnym realizowaniu zawartych tam przepisów. Inaczej było
z "Kuchnią pełną cudów" - pamiętam, jak na zpt-ach w podstawówce robiłyśmy z
dziewczynami bałwany na słodko i na słono, pycha, nawet brudne blaty ławek
jakoś nas nie zrażały. I jeszcze jedna inspiracja kulinarna z lat młodości,
podszyta zresztą wyraźnie kontestacją: gruba kromka chleba posmarowana
obficie musztardą, którą raczyła się bohaterka "Kochanej rodzinki..."
N.Rolleczek. I przysmaki gromadzone w różnych zakamarkach przez rodzeństwo z
ksiązki "Każdy pies ma dwa końce" K. Boglar. Opisy gastronomiczne w
powyższych ksiażkach miały jakieś "multisensoryczne" oddziaływanie,bo ja te
wszystkie rarytasy mam przed oczami, czuję ich zapach...Macie coś takiego?
Ciekawe, czy nasze dzieci będą miały takie wspomnienia?
Obserwuj wątek
    • gopio1 Re: Kultowe potrawy literackie 14.12.05, 15:56
      O, ja mam taka jedna zapachowa ksiazke. "Przez dziurke od klucza" K. Siesickiej. Lekka, zabawna, o
      nastoletniej Joannie, w ktorej tresc wplecione sa rozne przepisy i madre rady babuni. Pamietam jak z
      siostra w przerwach miedzy rozdzialami robilysmy slynne makaroniki. Mniam... az mi sie znow zachcialo
      ja przeczytac.

      Pozdrawiam Gosia
      • nchyb Re: Kultowe potrawy literackie 14.12.05, 16:10
        > O, ja mam taka jedna zapachowa ksiazke. "Przez dziurke od klucza"
        Oj, lubiłam i lubię do tej pory. Ten orientalny filolog kiedyś zrobił danko, na
        którego wspomnienie ślinka sama mi leci do ust. Coś ala kotleciki mielone, ale
        miast mięsa - słoiczek chrzanu...

        I jeszcze dziecinne, sprzed lat, a ulubione Trzeba umieć sobie radzić, akurat w
        tej chwili autora nie pamiętam. Tam to trafiłam na jajka w gniazdku, jedno z
        pierwszych moich kuchennych danek...
      • kolorko Re: Kultowe potrawy literackie 14.12.05, 21:48
        O, tak, przez dziurkę od klucza, czy to tam były wafle z masą kajmakową?? No i
        oczywiscie murzynek Gabrysi Borejko z "Kwiatu kalafiora":) Działał mi na
        kulinarną wyobrażnię Pan Kleks, choć pomysły nierealne: potrawy z kolorowych
        szkiełek i kwiatów ( choć kwiaty jadalne bywaja:) ), albo Parzybrodzkie zupy-
        gdybym o nich czytała pierwszy raz jako dorosła, to pewnie skrzywiłabym sie z
        niesmakiem- błe, broda maczana we wrzątku:( A wtedy bardzo mi sie to podobało:)
        Ja wogóle lubie "kulinarne" powiesci, albo chociaż takie watki, z tych dla
        dorosłych najbardziej lubię "Przepiórki w płatkach rózy" :)
      • i2h2 Re: Kultowe potrawy literackie 17.03.06, 17:18
        Ta ksiażka miała taką szczególną atmosferę: chyba właśnie zapach :-) Po
        przeczytaniu Twojego postu pobiegłam i kupiłam wznowienie... Dziękuję, że ją
        przypomniałaś - lata całe nie kojarzyłam, co to było.
        Iwona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka