pszczolamaja
14.12.05, 01:23
Wątek świąteczny oraz dieta bezsłodyczowa skierowały moje myśli ku ksiażce,
którą na osłodę pożyczyłam ostatnio z biblioteki - ku uroczej "Cukierni pod
pierożkiem z wiśniami". Dla mnie to wzór pisania o kulturze jedzenia,
przygotowywania go, podawania i spożywania, nigdy natomiast nie odniosłam
sukcesu w samodzielnym realizowaniu zawartych tam przepisów. Inaczej było
z "Kuchnią pełną cudów" - pamiętam, jak na zpt-ach w podstawówce robiłyśmy z
dziewczynami bałwany na słodko i na słono, pycha, nawet brudne blaty ławek
jakoś nas nie zrażały. I jeszcze jedna inspiracja kulinarna z lat młodości,
podszyta zresztą wyraźnie kontestacją: gruba kromka chleba posmarowana
obficie musztardą, którą raczyła się bohaterka "Kochanej rodzinki..."
N.Rolleczek. I przysmaki gromadzone w różnych zakamarkach przez rodzeństwo z
ksiązki "Każdy pies ma dwa końce" K. Boglar. Opisy gastronomiczne w
powyższych ksiażkach miały jakieś "multisensoryczne" oddziaływanie,bo ja te
wszystkie rarytasy mam przed oczami, czuję ich zapach...Macie coś takiego?
Ciekawe, czy nasze dzieci będą miały takie wspomnienia?