klaryma
25.02.06, 09:45
Ciekawa jestem, czy na forum sa mamy bibliotekarki? Taka mnie poraz kolejny
naszla refleksja po wczorajszej wizycie z corka w osiedlowej bibliotece, jak
wiele zalezy od bibliotekarza. Czasem moze dziecko calkiem zniechecic do
czytania. Wzorcowym przykladem antybibliotekarza dzieciecego jest wlasnie
"nasza" osiedlowa, z reszta mloda osoba. Tam zawsze jest pusto, tloku nie ma,
nawet nowosci mozna bez trudu pozyczyc, a mimo to ona do bolu egzekwuje
regulamin. Zawsze na wejscu instruuje moja corke, ze przekroczyla termin,
poszukuje nawet najmniejszej plamki na ksiakach i zaraz komentuje, wczoraj
chcialysmy przedluzyc jedna z ksiazek, przedluzyla...o tydzien. Akurat corce
duzo fajnych ksiazek wczoraj wpadlo w rece, chcialysmy wyblagac wziecie
jednej poza limit (3 ksiazki), miimo ze musiala widziec ten blysk w oku
corki, to lakmostwo na czytanie, byla nieugieta. Wyszlysmy stamtad poraz
kolejny pelne niesmaku, jak zbite psy.Dla mnie dobry bibliotekarz to ktos,
kto zachcea do czytania, a zatem nie moze to byc sluzbista, w zadnym
wypadku. A co Wy na to?