Dodaj do ulubionych

O Wyzszosci Twardej Oprawy...

22.12.06, 00:47
...nad Oprawa Miekka. Powiedzcie mi, jaka jest roznica, jesli kocha sie czytac
ksiazki, czyta duzo, czesto, w warunkach extremalnych (np wanna)? przeciez nie
niszczy sie nadmiernie chyba, nawet jesli czyta dziecko (dziecko od dziecka
nauczone szacunku do ksiazek). Ladnie wyglada na polce sztywna okladka, i w
reku, ale moj portfel mowi stanowcze NIE! No i pod wzgledem ergonomii miekka
okladka wg mnie jest lepsza...
Nie mowie tu o kiazkach dla maluchow, czytanych do nieprzytomnosci, gdzie po
setnym razie nawet strona z tektury potrafi sie rozpuczyc nieprzytomnie, ale o
takich dla nieco starszych czytelnikow i ich rodzicow.
Nie mowie o ksiazkach "obrazkowych"
Mowie o takich, gdzie chlonie sie kazde slowo jak skarb jakis, do ktorych sie
wraca co jakis czas...
Czy twarda okladka sie na cos przydaje?
Obserwuj wątek
    • ewap_mama_alexa Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 04:06
      Lubie Twarda Oprawe jak pozyczam ksiazki z biblioteki, choc i to nie zawsze. Na
      uzytek wlasny, domowy - calkowicie wystarcza mi Miekka. Na ogol ksiazka w
      Miekkiej jest lzejsza, latwiej ja upchnac w torbie czy kieszen. Zajmuje mniej
      miejsca na polce, a to argument nie do przecenienia. Mam kilka upatrzonych
      tytulow, ktore zamierzam posiadac ale wylacznie w Miekkiej Oprawie i w dodatku z
      drugiej reki, za cene symboliczna. Czasem ksiazka w MO gorzej sie otwiera, to
      prawda. Ale przede wszystkim jest mniej wiecej o polowe tansza od tej w TO!
      (Mowie o rynku amerykanskim, gdzie wszystko predzej czy pozniej ukazuje sie w
      MO). Mialam niemala satysfakcje, kiedy prezent od meza (ksiazka w TO, niestety
      juz posiadam, ale punkty za wyczucie upodoban literackich) wymienilam na DWIE
      ksiazki w MO! Dwa razy wiecej czytania!
      Ale wracajac do pytania, czy sie na cos Twarda Okladka przydaje? W przypadku
      ksiazek o ktorych pisze Nikkori - chyba nie... tyle ze mniej sie przewraca na
      polce, jesliby sie zdarzylo ze stanie na koncu szeregu. Tyle ze u mnie i tak
      upchniete na sztywno...
    • malaga33 Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 09:20
      Ksiązki do czytania mam wyłacznie w MO. Często kupowane w antykwariach i na
      Allegro. Ksiązki, które służa mi jaka narzędzie pracy (słowniki, leksykony,
      encyklopedie) staram się kupować w TO.
      • nchyb Lubię twarde oprawy... :-) 22.12.06, 10:01
        Staram się przynajmniej część książek w takich mieć, bo po prostu to lubię. Tak
        jak lubie oryginalną colę lub pepsi, a nie hopcolę itp :-)
        Jednak cenowo nie zawsze to mi odpowiada... wrrrr...
        \Więc takie sobie czytadełka najczęściej są miękkie. Ale książki inne jż
        różnie. Od razu dodam, że książki o Takeo i o Harrym mamy w twardych oprawach.
        Najczęściej w twardych mamy te, do ktorych często się powrqca. Ale już
        kryminały ukochane, które czytam po wielokroć, są w miękkich. Bo w twardych nie
        wydają ;-)

        Czyli, jak mogę finansowo, to wolę twarde, ale jak mam wybór: 1 TO lub 2 MO, to
        zawsze wyboiorę więcej ksiażek... :-)
    • gopio1 Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 10:22
      Dla mnie Twarda Oprawa wiąże się chyba z większym prestiżem ;-)
      Książki na lata staram się kupować w twardej. Takie do przeczytania na jeden raz mogą być mięciutenkie.
      Na prezent - zawsze w twardej. Niektóre serie i komplety - wyłącznie w twardej m.in. Harry Potter, Baśnie
      Andersena, 1001 nocy. Ale w niektórych brak twardej okładki mi nie przeszkadza np. w Jeżycjadzie.
      • jacobina Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 11:51
        Nie lubię miękkich opraw. Zaraz mi się rogi wyginają, okładki dostają "pęknięć"
        lakieru, książka wygląda jak wyświechtana, taka okładka szybciej się niszczy i
        rozpada przestając chronić treść. Lubię mieć twardą oprawę i jestem skłonna
        zapłacić za książkę, którą cenię w twardej oprawię więcej. Na przykład nie
        zdecydowałabym na kupno w miękkiej oprawie Pottera, Narnii, Atramentowego serca,
        Tolkiena... No nie... szkoda by mi było.. Zdecydowanie stawiam na twardą oprawę.
        Treść na lata musi miec oprawę na lata. Jest wiele książek, które tak czytałam w
        dzieciństwie, ze nic nie zostało z ich miękkich okładek i teraz nie mam a do
        nowych wydań jakoś nie mam sentymentu. Takiego Winetou mam właśnie zaczytanego
        na amen... gdyby oprawa była sztywna żyłby do dziś. A tak?
        • verdana Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 12:22
          Nie lubię twardych opraw. Mniej książek mieści sie na półkach (a to bardzo
          istotne), książki zamykaja sie w trakcie czytania (nie da się robić na
          drutach), pies woli obgryzać rogi twardych opraw niz miękkich, więc szybciej
          zjada te w twardych.
          No i książkę w miękkiej oprawie mozna oprzec wygodnie o śpiącego obok kota, a
          gdy ma twardą okładkę, kotu niewygodnie i sobie idzie.
          • mama_kotula Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 13:29
            verdana napisała:
            > No i książkę w miękkiej oprawie mozna oprzec wygodnie o śpiącego obok kota, a
            > gdy ma twardą okładkę, kotu niewygodnie i sobie idzie.

            Albo o dziecko właśnie karmione piersią :)))
            Może nie - jak w przypadku kota - pójdzie sobie, ale zapewne będzie głośno
            protestować.
            Podobnie jak Verdana, wolę miękkie oprawy. Choć te twarde może i ładniej wyglądają.
          • nikkori Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 15:29
            verdana napisała:
            > No i książkę w miękkiej oprawie mozna oprzec wygodnie o śpiącego obok kota, a
            > gdy ma twardą okładkę, kotu niewygodnie i sobie idzie.

            verdano, czyzbys byla moja zaginiona siostra blizniaczka? :))))))
        • nchyb Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 12:25
          > nowych wydań jakoś nie mam sentymentu. Takiego Winetou mam właśnie zaczytanego
          > na amen... gdyby oprawa była sztywna żyłby do dziś. A tak?
          mam Winetou i inne mayowe książki (oraz Szatana z 7 klasy) w wydaniach
          gazetowych zeszytów, pamiętacie to jeszcze? Próbowalam podsunąć synowi. Nie
          chciał. Forma go zniechęciła. Ja tylko przez sentyment powracam. A synowi dalam
          Szatana wydanego w twardych okładkach, ładniutkiego, wciągnąl az miło :-)

          Ale, obecne wydania w miękkich oładkachróżnią się jednak od tych zeszytowych, z
          lat kryzysu. Wystarczy porównać chciażby okładki Albatrosa, czy Sonii Dragi.
          Niby to miekkie, ale utwardzane, akierowane. Takie miękkie mogę mieć :-) Skoro
          nie zawsze mogę iec te naprawdę twarde :-)
          • mmroowa Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 14:13
            >mam Winetou i inne mayowe książki (oraz Szatana z 7 klasy) w wydaniach
            >gazetowych zeszytów, pamiętacie to jeszcze? Próbowalam podsunąć synowi. Nie
            >chciał. Forma go zniechęciła.

            Też mam gdzieś schowane te zeszyty (bardzo je lubiłam). Mój jeszcze za młody na
            tę lekturę (chyba?) - tylko gdzie ja to schowałam?
            • nchyb Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 14:23
              > tę lekturę (chyba?) - tylko gdzie ja to schowałam?
              swoich nie oddam :-)
          • abepe Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 15:30
            nchyb napisała:


            > mam Winetou i inne mayowe książki (oraz Szatana z 7 klasy) w wydaniach
            > gazetowych zeszytów, pamiętacie to jeszcze?


            Ja też mam,kurzą sie na szafie, wolę ich nie dotykać, bo zakurzą całe
            mieszkanie:)) Grześ jeszcze długo będzie do nich dorastał. Ale, ale,
            przypomniało mi się, że za kilka miesięcy czeka nas przeprowadzka. No to będzie
            kurz:))
            • abepe Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 15:34
              Twarda jest ciężka a ja biorę książki do plecaka jadąc kolejką do pracy (w każdą
              stronę 35 minut). Czyli-wolę miękką.

              A mój mąż tu powienien się włączyć ze swoimi znienawidzonymi obwolutami.
              Żebyście widziały z jaką mściwą satysfakcją je ściąga. Jest ich cała sterta na
              półkach, jakoś nie pozwalam ich wyrzucić. A on tak szczerze ich nie cierpi, hehe.
              • ewap_mama_alexa Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 22.12.06, 17:54
                Tak troche z boku tematu, ale nie calkiem... czy zdarzy sie cud i polscy wydawcy
                zaczna drukowac tytuly na grzbietach ksiazek w jedna strone? Tak, zeby mozna go
                bylo przeczytac przechylajac glowe TYLKOw prawo, a nie raz w prawo, raz w lewo?
                NIENAWIDZE tego!
                • nchyb nie zgadzam się! 22.12.06, 18:06
                  polecam lekturę wątku:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=42904805&v=2&s=0
                  naprawdę, rodzaj pisania na grzbiecie nie ma dla mnie znaczenia, a wręcz wolę
                  różnorodność :-)!!!
                  • i2h2 Re: nie zgadzam się! 22.12.06, 18:15
                    W domu to mi wszystko jedno, bo wiem gdzie co stoi (ewentualnie leży), ale w
                    bibliotece krencz (tak się to pisze?) murowany ;-)
                    Z Twojej listy wynika, że nawet wydawnictwa nie mogą się zdecydować. Ale Ewie-
                    Malkontentce podpowiem, że bywa gorzej: w ogóle nie ma tytułów na grzbietach !!!
                    • abepe Re: nie zgadzam się! 22.12.06, 18:21
                      i2h2 napisała:

                      > W domu to mi wszystko jedno, bo wiem gdzie co stoi (ewentualnie leży), ale w
                      > bibliotece krencz (tak się to pisze?) murowany ;-)

                      Chyba kręcz. Moi pacjenci czasem to miewają.
                  • abepe Re: nie zgadzam się! 22.12.06, 18:18
                    Ja się zgadzam, że w domu to wszystko jedno - przecież każdy swoje książki zna i
                    nie musi czytać tytułu (czyli kręcić głową), żeby wiedzieć co jest co. Ale w
                    księgarniach to czasem jestem mokra od tego kręcenia:)) Ale mi by wystarczyło,
                    gdyby księgarnie były klimatyzowane, albo miały szatnie:)))
                    Hoho, temat główny bardzo nam ucieka.
                    • nikkori Re: nie zgadzam się! 23.12.06, 10:35
                      abepe napisała:> Hoho, temat główny bardzo nam ucieka.

                      oj ucieka, ucieka,
                      szkoda, ze czasu malo...
                      pedze odebrac pierogi od mamy, a do forum sie przelepie w wolnym jakims momencie
    • zawsze_wolna_nilka Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 23.12.06, 12:20
      Wolę ksiązki w twardej oprawie, bo zwykle są dobrze zszyte i przez to trwalsze,
      co oznacza, ze mogę taką kupić używaną i nadal dobrze się trzyma. Jeśli nowa,
      to w miękkiej, ze względu na cenę, nie upodobania:-(
      Nie rozumiem, macie jakies inne koty? Moje nigdy nie były POD książką, zawsze
      NA niej- dokładnie na czytanym fragmencie siadają:-)
      Udanych Świąt:-)
      M.
      • verdana Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 23.12.06, 13:53
        Kot, który nie śpi siada NA książce. Gdy kot śpi, mozna oprzeć książkę O NIEGO.
        Koty sa wielofunkcyjne.
      • nikkori Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 23.12.06, 17:19
        Moja Kota bardzo lubi byc w centrum zainteresowania, wiec tez czesto pcha sie
        miedzy moje oczy a czytane strony, jak leze w lozku, i wtedy ja wykonuje
        akrobacje reka, zeby jednak cos przeczytac, a Koty nie wygonic. Miekka oprawa
        umozliwia te manewry. I tak stopniowo kot zaczyna sie znajdowac pod okladka
        ksiazki...
        I nie myslcie sobie - forum dotyczy ksiazek dla dzieci i mlodziezy, a ja takie
        ksiazki czesto sobie czytam przed snem. Ostatnio Pogromce Snow...
    • aluc Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 27.12.06, 01:06
      MO w wannie, w łóżku i na plaży sprawdza się zdecydowanie lepiej
      z drugiej strony TO o niebo lepiej wygląda i się starzeje
    • i2h2 Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 03.04.07, 11:04
      TAK dla twardej oprawy książek o dużym (albo jeszcze większym;-)) formacie.
      Mogę je wtedy wszędzie położyć bez obaw, że zaraz zjadą, no i nie niszczą się
      tak szybko. A w ogóle to ja jestem twardooprawowy snob ;-P
      • abepe Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 03.04.07, 15:57
        Mój mąż zdenerwował się ostatnio, że każda najcieńsza ksiązka jest w twardej
        oprawie i przez to droższa. Ja chyba też jestem za tym, żeby książki dla dzieci
        od 2 lat w górę były dostępne w dwóch wersjach. Jak mam ochotę zaszaleć - mogę
        kupić twardą. Jesli dziecko naprawdę nie niszczy - to wolałabym w cenie dwóch w
        twardej móc kupić trzy w miękkiej.
        Wyjątkiem sa oczywiście wszelkie encyklopedie służące do wielo-wielorazowego
        wertowania i wielkoformatowe.
        • i2h2 Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 03.04.07, 16:14
          Oj tak - stanowczo wypadaloby już dogonić Europę (i nie tylko) w manierze
          wydawania w dwóch oprawach, a co za tym idzie w dwóch cenach. Może nie
          wszystko, ale myślę, że kryteria też dałoby się ustalić.
          Na razie chyba głównie WAB tak wydaje, ale nie dla dzieci, tylko dla młodzieży
          i dorosłych (nie liczę tu "Harry'ego Pottera, bo to chyba inna historia).
          • natalajj Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 03.04.07, 17:54
            Oj tak, w Anglii najpopularniejsze "picture books" to są wydawane w kilku
            wersjach: duża twarda (na początek), duża miekka (po kilku miesiącach od
            premiery), a potem jeszcze dodatkowo wersja sztywnostronicowa mała, mała
            (kieszonkowa) wersja w twardej okładce i kieszonkowy format w miekkiej okładce.
            Te małe dużo tańsze od dużych, nawet mała w twardej okładce od dużej w
            miekkiej. A moi chłopcy szcególnie lubią te małe w twardych okładkach.
            • zuza_k Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 04.04.07, 12:07
              A w Polsce seria "Julek i Julka" została wydana na początku w twardej oprawie,
              a teraz mozna też kupić w miękkiej.
              • abepe Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 04.04.07, 12:11
                zuza_k napisała:

                > A w Polsce seria "Julek i Julka" została wydana na początku w twardej oprawie,
                > a teraz mozna też kupić w miękkiej.

                No i mamy w miękkiej:) To świetny przykład książki, która absulutnie nie
                potrzebuje twardej okładki.
    • alistar1 Re: O Wyzszosci Twardej Oprawy... 03.04.07, 22:36
      Zdecydowanie twarda oprawa. Lepiej wygląda, milej mi wziąść do ręki, starczy na
      dłużej w dobrym stanie.
      Miękka oprawa także wchodzi w grę, ale pod warunkiem, że papier wewnątrz jest
      dobrej jakości, no i nie ma się wrażenia taniej broszurki, takiej na jeden raz,
      co już przy pierwszym czytaniu się gdzieś rozklei.
      Ostatnio przypadło mi do gustu wydanie "Orlanda"- niby miękka okładka, ale
      taka "podwójna", a wewnątrz fajny papier.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka