Dodaj do ulubionych

Kłopotliwa Natura 2000

08.02.10, 11:42
O kłopotach z Naturą 2000 w Cisnej piszą na stronach
internetowych "Gazety". Problem jest także aktualny na terenie
Pogórza Przemyskiego, bo znaczna jego część także została objęta
ochroną w ramach programu.


"Kłopotliwa Natura 2000"

Żadne wiejskie zebranie nie przyciągnęło w Cisnej tyle osób, co
ostatnie. Ale też i sprawy były największej wagi. Przyrodnicy z
Instytutu Ochrony Przyrody PAN pokazali mapy, na których zaznaczyli
najbardziej cenne przyrodniczo tereny. Im cenniejsze przyrodniczo,
tym mniej przydatne dla właścicieli.
Małgorzata Zalewska jechała z Warszawy do Cisnej w czasie środowej
śnieżycy. Bożena Doroszenko przyjechała ze Szczecina. Krzysztof
Francuz, Marcin Dobrowolski, Teresa Baranowska mieszkają w Cisnej,
Wetlinie, Strzebowiskach. - Wszyscy mamy ten sam problem. Naturę
2000 - mówią.

Obszary Natura 2000 to tereny, które powinny zostać objęte
szczególną ochroną roślin, zwierząt lub charakterystycznych siedlisk
przyrodniczych. Ich funkcjonowanie regulują dwie unijne dyrektywy:
ptasia i siedliskowa. Jeśli na danym obszarze występują gatunki
zwierząt lub roślin ujęte w załącznikach do dyrektyw, państwo
członkowskie ma obowiązek wyznaczyć tam obszar Natura 2000. Na
Podkarpaciu tą formą ochrony zostało objętych blisko 230 tys.
hektarów. Natura 2000 objęła Bieszczady, Pogórze Przemyskie, Lasy
Janowskie, Puszczę Solską, Puszczę Sandomierską. Pod szczególną
ochroną znalazł się także Fort Salis, ostoja Magurska, ostoja
Jaśliska, sztolnie w Czarnorzekach i Kołacznia - najmniejszy w
Polsce rezerwat przyrody, słynny z tego, że rośnie tam azalia
pontyjska.

Gmina Cisna została całkowicie objęta Naturą 2000. - Kuriozalne jest
to, że nie wyłączono miejscowości. I teraz okazuje się, że wiele
osób, które kupiły u nas ziemię z myślą o budowie domów,
pensjonatów, rozwoju gospodarstw agroturystycznych ma związane ręce.
W trzech wsiach są plany zagospodarowania przestrzennego, są
wyznaczone tereny na budownictwo mieszkalne i pensjonatowe i mimo
tego ludzie nie mogą się budować - mówi Alicja Szczepańska, wójt
gminy Cisna.

Na terenach objętych Naturą 2000, żeby coś wybudować, nie wystarczy
uzyskać tylko pozwolenia na budowę. Trzeba również przeprowadzić
procedurę oceny wpływu danej inwestycji na środowisko. Za raport
płaci inwestor. I coraz częściej się okazuje, że z powodu jakiejś
roślinki lub robaka wszystkie plany budowlane biorą w łeb. A
najważniejsze dla ludzi decyzje podejmuje Regionalna Dyrekcja
Ochrony Środowiska. - Marzyłam o tym, żeby w Bieszczadach wybudować
sobie nieduży dom, hodować kilka koni. Gdy kupowałam hektar ziemi w
Krzywem, upewniałam się, że będę mogła postawić tam dom. Zaczęłam
zbierać dokumentację, przygotowałam raport i okazało się, że
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie zgadza się. Bo choć mój
dom i stajnia jako pojedyncza inwestycja nie spowoduje znaczącego
oddziaływania na Naturę 2000, to może być przyczółkiem do powstania
kolejnych inwestycji, które mogą być mieć wpływ na otoczenie -
opowiada Małgorzata Zalewska.

Teresa Baranowska od lat hoduje konie. - Mam działkę o powierzchni
2,3 ha w części Strzebowisk przeznaczonej na zabudowę pensjonatową.
Chciałam na kawałku tej działki wybudować dom o powierzchni 160
metrów. Reszta byłaby nadal łąką, na której pasą się konie, tak jak
do tej pory. Złożyłam dokumenty i czekam na decyzję Regionalnej
Dyrekcji Ochrony Środowiska. Czy dostanę zgodę, nie wiem bo na małym
kawałku łąki rośnie dziewięćsił - mówi.

Baranowska, Zalewska i kilkadziesiąt innych osób bardzo dokładnie
analizowało mapy, które w czwartek i piątek pokazali przedstawiciele
Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i eksperci z Instytutu
Ochrony Przyrody PAN. Na mapach zostały zaznaczone korytarze
ekologiczne zwierząt, siedliska przyrodnicze. Przyrodnicy z PAN
kolorami zaznaczyli najcenniejsze tereny. Białym - najmniej cenne,
czerwonym najcenniejsze. - Jeśli moja działka znalazła się na
terenie zaznaczonym na czerwono, czy to oznacza, że jest
kategoryczny zakaz budowy? - pytali właściciele gruntów. - Czy te
mapy są najważniejszą podstawą dla wydawania opinii przez RDOŚ? -
dopytywali.

I zaraz dodawali, że mapy mają mnóstwo błędów. - Jak to się stało,
że mój dom znalazł się na samym środku korytarza ekologicznego? Czy
to znaczy, że zwierzęta mają przechodzić przez środek? - pytała
jedna z uczestniczek spotkania.

Dr Wojciech Mróz z Instytutu Ochrony Przyrody przyznał, że mapy mogą
mieć błędy, ale to spotkanie ma służyć naniesieniu poprawek. - Mapy
i inwentaryzacja przygotowana przez PAN, są jednymi z wielu
dokumentów branych pod uwagę przy wydawaniu przez nas decyzji. Ale
mogą się przydać także mieszkańcom, bo nie będą musieli już na
własną rękę sami przygotowywać raporty odziaływania - wyjaśnia
Agnieszka Marcela z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

W odczuciu mieszkańców gminy Cisna RDOŚ wstrzymuje wszystkie
inwestycje. Agnieszka Marcela tłumaczy: - Na 290 wniosków, które
rozpatrywaliśmy od 2005 roku, wydaliśmy zaledwie siedem odmów.
Naszym zadaniem nie jest utrudnianie komukolwiek życia, ale
przystąpienie do Unii Europejskiej zobligowało nas do jeszcze
większej troski o przyrodę. Musimy chronić to, co może bezpowrotnie
zginąć, a co jesteśmy zobowiązani zachować dla przyszłych pokoleń.

- A my będziemy żyć jak w skansenie. Gmina już się cofa w rozwoju.
Jeśli tak dalej pójdzie, to ludzie będą zaorywać łąki, żeby
przypadkiem przyrodnicy nie znaleźli tam jakichś roślinek. - mówili
mieszkańcy gminy.

Marcin Dobrowolski, sekretarz Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny i
Okolic tłumaczy: - Wielu z nas przyjechało w Bieszczady, bo się
zakochali w tym miejscu. I nie zależy nam, żeby to zniszczyć. Ale
nie może być tak, żeby Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska
całkowicie zabraniała inwestowania. Musi być jakiś kompromis.
Wierzymy, że ktoś wreszcie popatrzy także na ludzi.

Anna Gorczyca

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,7536338,Klopotliwa_Natura_2000.html
Obserwuj wątek
    • piotrzr Re: Kłopotliwa Natura 2000 11.02.10, 08:28
      wychodzi na to że sprawdza się zawsze stare przysłowie " zadek zawsze z tyłu".
      Albo "ludzie ludziom ten los zgotowali".
      Zamiast stwarzać ludziom rzeczywiste warunki ochrony przyrody - system wywozu
      śmieci, ekologiczne wysypiska, wodociągi i kanalizację w miejsce szamb itd itd
      to w swej europejskiej nadgorliwości założono takie enklawy, żeby nie nazwać
      tego rezerwatami (w ujęciu rasistowskim) gdzie bez pokonania setek rygorów -
      biedny mieszkaniec nawet pierdnąć sobie nie może.
      Pisałem tu chyba na ten temat przy okazji postulatów nieutworzenia Turnickiego
      PN - i widzę że miałem rację :(
    • tawnyroberts Wiatraki, czy Natura 2000? 04.07.11, 14:41
      Rozpalając ostatnio w piecu archiwalną prasą natrafiłem w "Rzeczpospolitej" na poniższy artykuł, dotyczący problemów z inwestycjami na terenach Natura 2000. Temat ciągle aktualny także na Podkarpaciu...


      "Farmy wiatrowe i lotniska przegrywają z Naturą 2000"

      Ochrona ptaków blokuje budowę farm wiatrowych. Z tego powodu nie powstają dwie inwestycje na Warmii, pod znakiem zapytania stanęła budowa podlaskiego lotniska.

      Budowa elektrowni wiatrowych w Górowie Iławeckim i Sępopolu miała ruszyć dwa lata temu. Inwestor, spółka Polska Siła Wiatru założona przez austriackie firmy, wbudował nawet kamień węgielny dla farmy pod Sępopolem. Inwestycje warte około 220 milionów euro nie zostały jednak zrealizowane. Powodem jest oddziaływanie na tereny Natura 2000.

      - Wydaliśmy dwa lata temu negatywne uzgodnienia do decyzji środowiskowych dla planowanych farm wiatrowych. Inwestor nie dał za wygraną i od tamtego czasu, ze względu na odwołania, sprawa była kilka razy rozpatrywana - mówi Maria Mellin, regionalny konserwator przyrody w Olsztynie.

      Biznesmen Ryszard Nałęcz, przedstawiciel inwestora, już nie angażuje się w projekt. Austriacka Wien Energie zapewnia, że jest zainteresowana kontynuacją inwestycji, ale nie wyjaśnia, jak zdobędzie pozwolenia. Zdaniem ekspertów to niemożliwe, ponieważ turbiny mają pracować niedaleko siedlisk ptaków. - To duża inwestycja, w dodatku na terenach Natura 2000, a farmy mają się składać z 40 i 30 turbin - dodaje Maria Mellin.

      Decyzję środowiskową dla farm zaskarżyła Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która dba o to, by Komisja Europejska nie zarzuciła Polsce niszczenia obszarów Natura 2000. Z tego samego powodu w ubiegłym tygodniu GDOŚ nie dała zgody dla podlaskiego lotniska wojewódzkiego. Budowa portu w Sanikach, 30 kilometrów od Białegostoku, ma kosztować ponad 500 milionów złotych. W grudniu władze marszałkowskie podpisały umowę o jej dofinansowanie ze środków unijnych kwotą 246 milionów złotych. GDOŚ czeka jednak na nowy raport oddziaływania lotniska na obszary Natura 2000, co zabierze około roku.

      - Trudno na razie mówić o dalszych losach portu. Inwestor miał prawomocną decyzję środowiskową z rygorem natychmiastowej wykonalności, wydaną przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska - mówi Daniel Górski, dyrektor departamentu RPO w podlaskim urzędzie marszałkowskim. - Zobaczymy, czy będziemy w stanie poprawić dokumenty, czy złożyć skuteczne odwołanie do sądu. To kluczowa inwestycja dla naszego regionu - dodaje.

      W stosunku do Polski nie było żadnego wyroku w sprawie niszczenia terenów Natura 2000. Najgłośniejszą sprawę: budowę obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy Komisja Europejska wycofała z Trybunału po tym, jak zmieniono przebieg trasy. Ekolodzy zaskarżyli też do KE budowę kopalni odkrywkowej w Tomisławicach i złożyli doniesienie w sprawie budowy lotniska w Modlinie. - Skargi społeczeństwa trafiają aż do Komisji, ale tylko w nielicznych przypadkach rozpoczyna ona procedurę naruszenia przepisów - mówi Piotr Otawski, zastępca generalnego dyrektora ochrony środowiska.

      Ale najpoważniejsza sprawa, jaką obecnie zajmuje się Bruksela, to osiedle i lądowisko pod Warszawą. Komisja skierowała list z uwagami do polskich władz i nie zadowoliła się wyjaśnieniami. Ponownie zgłosiła swoje zastrzeżenia i jeśli polska odpowiedź jej nie zadowoli, może skierować sprawę do Trybunału. Polska może płacić kary tak długo, aż szkody wyrządzone środowisku nie zostaną naprawione.

      - Wszystkie badania i raport środowiskowy dotyczący inwestycji zostały wielokrotnie sprawdzone przez różne organy, także Ministerstwo Środowiska, i wszystkie kontrole zakończyły się pozytywnie - zapewnia Karolina Dobies z biura prasowego Sobienie Królewskie Golf & Country Club, gdzie znajduje się lądowisko.

      *Inwestycje na terenie Natury 2000*

      Obszary Natura 2000 zajmują prawie 20 proc. terytorium Polski, ale np. aż 40 proc. województwa podlaskiego.

      W kraju na takich terenach powstają dziesiątki dużych inwestycji, ale o ocenie oddziaływania na środowisko inwestorzy muszą myśleć już na etapie przygotowania projektu. Najwięcej wniosków w sprawie inwestycji na terenach cennych przyrodniczo dotyczy budowy dróg i farm wiatrowych. W połowie ubiegłego roku dyrekcje ochrony środowiska prowadziły w kraju około 800 postępowań dotyczących elektrowni wiatrowych. Tylko w nielicznych przypadkach inwestorom odmawia się realizacji przedsięwzięcia. Podlaska dyrekcja ochrony środowiska spośród rozpatrywanych w ubiegłym roku 292 wniosków w 18 przypadkach nakazała sporządzenie ocen oddziaływania na środowisko, w przypadku jednej inwestycji nie wydała zgody. Od takich decyzji przysługuje odwołanie, z czego korzystają nie tylko organizacje ekologiczne, ale także osoby prywatne.

      Magdalena Kozmana, "Rzeczpospolita"
      • traper01 Re: Wiatraki, czy Natura 2000? 04.07.11, 19:21
        Tutaj również ciekawy artykuł:
        biznes.ekologia.pl/artykuly/Natura-2000-dobro-publiczne-problem-prywatny,15645.html
    • tawnyroberts Re: Kłopotliwa Natura 2000 03.07.12, 14:48

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka