Dodaj do ulubionych

"HP and the Deathly Hallows" - wrażenia

01.08.07, 23:14
Ponieważ nie widzę żadnego takiego ogólnego wątku, tylko poświęcone
poszczególnym aspektom książki, pozwalam sobie założyć niniejszy.

Generalnie muszę powiedzieć, że książka nie rozczarowała mnie i nadrobiła
kiepskie wrażenia po "Half-Blood Prince". Oczekiwania były spore - w końcu to
kulminacja całej sagi - ale w większości zostały spełnione. Wątki zostały
doprowadzone do końca, niekiedy z niemal przesadną starannością: wręcz można
by sądzić, że JKR śledziła listy błędów sporządzanych przez fanów i postarała
się je wszystkie w miarę możliwości skorygować - nawet taki drobiazg, dlaczego
Petunia wspominała Lily robiącą w domu magiczne sztuczki, skoro z drugiej
strony aktywność młodych czarodziei była kontrolowana przez Ministerstwo.

Zgadzam się z pojawiającymi się ocenami, że część zajmująca się biwakowaniem
trójki po lasach jest przydługa. I że brakuje opisu przygód "drugiej trójki"
(Neville/Giny/Luna) w Hogwarcie (choć może doczeka to się kiedyś osobnego
opisu?). Dodałbym jeszcze, że dramatyczna przemiana Kreachera - nieco
uwiarygadniająca wcześniejsze bzdurnie brzmiące tezy, że to wina Syriusza, że
tamten zdradził - jest mało przekonująca, choć niemniej wzruszająca. ;-) Ale w
sumie większość wątków zagrała: mamy zadowalający scenariusz pozbycia się
wszystkich Horcruxów. Wzruszającą finałową sekwencję Snape'a (wszyscy
przypuszczający wcześniej, że za młodu kochał się w Lily Evans, mieli w końcu
satysfakcję). Zadowalające wytłumaczenie postępowania Dumbledore'a + przydatne
odbrązowienie tej postaci (jego postawa za młodu i przyjaźń z Grindelwaldem to
świetny motyw). Nie zachwyca natomiast końcowa bezładna scena, kiedy Harry
oświadcza, że dzięki jego poświęceniu bliscy są chronieni przed Voldemortem (i
co, dlatego Neville nagle się uwolnił, żeby zabić Nagini? Nieprzekonujące.).
No, ale w sumie scenariusz pozbycia się Voldiego broni się. I coś mi mówi, że
JKR jeszcze wróci do opisu swojego świata: uzupełniając wcześniejsze wątki
i/lub (to drugie nawet pewniejsze) opisując dalsze losy Harry'ego i spółki. W
końcu przez te 19 lat między końcówka "Hallows" a epilogiem mieli czas na
ładnych parę niezwykłych przygód (+ kilka nierozstrzygniętych do końca wątków:
np. co robili główni bohaterzy w życiu zawodowym? Czy Neville w końcu związał
się z Luną?). Czekajmy więc i się cieszmy, bo coś mi mówi, że świat JKR
jeszcze nas zaskoczy! :-)
Obserwuj wątek
    • ginny22 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 01.08.07, 23:59
      Rowling ostatnio mówiła w kilku wywiadach o profesjach bohaterów i o relacjach
      Neville/Luna, więc chyba właśnie nie ma ochoty pisać dalszego ciągu.
      A porządną recenzję DH napiszę jutro (w końcu!).
      • kamila.wil Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.08.07, 00:49
        a ja jeszcze tęskniłam (choć może to zbyt "bajkowe" by bylo), nad
        jakimś "thanks" od Draco za uratowanie Życia przez Harrego (w końcu Dudley
        powiedzial: YOu're not a waste of space, to może i Draco dał by radę? :)
        • meduza7 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.08.07, 10:05
          PO raz któryś z kolei dochodzę do wniosku, że czytanie Rowling przypomina jazdę
          na diabelskim młynie: wydaje się, że zmierzamy w jakimś kierunku, a tu nagle
          wzzzziut! i sytuacja zostaje odwrócona o 180 stopni. Chodzi mi zwłaszcza o
          motywy i ocenę działań i charakteru bohaterów. W tym przypadku otrzymaliśmy
          właśnie taką wywracającą do góry nogami wcześniejsze przekonania interpretację
          śmierci Dumbledore'a. Oraz całego życia Snape'a.
          Ech, skończyłam to czytać dziś o 2.40 w nocy, więc wrażenia mam jeszcze mocno
          nieuporządkowane, ale jak najbardziej pozytywne.
          A nieprzeciętnie mnie rozbawiła rozmowa dotycząca transmutacji jedzenia - widać,
          że nie tylko na naszym forum się takie dyskusje toczyły.
          Bardzo mi się podoba też zmężnienie Neville'a. Wzruszyłam się czytając o tej
          jego pociachanej twarzy.
          "Potterwatch" zupełnie jak Radio Wolna Europa ;)
          No i jeszcze fragmenty o śmierciożercach - niesamowite było obserwowanie, jak
          strasznie boją się swego pana, jak służą mu już właściwie wyłącznie ze strachu.
          Nawet Narcyza Malfoy stała się bardzo ludzka, a myślę, że i Draco się czegoś
          nauczył.
          Gdzieś jeszcze miałam skojarzenie z Gollumem, który też doprowadził do
          zniszczenia pierścienia niejako wbrew swej woli, ale nie pamiętam w tej chwili,
          kogo to dotyczyło.
          No i bardzo się cieszę, że sprawdziło się moje przeczucie co do R.A.B.
          • aniabuzuk Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 08.08.07, 20:23
            Rowling wlozyla do siodmego tomu mnostwo watkow, tak ze w pewnym momencie
            zaczelam zalowac, ze nie spisywalam ich na kartce, bo mozna bylo sie pogubic.
            Podobalo mi sie, ze zachowala wyjasnienie, co to sa Deathly Hallows az chyba do
            400 strony. Watek rozterek Harrego: Hallows czy Horcruxes tez bardzo udany.
            Dobre, przemyslane zakonczenie, choc sam epilog po 19 latach od wydarzen z
            Voldim troche cukierkowy, mogla sobie darowac ten motyw. Ale ogolnie wybrnela ze
            wszystkich watkow zgrabnie, Snape okazal sie tym dobrym, jak liczyla wiekszosc
            czytelnikow, a Dumbledora troche odbrazowila.

            I co tu teraz czytac?
          • robalina Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.09.07, 13:20
            ksiazka mi sie podobala jednak tak jak kolezanka meduza nie moge
            pozbyc sie dziwnego wrazenia ze to wszystko jest wzorowane na stanie
            wojennym w polsce. potterwatch to złudzenia przypomina radio wolna
            europe. a i wogule ta cala wojna z voldim to przypomina wojne polski
            o wolnosc. czyzby rowling sie tym inspirowala ?
            • xtrin Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.09.07, 13:32
              robalina napisała:
              > czyzby rowling sie tym inspirowala ?

              Raczej każda walka o wolność jest podobna :).
              • xtrin Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.09.07, 13:47
                Tę myśl chyba warto rozwinąć :).
                Nierealny świat, nierzeczywiste zdarzenia, fikcyjna wojna - dostajemy
                wolnościową walkę w stanie czystym, pierwotnym. Bez jasnych odniesień do
                rzeczywistości otrzymujemy kwintesencję tego, co znamy ze swojego świata i
                każdemu skojarzy się to nieco inaczej, równie prawdziwie.
                To jest właśnie potęga fantastyki!
                • ginny22 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.09.07, 14:45
                  A że my mamy akurat bogatą tradycję walki o wolność, to szczególnie
                  łatwo przekładamyświat siódmy tom na nasz język - RWE, Szare
                  Szeregi, co kto sobie życzy. I to jest piękne, fakt.
                  • xtrin Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 02.09.07, 14:50
                    ginny22 napisała:
                    > A że my mamy akurat bogatą tradycję walki o wolność, to szczególnie
                    > łatwo przekładamyświat siódmy tom na nasz język - RWE, Szare
                    > Szeregi, co kto sobie życzy. I to jest piękne, fakt.

                    My mamy, ale nie my jedni. Irlandczycy chociażby mają ową jeszcze chyba bogatszą
                    i pewnie po swojemu to odczytują.
    • joakol76 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 09.08.07, 09:31
      Skonczylam czytac wczoraj w nocy wiec wrazenia tez dosc swieze.
      Ogolnie ksiazka jest niezla. Wszystkie watki doprowadzone do konca.
      Ciesze sie, ze jednak Snape "byl dobry" ;-) bo to jeden z moich
      ulubionych bohaterow. Ciagle nie moge zrozumiec jak inni czytelnicy
      doszli juz wczesniej do tego, ze mogl byc zakochany w Lily. Czytalam
      po kilka razy poprzednie czesci i nie przyszlo mi to do glowy do
      poki nie przeczytalam o tym w zeszlym roku na forum. Mieli racje
      wiec slowa uznania z mojej strony ;-)
      Co nie przypadlo mi do gustu:
      - mialo byc dwoch martwych... nie wiem kogo akurat autorka miala na
      mysli informujac o tym jeszcze przed wydaniem ksiazki. I nie
      rozumiem dlaczego wprowadzala czytelnikow w blad...
      - niektore fragmenty byly przydlugawe. Powialo nuda. Glownie
      przemieszczanie sie z namiotem a potem monologi Dumbledora (ale to
      moze przez moj sredni angielski nie moglam przez to przebrnac;-))
      A co do koncowki to ja akurat lubie takie happy-endy. Ale jak dla
      mnie to autorka ewidentnie zostawila sobie furtke, zeby moc wrocic -
      te 19 lat :-) I mam nadzieje, ze wroci :-)
      • ginny22 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 09.08.07, 15:11
        Mniej więcej po raz trzechsetny tłumaczę, że Rowling mówiła, że
        zabiła dwie postaci, których wcześniej zabić nie planowała, tylko że
        to uciekło w tłumaczeniu "niusa" na polski. To trochę zmienia postać
        rzeczy.
        PS. Tych dwoje jednak zabitych to Remus i Tonks, jak wiemy z czata z
        autorką.
        • joakol76 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 10.08.07, 11:47
          Dzieki za wyjasnienie :-) Nie wiem, w ktorym momencie nastapil blad
          w komunikacji ale akurat nie mieszkam w Polsce tylko na Slowacji i
          tutaj tez byla podana informacja, ze w ostatnim tomie maja zginac
          dwie osoby.

          Pozdrawiam :-)
      • xtrin Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 09.08.07, 18:45
        joakol76 napisała:
        > Ciagle nie moge zrozumiec jak inni czytelnicy doszli
        > juz wczesniej do tego, ze mogl byc zakochany w Lily.

        To dość proste. Czytelnicy (a raczej: czytelniczki) łączą każdego z każdą, każdą
        z każdym, każdego z każdym i każdą z każdą... siłą rzeczy kiedyś trafić muszą :).
        A akurat łączenie Severusa i Lily miało pewien sens.

        Snape (abstrahując nawet od tomu VII) jest na swój sposób romantyczną (choć to
        niezwykle mroczny romantyzm), tajemniczą. Ponury mężczyzna ukrywający pod
        szorstką powierzchownością bolesną miłość - toż to absolutna klasyka. Nic
        dziwnego, że fani starali się go od dłuższego czasu wbijać go w ten romantyczny
        archetyp. Trzeba też pamiętać, że motywem przewodnim całej serii jest miłość
        jako siła sprawcza, jest więc wysoce uzasadnionym podejrzewać, że takowy element
        występuje także w przypadku postaci, której motywacje są jedną z największych
        tajemnic serii. A i JKR kilkukrotnie przebąkiwała o tym, że miłość nie jest
        Snape'owi obca.
        No i wypada wspomnieć o "syndromie Rickmana". Dzięki intensywnej (choć krótkiej)
        kreacji tego aktora Snape filmowy silnie zrósł się ze Snape'm książkowym dodając
        mu pierwiastek seksualny. Rickman - m.in. dzięki swojemu głosowi - posiada
        ogromną ekranową zmysłowość, choć kojarzony często z postaciami przerysowanych
        czarnych charakterów ("Szklana pułapka", "Robin Hood") jest też niezwykle
        przekonujący w rolach romantycznych kochanków ("Rozważna i romantyczna").
        Wszystko to czyni Snape'a dobrym kandydatem do wszelakich pairingów fanfikowych.
        Bywa łączony z uczennicami, często z Hermioną (jak dla mnie bzdura jeszcze
        większa jak Harry-Draco :)), z różnymi innymi kobietami, ale jeżeli chcemy
        łączyć Snape'a młodego z jakąś postacią kanoniczną to pole wyboru jest wąskie.
        I tak wkracza Lily, jedna z bardzo niewielu kanonicznych postaci żeńskich
        mogących być obiektem romantycznych uczuć młodego Severusa.
        Jest w kanonie pewne zaczepienie - "Snape's Worst Memory" dowodzi, że kojarzyli
        się ze szkoły. Co więcej zacięcie, z jakim Lily tam broni "Snivellusa" może
        sugerować, że nie jest on dla niej tylko przypadkową ofiarą, ale kimś, kogo
        przynajmniej jakoś zna.
        A gdy już się tym tropem pójdzie to fragmenty układanki zaczynają wpadać na
        swoje miejsca. Miłość do Lily tłumaczy zachowania Snape'a, jego głęboko
        ambiwalentny stosunek do Harrego, zaufanie, jakim darzy go Dumbledore jak i to
        dlaczego jest to tak wielką tajemnicą.

        Osobiście przez moment sama takową opcję rozważałam (po przeczytaniu wyżej
        wspomnianego rozdziału), ale odrzuciłam ją jako zbyt "cheesy". Tajemne
        podkochiwanie się w popularnej koleżance (gdyby na meczach Quidditcha były
        cheerleaderki to Lily pewnie byłaby jedną z nich ;)) wydało mi się tak wysoce
        niesnape'owe, że gdybym wiedziała wcześniej o tym pairingu to pewnie miałabym
        wątpliwości, czy w ogóle chcę tom VII czytać.
        I tutaj niespodzianka o wiele większa niż sama tajemnica Snape'a - autorce udało
        się to sprzedać w ten sposób, że nie ma w tym grama kiczu, całość wzrusza, ale
        bez taniego sentymentalizmu, nijak nie spłyca postaci Snape'a - wręcz
        przeciwnie, dodaje jej nowych wymiarów. Niezwykle pomogło zrobienie z Lily
        "przyjaciółki z dzieciństwa" oraz złożoność jego motywacji.
        Wielkie brawa dla autorki za ten wątek, za to jak został niezwykle wprawnie
        przekazany.
    • alka_xx Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 09.08.07, 14:59
      Czytałam jakieś pierwotne tłumaczenie i jestem zdezorientowana, czy
      było ono tak nieporadne czy faktycznie w VII tom "wkradł " się taki
      chaos.
      Wydaje mi się, że wiele watków autorka kończy na siłę, na predce,
      bez cienia logiki, na zasadzie byle "trzymało sie kupy" do wydania
      drukiem.
      Moim zdaniem więcej nie bedzie, bo pani Rowling ma chyba Harrego już
      serdecznie dosyć.
      • bzy1 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 10.08.07, 10:46
        bardzo pozytywne wrazenie [sorry za brak polskich liter]! ksiazka mi
        sie podobała bardzo, brakowało mi tylko jakiegos epitafium dla
        Tonks, lupina czy Freda..... a nad urwanym uchem kazdy biadolił
        kilka stron na poczatku ksiazki;p
        co do miłosci Snape, ja podejrzewałam go o miłosc do lily kiedy
        wysyczał harremu, ze w niczym nie przypomina swojej matki, tylko
        jest tak samo arogancki jak ojciec...
        motyw z noszeniem horksurusa troche jak pierscien z Tolkiena;]
        brakowało mi tez opisu tego co u Ginny, Nevila, luny...a btw Nevil
        góra;]
        bardzo dobry tom!
        • alka_xx Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 10.08.07, 16:00
          A nie wydaje Ci się dziwne, że po scenie starcia z Voldemordem, gdy
          Harry nie ginie, nikt nie orientuje się że jest on żywy?!Wkoło sami
          śmierciożercy, a i Hagrid, który niesie Harrego na rąkach nic nie
          kojarzy?! Nie wyczuwa pulsu, temperatury ciała, odruchów...całkiem
          inaczej "zachowuje sie" prawdziwy nieboszczyk niż ktoś, kto tylko
          takiego udaje.
          To po prostu śmieszna. Poza tym Harry nie mógłby chyba tak długo
          udawać trupa, Voldemort musiałby w jakiś sposób wyczuć jego śmierć
          zwazywszy na dotychczasowe więzi emocjonalne między nimi, a i Harry
          ponieważ żył, powinien odczuwać bardzo silny ból blizny/ przy tej
          bliskości Lorda/i powinien reagować na niego, jak to robił zwykle.
          Była to scena wyraźnie na "życzenie" autorki, która nie miała już
          lepszego pomysłu by to jakoś zakończyc. No i Nevill, który nagle
          uwalnia się spod działania zaklęcia i odcina głowe węzowi/już chyba
          ktoś o tym pisał/
          Dla mnie większośc watków VII t. była naciągana by doprowadzić je
          jak najktótsza droga do końca.
          A fani HP / ja tez nia jestem ;)/ i tak wszystko kupia!
          • bzy1 Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 10.08.07, 17:11
            Harry i LV nie byli już ze soba tak powiazani, bo przecież LV zabił
            sam ta wspólną część kiedy Harry się poddał <później było to
            spotkanie z Dumbledorem i powrót do jaskini> Narcyza krzyknęła do
            wszystkich, że harry nie żyje, a on nie zareagował na Crucio jakim
            potraktował go potem LV. Wszyscy mieli podstawy uważać, że nie
            żyje...
    • cabela Re: "HP and the Deathly Hallows" - wrażenia 10.08.07, 18:11
      nie nie i nie.to zle i starszne.nie podobaja mi sie te nagle nawrocenia.w ogole
      to jakis czesty i "lakomy" motyw dla autorow ktorzy chca szybko skonczyc.i w
      japonskich kreskowkach (a przynajmniej w generale daimosie utkwilo mi to jakos
      szczegolonie) i wcale tego nie lubie.rzyg.nie ma nawrocen, nie moze byc i ja sie
      kurna nie godze :-)).i snape-lowelas stulecia..nie to zbyt okrutne.ja dla zlych
      postaci juz wole smierc w obronie zlej sprawy.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka