Dodaj do ulubionych

Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc

24.03.10, 23:09
Prosze o pomoc...

W grudniu urodzil sie nasz synek Victorek. Niestety dziecko juz nie zylo.
Dodam, ze ciaza byla prowadzona w Wielkiej Brytani. Sekcja zwlok wykazala, ze
cala krew dziecka przedostala sie do mojej (ja mam ujemna grupe krwi).
Angielski lekarz powiedzial, ze to bardzo rzadki przypadek, wedlug ich statysk
1 na 15 tysiecy urodzen. Ostatnio bylam u polskiego ginekologa, ktory
stwierdzil, ze w calej jego 30-letniej karierze o niczym takim nie slyszal.

Wiem, ze czasu nie cofne i nie wroce zycia naszemu synkowi, ale to
wytlumaczenie nie daje mi spokoju. Musze to wiedziec.... Bardzo pragne zajsc
kolejny raz w ciaze, ale boje sie, ze historia sie powtorzy. Czy moze ktos z
Was mial albo slyszal o takim przypadku? Prosze, pomozcie mi zrozumiec.
Obserwuj wątek
    • vanilia_cz Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 08:05
      nigdy nie slyszalam o takim przypadku. kochana bierz ze mnie przyklad i bierzcie
      sie z mezem do roboty;) jezeli to byl tak zadki przypadek to nie powinnas sie
      martwic.z drugiej strony uwierz mi ze nawet jezeli znajdziesz tego przyczyne itd
      itd to nie przestaniesz sie martwic. u mnie tez byl to przypadek jeden na iles
      tam (zespol aspiracji smolki), ale co zrobic, zdarza sie i choc wydawalo mi sie
      ze moze sie zdarzyc ale nie mi tak teraz mysle ze wszystko nam przeciez moze sie
      przytrafic. nigdy nie pozbedziesz sie strachu, ale taki juz urok nas aniołkowych
      mam. trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam. trzymaj sie cieplutko
      • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 22:00
        vanilia_cz napisała:

        > nigdy nie slyszalam o takim przypadku. kochana bierz ze mnie przyklad i bierzci
        > e
        > sie z mezem do roboty;) jezeli to byl tak zadki przypadek to nie powinnas sie
        > martwic.z drugiej strony uwierz mi ze nawet jezeli znajdziesz tego przyczyne it
        > d
        > itd to nie przestaniesz sie martwic. u mnie tez byl to przypadek jeden na iles
        > tam (zespol aspiracji smolki), ale co zrobic, zdarza sie i choc wydawalo mi sie
        > ze moze sie zdarzyc ale nie mi tak teraz mysle ze wszystko nam przeciez moze si
        > e
        > przytrafic. nigdy nie pozbedziesz sie strachu, ale taki juz urok nas aniołkowyc
        > h
        > mam. trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam. trzymaj sie cieplutko

        Dziekuje Ci za slowa otuchy! Wiem, ze strach bedzie mi towarzyszyl przez reszte
        mojego zycia i nigdy nie bede juz ta sama osoba. Pocieszam sie, ze moze kiedys
        znowu beda mnie cieszyly drobne rzeczy i ze wroce do rownowagi.

        Przepraszam ze pytam, ale czy po stracie dziecka postaralas sie o nastepne?
        Jesli tak, to jak dlugo czekalas na podjecie decyzji o malenstwie i czy strach
        nie paralizowal Cie?
    • mruwa9 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 12:58
      Lekarz nie mial przypadkiem na mysli konfliktu serologicznego?
      Surowice antyD dostalas po porodzie?
      • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 14:40
        Konflikt serologiczny to jedna sprawa. Lekarz powiedzial, ze cala krew malucha,
        czyli 100 mililitrow (pol szklanki) przedostala sie do mojej, a poniewaz mam
        ujemna grupe krwi, podali mi konska dawke przeciwcial, bo az 14 tysiecy
        jednostek. Godzine po podaniu dostalam silnej reakcji alergicznej i lekarze nie
        wiedzieli, co sie dzieje i co robic... Jak zobaczylam, ze mam juz cale fioletowe
        rece i serce pracuje z trudem, pomyslalam, ze to nie zarty. Oni nie mieli
        takiego przypadku jak moj w swoim szpitalu, wiec znalezli w swojej bazie taki
        sam i szybko zareagowali. Po tym jak doszlam do siebie, jeden z profesorow
        powiedzial, zebym ich juz wiecej nie straszyla. Po smieci naszego Anioleczka i
        traumatycznym porodzie mialam dosyc wszystkiego, ale uswiadomilam sobie, ze mam
        dla kogo zyc, dla kogos kto jest dla mnie wszystkim i trwa przy moim lozku.
        • vanilia_cz Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 17:24
          dobrze ze sobie to uswiadomilas:) czas nie leczy ran ale pozwala nam sie do nich
          przyzwyczaic. zobaczysz przyjdzie taki dzien ze bedziesz bardzo szczesliwa,
          zycze ci tego z calego serducha
          • agusiaer2008 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 19:47
            przede wszystkim bardzo mi przykro z powodu Twojej straty,Przypadek jaki
            opisałaś jest dla mnie zaskakujący.Jakim cudem CAŁA krew dziecka mogła się
            przedostać do Twojej krwi?Wydaje mi się to niemożliwe.
            --
            • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 20:29
              Nie jestem specjalista, wiec nie moge za bardzo sie wypowiadac na ten temat. Mnie tez sie to wydaje nie mozliwe...

              Dlatego tez pytam Aniolkowe mamy na forum, bo moze ktos cos wie... i chyba tez dlatego, ze wydaje mi sie, ze z czasem zamiast radzic sobie coraz lepiej, coraz bardziej czuje sie zrozpaczona i zalamana. Bliscy mojemu sercu uwazaja, ze jestem silna i tak tez przed nimi udaje, zeby ich nie martwic, ale w mojej glowie krzycze: dlaczego? Czuje, ze jest coraz gorzej i nie wiem, jak sobie radzic z nasza ogromna strata. W jednym momencie mysle, ze potrzebuje pomocy, a za chwile pytam sama siebie, kto jest w stanie mi pomoc...

              Zycie bym oddala za naszego kochanego Victorka!!!!!!
              • agusiaer2008 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 21:00
                Przepraszam,ze pytam jeśli to zbyt bolese to nie odpowiadaj ale czy wiadomo
                dlaczego synek umarł?cz\y to była donoszona ciaża?
                • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 21:51
                  Los okazal sie dla nas wyjatkowo okrutny. Termin porodu mialam wyznaczony na 30
                  litopada zeszlego roku. 1 grudnia czulam ostani raz ruchy dziecka. Serce mi peka
                  na mysl, jak maluszek watlo ruszal nozka czy raczka, jakby na pozegnanie. A ja
                  myslalam, ze synus szykuje sie na ten swiat, ze to normalne przed porodem.
                  Nastepnego dnia pojawilo sie lekkie plamienie i bylam juz pewna, ze zaczal sie
                  porod. Pojechalam do szpitala podekscytowana i przerazona tym, co mnie czeka, bo
                  potwornie balam sie porodu. W szpitalu kobieta chciala sprawdzic serduszko
                  dziecka, ale tam byla juz tylko cisza. Popatrzyla na mnie i pocieszala, ze
                  aparatura stara i czasem nie slychac, ale ja juz czulam. W myslach nie mogalm
                  dokonczyc pytania, czy on... czy on... nie zyje?

                  Kolejna lekarka zrobila USG, ale nawet na mnie nie spojrzala, kiedy przez lzy
                  pytalam, czy wszystko w porzadku. Przyszlo kolejnych paru lekarzy, po czym
                  profesor powiedzial, ze mu przykro z powodu naszej straty. Jeden dzien
                  spoznienia. Ciezko mi z tym zyc, obwinialam siebie i wszystkich wokol.

                  Czasem mysle, ze moze lekarze nie podali mi prawdziwej przyczyny smieci naszego
                  malenswta, moze boja sie, ze zarzuce im zaniedbanie. Ostatnia wizyte mialam 10
                  pazdziernika, na ktorej nie zrobiono mi nawet badania krwi.

                  Nikt sie nie spodziewal smierci dziecka, bo podczas ciazy nie bylo komplikacji.
                  Los z nas zadrwil, pozostalismy z wielka pusta i zalem w sercach.
                  • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 23:13
                    Nie moge zyc bez mojego zycia:(
                    • annobr Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 25.03.10, 23:23
                      (*)(*)(*)
    • monika3411 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 26.03.10, 08:41
      Przytulam Cię. To takie niesprawiedliwe. Życzę dużo siły.
      Dla Maleństwa (*)(*)(*)
      • agusiaer2008 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 26.03.10, 13:34
        to okropne.a co z wynikami sekcji zwłok?jaka była podana przyczyna śmierci?a
        badania histopatologiczne?
        ja swoją kruszynkę straciłam prawie 3 lata temu.odważyłam się na kolejną ciążę
        mimio olbrzymiego strachu.Córeczka też miałą żadką chorobę do dziś nie wiadomo
        mimo badań co ją spowodowało.mam termin porodu na dwa tygodnie przed trzecią
        rocznicą odejścia mojego Aniołka.
        Potrzebowałam czasu na przeżycie żałoby.To boli.Zawsze będzie bolało.
        • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 26.03.10, 14:16
          Nie mam pojecia, co to sa badania histopatologiczne. Tak jak juz pisalam wczesniej, angielscy lekarze powiedzieli, ze przyczyna smierci bylo przedostanie sie krwi dziecka do mojej. Ale jakos trudno mi w to uwierzyc...

          Niezmiernie mi przykro, ze musialas przez to wszystko przechodzic. Wierze, ze nasze Aniolki razem bawia sie gdzies z dala od tego ziemskiego padolu. Bardzo sie ciesze, ze po dlugiej zalobie, zdecydowalas sie na kolejnego maluszka. Wspaniale, gratuluje! Ta wiadomoscia dajesz nadzieje innym mama po stracie. Mysle, ze nieludzki starch bedzie wspisany w nature kazdej kobiety, ktora stracila dziecko, ale warto probowac i walczyc.
          • kannama Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 26.03.10, 16:02
            Nie jestem ekspertem, ale 50-100ml krwi zawiera samo łożysko. Dziecko powinno
            mieć jej więcej. Zakłada się, że 85ml/kg m.c. U mnie też podczas ciąży trochę
            krwi dziecka dostało się do mojej i doszło do konfliktu serologicznego.
            Koniecznie sprawdź czy nie masz p/ciał przed kolejną ciążą. I zapytaj na tym
            wątku- tam dziewczyny może Ci pomogą.
            forum.gazeta.pl/forum/w,585,79157544,79157544,Konflikt_serologiczny.html
            Musi Ci być bardzo ciężko wracać do "przeszłości", ale dla przyszłości ważne
            jest, żeby wiedzieć gdzie jest problem. Przytulam.
            • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 26.03.10, 21:13
              Kannama, slicznie dziekuje Ci za przeslany link, z pewnoscia zapytam inne dziewczyny na forum i moze znajde odpowiedz na swoje pytanie.

              Gdy bylam w szpitalu, lekarze podejrzewali odklejenie sie lozyska. Po sekcji zwlok angileski lekarz powiedzial, ze cala krew maluszka wylala sie do mojej, a jak mlody pelikan, lyknelam... Dopiero po powrocie ze spotaknia zaczelam sie zastanawiac, jak to mozliwe.

              Kazdy, kto mieszka w UK, wie, jak dziala angielska sluzba zdrowia. Lekarze na wszystko przypisuja Paracetmol, zloty srodek na kazda chorobe, wiec moze dlatego nie mam do nich zaufania. W kwietniu jade do swojego ginekologa w Zielonej Gorze, zobacze, co mi powie.
    • charlo_tte Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 27.03.10, 00:03
      Slonce moje, dlaczego zgasles?

      Syneczku, pomoz mi w tym cierpieniu, bo oszaleje
      • inga71 Re: Krew dziecka przedostala sie do mojej, smierc 27.03.10, 22:03
        wiesz co,w rodzinie też miałam ciężki
        przypadek "zaniedbania"angielskich lekarzy,gdzie dziecko zmarło a
        matka przeszła ciężką sepsę i cudem udało jej się przeżyć.jakoś im
        nie ufam.postaraj się o całą dokumentację i znajdź w polsce
        lekarza,który ci to ewentualnie wytłumaczy bo coś mi się tu nie
        zgadza.
        • vanilia_cz charlo_tte 28.03.10, 13:56
          nie zaowazylam ze pytałas o nastepna ciaze. my zaczelismy sie starac po drugiej
          miesiaczce, 3 miesiace po urodzeniu synka i udało sie za pierwszym razem. drze o
          tego skarba ktory mieszka pod moim serduszkiem strasznie, ale nie juz jak za
          pierwszym razem. teraz wiem ze wszystko moze sie zdarzyc, nie wierze nawet ze
          jestem w ciazy, uwierze jak zobacze zdrowe dziecko. wiesz nam sie wydaje ze jak
          znow zajdziemy w ciaze to to bedzie to samo, niestety myliłam sie, to ze jestem
          znow w ciazy nie zmniejszylo mojego bolu po stracie syna, dodało tylko kilka
          kolorow do mojego zycia. nigdy nie zapomniemy naszych zmarłych dzieciatek i
          zawsze bedziemy płakac ze moglibysmy byc razem. trzymaj sie mocno, nie umrzesz z
          rozpaczy uwierz mi, przyjdzie taki dzien ze zaswieci sloneczko i choc to juz nie
          bedzie takie slonce, tylko z chmurami to jednak bedzie swiecic, az chmury zniknal :)
          • charlo_tte Re: charlo_tte 28.03.10, 21:30
            Chcialabym znowu sprobowac za miasiac, za dwa... Nie chce zbyt dlugo czekac, bo mysle, ze z czasem bede sie bardziej bac. Zanim napisalas do mnie, myslalam, ze przy kolejnej ciazy bede myslec tylko o dzieciatku pod sercem, ze znowu bede patrzec w przyszlosc, a nie ciagle wracac myslami wstecz. A teraz mysle, ze masz racje. Rana pozostanie na cale zycie i ta straszna pustka i zal.

            Ciesze sie, ze oczekujesz maluszka!!! Zycze ci bardzo mocno, zeby pociecha urodzila sie zdrowa!!! I niech nasze Aniolki opiekuja sie Toba i Twoim skarbem!!!
            • vanilia_cz Re: charlo_tte 29.03.10, 00:01
              wiem ze tak myslisz bo ja tez myslalam, niestety rana pozostanie w sercu na
              zawsze, a drugie dziecko bedzie poprostu obdarzone ogromna miłoscia, bo bedziemy
              wiedziec ze to tez mogloby byc stracone a jednak jest z nami. gdy sie kogos
              traci, płacze sie za tym co moglibysmy przezyc z ta osoba, nie dlatego ze juz
              przezylismy i dlatego tak bardzo boli to ze nie miałysmy nawet chwili na to aby
              pobyc ze swoim dzieckiem, dac mu tą całą miłosc, która na niego czekała. kiedys
              na innym forum przeczytałam wypowiedz kobiety po stracie dziecka, ktora urodziła
              nastepne. napisała ze jak tuli to dziecko to płacze wciaz za tamtym ze nie moze
              go przytulic. czytałam to i myslalam, ze jest ona jakas dziwna skoro nie cieszy
              sie z tego co ma tylko placze za tym czego nigdy nie miała. teraz wiem co miała
              na mysli, bo czuje to samo, nie ciesze sie z ciazy tak jak powinnam, tylko wciaz
              przezywam załobe po synku. w kazdym badz razie to dobra decyzja zeby starac sie
              o nastepne dziecko, choc w malutkim stopniu ukoi bol. dziekuje Ci, ja tez ciesze
              sie ze oczekuje maluszka, a najwazniejsze zeby był zdrowy. Tobie tez zycze tego
              cudownego stanu i przesyłam ciążowe fluidy :D
              poczekajcie tak jak my dwa cykle, tak zeby dac czas organizmowi, ja myslalam
              sobie tak ze skoro jest owulacja, bo ta byla pierwsza po porodzie, to znaczy ze
              organizm jest gotowy i nie ma na co czekac :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka