aniao3
09.11.04, 18:37
Kiedy rok temu w listopadzie czytalam wzruszajace pozegnanie Melki_x z
Natalijka ryczac jak bóbr, nie myślałam, ze już wkrotce ja tez takie
pozegnanie napisze do mojej córeczki.
To było jak kamyki uruchamiające lawinę. Dzięki sieci się odnalazłyśmy – mamy
dzieci innych i tych, którym los odebrał szansę na dorośnięcie. Dzięki naszym
dzieciom zaczęłyśmy krok po kroku pomagając sobie - pomagać innym.
Gemma.v poradziła by założyć forum dla rodziców po stracie.
Agablues założyła to forum.
Eldad i Tebe to forum wyciągnęli do menu głównego forum edziecko
Natkaszczerbatka stworzyła naszą stronę i stronę światełek.
Adju założyła forum Poronienie
Ewamonika „szprera” po sieci i pomaga się nam odnaleźć
Melka_x dzwoni po redakcjach, pisze teksty, redaguje materiały prasowe i
konferencyjne
Mharrison rozesłała te materiały, napisała „Listę życzeń osieroconych
rodziców” i „Proszę księdza”, robi tłumaczenia ze stron anglojęzycznych
Malomi i J027 – pielgrzymują po parafiach rozmawiając z księżmi
Isma zaniosła nasze materiały do Tyg. Powszechnego – dzięki jej inicjatywie
powstały te mądre teksty
Zorka7 tworzy grupę wsparcia w Poznaniu, namówiła grafika na zrobienie
pięknego logo (zajrzyjcie naszą stronę!) i pilotuje film dokumentalny
Yen tworzy taką grupę w Koszalinie
Betty i Wustyle zaprojektowali ulotki dla rodziców i niebawem doprowadzimy do
ich wydruku :)
Madziulec rozmawia z koncernami by roznosiły nasze ulotki
Alana, Zebra, Annall i wiele, wiele innych osób już informuje o forum i
stronie lekarzy, położne i czeka by zacząć chodzić z ulotkami
Mamaadama i inne dziewczyny z Krakowa działają by pomagać rodzicom w swoim
mieście.
Kogoś nie wymieniłam?
Ależ całej ogromnej rzeszy tych z was, którzy wspomagacie innych dobrym
słowem, gotowi by pomóc gdy trzeba coś zrobić, dzieląc się tym co
najcenniejsze – sobą. Bo tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o to, by rodzice
potrzebujący wsparcie mogli się odnaleźć i sobie nawzajem pomóc. To nie
wyścig kto zrobi więcej, kto zaangażuje się bardziej. To codzienna próba
obrócenia naszych doświadczeń w pomoc innym i pomoc sobie. Może dzięki tym
kamykom ktoś będzie wiedzieć jak nie pocieszać mamy po stracie, ktoś nie
będzie sie bać zadzwonić, ktoś odnajdzie w sobie siły by jednak przetrwać do
jutra... Może dzięki nim uda się dotrzeć do lekarzy, połoznych, nenatologów,
pediatrów, by dzieci nie umierały samotnie, byrodzice mogli sięzn imi
pożęgnać, by mogli je pochować, by nie zostawali sami z nieznośnym stygmatem
wyjątkowości.
Dziękujemy wam, nasze dzieci, które z nami zostałyście, w których świat widzi
czasem tylko waszą inność, a dla których chcemy by ten świat stawał się
lepszym: Piterku, Karolo, Hubciu, Michałku, Kubusiu, Martynko, Asiu i Ewciu,
Julko, Konradku, Mateuszku, Tomeczku, Wiktorio, Maciusiu, Olesiu, Zosiu,
Wojtusiu, Arturku, Pawełku, Mikołajku, Karolko, Majo, Karolinko, Oskarku i
Adrianku, Szymonku, Kacperku, Ewuniu, Justynko, Maciejku, Oleńko, Wiktorynko,
Amelko, Adasiu, Huberciku, Maciusiu, Naido, Bartusiu....
Dziękujemy wam, nasze Anioły czuwające nad nami na lewym ramieniu, za to, że
do nas przyszłyście: Natalijko, Małgorzatko, Alku, Martynko, Tosiu i
Zojeczko, Sylwuniu, Iguniu, Hanko, Haniu, Tomku, Stefanku, Laurko, Zuzanko,
Czarusiu, Marczku, Brunku i Marysiu, Wiktorio, Filipku, Igorku i Grzesiu,
Agniesiu i Arturku, Kasiu i Mateuszku, Weronko, Michasiu, Amelko, Filipie i
Dominiku, Marinko, Basiu, Marysiu, Alusiu, Mateuszku, Piotrusiu, Franusiu,
Kubusiu, Celinko, Oskarku, Tomeczku, Szymonku, Matyldo i Leonku, Amanduniu,
Anulko, ...
Przepraszam tych, których nie wymieniłam, wiecie że lista ta jest o dużo,
dużo dłuższa...
To dzięki wam wszystkim staramy się co dzień, by ten świat stawał się choć
trochę lepszy i bardziej przyjazny dla holenderskich rodziców i rodziców
Aniołów. Czasem wystarczy, że po prostu jesteśmy ze sobą razem.
Za to że jesteście – wy wszyscy – dziękuję wam.
Anka
która też ma swój skromny udział w uruchomieniu kilku kamyków w lawinie :)