Dodaj do ulubionych

Moja historia

23.11.04, 09:52
Mialam 19 lat, pstro w glowie i mature na karku, byl rok 1981. Wtedy okazalo
sie ze nie jestem sama, we mnie roslo cos malego. Strach jak to wszystko
rozwiazac, powiedzialam swojemu chlopakowi, on sie przestraszyl jeszcze
bardziej niz ja. Bylam zla na siebie na to malenstwo, na caly swiat.
Malenstwo chyba wiedzialo, ze nie moge go pokochac i odeszlo odemnie w 10
tygodniu. Nie plakalam, dalam fasolce imie Natalka nie wiedzac czy to byl
chlopiec czy dziewczynka.Wyszlam za maz 1984, stralismy sie o malenstwo ale
nie udawalo sie. Wreszcie jest, byl marzec 1986r radosc, koniec kwietnia
strach wybuch w Czarnobylu i skierowanie do lekarza na usuniecie ciazy,
zagrozona kalectwem popromienym. Podpisalam ze sie niezgadzam, pomyslalam o
malej Natalce, zeby mi wybaczyla i czuwala nad malenstwem we mnie. Urodzilam
Agunie po 13 strasznych godzinach, kiedy mala umierala we mnie zdecydowano
sie zrobic cc, i tu zaskoczenie mala dostala 9 pkt. w skali A. Pielegniarka
powiedziala ze zanizyla by wyniki szpitala, ledwo dostala by 5, byla sina,
pempowina dwa razy owinieta wokol jej szyjki, poza tym mala pchala prawie te
13 godzin na moj kregoslup glowka, wiec lekko jak to lekarz powiedzial,
glowka byla odksztalcona. Dwie godziny walczyli o moje zycie, przeszlam
smierc kliniczna. Mala zobaczylam po dwoch dniach byla najpiekniejsza na
swiecie. Mala byla uczulona na mleko, nie mozna jej bylo dokarmiac, malo
jadla nie przybywala na wadze, zapalenie uszu antybiotyki, spadek wagi.
Jezdzenie po szpitalach badania, i tu nastepne zdziwienie wszystko bylo ok.
Agnieszka rosla pomalutku ale rosla. W 1987 na Swieta dowiedzialam sie ze
znowu mam w sobie malenstwo, bardzo sie cieszylam ale sie balam ze zawczesnie
po cc. I wszystko bylo ok do 12tyg, nie utrzymalam to byl chyba Lukasz, tak
myslalam o malenstwie w myslach. Mialam Agunie wiec bol byl mniejszy. Byl
Grudzień 1990 roku wspaniale wiesci na Swieta Bozego Narodzenia, znow mialam
nadzieje. I nagle cios , cukrzyca ciazowa, lezenie w szpitalu, testy i tak co
miesiac, malenstow urodzilo sie 28.07. byl zdrowy, ze mna gorzej znow mnie
ratowali. Darus mial 6 tyg, jak wyladowal w szpitalu, uwiezlo mu jelito, mial
przepukline pachwinowa pourodzeniowa. Umieral nam na rekach, operowali go 5
godzin, przezyl, roczek mial miec druga operacje, a tu niespodzianka druga
strona sie zrostla. Niestey nasza radosc nie trwala dlugo, zle sie zrosla
zostala szczelina i trzeba bylo oporowac, mial wtedy 3 latka. W 96 po pobycie
w Angli u meza wrocilam z malenstwemw sobie cieszylam sie jak diabli,
niestety wtedy tez zaczelo sie wszystko walic, ciagle klotnie, malenstwo
odeszlo, moze niechialo zeyc w takim stresie. Darek rosl, ale na przelomie
1999i 2000 roku w sylwestra mial wypadek. Przeznaczenie nie wypilam wtedy
nawet szampana, tuz po 12 poszlismy przed blok ogladc sztuczne ognie, bylo
daleko od nich niestety kawalek wpadl darusiowi do oka, w domu przylozylam mu
instynktownie mokry zimny recznik, to ocalilo mu oko. Szpital, pozniej
lezenie 3 miesiace prawie bez ruchu. Nastepna operacja w 27 grudnia, poprawki
po przeuklinkach. Niestey na tym sie nie skonczylo 17 grudnia 2001 roku
rozwod. Zostalam sama z dziecmi, zycie pomalutku wracalo do normy, dzieciaki
nie chorowaly, zaczelo sie wszytko stabilizowac wracal spokoj i nadzieja. Az
do tych wakacji, 9 lipca Darek zadzwonil mamo wracaj z pracy rozciolem sobie
reke. Miedzy czasie kiedy do niego jechalam zadzwonil, zebym sie nie martwila
zawiadomil policje i pogotowie. Pogotowie przyjechalo pozniej niz ja, lekarz
jak zobaczyl reke to szybko na ostry dyzur do szpitala a mnie powiedzial, ze
milimetr dalej a by nie zdazyli dojechac. Operacja sie udala, Darka reka
uratowana, po miesiacu wrocilam do pracy byl cieply sloneczny piatek,
cieszylam sie ze zaraz bedzie sobota, i niedziela. 8 rano telefon, Damian nie
zyje mam przyjechac, musze powiedziec o tym Adze ona nic nie wie jest na
wedrowkach. Trudno mi opisac to co sie po tym dzialo i niestety dzieje sie
nadal.

to jest moze troszke chaotyczna ale moja historia
Obserwuj wątek
    • zorka7 Re: Moja historia 23.11.04, 10:10
      ...

      Mam nadzieję, że się spotkamy w sobotę.
      Wolę osobiście przytulić.
      • ladyhawke12 Re: Moja historia 23.11.04, 10:14
        zorka7 napisała:

        > ...
        >
        > Mam nadzieję, że się spotkamy w sobotę.

        Ja tez mam nadzieje ze sie spotkamy, narazie boje sie umawiac, bo w wakacje
        jaks ie tylko umowilam to cos sie dzialo. Mam nadzieje ze to sie juz skonczy, i
        bede mogla przyjechac, bo jestescie mi badzo bliskie

        > Wolę osobiście przytulić.
        Ja tez
    • oyate Re: Moja historia 23.11.04, 10:59
      ladyhawke, tak mi przykro, że spotkało Cię tyle nieszczęścia. Przytulam
      wirtualnie. Pozdrawiam jedną z najbardziej aktywnych mam ostatnich dni:-))
    • misia311 Re: Moja historia 23.11.04, 11:05
      Los obarczył Cię doświadczeniami,którymi mogłabyś obdzieliś kilka osób....
      Jesteś jak dąb... przetrwałaś wiele zawieruch i mam nadzieję,ze teraz będziesz
      widzieć tylko słońce i błękit nieba
      Pozdrawiam ciepło
      • ladyhawke12 Re: Moja historia 23.11.04, 13:20
        To skojazenie z Dębem, niestety nie jest to takie proste, strach w sercu
        pozostal
    • ladyhawke12 Re: Moja historia 23.11.04, 14:15
      I jeszcze jedno dla uzupelnienia, walcze i narzie wygrywam z choroba ktora mnie
      meczy.
      • urszula5 Re: Moja historia 23.11.04, 14:39
        Aniu tak bardzo mi przykro. Niewiem co mam napisać to Ty starałaś się mnie
        pocieszyć na gg. Nie znałam Twojej historii. Ale już wiesz że przeszłyśmy
        prawie to samo to samo : piekło " tu na ziemi. Naprawde niewiem co mam jeszcze
        Ci napisać. Pozdrawiam Ula
    • czaroffnica24 Re: Moja historia 23.11.04, 15:24
      ja nic nie potrafię napisać

      :(
      • ladyhawke12 Re: Moja historia 24.11.04, 09:25
        Kochane jestescie, dopiero teraz przemoglam sie zeby napisac.
    • agablues Re: Moja historia 24.11.04, 12:45
      Aniu, czekam na sobotę...
      Aga
    • anniia Re: Moja historia 24.11.04, 16:31
      przytulam ....

      • ladyhawke12 Re: Moja historia 25.11.04, 09:50
        Mam nadzieje ze sie spotkamy. Ostanio tak jest ze jak sie poumawiam to zawsze
        cos wypadnie wazniejszego.
        • ladyhawke12 Re: Moja historia 29.11.04, 12:14
          Teraz po spotaniu w Warszawie moge skonczyc moja historie. Moze ciut pisze do
          kartoflanki i do choregodziecka, aby troszke chcialy zrozumiec.

          Otoz pisalam ze walcze z chorobami, narazie wygralam walke z rakiem piersi,
          walka trwala 14 lat, miedzy czasie urodzily sie dzieciaczki, i stracilam dwoje,
          po jednym z malenst, ktoremu nie dane bylo zyc, ktore widzialam zaczelam
          podpijac, wydawalo mi sie ze to usprawiedliwione, bo mam prawo, bo ogromnie
          cierpie, I jednego dnia kiedy juz bylam lekko wstawiona, zobaczylam oczy mojej
          Agnieszki, przerazone. W jednej chwili otrzezwialam, moglam stracic i ja przez
          swoja glupote, nie chce zeby ktos stracil jeszcze kogos bliskiego. Po urodzeniu
          Darusia, okazalo sie ze mam do tego jeszcze klopoty z krazeniem,( dwie smierci
          kliniczne zrobily swoje) dostalam zakrzepowego zapalenia zyl, moglo mnie juz
          nie byc. Po poronieniu nastepnym sytuacja byla tragiczna. znowu krazenie dalo
          znac o sobie. Nie bylo takich forow wtedy, nikt mi nie podal reki, slyszalam
          uzalasz sie nad soba, nie chisteryzuj i to byla cala pomoc. Nie chcialam nikogo
          obrazic ani pouczac, ale dac z siebie wszystko co mam, dac doswiadczenie i
          milosc jak mam do was wszystkich.


          mama Natalki (10tg)1981
          Agnieszki Konczy 5 grudnia 18lat
          Łukasza (12tg)1987
          Darusia ma lat 14 (dziecko chore)
          Tomeczek (16tg) 1996
          Ciocia Marysi 1990 rok zyła 2 dni
          Druga mama Damiana zmarl po wypadku 20.08.2004
          • gosiasz3 Re: Moja historia 29.11.04, 12:29
            Z całego serca i do serca przytulam Ciebie.Jesteś odważna.To wlasnie mi do
            głowy przychodzi.
            • mamaadama4 Re: Moja historia 29.11.04, 23:27
              Lady kto by pomyslał, nie tylko strata dzieci nas łączy. Ja też jmam wygrana -
              przynajmniej narazie - walkę za sobą.
              • ladyhawke12 Re: Moja historia 30.11.04, 11:54
                mamaadama4 napisała:

                > Lady kto by pomyslał, nie tylko strata dzieci nas łączy. Ja też jmam wygrana -

                > przynajmniej narazie - walkę za soba

                Odpisalam na mojej histori cd. jestes z Krakowa moze sie spotkamy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka