Dodaj do ulubionych

Jak się cieszyć w Święta????

15.12.04, 09:53
Niestety wielkimi krokami się zbliżają...Najbardziej rodzinne,najbardziej
dzieciece bo i Mikołaj i ta cała oprawa z Jezuskiem blond niemowlaczkiem.
Pierwsze po śmieci synka były koszmarem, moja bardzo liczna rodzina cały czas
życzyła mi żebym się trzymała i oczywiście kolejnego dziecka, a mi łzy ciekły
po policzkach, po brodzie bez opamiętania.
Rok później było trochę lepiej. Teraz jest już trzy lata po śmierci Marcinka
i koszmarek się powtórzy. Będzie nawet jeszcze gorzej. Moje dwie bratowe w
ciązy, nieustające gratulacje,te tektsy o porannych mdłościach, dyskusje o
ruchach, płci, propozycje imion.
Ja tego przecież nie wytrzymam.
I jeszcze muszę spodziewać się, że jeden z moich braci dokona prezentacji
przyszłego potomka na kasecie video, teraz robią takie filmy z usg.
I te pytania:a kiedy u was będzie dzidziuś?
Co lepiej czy nie jechać na Święta w ogóle, czy może walnąć sobie setkę przed
wigilją żeby jakoś wytrzymać te życzenia, te wspomnienia i tą egzaltację.
Nienawidzę Świąt
Nie potrafię się nimi cieszyć
Też tak macie?
Jak zagryzacie zęby żeby się nie poryczeć i popłynąć zupełnie?

Dorota (mama Aniołka Synka Marcinka 4,5 mies.)
Obserwuj wątek
    • alina30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 10:32
      Dorota, w tym co piszesz znajduję wszystkie moje emocje związane ze świętami.
      Nie jesteś sama!!! Ja też ich nienawidzę i nie umiem się cieszyć z żadnego ich
      aspektu. Moje szczęki od sztucznego uśmiechu są już całe obolałe...
      W tym roku minie dwa lata od śmierci mojego Mateuszka (miał 3 latka jak umarł).
      Pierwsze święta to był amok. Nic nie pamiętam. Kolejne miały być już
      łatwiejsze, ale - podobnie jak u Ciebie - z powodu świeżo upieczonej szwagierki-
      matki i jednoczesnie znowu brzemiennej...były kolejnym koszmarem. Wszyscy się
      podniecali jej małym synkiem i nowym brzuchem, po którym się ostentacyjnie
      głaskała... Niestety dla nas - święta kręcą się głównie wokól dzieci, to jest
      szpila w nasze serca. W tym roku znowu szwagierka bedzie z dziećmi na naszej
      Wigilii, co mnie przysparza o kolejne dreszcze. Nie umiem sobie z tym poradzić.
      Jestem cała zbuntowana. Siostra mi obiecała fajnego drinka:) przed kolacją i to
      jest chyba jedny (chwilowy czywiście) sposób na ból i tobie Dorotko go gorąco
      polecam.
      Pozdrawiam ciepło
      Alina
      • ladyhawke12 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 10:49
        Ja tez sobie strzele kieliszeczek przed Wigilia, moja Mama nie rozumie ze,
        naprawde w naszych sercach jest smutek, a w Agi sercu rozpacz. Znowu wczoraj
        Agunia prosila abysmy Swieta spedzili w domku, boimy sie zyczen.Nie przyjmuja
        do wiadomosci ze, moze nas nie byc. A najbardziej mnie wkurza gadanie ze, to
        moze ich juz nie byc w przyszlym roku bo przeciez sa juz starzy, a ja mam
        ochote wrzeszczec, co tu wiek ma za znaczenie, kazdego z nas moze juz nie byc.
    • tata13 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 10:51
      Nadchodzi koszmar. Dziś mija pół roku od pogrzebu. Całe szczęście ze święta
      przypadaja na sobote i niedzielę. W domu nie będzie żadnych oznak świat. Od
      tygodnia wmawiam sobie że to zwykły weekend. Mam nadzieję że to trochę pomoże
    • mmmmmm2 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 11:24
      Moja propozycja: na święta - jechać koniecznie.
      Poprosić brata, żeby film puścił przed Twoim przyjazdem lub po wyjeździe. Jeśli
      będzie się upierał, wyjść ostentacyjnie z pokoju ewentualnie wytłumaczyć że
      jest to dla Ciebie przykry temat.
      Nie ma możliwości żeby uniknąć spotkania z ciężarną lub z małymi dziećmi. Ale
      tylko od wrażliwości i subtelności mam lub przyszłych mam będzie zależało czy
      się będziesz dobrze czuła.
      Ja raczej też kiepsko reaguję, bywam agresywna. Na tego typu postawione pytanie
      przez np przyszłą mamę dotyczące tego kiedy będę miała dziecko odpowiadam że
      nie wiem - jak będzie to będzie. Zresztą mam na tyle szczęścia że moja rodzina
      już o to nie pyta.
      Pozdrawiam. Jedź na Swięta!!!!!!!!!
    • igga-81 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 12:47
      też tak mam. I postanowiłam sobie, że już nigdy więcej świąt. Nie ma dla kogo
      poprostu. Najgorsza będzie wigilia. Znieczulę się jakoś odpowiednią ilością
      trunku procentowego no i może uda się zasnąć.
    • anniia Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 13:34
      Ja wybralam forme ucieczki, mamy z mezem taka prace ze moglismy zazyczyc sobie
      zeby pracowac w swieta i tak tez bedzie. Na szczescie cala nasza rodziana
      mieszka dosc daleko od warszawy, ze nie przyjdzie im do glowy prosic nas abysmy
      wpadli po pracy, wyjatek bedzie stanowila wigilia na ktora na krotko pojawimy
      sie u moich rodzicow, i mam nadzieje ze przezyjemy :),
      pierwszy i drugi dzien swiat spedzimy z mezem w naszym domku i ciszy i spokoju,
      no moze odwiedzimy zaprzyjaznione malzenstwo z chorym dzieciaczkiem.
      • j0204 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 14:08
        dla mnie podobnie jak dla wielu z Was, nie ma radości na święta.
        wręcz jakoś odwrotnie, drażnią mnie sklepy i wystawy pełne podniebnych choinek,
        smiejących mikołajów itp.
        z chęcią zasnęłabym na ten czas i obudziłą daleko po Nowym Roku.
        na święta postanowiliśmy wyjechać, uprzednio najpierw w dzień wigilii pójść do
        Sylwuni i zapalić lampeczkę, podzielić sie opłatkiem i zaprosić by była w ten z
        nami.
        Już dziś wiem, że bedzie cholernie ciężko i źle w te święta.
        mam nadzieję,z enasze kochane dzieci dodadzą nam sił i wytrwania w siweta.
        Ściskam Was równie mocno.
        • beol Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 14:22
          Zbliżające się święta miały być pierwszymi spędzonymi z naszą córeczką Olimpią.
          Niestety, w maju dołączyła do innych aniołków.Myśl o świętach powoduje u mnie jeden, wielki szloch... Po co ta pompa, dla kogo, przeciez jej nie ma!!!!!!!!!

          ściskam Was ciepło
          • anuszka_bishi_buluu Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 16:06
            Uffff jak to dobrze że nie jestem jednynym dziwakiem na świecie, który wydarłby
            swięta z kalendarza. Szkoda że ta Air Polonia splajtowała zrobilibyśmy może
            sobie takie forumowy wyjazd na drugą półkulę bo tam teraz lato, kąpali się w
            oceanie i udawali, że jakie świeta? jaka choinka ? żarty jakieś!!!
            Cóż no pozostaje mi tylko dolewka jakaś procentowa do kompotu z suszonych
            śliwek. I niech ktoś mi tylko powie, że alkohol jest be!
            W takich sytuacjach mając jako alternatywy albo się znieczulic drinkiem albo
            beczeć przez dwa dni i uciekać od bratowych wybieram drinka i dobrego
            papieroska. Cieżarne nie palą i nie piją nie będą więc do mnie za często
            zaglądać!
            Okropna jestem.
            Wredność mnie zalewa.
            I nie robię nic żeby się poprawić....
            aaa i tak muszę wrócić wcześniej z tych świąt bo przecież koty trzeba nakarmić
            • alina30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 16:21
              No właśnie powiedzcie mi - skąd w nas ta wredność? Ja też ją w sobie mam!
              Wystaczy że ktoś próbuje mnie agitiować do życia, od razu jestem opryskliwa.
              Nie interesuję się małymi dziećmi w rodzinie bliższej lub dalszej, a na
              podniety młodych mam, babć i dziadków - odpowiadam zawsze - No i co z tego? A
              przecież jeszcze niedawno, przez całe 3 lata życia mojego Mateuszka nie było
              dnia, żebym sama sie nim nie ekscytowała (babcie, dziakowie , ciocie też).
              Czemu dzisiaj czuję już tylko gorycz? Ba! To samo wredne uczucie ogarnia mnie
              jak słyszę pochwały i podniety na temat mojego młodszego, zdrowego i żyjącego
              synka... Też sie pytam - i co z tego, że .....? Jutro moze być wszystko
              inaczej, nie ma sie co cieszyć. I najgorsze jest, że tak właśnie czuje!
              Życzę Wam wszystkim duzo dobrego wina na Wigilię i spokoju duszy.
              Pozdrawiam
              Alina
    • ojciec29 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 15.12.04, 18:01
      Te święta będą najgorsze jakie kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić. Zawsze
      lubiłem święta, zawsze się z nich cieszyłem... do czasu kiedy nasza kruszynka
      odeszła nic mnie już nie cieszy. Do tej pory jakoś się jeszcze trzymałem -
      przynajmniej sie starałem, ale okres świąt powoduje, że nie mam już siły. Mie
      wiem jak mam pomóc mojej żonie, która również coraz gorzej to wszystko znosi...
      Nie wiem, być może alkohol jest jakimś rozwiązaniem, ale niestety jest to tylko
      chwilowe, a rzeczywistość wraca bardzo szybko.
    • aankaa alkohol "pocieszyciel" 15.12.04, 20:11
      to na krótką metę
      będziecie musieli przeżyć te dni (jak Ktoś wyżej napisał - szczęście, że to
      sobota/niedziela - można udawać weekend)

      nie powinnam się mądrzyć, moje dzieci są zdrowe
      ale ... co roku, tuż po Wigilii (bardzo często jest to wieczorny pociąg 24
      grudnia) wyjeżdżają z tatą na ferie ... ja zostaję w pustym domu ...
    • anaika Re: Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 02:06
      widzę, żę dobry drink jest Wam też bardzo pomaga. Mnie ostatnio znieczulał dosyć
      efektywnie. Konradek odszedł miesiąć temu, więc wszystko jeszcze takie świeże i
      bolące.. Tymbardziej, jak pomyślę, że jeszcze miał sobie w brzuszku siedzieć.
      Święta u rodziny zapewne będą bardziej refleksyjne - moja mama się zbuntowała i
      choinki nie będzie ubierać (już nie widzi w tym sensu). My z mężęm
      postanowiliśmy jednak uciec z Warszawy - jedziemy na narty. Wiem, żę Święta
      wszędzie nas dopadną , gdziekolwiek pojedziemy, ale myślę, że wysiłek fizyczny
      pozwoli mi oczyścić się z tej całej złośći, która we mnie siedzi. I mam
      nadzieję, że mój Aniołek "na lewym ramieniu" bedzie ze mną śmigał...
      Co do innych dzieci, to ich obecność nie wytrąca mnie z równowagi - żadne z nich
      nie jest Konradkiem, i żadne z nich go nie przypomina. On był jedyny,:)
    • mama68 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 08:23
      Kiedyś tak bardzo lubiłam te święta a teraz będą dla mnie horrorem!Pamiętam jak
      10 lat temu niosłam maleńkiego Mikołaja na wigilie do babci,śmiałam się wtedy
      że tylko położyć Go pod choinką i mamy maleńkiego Jezuska(miał wtedy 18
      dni).Niewiem jak przeżyje te święta,tak bardzo ich niechcę,marzę aby zasnąć na
      trzy dni.Mówię że w tym roku niebędzie choinki,wigili,zastawionego stołu-całą
      sobą się buntuje przeciw temu wszystkiemu ale staram się też myśleć o moich
      dzieciach,o malutkim Maksiu dla którego te święta będą pierwsze.Mikołaj tak
      lubił się cieszyć z najmniejszych drobiazgów,kochał ludzi i był dla nich dobry
      to też tak sobie myślę że niechciałby aby w Jego domu brakło choinki,wigili i
      aby jego braciszek(którego tak bardzo kochał i był taki dumny z niego,który
      jest tak bardzo podobny do Niego)niemógł cieszyć się na widok kolorowych
      światełek i banieczek na choince.Jemu też postawimy choinkę ozdobioną
      banieczkami,dla Misia też będzie talerz na stole wigilijnym ale w naszych
      sercach będzie ból,cierpienie i żal że Go z nami niema!
      • ladyhawke12 Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 09:02
        Chyba jestem nienormalna,wczoraj kupilam na kleparzu takie malenkie anioleczki,
        hurtem ile mial i rozdalam ludziom przygodnym, zeby mieli swojego aniolka
        struza i nie potrzebowali innego, glupie pomyslalam ze mniej dzieciaczkow
        zabraknie. I zyczylam Spokojnych Swiat, nie raosnych itd.. tylko spokojnych, to
        czas zatrzymania sie w sobie.
        • agafa30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 15:22
          ja wczoraj miałąm urlop, pojechałam na cmentarz, postawiłam małą choinkę
          przystrojoną ślicznie m. in. prezentem dla Igusi od cioci Anatewki - jeszcze
          raz dziękuję :-) kupiłam też takiego superowego, wesołego mikołaja w zrobionej
          na drutach czapeczce i szaliku, postawiłam znicze- jeden mikołaj, a drugi
          bałwanek, było mi tam tak dobrze, tak przyjemnie, że chciałabym tam spędzieć
          wigilię i święta.... a muszę... zbuntowałąm się, nie chciałam do nikogo jechać,
          ale wszyscy zignorowali mój bunt i planują sobie tak, jakbym nie powiedziała,
          że nie chcę świąt. już zaplanowali: w wigilię- dwie kolacje u rodziców i
          teściów , drugi dzień świąt spotkanie u moich rodziców i co/ mam jakieś
          wyjście?! jeszcze moja siostra (jesli czytasz, to przepraszam Cię, ale musze to
          wyrzucić z siebie) wyjechała sobie i mnie umoralnia, że jej nie będzie, więc
          rodzicom będzie przykro, jeśli ja nie przyjadę! A dlaczego nie mogę choć raz
          olać wszystkich i zrobić tak jak ja chcę! Dlaczego nie? co mnie obchodzą
          uczucia innych, czy ktoś będzie czuł się przez to gorzej ode mnie? NIE! Bo to
          miały być pierwsze święta z moją córeczką, w wigilię miałaby pół roku, a teraz
          jestem bez niej i po co mi takie święta! czy nikt nie rozumie, jak wkurzają
          mnie te wszystkie reklamy z cudownymi dziećmi, rodzicami, dziadkami.... te
          ozdoby, prezenty dla dzieci! też chciałam coś "uszczknąć" z tych świąt i
          kupiłam Igusi misia, którego położę pod choinkę w wigilię...na cmentarzu! nie,
          już nie mogę! dobija mnie to wszystko!
          • ladyhawke12 do Agafa30 17.12.04, 06:58
            Zostan w domku, nigdzie nie jedz, masz racje nikt nie ma prawa od Ciebie
            wymagac obowiazkow rodzinnych. Świeta bwg. na to jakie sa to sa Twoje i masz
            prawo do przezywania ich po swojemu. Wiem gadam sobie a to nie jest takie
            proste, niestety po sobie wiem ze nie dam rady odmowic Rodzicom pojechania do
            nich na wigilie, ale argument mojej mamy zwala mnie z nog, mowi " Wiesz to
            moga byc ostanie nasze wspolne Swieta, moze nas na nastepnych nie byc" pisalam
            juz, mam ochote wrzeszczec a co tu wiek ma za znaczenie itd...
            • agafa30 Re: 17.12.04, 08:10
              ja sobie też tak gadam...zostanę w domku, mam wszystkich gdzieś itd. ale
              podobnie jak Ty wiem, ze to nie jest takie proste..a szkoda.Wiem, że moi
              rodzice też cierpią, więc moze w jakiś sposób będę mogłą im pomóc i sobie przy
              okazji, może przeżyję jakieś miłe chwile? A co do argumentu Twojej mamy, wiem,
              że jest okrutny i przerażający, ale coś w nim jest....ja nie spodziewałam się,
              że może zabraknąć w tym roku mojej córeczki, już spodziewałabym się wielu
              innych dziwnych wydarzeń, ale nie śmierci mojej córeczki, która dopiero "przed
              chwilą" się urodziła. Może trzeba korzystać z chwili, przecież właśnie w jednej
              chwili może wszystko się zmienić...
              • ladyhawke12 do Agafa30 17.12.04, 09:27
                Masz racje, tylko uwazam ze argument wieku jest nie na miejscu. W jednej chwili
                stracilismy mlodego czlowieka, byl dla mnie jak drugi syn, dla mojej cory byl
                prawie calym swiatem. Tak trzeba korzystac z kazdej chwili i starc sie ja
                przezyc dobrze,i starm sie tak robic, ale czasami wyc mi sie chce z bolu. Pytam
                czasami Boga czy am limit szczescia dla nas w roku i jak sie ten limit
                wyczerpie to On sie juz nami nie opiekuje. W tym roku moj syn mial wypadek,
                tylko szczescie go uratowalo, taka bylam szczesliwa ze wszystko sie udalo, ze
                zyje, ze nie ma trwalego kalectwa. Moja radosc trwala kruciotko, Bog zabral
                kogos innego kogos kogo bardzo kochalismy, gdzie tu sprawiedliwosc, gdzie tu
                sens.
                • agafa30 Re: do Agafa30 17.12.04, 09:58
                  kochana ladyhawke, ja też milinoy razy zadawałam sobie i wszystkim pytanie o
                  sens, sprawiedliwość tego wszystkiego, o limit szczęścia i bólu, i szukałam
                  odpowiedzi dlaczego.... nie wiem czy kiedyś zrozumiem to co się stało, chyba
                  raczej nie, ale czy pogodzę się z tym, na dzień dzisiejszy NIE. Wogóle ciężko
                  mi myśleć o przyszłości, bo TAKI ból jak nasz nigdy nie minie, zawsze będzie w
                  sercu i już nigdy szczęście nie będzie tak pełne i radosne jak kiedyś... tego
                  się boję, że kiedyś nie wytrzymam braku pełnego szczęścia, braku prawdziwej
                  radości, która już zawsze będzie okaleczona!
                  • ladyhawke12 do Agafa30 17.12.04, 11:50
                    Aguniu powiem to co moja Agunia mi powiedziala, na moje pytanie dotyczace wpisu
                    na blogu "Dojrzewa we mnie straszna mysl..." dalej nie jestem wstanie napisac,
                    poprostu rycze, powiedziala tak "mamo nie zrobie sobie krzywdy, bo chce sie z
                    Damianem spotkać w niebie" pomyslalam sobie ze jest madrzejsza odemnie. Wiem ze
                    musze przetrzymac dla niej, dla mojego syna, dla dzieciatek ktore nie mialy
                    szansy sie urodzic, bylo ich az troje, choc nikt nie wie dlaczego tak sie
                    stalo, dla malutkiej corenki mojej siostry, chce sie z nimi zobaczyc tam po
                    drugiej stronie. Ta jedyna mysl mi zostala, z glebokiej wiary, a moze nie
                    tylko, teraz nie umie tego ocenic.
                    • agafa30 Re: lady.. 17.12.04, 14:10
                      wiesz, ja sobie myślę tak- też bardzo chciałabym być TAM z moją córeczką, zaraz
                      po jej śmierci tylko o tym myślałam, ale później troszeczkę otworzyły mi się
                      oczy na innych i pomyślałam sobie tak, że przecież,jeśli to jest prawda i
                      istnieje jakiś piękny świat po śmierci, ona jest tam szczęśliwa, a Tu na ziemi
                      my cierpimy i nie tylko ja, a co będzie jeśli ja odejdę- sprawię, że moja mama,
                      tato, siostra, Krzyś będą bardziej cierpieli niż teraz i mojej córeczce też
                      będzie przykro, jeśli sprawię tyle cierpienia moim i jej najbliższym. I choć
                      bardzo bym chciałą być z nią, to sobie myślę, że ona ma tam tylu przyjaciół, ma
                      prababcię, pradziadka, ciocię i chyba chciałaby, żebym nie przyspieszała
                      naszego spotkania gdzieś kiedyś....nie wiem, ale tak sobie myślę. Chciałabym
                      kiedyś przeczytać, że Ty też znajdujesz tu na ziemi sens życia i wiarę, ze
                      możesz być szczęśliwa - jakkolwiek rozumiemy szczęście teraz, po tych
                      wszystkich tragicznych doświadczeniach.
    • maga202 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 21:01
      mój synek Igorek zmarł 3 tygodnie temu.Miał 20 miesięcy. Przy porodzie doszło do
      straszliwego niedotlenienia mózgu, nie widział nie słyszał, nie reagował na
      bodżce, nie było z nim kontaktu, lekarze nie dawali mu szans na długie życie. W
      święta na pewno będzie mi bardzo żle, ale ja chyba byłam na to przygotowana,
      dlatego myślę że uda mi się je przetrwać, przyjeżdża do mnie siostra z dwójką
      dzieci, ale ona jest w tej kwestii bardzo taktowna, wszystko doskonale rozumie,
      nawet do tego stopnia że jak zaszła w ciążę w czasie choroby mojego synka to
      było jej głupio bo wiedziała że mi z tego powodu będzie przykro. A jeżeli chodzi
      o święta to uważam że lepiej posiedzieć w domu niż patrzeć na tabuny zdrowych
      dzieci i kobiety w ciąży nie zdające sobie sprawy z tego co ty możesz przeżywać
      na widok filmów z usg. My z mężem pojedziemy na święta do rodziny tylko na parę
      godzin głównie ze względu na to że nasz Igorek jest tam pochowany, pójdziemy na
      cmentarz, zaniesiemy mu choinkę i pobędziemy z nim,
    • zaisa Re: Jak się cieszyć w Święta???? 16.12.04, 23:57
      Nie ciesze sie na Swieta. O Wigilii mysle ze strachem. W tym tygodniu, co ma sie
      konczyc Wigilia mielismy robic usg polowkowe. Dwa dni temu odebralam wynik
      histopatologii. Stracilismy coreczke.
      Rok temu Swieta byly 2,5 mies po niespodziewanej smierci mojego Taty...
    • fibo1 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 03:13
      Cóż, to już kolejne święta będą...Pierwsze dwie albo trzy Wigilie spędziliśmy
      wyjeżdżając gdzieś mocno daleko i w możliwie spartańskie warunki. Oczywiście
      były próby przekonywania, nagabywania, odwoływania się do obowiązków rodzinnych
      itp. Jednakowo jednak z żoną czuliśmy potrzebę pobycia z dala od wszystkich
      znajomych i rodziny, zabieraliśmy z sobą drugą córkę i staraliśmy się przez
      kompletne odcięcie od rytuału przetrwać ten okres. Udawało się... Z dużą
      determinacją udawało mi się nie ulegać i stawiać naszą wolę na pierwszym
      miejscu. Procedurę powtarzaliśmy również w święta Wielkiej Nocy.
      W zeszłym roku postanowiliśmy spróbować zostać w domu, nie było tak źle. Wigilia
      w bardzo wąskim gronie.
      Już dojrzeliśmy do wspomnień, do jednego nakrycia właśnie dla córci, do
      wieszania na domowej choince zabawek robionych przez nią w szkole...
      Musiało minąć jednak parę lat. Nauka świętowania z dwiema córkami, ale jedną z
      nich w myślach zabiera dużo czasu.
      Myślę o świętach z dużą niechęcią, w zeszłym roku opłatkiem podzieliliśmy się
      "grupowo", bez indywidualnych życzeń, kilka raf udało się przewidzieć i ominąć.
      O tyle mi łatwiej, że zawsze byłem dość apodyktycznym raptusem, więc "jadę na
      opinii" i nie pozwalam nikomu na niedelikatne zachowania mogące zranić żonę czy
      córkę.
      Co do alkoholu- jasne, pomaga. Niestety wydobywa również emocje. Trudniej nad
      nimi panować, skóra staje się cieńsza i bliżej do utraty kontroli.
      Wiele moich ciepłych myśli będzie w tym roku przy Was
      fibo
    • tata13 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 08:55
      Właśnie koleżanka z opowiadała mi ze szczegółami jak kupowała prezenty dla
      swojego dziecka. Jak to jej mąż składał jakąś tam zabawkę dla swojego synka a
      ten nie mógł się już jej doczekć. Siedziałem jak na szpilach, chyba muszę pójść
      na kurs asertywności. A do tego dzisiaj jeszcze wigilia w pracy na której muszę
      być. Nawet się upić nie mogę bo potem jadę na cmentarz. Ale jak to wytrzymać?
      • vinga_o Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 11:58
        Ja również najchętniej przespałabym święta. Jedno szczęście, że nie mam w
        rodzinie (z którą spędzam święta) maleńkich dzieci, takich świąt już bym chyba
        nie zniosła ... Miały być najpiękniejsze w naszym życiu, Julcia miała być
        miesięcznym bobaskiem, wyczekaną córeczką, w święta chcieliśmy Ją ochrzcić w
        kościele, mieliśmy wyprawić wigilię u nas, bo przecież z takim maluszkiem
        nigdzie nie pojedziemy ... A będą najcięższymi świętami w życiu ... Z
        prezentami w postaci zniczy :(

        Pewnie też będę się "znieczulać", wtedy pomyślę o Was ciepło ;-)

        Kinga- mama Aniołka Juleńki
        • anuszka_bishi_buluu Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 12:34
          Jeszcze tylko 7 dni i koszmar się zacznie.
          Jeszcze tylko 9 i się skończy. To jest trochę pocieszające.
          Moja ciężarna bratowa w ramach dręczenia mnie nie wiem w jakie imię, już mnie
          poinformowała, ze jak się urodzi jej dziecko -a ma termin tydzień po urodzinach
          mojego niezyjącego synka-to oczywiście JA zostanę chrzestną bo to przecież taki
          ZASZCZYT niebywały. Temat odmawiania podawania dziecka do chrztu chyba poruszę
          kiedy indziej. Teraz się sama podobijam tym jej tekstem.
          Właśnie to jest najgorsze że obie bratowe mają identyczny wiek ciązy-ich dzieci
          urodza się tak jak mój Marcinek na wiosnę...
          Litości nie mają
          Może by tak zachorować na rózyczkę i je przepłoszyć???
          Albo zabrać ze sobą koty???
          Toksoplazmowa je odstraszy!
          Kocham Was za to że tak podobnie czujemy.
          Czy trzeba stracić dziecko żeby nabrać taktu? Nie pakować się z brzuchem
          pomiędzy kobiety ubrane na czarno???
          Zwłaszcza że ja już nie mogę mieć więcej dzieci. Mój Marcinek był pierwszy i
          jedyny.
          Rozumiecie co czuję na widok ciężarnej....
          Dorota
          • odalie Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 12:49
            Twoje bratowe są wyjątkowo nieczułe i gruboskórne.

            Ale mam też pytanie (jeśli to niewłaściwe pytanie, przepraszam, nie mam zamiaru
            nikogo urazić - jeśli to niewłaściwe to proszę o usunięcie wpisu). Jak ma się
            zachować kobieta w ciąży, żeby nie ranić matek opłakujących dzieci?

            A co, jeśli ktoś akurat w ciąży bardzo chciałby wspomóc, zrobić coś dla Was? Ma
            się w ogóle usunąć, odejść, żeby się nie "pakować z brzuchem pomiędzy kobiety
            ubrane na czarno"?

            Ja tego nie doświadczyłam, ale znam podobną sytuację. Koleżanka z małym
            dzieckiem dowiedziała się, że jej znajoma z dzieckiem w identycznym wieku
            ciążowym straciła je. Koleżanka bardzo chciała coś zrobić, jakiś przyjazny gest
            pomóc, nie odsuwac się. Ale przestraszyła się własnie i odsunęła, odpowiedziała
            lakonicznie. Czy o to chodzi?
            • maga202 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 19:30
              Ale mam też pytanie (jeśli to niewłaściwe pytanie, przepraszam, nie mam zamiaru
              >
              > nikogo urazić - jeśli to niewłaściwe to proszę o usunięcie wpisu). Jak ma się
              > zachować kobieta w ciąży, żeby nie ranić matek opłakujących dzieci?

              Przede wszystkim taktownie z wyczuciem i z sercem. Nie musi na okrągło opowiadać
              o swoim samopoczuciu związanym z jej stanem, pokazywać zdjęć z usg, ubranek i
              sprzętów, nie musi się chwalić swoim jeszcze nie narodzonym dzieckiem a już na
              pewno proponować trzymania do chrztu jej dziecka osieroconej matce i oczekując
              od niej wielkiej radości ztego powodu. Mój ukochany Igorek zmarł 3 tygodnie temu
              i wiem co to znaczy. Moja siostra urodziła dziecko (drugie zdrowe) 2 miesiące
              temu, wpadła, i było jej przykro że ja będę patrzyła na nią z zazdrością
              ponieważ już wtedy chciałam być w ciąży i do tej pory nie jestem(wtedy jeszcze
              żył mój synek ale przez całe swoje życie był ciężko chory i nie miał szans na
              normalne życie, nie widział nie słtszał, nie reagował na bodżce, miał zaniki w
              mózgu).Patrzenie na zdrowe dzieci i kobiety w ciąży sprawiało mi ból i nic na to
              nie poradzę, nie życzyłam im żle ja im po prostu zazdrościłam. Nie chcę żeby to
              żle zabrzmiało ale cieszyć trzeba się dopiero po porodzie. U mnie wszystko było
              w najlepszym porządku, stan mojego Igorka spowodowany był urazem okołoporodowym,
              miałbyć zdrowym dzieckiem.
              Magda mama aniołka Igorka
          • ladyhawke12 Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 12:56
            Anuszka moze powiedz braciom ze nie i juz, a jak niezrozumieja, to powedz zeby
            poszli sobie do diabla, nie chcesz i nie musisz. To okropne co Ci robia, tak
            nie wolno. Slyszalam przepraszam ze to pisze ale moze je to odstraszy, ze
            jezeli matka chrzesna jest kobieta ktora stracila dziecko, to chrzesniakowi zle
            sie bedzie wiodlo w zyciu, to przesad, ale moze dadza Ci spokoj. Strasznie jest
            przykre ze wlasna rodzina tak malo chce rozumiec. Przytulam Cie mocno, i
            wspieram wprawdzie na odleglosc ale z calego serca.
            • vinga_o Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 14:44
              Aniu, napisałaś o przesądzie ... Teraz zastanawiam się, czy to tylko przesąd,
              jakiś przypadek. Otóż moja chrzestna ma 2 chorych dzieci, a mojemu chrzestnemu
              umarła córeczka-wcześniaczek. Do tej pory myślałam o tym, ale nawet nie
              chciałam wiązać tych faktów ...
              Anuszka, niby nie wierzę w zabobony, ale może coś w tym jest ?

              Kinga - mama Aniołka Juleńki
              • agafa30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 14:51
                Kingo, przypomniałaś mi jedno z moich ulubionych kiedyś powiedzeń, o którym od
                dawna nie pamiętałam: nie płacz, że minęło, ale ciesz się że było....
                • vinga_o Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 16:11
                  Agnieszko, ten cytat sam mnie znalazł 3 dni po pogrzebie Julci. Aniao3 i
                  Agablues "wyciągnęły" link do światełek (niestety chyba nie umiem wklejać :( )

                  www.swiatelka.abc.pl/

                  Tam przeczytałam "13 rad jak żyć". Od tamtej chwili staram się TYLKO cieszyć,
                  że Julcia po prostu do nas przyszła. Jest mi troszkę lżej ...
                  • agafa30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 20.12.04, 09:32
                    dziękuję,
          • maga202 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 19:13
            Nie widzę problemu w odmowie trzymania dziecka do chrztu, po prostu powiedz że
            nie chcesz być chrzestną matką i już, jeżeli już masz chrześniaki to powiedz że
            więcej nie planujesz, przecież to jest w końcu obowiązek. Ja mam jednego
            chrześniaka a mąż dwóch i wszystkim mówimy że nam już wystarczy. Nie widzę w
            odmowie nic złego to jakieś głupie zabobony że nie można tego odmówić. A tak na
            marginesie nie wiem jak można do tego stopnia niemieć taktu i proponować ci coś
            takiego po takiej tragedii.
            Magda Mama Aniołka Igorka, zmarł 3 tygodnie temu.
          • alina30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? - chrzciny 20.12.04, 10:48
            Dorota! aż sie zgotowałam jak przeczytałam o tej propozycji twojej szwgierki!
            To dla mnie nie do pojęcia, tym bardziej że my mieliśmy dokładnie to SAMO!!!
            Pół roku po śmierci naszego Mateuszka, szwagierka urodzila synka i - tu uwaga -
            bez rozmowy z moim mężem (a swoim rodzonym bratem)i pytania go o zgodę,
            zgłosiła go w kościele na chrzestnego. Mąż był zszokowany kiedy przyniosła mu
            karteczke do spowiedzi, że NIC jej nie powiedział i przez dwa tygodnie
            skutecznie unikał tematu. Mi też nic nie powiedział, ja sie dowiedziałam dzień
            przed chrzcinami, bo jego zachowanie w domu było już nie do zniesienia, był
            opryskliwy, strasznie przybity i zamknęty w sobie, a ja w koncu wybuchłam bo
            nie wiedziałam o co chodzi... Wtedy mi powiedział, że ma byc chrzestnym tego
            małego, a chrzciny były na drugi dzień. Ja nie miałam zamiaru w ogole tam iść,
            bo mi serce krwawiło! Ngdy nie zapomne tego uczucia - złości i nienawiści, a
            jednocześnie bezradności. W pierwszym odruchu chiałam dzwonic do swagierki i ją
            zwyczajnie zbluzgać. Niestey niby inteligentna dzwieczyna, a nic nie zauwazyła
            dziwnego w zachowaniu swojego brata. Na szczęście zauważyła to (przez
            telefon !!!) teściowa. No wpłynęla na szwagierke, i dzien przed chrzcinami
            (HA!) szwagierka dzwoni do męża i go przeprasza i pyta CZEMU JEJ NIC NIE
            POWIEDZIAŁ? Pozostawię to bez komentarza. Dodam tylko, ze jak pojawilismy się
            jednak w kosciele, po cichu weszlismy od tylu, to szwagierka ostentacyjnie
            przybiegła do nas i zaczela nas sciskac i dziekowac, ze w ogole przyszlismy.
            Caly kościół na nas patrzył. Żenada! Chciałam jaza to zabić.
            Dwa lata później historia się powtarza, ale ze zdwojoną siłą, bo szwagierka
            rodzi drugiego syna (i teraz ona ma swój komplet chłopców, a ja już nie) no i -
            uwaga - prosi nas OBOJE na rodziców chrzestnych!!! Co za baba! Myślałam, że
            spadne z kanapy. Ale ja od razu powiedziałam ze nie, maz sie jednak
            zastanawial, pewnie było mu glupio za ten pierwszy raz (chociaz nie wiem czemu)
            i zgodził sie. Wiem jednak, jak bardzo sie źle z tym czuł. Temat byl TABU.
            Niestety, rok później ja robię ten sam błąd. Zgadzam sie byc chrzestną u
            dziecka mojej bliskiej kuzynki. Nawet nie wiesz Dorotko jak BARDZO tego żałuję
            i jak źle się z tym czuje !!! Trochę miałam żal do tej kuzynki, ze mnie
            postawiła w takiej sytuacji, bo była moja wierną słuchaczka od śmierci
            Mateuszka, znała więc moje dylematy i emocje, zwłaszcza te związane z
            chrzcinami. I mimo tego zrobiła to, poprosiła mnie na chrzestną. Na dodatek
            próbowała na mnie wpływać przez moich rodziców. No i zgodziłam sie... a teraz
            nie potrafię bez płaczu i rozpaczy kupić jakiejś zabawki temu małemu dziecku,
            nie potrafię cieszyc sie z jego zdjęć które mi notorycznie podsyłają mailem...
            No i teraz spotkamy się w święta. Jak to znieść ????
            Ja też odliczam już do końca następnego tygodnia. trzymaj sie i nie daj sie -
            zobacz co pisze Fibo... To jest mądry facet, tylko czemu ja tak nie potrafię?

            Pozdrawiam
            Alina
            • mmmmmm2 Re: Jak się cieszyć w Święta???? - chrzciny 20.12.04, 10:59
              Ja dostałam pierwszą propozycję bycia chrzestną po 3 i pół roku od śmierci
              mojej córeczki. To było jakieś 3 miesiące temu. Odmówiłam, wydawało mi się że
              stanowczo. Chociaż mialam lekkiego kaca moralnego, bo asertywności uczę się
              dopiero. Mimo tego że wmawialam sobie że nie muszę podawać powodu - że po
              prostu wystarczy że powiem że nie i już - oczywiście zwyciężyła moja "miękka"
              strona osobowości. Powiedziałam że nie toleruję małych dzieci. No i chyba mam
              problem, bo chrzest się nie odbył - nie wiem czy czekają na wiek dziecka taki
              który mnie nie drażni? No cóż wtedy - o ile nie będę jeszcze wystarczająco
              asertywna - podam przesąd o chrzesnej której zmarło dziecko i o chrześniaku
              który może mieć przez to w przyszlości kłopoty.
              Pozdrawiam
              Ewa - mama Aniołka Julii
              • anuszka_bishi_buluu Re: DZIEWCZYNY KOCHANE!!!! 28.12.04, 08:30
                Kochane dziewczyny!!!! To może okrutne co teraz napiszę, ale cieszę się że nie
                jestem sama z takimi głupimi problemami i z taką rodziną najlepszą na świecie i
                najbardziej nietaktowną.
                Alina to co zrobił Wam szwagierka to jest po prostu szok maksymalny!!! To jest
                własnie niezłe-zyjesz z ludżmi tyle lat, kochasz ich nad życie, trzęsiesz się
                nad ich katarem, obsypujesz całusami, "kochamciami", preznetami a potem taka
                mamusia ukochana nad zycie osoba co ten przysłowiowy tyłek wycierała potrafi
                tak przylozyć "w dobrej wierze", że człowiek nie wie czy ma się śmiać czy
                płakac czy może jej przyłozyć prawym prostym.
                Ach ja to najbardziej nie mam zdrowia do mojej mamy, która osiągnęła
                podniecenie maksymalne w sprawie brzuszków ciężarnych szwagierek i te
                pieprzone chrzciny już w swojej małej główce wyprawiła dawno. Ze mną w roli
                głównej i jakie to potem szczęście mnie spotka!!!! Bo w mojej rodzinie jest
                NIESTETY taki przesąd, że podawanie dziecka do chrztu przynosi podawaczowi
                szczęście...Ale też jest taki że jak podaje kobieta w ciąży to ktoreś dziecko
                umrze...Hmmmm może by tak skłamać z premedytacją i wypchać się pod buzką
                poduszką ????
    • fibo1 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 19:17
      Dziewczyny kochane!
      Jeden z głównych problemów to jak widzę niedelikatność "bliskich". Nieważne czy
      wynikająca z naszego przewrażliwienia czy obiektywna. Na litość boską- gońcie
      ich w diabły! Dbajcie o siebie i nie pozwalajcie na wbijanie dodatkowych cierni
      w umęczone dusze. Zdrowa dawka opryskliwości działa cuda. Wiem, sprawdziłem.
      A do życzliwych- komunikat: tak, wspaniale, że chcecie pomóc. Tylko pomagajcie
      nam a nie sobie. Pomoc to wsłuchanie się w drugiego człowieka i ofiarowanie mu
      tego, czego on potrzebuje. Zróbcie gest i ... obserwujcie. Czasem pomocą jest
      niezrobienie następnego! Czasem taktowne "zniknięcie". Na bank nie jest pomocą
      podziwianie nas za to,że nam dzieci umarły. Ani huśtanie emocji.
      pozdrawiam świątecznie
      fibo
      • dominatka Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 22:08
        A może właśnie się cieszyć.Po mimo ogromu rozpaczy i bezsilności jakie niesie
        za sobą śmierć dziecka, postarajcie się o to. Zróbcie to dla waszych aniołków.
        W ten sposób uczcijcie ich pamięć.Pamiętajcie ,że one będą na was patrzeć tam z
        góry. Chyba nie chcecie żeby widziały was zachmurzonymi i zapłakanymi.One będą
        z wami w tym czasie co prawda tylko duchowo ale będą. Postarajcie się więc
        wziążć w garść i głowa do góry. Nie dla siebie ale dla waszych aniołków.Po
        mimo ,że to ogromnie trudne.
        • urszula5 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 17.12.04, 23:29
          Mnie nie cieszą wcale święta lepiej żeby ich wogóle nie było :-( . Bo i z czego
          mam się cieszyś
          • m.musur Re: Jak się cieszyć w Święta???? 18.12.04, 00:54
            Czuję dokładnie to samo.Najchętniej wyjechałabym gdzieś w ciepłe kraje...święta
            w zeszłym roku były koszmarem,mój trzydniowy Filipek był właśnie po operacji a
            my z mężem na wigilii u mojej siostry, która trzy dni przedemną urodziła
            córeczkę.Nie mam ochoty świętować,łamać się opłatkiem i udawać że wszystko jest
            ok.I właśnie dlatego zgodziłam się na kolejną operację synka przed
            świętami.Idziemy do szpitala w poniedziałek więc święta spędzę z małym na
            kardiochirurgii i mam nadzieję że będą to dni takie jak inne-normalne.
            Monika mama Filipa z wadą serca
    • monika_69 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 19.12.04, 18:34
      Mam dwoje dzieci-ale w Wigilę, szczególnie tegoroczną(bo odkryłam forum),
      pomyślę o was wszystkich -o tych wszystkim,którzy w czasie śiąt nie potrafią
      się odnależć-bo zabrakło ich części...Nie lubię Wigilii-osobistych życzeń -nasz
      Maciek to mała cykająca bombka-i zawsze myślę tylko o tym aby zdarzyła się
      następna Wigilia w tym gronie- i nigdy nie powiem tego głośno tak się
      boję....miałam pocieszyć a ryczę...
    • alina30 Re: Jak się cieszyć w Święta???? 20.12.04, 16:14
      Od rana boli mnie brzuch, czuję już nadchodzący nieludzki stres. Mało, że nie
      znoszę tych swiąt, to jeszcze muszę wyjeżdzać z Poznania i zostawiać tu
      Mateuszka samego. To mnie dodatkowo dobija! Ale mamy rodziców daleko i rzadko
      się widujemy, więc zawsze jedziemy do nich na święta, zwłaszcza że jest jeszcze
      Bartek. Potem wracam z łomocącym sercem pełnym wyrzutów, idę na cmentarz i
      widzę, że znowu ktoś Mateuszowi ukradł mikołajka, misia czy aniołka...
      Nienawidzę tego! Tyle kosztuje mnie udawanie świętowania, a jak już wracam do
      swojego świata, to czeka mnie kolejna przykrość. Zawsze staram sie wczuć w
      myślenie człowieka, który pochyla się nad grobem małego dziecka i kradnie mu
      jego rzeczy. To nie może być człowiek, to bestia.
      Najchętniej zostałabym u Mateusza całe święta. Na naszym cmentarzu jest bardzo
      kamerlanie i (od wczroaj) anielsko biało. Śnieg pięknie iskrzy od zapalonych
      świec. Lubię to uczucie błogości w sercu, kiedy jestem u Mateusza, nic wtedy
      nie istenieje - tylko my i on.
      Pozdrawiam
      Alina
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka