Dodaj do ulubionych

Too much love will kill you

27.02.05, 21:42
Tak śpiewał Freddie Mercury z zespołu Queen..."Zbyt wiele miłości zabije cię"
Czy to znaczy, że nie powinniśmy nastawiać się zbyt pozytywnie i oczekiwać
nagrody za poniesione wyrzeczenia i cierpienia? Czy na pewno nam się uda? Czy
następnym razem ukoczany, wyczekiwany dzidziuś spojrzy nam w oczy? Czy może
znów nie... Chcę dziecka, będę próbować, ale nie wiem, jakie będą moje
myśli.Jednego dnia wesołe, innego ponure.Tylko jak powstrzymać te smutne?Ktoś
próbował i udało się? Boże, gdzie jesteś? Przytul Maksia i Jego maleńkich
braciszków i śkiczne siostrzyczki
Obserwuj wątek
    • heath2 Re: Too much love will kill you 06.03.05, 21:56
      Nikt nie zareagował, więc jeszcze coś dopiszę. Chyba mam rację, że zbyt wiele
      nadziei, marzeń, planów opartych na miłości może się nie spełnić. Może mam
      pecha...Planowaliśmy próby zajścia w ciążę na maj/czerwiec, choć strach we mnie
      potężny i niepewność. A tu nagle bum, mam kostniaka na głowie, taki niegrożny
      (niby) guz kostny do wycięcia.Zatem dopóki się go nie pozbędę mogę zapomnieć o
      stanie błogosławionym. A jeszcze tomograf, który ma pokazać, czy to 'coś' nie
      rośnie też wgłąb czaszki...Na wszystko trzeba czasu, wszystko tak długo trwa,
      czekanie na badanie, potem na operację. Mam nadzieję, że mój Maks będzie
      pilnował ręki chirurga, żeby mi nie 'namieszał' w mózgu (dosłownie!).Będę
      ogolona na zapałkę :) Czy może ktoś wie, jak poważna jest taka operacja? Lekarz
      , który to zdiagnozował twierdzi, że tydzień w szpitalu i do domu.A ja się już
      boję, że się nie obudzę po narkozie lub coś mi zepsują w tej mojej pokręconej
      głowie.Klinika na Przybyszewskiego w P-niu-jakieś info? Przepraszam za
      odbieganie od tematu forum
      • anaika Re: Too much love will kill you 06.03.05, 22:29
        Heath, nie wiem czy masz pecha - może po prostu dla innych ludzi życie szykuje
        mniej tych tragicznych niespodzianek a inni muszą się natrudzić, nacierpieć...
        my, o naszego synka walczyliśmy kilka lat. bezskutacznie. i kiedy byłam już u
        kresu sił, zaszłam w ciążę. wyobrażasz sobie ile radości,ile planów, no i ta
        ulga, ze już nie trzeba latać na zastrzyki i co tydzień na usg. spokój, ale
        tylko na chwilkę. nie dało nam było cieszyć się długo Konradem. wcześniak z
        zespołem Down'a. mój synek walczył dzielnie ale nie dał rady...chyba nie będę
        pisać jakie myśli po głowie mi czasami krążyły (wstyd mi przed moim cudnym Konradem)
        na tyle doszłam już do siebie, że zaczęliśmy myśleć o nastepnym bobasku. no i po
        kilku wizytach u gina musimy zweryfikować nasze plany. wygląda na to, że walkę
        trzeba podjąć od nowa a ja nie wiem czy mam na to jeszcze siły...
        jednego się jednak nauczyłam przez ostatnie kilka miesięcy - pokory. i nie liczę
        już na żaden cud, na to, że będzie lepiej. będzie to, co mi życie przyniesie, bo
        niestety nie mam na to wpływu. i to jest przykre...
        mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i po guzie nie pozostanie śladu i nic
        nie w głowie nie nabroją:)
        i rozumiem to twoje zniecierpliwienie na to, że czas biegnie :)
        trzymam kciuki
        ania
      • joannajarek Re: Too much love will kill you 07.03.05, 06:56
        Witam
        Bardzo mi przykro ze Maksiu odszedl. Wiem ze te wszystkie slowa to banaly i ze
        strata dziecka jest najpotezniejszym ciosem dla kochajacej Matki. Wiem ze
        bardzo cierpisz i zycze Ci duzo sily i wytrwalosci w staraniu o nastepne
        malenstwo.
        Wiem to wszystko bo sama stracilam prawie rok temu moja coreczke Zuzie. Zyla
        tylko 2 tygodnie.
        Teraz tez sie szykujemy do starania o nastepne malenstwo.
        Napisalas ze musisz miec zrobiony tomograf komputerowy. Ja ostatnio( tydzien
        temu) bylam u neurologa z potwornym bolem kregoslupa. Ten moj kregoslup daje mi
        znac co jakis czas od 8 lat ale teraz juz przesadzil. Lekarz chcial mi dac
        wlasnie skierowanie na tomograf ale powiedzialam mu ze rozpoczynamy starania o
        maluszka wiec sie szybko wycofal i zmienil zalecenie na rezonans magnetyczny.
        powiedzial ze tomografia jako ze jest potezna dawka promieniowania rtg moze cos
        namieszac w genach i dla kobiet starajacych sie jest szkodliwe.Rezonans
        natomiast jest calkiem nieszkodliwy poniewaz jest to promieniowanie fal
        magnetycznych i radiowych( chyba). Nie mam przygotowania medycznego wiec nie
        napisalam dokladnie jak to wszystko dziala , ale mysle ze ogolnie wiadomo o co
        chodzi.
        Koniecznie zapytaj o to swojego lekarza.
        Serdecznie pozdrawiam.
        Asia
        • anuszka_bishi_buluu Re: Too much love will kill you 10.03.05, 09:20
          Kochana Heath,
          Trzymaj się dzielnie, nie daj głowy ogolic na łyso dopóki bedzie mróż bo uszy
          będą czerwone jak nic, poczekaj do wiosny:)A tak serio to trudno mówić o pechu,
          takie życie jest że ciągle coś nie tak. I chyba nie ma takiej sytuacji, że inni
          mają leoiej, ja wierze w sprawiedliwośc ponad wszystko. Jeszcze będzie
          przepieknie, jeszcze będzie normalnie
          Choć czasem też się poddaję
          Jedno dziecko zmarło, potem nie dało się zajść w ciążę i nie dało się tego
          wyleczyć, po drodze wyszło że mały mial wadę genetyczną co się powtórzy u
          kolejnego dziecka i takie buty że ja naprawdę nie wiem co mam zrobic. Do tego
          ciągłe problemy w pracy, jakiś taki pech nieustający, zero spokoju świętego.
          Mam wielką ochote rąbnąć tym wszystkim o podłogę jechać na południe Europy,
          kupić winnice, tłoczyć własne winko i chodzić na lekkim rauszu po słoneczku
          mmmhhhh marzenie. Tak coś czuję że wtedy będę miała więcej szczęścia i skończy
          się ta zła passa nieustająca. Po 7 latach chudych powinno przyjść 7 tłustych-
          jeszcze muszę poczekać:(((
          Dorota mama Aniołka Marcinka
          • heath2 Re: Too much love will kill you 11.03.05, 12:53
            Dzięki za ciepłe słowa.Też marzę o ciepłym klimacie, ale z małym bambino w tle,
            lub najlepiej z całą gromadką.Nie myślałaś o adopcji niemowlaczka? To też
            dzidziuś, słodki i kochany, tylko kto inny go urodził, tylko taka mała
            różnica.Jeśli się okarze, że ja też nie będę mogła mieć więcej dzieci, spróbuję
            przekonać męża, bo On ma opory.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka