Dodaj do ulubionych

co dalej...?

01.03.05, 02:01

...moja Córeczka Weronika nie żyje

byłam pewna, że nic gorszego już mnie nie spotka
byłam pewna, że lekarz, który prowadził ciąże nawet jeśli mnie nie zrozumie
to...
wykaże się taktem

MYLIŁAM się!!!!!!!!

jakże ja byłam głupia sądząc, iż lekarz prowadzący ciążę jest człowiekiem na
poziomie
wierzyłam w to, że jest przede wszystkim wierzyłam w to, że jest kobietą i…
zabrałam wypis ze szpitala, wyniki sekcji mojej malej Księżniczki, wyniki
badania histopatologicznego łożyska i…
poszłam do lekarki licząc na rozmowę, analizę wyników, wyjaśnienie przyczyny
śmierci Weroniki a w zamian za to otrzymałam informację:

„nie ma co rozpaczać dobrze, że się stało tak jak się stałoby widocznie płód
był uszkodzony; przykro jest mi, że nie stało się tak do 12 tygodnia ciąży
ale teraz musicie poczekać do pierwszej miesiączki i zabrać się za „robotę”
od początku jak będziesz w ciąży to zapomnisz o wszystkim”

wybiegłam z gabinetu płacząc
chodziłam do tej lekarki 7 lat nie wiem do kogo pójść
nie wiem gdzie szukać pomocy
nie wiem kto potraktuje mnie po ludzku
nie wiem kto uszanuje moje uczucia
nie wiem kto pomoże znaleźć przyczynę śmierci mojej Córki
nie wiem kto powie co dalej
nie wiem kto będzie wiedział co robić aby sytuacja się nie powtórzyła…

proszę o pomoc

joanna
mama Weroniki-Aniolka
www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/150.htm
Obserwuj wątek
    • muskari uzupełnienie 01.03.05, 02:04
      jestem z poznania
    • kuba1206 Re: co dalej...? 01.03.05, 07:10
      nie wiem co Ci napisać....

      to bardzo przykre,ale z na '"pocieszenie", choć to żadne pocieszenie powiem Ci
      lekarze mają taki sposób przekazywania złych, strasznych, niewygodnych dla nich
      informacji.
      sama ostatnio to przeżyłam kiedy lekarz oznajmił mi ze moje małe w brzuszku ma
      straszną wadę serca i pewnie umrze po porodzie, ale mam sie nie przejmować
      (byłam wtedy w 7 mies.)...jak żyć te 2 mies. z świadomością,ze po 9 mies.
      noszenia go pod sercem mam pogodzic sie, ot tak sobie, ze śmiercią.

      teraz jestem w 33tyg. ciązy, czekam na poród.
      po tej wizycie trafiłam do innego lekarza, ktory natchnął mnie nadzieją i
      optymizmem,że może nie bedzie tak źle, może uda sie uratować malucha.

      Głowa do góry, moja szwagierka poroniła w 12 tyg. lekarz powiedziął jej
      dokłądnie to samo co tobie, i podkreślij,zeby się cieszyła, bo dziecko mogłobyć
      nienormalne, a tak organizam sam odrzucił słąbą jednostkę.
      to okropne,ale jak sie tak nad tym zastanowiła na spokojnie to doszła do
      wniosku,że może dobrze się stało.
      za poł roku zaszła w ciązę i urodziła zdrowego dużego 4 kg chłopca, cały czas
      czuje żal po stracie tamtego.
      (nie wykryto powodu poronienia)

      ale się rozpisałam.

      na pewno na forum znajda się mamy, które poleca ci "lekarza z sercem"

      trzymaj sie i nie zadręczaj
      • zorka7 Re: co dalej...? 01.03.05, 08:12
        Muskari...
        Przykro mi bardzo z powodu tej "mądrej" pani doktor... :(

        Co do poznańskich lekarzy z sercem. Moje (spore już niestety) doświadczenie w
        tym zakresie mówi, że albo są "z sercem", albo to zimni "fachowcy".
        Znam lekarza, który potraktuje cię po ludzku, serdecznie i z sercem. Za jego
        fachowość nie ręczę... :(
    • aania25 Re: co dalej...? 01.03.05, 14:52
      Asiu, nie moge nieststy polecic Ci zaufanego i "czulego" lekarza. Jednakze
      chcialam Ci powiedziec jak bardzo mi przykro z powodu Twojej coreczki. Tylko Ty
      sama wiesz jaka tragedia Cie spotkala i tylko Ty czujesz ten bol i gorycz po
      jej stracie. Bede sie za Was modlic, o sily i wytrwalosc dla Ciebie i za
      Twojego Aniolka, kochana Weroniczke. Trzymaj sie i oby lzejsze dni nadeszly
      wkrotce. Na pewno slyszalas takie powiedzenie: "Gdyby nasza milosc mogla Cie
      ocalic, nigdy bys od nas nie odszedl." Tak by sie chcialo zeby to bylo prawda w
      praktyce, wtedy dzieciaczki by nie odchodzily i nie zostawialy osieroconych
      Rodzicow. Narazie jednak pocieszaj sie mysla ze kiedys dolaczys do swojej
      coreczki i bedziesz mogla ja tulic i calowac i trzymac jej malutka raczke.
      Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka