Dodaj do ulubionych

Posocznica - gronkowiec MRSA

06.05.06, 00:25
To już prawie półtora mieśiąca od śmierci naszej kochanej córeczki a ciągle
bardzo boli.
Urodziła się zdrowa w szpitalu św. Rodziny w Poznaniu( z Polnej nas odesłali
bo podobno mieli wszystkie sale zajęte). Przez pierwsze 4 tygodnie była okazem
zdrowia, pogodna, ładnie jadła, mało płakała. Czasami było widać że jest
trochę zółta ale położna mówiła że to normalne przy karmieniu piersią.
Nagle gdy 28 dnia nie chciała drugi raz jeść i bardzo pożółciała pojechaliśmy
kontrolnie do szpitala. Tam mówili że zrobią fototerapię i będzie wszystko OK
ale na wszelki wypadek pobrali krew. Okazało się że jest bardzo dużo
leukocytów i od razu musi jechać na OIOM, diagnoza - zapalenie opon mózgowych.
Na OIOMIE zaczęła tracić przytomność i była reanimowana. Dla nas był to szok,
jeszcze wczoraj zdrowe, śliczne dziecko a teraz nasza córeczka walczy o życie.
Po 4 dniach okazało się że laboratorium wyhodowało z krwi gronkowca złocistego
MRSA. Antybiotyki które były do tej pory podawane nie zwalczały tej bakterii
więc zmieniono na wankomycynę(jedyny lek na który ta bakteria jest wrażliwa).
Lekarze mówią o posocznicy, śpiączce i że szans nie ma żadnych, a nasza
córeczka dalej walczy pomimo nieskutecznych wcześniej leków. Ta nierówna walka
trwała 2 tygodnie. Świat się dla nas zawalił.
Obwiniamy szpital za zakażenie tą groźną bakterią i zastanawiamy się jakie
kroki poczynić i czy to ma sens.
Była z nami miesiąc i był to najszczęśliwszy miesiąc w naszym życiu. Teraz
życie jest takie puste...

Kamil
Obserwuj wątek
    • mamadwojkiam Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 06.05.06, 08:40
      Bardzo Wam współczuję. Przeszłam podobny koszmar, z tym, że moja córeczka
      przeżyła. Urodziła się silna i zdrowa w szpitalu na wrocławskim Brochowie.
      Dostała żłótaczki fizjologicznej bardzo wysokiej (mam z mężem konflikt grup
      głównych krwi). Fototerapia pomagała, ale nie tak jakbyśmy tego oczekiwali. Gdy
      w końcu 7 dnia wyniki były na tyle dobre, że była szansa wyjść ze szpitala,
      zauważyłam na jej podudziu obrzęk, zasnienie i jej ogromną wrażliwość. Bolała
      ja cała nóżka, nie chciała jeść, spać. Lekarka na porannej wizycie
      neonatologicznej od razu zadecydowała o umieszczeniu dziecka na R i podaniu
      antybiotyku dożylnie. Nikt nam nie powiedział, że dzieko ma gronkowca
      złocistego, początki sepsy, oraz, że rokowania są słabe. Uratowało ją to, że
      pani doktor podała jej od razu wankomycynę (domyślała się, co to jest). Po
      kilku dniach przewieźli naszą kruszynkę na chirurgię dziecięcą i zoperowali
      podudzie, z którego ściągnęli 5 ml ropy (gronkowca). Oddział chirurgii jest w
      innym szpitalu, dopiero tam dowiedzieliśmy się prawdy o stanie zdrowia Ani.
      Wiem, jak doszło do zakażenia (zadrapanie przez pielęgniarke-nosicielkę
      gronkowca podczas kąpieli). Choć podobno wyniki nie wykazują, aby był to szczep
      szpitalny (są oporne na antybiotyki), wiemy, że zawinił człowiek. Jestem
      dozgonnie wdzięczna lekarce, która podała od razu wankomycyne. Wiem, że to
      uratowało życie naszej Ani. Wiele dowiadywałam się, co możemy teraz zrobić z
      szpitalem, w którym doszło do zakażenia. Dziecku należy się przecież
      zadośćuczynienie za cierpienia.Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o
      możliwościach napisz na priv gazetowy. Serdecznie pozdrawiam i zapalam
      światełko waszej kruszynce (*) (*) (*).
    • mabasia Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 07.05.06, 12:21
      Witam Cię najcieplej jak umiem.
      Nie umiem ukoić Waszego bólu i dać dobrej rady czy szukać winnych, czy dać spokój.
      Moje dziecko przeszło zakażenie gronkowcem z grupy gronkowców białych, nie
      złocistym. Ten "nasz" gronkowiec też był metycylinooporny (MRS) tak jak
      gronkowiec u Waszej córeczki. NAsz syn przeszedł zapalenie płuc, zapalenie opon
      mózgowych i sepsę. Przeżył.
      Złożyłam skargę na działalność szpitala i oddziału noworodkowo-położniczego na
      ręce dyrektora szpitala, to zgłoszenia wysłałam też do wiadomości Sanepidu i
      Starostwa Powiatowego. Dostałam odpowiedź od szpitala ale nic z niej nie wynikło
      - oczywiście nikt w szpitalu sie do niczego nie przyznał. A mnie kosztowało to
      wiele łez, bo od początku wykrycia zakażenia cały czas mi wmawiano, że jest to
      zakażenie wewnątrzmaciczne, czyli moja wina...
      Cała sytuacja miała miejsce dwa lata temu i wtedy bardzo dużo szukałam w
      internecie informacji na temat zakażeń szpitalnych.
      Wiem, że w gornkowcach złocistych metycylinooporność (MRSA) wskazuje na
      zakażenie szpitalne.
      W grupie gronkowców białych podobno MRS występują często, rónież poza
      środowiskiem szpitalnym i tu szpital to wykorzystał, a ja już nie miałam siły
      dalej szukać i walczyć...Odpuściłam dalsze kroki i do dzisiaj żałuję, że tak to
      zostawiłam.
      Nie wiem jak Wam pomóc, pewnie nawet w 2% nie wiem z jakim bólem i żalem teraz
      żyjecie, ale jeżeli będę mogła w jakikolwiek sposób pomóc to piszcie.
      Przytulam mocno i zapalam światełko dla Waszej Córeczki (*)(*)(*)
    • juska77 Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 07.05.06, 19:14
      (*) (*) (*)

      Zapalam światełka dla Waszej córeczki.

      Justyna
      • come_back Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 08.05.06, 11:17
        (*) (*) (*) Biednej Kochanej Dziewczynce
      • kam791 Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 08.05.06, 21:47
        Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy, najbardziej nas boli, że nasze dziecko
        zapłaciło cenę życia za czyjeś zaniedbanie i niechlujstwo w szpitalu.
    • marudka1980 Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 08.05.06, 22:00
      Moj Ksawerek tez byl zarazony gronkowcem wykrylismy 2 tyg.po urodzeniu.Zostal
      zakazony w szpitalu przy odsluzowywaniu.Nam udalo sie zwalczyc to paskudztwo.Na
      waszym miejscu nie zostawilabym tego tak.Wiem ze swiat sie zawalil ale mozecie
      przyczynic sie do tego by i innym rodzicom oraz dzieciom dalej sie nie
      zawalal.Szpital musi poniesc za to kare.Jezeli juz staniecie na nogi i bedziecie
      mieli sile na walke to udajcie sie do prawnika On Was nakieruje odpowiednio.Bede
      sie za Was modlila zeby Bóg dal Wam sile.
    • mama.krzysia Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 09.05.06, 10:51
      Witam. Mój synek umarł w wyniku posocznicy wywołanej inną bakterią, ale mnie
      udało się udowodnic że został zainfekowany nią w szpitalu. Szpital wypłacił nam
      odszkodowanie, ale nie stety mimo iż od smierci Krzysia minęły juz ponad trzy
      lata nikt nie został ukarany w szpitalu, a sprawa utknąła w szpitalu. Wiele
      łez, bólu, wysiłków i właściwie tylko nikła satysfakcja ze szpital proponując
      ugodę niejako przyznaje sie do winy. Jezeli chcecie walczyc, musicie uzbroic
      sie w naprawde duze pokłady energii i cierpliwosci.Z Waszego tekstu wynika ze
      dziecko było juz w domu, wiec jedyne wymazy jakie zostały jej pobrane sa
      robione tuz po urodzeniu i właściwie to jedyna szansa- ze moze juz tam cos
      wykazali, tylko sie nie przyznali. Ja zaczełam od dokumentacji ze szpitala. Z
      ta dokumentacja poszłam do znajomego lekarza, który wyjaśnił mi co było juz
      podczas choroby nie tak jak powinno byc i z kąd wiadomo ze szczep był
      szpitalny. Dobrze jest tez spróbowac dotrzec do innych rodziców z czasu w
      którym urodziła sie wasza córeczka. Zwykle te zakazenia chodza turami u
      kilkorga dzieci jednoczesnie. To tez jest wazne, bo trudniej jest spławic
      kilkoro rodziców, szczególnie jeśli dzieci żyja z gronkowcem. Życze Wam
      powodzenia, uwazam ze warto walczyc, bo gdyby walczyli wszyscy poszkodowani,
      moze w koncu cos by sie zmieniło.
    • blinucha Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 09.05.06, 15:41
      Kamilu,

      czy Wasza córeczka miała robioną sekcję zwłok? Jeśli tak, przez kogo wykonaną?
      (szpital? prokurator?) Z tego co wiem, jest to dosyć istotna kwestia. Możecie
      zgłosić do prokuratora podejrzenie popełnienia przestępstwa i jeśli prokurator
      po zebraniu dowodów uzna, że szpital jest winny, rozpocznie dochodzenie "z
      urzędu". Z góry uprzedzam, aby nie zniechęcać się ewentualnymi próbami
      umorzenia śledztwa, tylko odwoływać się i jeszcze raz odwoływać. W kwestii
      walki o odszkodowanie niestety nie pomogę. Z twojego postu zrozumiałam, że nie
      chodzi tutaj o odszkodowanie, tylko "ukaranie" winnych, więc droga z
      prokuraturą wydaje mi się słuszniejsza. Czy to ma sens? Nie wiem, sama jestem
      na tej drodze, ale chyba warto - chcę mieć pewność, że zrobiłam naprawdę
      wszystko, co w mojej mocy, aby choć odrobinę zbliżyć się do prawdy ...Faktem
      jest jednak, że tą sprawą się żyje, nie daje ona spokoju, męczy ... Należy
      dobrze rozważyć, czy macie na to siłę.
      Pozdrawiam i życzę podjęcia słusznej dla Was decyzji
    • misios74 Re: Posocznica - gronkowiec MRSA 11.05.06, 13:20
      Obiecałam sobie, że już nie będę do tego wracać ale przeczytałam twój post i
      postanowiłam odpisać.
      W zreszłym roku w czerwcu miałam wypadek samochodowy w którym zginęła moja
      córeczka Patrycja miała 7 lat. Druga moja gwiazdka doznała pęknięcia czaszki i
      przeszła operację trepanacji w szpitalu w Siedlcach. Trzy dni temu skończyłaby
      5 latek. Piszę w czasie przeszłym gdyż rana pooperacyjna została zainfekowana
      gronkowcem złocistym i 15 sierpnia 2005 Dominiczka zmarła.
      Boże tak wierzyliśmy, że chociaż ona przeżyje, bo niemożliwe wydawało się nam
      żebyśmy mieli stacić je obie.
      Stało się inaczej. Lekarze zataili przed nami fakt iż w ranie jest infekcja.
      Przez cały czas podawali jej penicylinę krystaliczną, na która gronkowiec
      złocisty jest odporny. Powinni podawać penicyline syntetyczną. Jak łatwo się
      domyślić zakażenie szybko się rozprzestrzeniło na cały organizm. Nie było już
      szans. O tym, iż jest ognisko infekcji powiedziała nam pielęgniarka i to przez
      przypadek, gdyż personel miał zakaz udzielania nam jakichkolwiek informacji.
      Myślę, że poprostu się wygadała. Wtedy zaczęliśmy kojarzyć ze sobą pewne fakty.
      Przeniesienie na oddzielną salę itd...
      Jak sam wiesz gronkowiec złocisty jest bakterią która wystepuje na oddziałach
      szpitalnych także nie ma możliwości aby nasza córeczka zaraziła się w inny
      sposób niż podczas pobytu na chirurgii.
      Stan Dominisi konsultowaliśmy w Warszawie z prof. Roszkowskim, szpital
      udostępnił nam xero wszystkich wyników i badań. W wymazach które pobrano z rany
      na kilka dni po operacji już są pojedyńcze bakterie. Ale tłumaczono nam, że
      gronkowiec występuje w kurzu i nie jest to wynik wymierny do rzeczywistości.
      Myślę, że gdyby nie zaniedbanie lekarzy i ewidentny błąd w podaniu
      niewłaściwego antybiotyku Dominiczka miałaby jakąś szansę.
      Zeszłe lato to był dla nas koszmar. Pochowaliśmy jeden nasz skarb a potem ponad
      dwa miesiące patrzyliśmy jak tracimy z dnia na dzień drugi.
      Nie zrobiliśmy użytku z tych dokumentów, bo nie mamy siły by przez to przejść.
      Kiedy przejeżdzamy czasami obok szpitala włosy nam się jeżą na głowie ze
      strachu, bo mamy wrażenie, że znowu jedziemy do Dominiki.
      Pewnie żle robimy, bo ta cała banda konowałów czuje się przez to bezkarna. Ale
      to tak boli... Nie mamy tyle wewnętrznej siły żeby się z tym zmierzyć. Po tym
      wszystkim brakuje czasem siły , by codziennie wstać z łóżka, bo tak na dobrą
      sprawę to po co i dla kogo...
      Nie wiem co poradzić Tobie i twojej żone. Jeżeli czujecie się na tyle
      zdeterminowani, że doprowadzicie tą sprawę do końca to walczcie.

      Całuję Was gorąco i przytulam do serca
      Monika mama Patrysi(*) i Dominisi(*)
      • 22pp do misios74 11.05.06, 15:26
        Przeczytałam Twój post i aż dech mi zaparło, boże jakie życie jest okrótne
        nawet nie mogę sobie wyobrazić co przeszliście, przytulam Cię mocno i zapalam
        światełka dla dziewczynek. ( ***) ( ***) mamawiktorka.



        Wiktor mój kochany Aniołek.
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
        • kmkasia Re: do misios74 11.05.06, 20:43
          ja też nie wiem co napisać. Życie jest okrutne. Bardzo Wam współczuje (*)(*)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka