Dodaj do ulubionych

a jednak zyje

05.09.06, 20:02
Mam 30 lat 3 coreczki i 2 aniołki 6 i 9 tydz.c wiem jak to jest wyć z bólu jak
zwierzę, kiedy z rozpaczy boli całe ciało...a rana goi sie bardzo długo. .. i
nie ma słow które ukoiły by ból matki po stracie ale chciałabym choc trochę
pocieszyć mamy chorych dzieci którym nikt nie daje nadziei ja byłam takim
dzieckiem na ktorym wszyscy postawili krzyżyk nawet dziadkowie i własny ojciec
tylko moja mama wierzyła i walczyła o moje zdrowie.Urodziłam sie w 76r
stwierdzono u mnie wade serca lekarz stawiający dignozę powiedział mojej mamie
"niech sie pani postara o drugie bo z tego pozytku nie bedzie"mialam nie
dozyc 2 lat ale dozylam mimo przebytych zapalen pluc i powiklan dopiero w 83r
mialam operacje w CZD lekarz prowadzacy powiedzial ze sa nikle szanse zebym
przezyla operacje ktora miala trwac 2 godz trwała 6 godz.odprowadzajac mnie na
blok operacyjny mama nie płakała bo pielegniarka która sie mna opiekowała
powiedziała jej że dziecko odbiera na odległosc odczucie mamy a mi potrzebna
jest jej siła jak nigdy dotad.Po operacji nadal dawano mi 10% szans nie
owijano w bawełnę uwazali ze operacja została zrobiona za pozno ...a jednak
zyje jestem zdrowa nie biore lekow jestem matka a moja mama babcia
Obserwuj wątek
    • gosiap10 Re: a jednak zyje 05.09.06, 23:19
      Zrobilo mi sie cieplo na sercu, gdy przeczytalam Twoj post, a jednoczesnie lzy
      zakrecily mi sie w oczach.
      Na moja obecnie 5-letnia coreczke tez wydano taki wyrok. Doradzano przerwanie
      ciazy. I chociaz nie ma dnia w ktorym bym nie myslala o jej chorym serduszku,
      to nauczylam sie cieszyc chwila obecna. Mam wspaniala, rozgadana, pelna energii
      coreczke, ktora niczym nie rozni sie od rowiesnikow. I to mimo, ze w jej
      drobnym cialku bije poprzerabiane na wskros serduszko.
      Dziekuje Ci bardzo za nadzieje i wiare, ktorych najlepszym przykladem jestes Ty
      sama. Jezeli nie bylas jeszcze na naszym forum Wrodzone Wady Serca, to
      zapraszam goraco forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24429
      • betka_1713 Re:Gosiu 06.09.06, 11:43
        Gosiu znam historie twojej córeczki codziennie czytam to forum i forum maluszkow
        z wadami serca, naprawde ciesze sie ze choc troszke moglam cie pocieszyc juz
        tyle przeszlas i na pewno wszystko bedzie dobrze a dla twojej córeczki jedynym
        wspomnieniem zostanie blizna po operacji.Zycze jej zdrowia z calego serca ,przy
        tak trudnej wadzie jaką miała ona takze jest przykładem i daje nadzieję rodzicom
        że może sie udać
    • moniam18 Re: a jednak zyje 06.09.06, 11:45
      Dzięki betka_1713 za słowa pocieszenia dla mam chorych dzieci,jestem jedną z nich.
      Mój synek cierpi na rzadką chorobe genetyczną i oczywiście nie dają mu rzadnych
      szans,a to dlatego że genetyka dopiero raczkuje,a moje dziecko jest w bardzo
      ciężkim stanie i szczerze mówiąc sama straciłam już nadzieję,chodź pewnie nie
      powinnam,lecz gdy co dzień patrzy sie na straszne cierpienie własnej pociechy,ta
      nadzieja mimo woli zanika.
      Wiem ze jest wiele takich przypadków gdzie dzieci nie miały żyć a żyją,ale i
      takich gdzie były zdrowe i nagle odeszły.
      Myśle ze i tak to wszystko nie zależy od Nas,ja wierze że po prostu taki nam
      pisany los,a czemu stwórca tak zdecydował? Tego za życia z pewnością sie nie
      dowiemy,a czy po śmierci...? Właśnie ta niepewnośc jest najgorsza.
      Moim największym problemem jest brak głębokiej wiary,bo niby wierze ale tak
      jakoś słabo i boje sie że ta mała wiara może mnie poprostu pogrążyć później.Już
      dziś przesladują mnie mysli,że jeśli Kubuś bedzie musiał odejść to czy Niebo
      istnieje,czy jednak później nie ma juz nic? Wolałabym by istniał jednak ten
      lepszy świat,po drugiej stronie życia,bo jesli nie, to nic nie miałoby
      sensu,bynajmniej dla mnie.

      Pozdrawiam serdecznie
      mama chorego Kubusia
      • betka_1713 Re: a jednak zyje 06.09.06, 13:16
        moniam18 ja sama nie wiem w co wierze i czy jest inny lepszy swiat kiedys moja
        chora babcia kiedy sie ze mna zegnała powiedziala mi ze mam ja nosic w sercu ze
        bedzie zyc w moich myslach jak dlugo bede ja pamietac ale niestety nie bylo mi
        latwiej, nadal mnie to meczy czy ja spotkam ,a co z moim mezem ktory nie wierzy
        w nic to kiedys jego chyba nie spotkam wcale, ja takze wierze w los co ma byc
        to bedzie, ale jak sie z nim pogodzic jak jest taki niesprawiedliwy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka