aniutka77
26.08.06, 12:52
Kiedyś zaglądałam tu znacznie częściej, gdy jeszcze byłam zaaferowana nowym
zajęciem życiowym (czyli studiami doktoranckimi).
Przypominam, że moją dziedziną jest medycyna.
W październiku rozpocznę czwarty i ostatni rok studiów. Być może na
podsumowanie za szybko, ale mam już pewne wnioski.
Jako zajęcie na 4 lata po studiach to był rewelacyjny pomysł.
Nieczęsto zdarza się by za to że się uczę, jeszcze mi płacili (choć stypendium
jest niewielkie)
Przepracowana się nie czuję. Ale zależy to tylko i wyłącznie od mądrości i
wyrozumiałości mojej promotorki oraz współpracowników.
Dużo się naczyłam-mniej w kwestii samej wiedzy medycznej, więcej o życiu,
ludziach, itp.
Szukam nowych możliwości szkolenia, pracy, programów stypendialnych.
Ciągle mam problem z wytłumaczeniem ludziom spoza pracy czym ja się właściwie
zajmuję (urzędy, banki, wszelkie instytucje gdzie musze usiąść przed
buireczkiem i wciśniętym za nim urzędasem, są dla mnie koszmarem, na pytanie o
zawód, zajęcie i dalej moją odpowiedź- zgodnie wybałuszają oczy.....)
Pozdawałam już egzaminy z dyscypliny dodatkowej tj. historii medycyny oraz
języka angielskiego.
Przede mną egzamin z przedmiotu oraz sama obrona, która raczej się troszkę
oddali, ponieważ w międzyczasie (rok temu)wyszłam za mąż i za dwa miesiące
rzucam w kąt biały fartuszek by wpaść między pieluszki, oliwiki, zupki dla
mojej małej córeczki.
Naukowcem i doktorem zdążę zawsze zostać, mamą będę teraz.
Aha. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wybrałabym znów studia doktoranckie,
ale przyznam szczerze, ze kryteria naboru uległy zaostrzeniu i nie mam
pewności czy udałoby się mi na nie dostać.
Pozdrawiam.Trzymajcie się cieplutko.
Rilian, ciągle poszukujesz pomników Jana Pawła II? Pewnie już zakończyłeś
swoją pracę.