Dodaj do ulubionych

witam ponownie

26.08.06, 12:52
Kiedyś zaglądałam tu znacznie częściej, gdy jeszcze byłam zaaferowana nowym
zajęciem życiowym (czyli studiami doktoranckimi).
Przypominam, że moją dziedziną jest medycyna.
W październiku rozpocznę czwarty i ostatni rok studiów. Być może na
podsumowanie za szybko, ale mam już pewne wnioski.

Jako zajęcie na 4 lata po studiach to był rewelacyjny pomysł.
Nieczęsto zdarza się by za to że się uczę, jeszcze mi płacili (choć stypendium
jest niewielkie)
Przepracowana się nie czuję. Ale zależy to tylko i wyłącznie od mądrości i
wyrozumiałości mojej promotorki oraz współpracowników.
Dużo się naczyłam-mniej w kwestii samej wiedzy medycznej, więcej o życiu,
ludziach, itp.
Szukam nowych możliwości szkolenia, pracy, programów stypendialnych.
Ciągle mam problem z wytłumaczeniem ludziom spoza pracy czym ja się właściwie
zajmuję (urzędy, banki, wszelkie instytucje gdzie musze usiąść przed
buireczkiem i wciśniętym za nim urzędasem, są dla mnie koszmarem, na pytanie o
zawód, zajęcie i dalej moją odpowiedź- zgodnie wybałuszają oczy.....)
Pozdawałam już egzaminy z dyscypliny dodatkowej tj. historii medycyny oraz
języka angielskiego.
Przede mną egzamin z przedmiotu oraz sama obrona, która raczej się troszkę
oddali, ponieważ w międzyczasie (rok temu)wyszłam za mąż i za dwa miesiące
rzucam w kąt biały fartuszek by wpaść między pieluszki, oliwiki, zupki dla
mojej małej córeczki.
Naukowcem i doktorem zdążę zawsze zostać, mamą będę teraz.
Aha. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wybrałabym znów studia doktoranckie,
ale przyznam szczerze, ze kryteria naboru uległy zaostrzeniu i nie mam
pewności czy udałoby się mi na nie dostać.
Pozdrawiam.Trzymajcie się cieplutko.
Rilian, ciągle poszukujesz pomników Jana Pawła II? Pewnie już zakończyłeś
swoją pracę.
Obserwuj wątek
    • rilian Re: witam ponownie 26.08.06, 20:31
      witaj ponownie!...

      ależ śliczny post! poezja!... serio, myślę, że takie teksty jak ten, należałoby
      czytać w chwilach zwątpienia, gdy myślimy, że to wszystko, do czego doszliśmy,
      należy o kant d... potłuc, że nic nie warci jesteśmy, że czas straciliśmy!...

      miło mi, że mnie wywołujesz, znaczy, że temat mój (bo przecież nie wirtualny
      ciąg znaków układający się w słowo "rilian") zapadł ci w pamięc!... obroniłem
      się w listopadzie, od tamtego czasu usiłuję zainteresować sobą jakąkolwiek
      uczelnię (mój rodzimy rektor powiedział mi: "Niech pan napisze habilitację,
      wtedy coś się tu znajdzie"), 40 innych aplikacji pozostało bez echa (w
      większości dosłownie), łudzę się wydaniem książki...

      chlip ;)
      • aniutka77 Re: witam ponownie 26.08.06, 21:39

        Bo ja nic nie wspomniałam o pracy zawodowej.

        Teraz będzie mniej optymistycznie.
        Owszem, marzy mi się praca na uczelni, ale jak wiadomo, o etat baaaardzo ciężko,
        a dwa, przedstawicielką pokolenia 1200 wiecznie byc nie zamierzam ( a tak
        zarabia asystent z gołym etatem na mojej uczelni).
        Praca cieżką nie jest. Jakieś świadczenia, wczasy pod gruszą, nadgodziny,
        wyjazdy za darmochę na konferencje, szkolenia... urlopy, macierzyński,
        wychowawcze.. To dobre strony, choć są też złe.

        Mam wobec tego inne wyjscie. Na początku będzie wymagało inwestowania (studia
        podyplomowe) bo sam doktorat, niestety ale jest o kant d..y.... potłuc (muszę
        Cię w tym momencie rozczarować). I poszukiwanie pracy w jakiejś prywatnej,
        wielkiej firmie na stanowisku, które nawet nie ma polskiej nazwy.... Za szefa
        będe mieć pewnie gościa po średniej szkole biologicznej, ale za to z
        umiejętnościami mendedżerskimi a raczej managerskimi..... Pracować będę 14
        godzin na dobę, i w domu też, wiecznie podczepiona do komórki, o dziecku przez
        najbliższe 5 lat nie mogłabym marzyć, ze względu na konieczność podpisania
        pewnego świstka...Ale za to urop w Hiszpanii, i może w końcu będe miała ten
        mały, biały, wymarzony domek. Tylko nie wiadomo gdzie...
        Powiem tak.
        Dowartościowała mnie praca nad doktoratem. Nauczyłam sobie radzić z wieloma
        "mondrymi" osobami. Nabrałam dystansu. Moje aplikacje spoczywają na dnie szufald
        biurek działu kadr co ciekawszych firm, instytucji i tym podobnych. Jeśli po
        obronie nie uda mi się zatrudnić nigdzie w ciągu na przykład połowy roku- wyjadę
        za granicę. Prawdopodobnie do Irlandii.Jeśli i tam nie znajdę pracy-przynajmniej
        pozwiedzam i zobaczę inny kraj :) I w nosie będe mieć lokalny patriotyzm. Ale
        najpierw wykorzystam tutaj wszystkie możliwości.
        I Tobie życzę szczęścia, bo szczęście to się nam, doktorantom bardzo przyda.
        • next.day5 pozwolcie ,ze sie dolacze :) 26.08.06, 22:46
          ja w tym roku rowniez koncze studia doktoranckie.pisze prace i idzie mi to
          strasznie opornie.i miewam rozne watpliwosci,po co ?na co mi to? itd?
          Ale staram sie tez zobaczyc dobre strony :)co mi daly studia? Chyba wolnosc i
          przedluzenie mlodosci. I 4 lata beztroski o kase, bo bylo stypendium.W miedzy
          czasie zrobilam studia podyplomowe i zdalam egzamin panstwowy w zawodzie...a
          mniejsza z tym z czego....Wyszlam zamaz.
          A teraz gdy sie to konczy, stoje na rozdrozu i mysle, gdzie dalej podazac?
          Na etat nie mam co liczyc.Wiec chyba zaloze swoja dzialnosc, a tytul naukowy
          bedzie chwytem reklamowym,bo raczej malo bedzie mial wspolnego z moja
          dzialnoscia.
          A wy nie mysleliscie aby pracowac na swoim?
    • coalla Re: witam ponownie 28.08.06, 11:44
      witaj kochana towarzyszko doli i niedoli!

      dobrze, że się wreszcie odezwałaś :)
      ja Ciebie pamiętam! pamiętałam, że medycyna, i nawet przemkło mi przez myśl
      jakieś skojarzenie z zastawką sercową... sprawdziłam, że słuszne, prawda? (hi,
      hi, to było niezłe;)

      cieszę się, że dobrze Ci się wiedzie, no a już za kilka miesięcy... :)

      pozdrawiam Cię serdecznie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka