flamengista
22.08.07, 14:29
Ostatnie wydarzenie (o którym napiszę poniżej) skłoniły mnie do rozpoczęcia
tego wątku.
Otóż nie jest chyba niczym rewolucyjnym, gdy stwierdzę że Polska nie jest
potentatem naukowym. Równocześnie nasz kraj chyba nie może narzekać na nadmiar
przyjaciół i osób chętnych, by z naszym krajem współpracować: czy to
kulturalnie, czy ekonomicznie czy jeszcze w inny sposób.
Dlatego teoretycznie każdą osobę, która przyjechała do nas z innego kraju,
mającą wyższe wykształcenie i chcącą u nas zrobić doktorat powinniśmy
traktować ze szczególną atencją. W końcu jeśli ten doktorat obroni, to może
zostać u nas, albo też nawet po powrocie do swojego kraju Polska może mieć z
niej spore korzyści.
A już szczególnie powinno się traktować stypendystów rządu polskiego. Są to
cudzoziemcy, najczęściej polskiego pochodzenia, a więc związani z naszym
krajem emocjonalnie. Którym na dodatek polski podatnik finansuje studia w kraju.
Jak jest w praktyce? No, to również pytanie do Szanownych Forumowiczów - liczę
na jakiś odzew. W następnym poście opisuję moje doświadczenia. Jest to pewien
wycinek rzeczywistości, moim zdaniem dosyć reprezentatywny.