rytr
25.09.07, 11:46
na dzienne, doktoranckie, ku memu najwyższemu zdumieniu, albowiem rozmowa
kwalifikacyjna broń boże na to nie wskazywała:) Cała rozmowa sprowadzała się
do tego, że profesorstwo przekonywało mnie, żebym robiła doktorat na innej
uczelni, bo oni nie mają dla mnie promotora. Na moją uwagę, że znalazłam
profesora zainteresowanego objęciem nade mną opieki naukowej usłyszałam: "hmm,
nie ujmując koledze, mam poważne wątpliwości, czy podoła on tak zaawansowanej
tematyce";)
Także byłam raczej pesymistycznie nastawiona, a tu proszę:)
Dziękuję wszystkim, którzy wcześniej udzielili mi dobrych rad i wsparcia:)