Dodaj do ulubionych

Wystapienie Pana Premiera.

17.04.08, 11:36
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5127586.html
Ja do Tuska trace szacunek.

Dlaczego: za podtrzymywanie 20-letniej tradycji mania w d*pie sfery nauki
polskiej, za tolerowanie beznadziejnego ministra ktory nie rozumie naukowcow
mimo ze sam ponoc nim jest, a szczegolnie za prosbe o spisek, by rozpieprzyc
droge awansu ktora zaczela sie wreszcie klarowac jako w miare, na nasze
warunki, rozsadna.

To nie tak, panie Tusk.
Obserwuj wątek
    • krysiulka Re: Wystapienie Pana Premiera. 17.04.08, 12:27
      > Ja do Tuska trace szacunek.

      Myślę, że nie do końca słusznie.

      "- Już od dwudziestu lat rozmawiają o reformie. A my nie chcemy zagadać się na
      śmierć - odpowiadała min. Kudrycka dziennikarzom. I zaapelowała, by "środowisko
      naukowe się nie obrażało"."

      Mam wrażenie, że "środowisko" krzyczy i obraża się,okazując tym samym lęk przed
      zmianami, które są konieczne. Zaczekajmy z oceną na efekty działań rządu.
      • niewyspany77 Re: Wystapienie Pana Premiera. 17.04.08, 13:30
        OK. Zmiany sa konieczne.

        Ale zauwaz, ze zmiany koncentruja sie na problemach, ktore de facto problemami
        Polskiej Nauki nie sa. No bo wybacz, ale niezwykle mega-maxi wazna sprawa
        doktoratu po licencjacie do mnie, jako "problem posliek nauki" nie przemawia ,
        nie przemawia tez quasi-likwidacja habilitacji i zastapienie tego hmm no
        wlasnie, czym???
        • dalatata Re: Wystapienie Pana Premiera. 17.04.08, 15:16
          a ja sie z tym zgadzam. gora urodzila mysz. i nic wiecej. te
          radykalne reformy to zlikwidowanie kolokwium habilitacyjnego (nawet
          nie habilitacji, zeby byc scislym).

          jedynym ciekawym punktem reform jest wprowadzenie miedzynarodowego
          audytu dla PAN. ale jakos mysle ze to sie da zalatwic :-)
    • flamengista zamiast reformy - bełkot 17.04.08, 15:38
      Z jednej strony - wymaganie wyrzeczeń (kij), z drugiej - brak jakiejkolwiek
      obietnicy polepszenia sytuacji dla tych najlepszych (marchewka).

      Z konkretów:
      Cięcia badań statutowych i ich kompletna likwidacja wkrótce.
      Wymuszona mobilność - konieczność odbycia staży.
      Pieniądze na badania - jedynie w konkursach.
      Likwidacja habilitacji - ale w zamian certyfikat, o którym niewiele wiadomo.
      Bądźmy szczerzy, to są na razie same kije. A gdzie marchewka?

      Ja nie mówię, że to złe pomysły, każdy z osobna brzmi atrakcyjnie. Ale diabeł
      tkwi w szczegółach. Wszystkie te zmiany wprowadzone łącznie spowodują, że ci
      którzy ciężko pracowali na habilitację nagle zaczną niemal "od zera".

      A marchewka, czyli zwiększenie nakładów - bardzo mglista, bo dopiero w 2012.
      Czyli nigdy. I to tylko dla wybranych okrętów flagowych, a tu kryteria wyboru
      też są niejasne.

      Ja się wcale nie dziwię profesorom, że protestują. Jakbym był profesorem, też
      bym protestował. Wiadomo, każdy dba o swój interes.
      • flamengista PS 17.04.08, 15:46
        Jasne, badania statutowe są obecnie przejadane. To wbrew pozorom są spore kwoty,
        które często idą na sfinansowanie wycieczki dla całego zakładu w fajne miejsce
        pod pretekstem konferencji (na którą się nawet nie przygotowało referatu -
        autentyk).

        Ale wiemy, jaka jest obecna praktyka przyznawania grantów z Ministerstwa. Różnie
        to bywa, ale są dyscypliny w których decydują wyłącznie układy i układziki.
        Szczególnie, jeśli chodzi o większe kwoty, a nie mały grancik promotorski. Jak
        więc Pani Minister chce zapewnić, że granty będą rozdzielane uczciwie - dostaną
        je tylko ci, co zasłużyli?

        Mobilność naukowców - fajna rzecz. Tyle że u nas ograniczona marnymi płacami.
        Można sobie zadekretować mobilność, ale jak nie zapewni się finansowania
        (stypendia na postdoki - to wymaga olbrzymich środków!) to ludzie będą
        kombinować. I zamiast stażu w Harwardzie, Oxfordzie czy choćby UW, będą jeździli
        na prowincjonalne polskie uczelnie, albo na Słowację czy Ukrainę. Też staż w
        obcym ośrodku, a jakie doświadczenia! Tanio i pewnie, co nie jest bez znaczenia
        jeśli mamy ten staż finansować z własnej kieszeni.

        Otwarte konkursy - piękny postulat, ale te otwarte konkursy już mamy. Co prawda
        tylko z nazwy, ale zawsze! Jak więc zrobić, by były otwarte również w praktyce?

        To tylko kilka moich wątpliwości...
      • niewyspany77 Re: zamiast reformy - bełkot 17.04.08, 16:14
        flamengista napisał:

        > Wymuszona mobilność - konieczność odbycia staży.

        Tak? Ostatnio w pewnej warszawskiej uczelni odbylo sie seminarium na temat
        korzysci z uczestnictwa w "SEMINARIACH PODOKTORSKICH". No to ja sie glosno
        pytam, czy to bedzie owa krajowa mobilnosc?

        > Pieniądze na badania - jedynie w konkursach.

        Konkurs nic nie daje jesli dobry projekt adiunkta z Koziej Wolki przegrywa z
        marnym projektem adiunkta Uniwersytetu. Takie konkursy wszelkiej masci to prosze
        sobie wsadzic i nie wyjmowac (to nie per Ty tylko per ta Grupa Wspanialych
        Doradcow pani minister).

        > Likwidacja habilitacji - ale w zamian certyfikat, o którym niewiele wiadomo.

        Wiadomo ze bedzie via CK a to juz jest "gwarancja jakosci" hehe.

        > Bądźmy szczerzy, to są na razie same kije. A gdzie marchewka?
        >
        > Ja nie mówię, że to złe pomysły, każdy z osobna brzmi atrakcyjnie. Ale diabeł
        > tkwi w szczegółach. Wszystkie te zmiany wprowadzone łącznie spowodują, że ci
        > którzy ciężko pracowali na habilitację nagle zaczną niemal "od zera".

        Przewiduje wysyp przyspieszonych habilitacji byle zdazyc.

        > A marchewka, czyli zwiększenie nakładów - bardzo mglista, bo dopiero w 2012.

        I to jest sedno. "najpierw wy pokazcie a potem my wam damy". A ja na to pytam -
        czy ja na reformie dostane chocby +1 zl? Bo o profesorach-emerytach premier i
        pani minister wspomina gesto, a o tym ze mlody doktor zarabia miesiecznie
        rownowartosc 1/4 do 1/2 metra kw mieszkania, to juz nie.

        > Czyli nigdy. I to tylko dla wybranych okrętów flagowych, a tu kryteria wyboru
        > też są niejasne.
        >
        > Ja się wcale nie dziwię profesorom, że protestują. Jakbym był profesorem, też
        > bym protestował. Wiadomo, każdy dba o swój interes.

        Moj interes jest tak ze jako potencjalny habilitowany za te 6-9 lat wiedzialbym
        do czego moja kariera zmierza. A tak jestem kroliczkiem doswiadczalnym pani
        minister. Bo pani minister moze sie co najwyzej osmieszyc na kartach historii
        szkolnictwa wyzszego, albo byc wrecz pominieta, jednak skutki tego bedziesz
        ponosic i Ty, i ja, i cale stado obecnych doktorow i doktorantow. Ty piszesz -
        profesura protestuje przeciwko. A my? Gdzie sa te Wspaniale Organizacje
        Doktorantow ktorych podobno kilka mamy? No gdzie?
    • tocqueville "reformy" 17.04.08, 17:54
      miał być JOW - nie ma
      miały być bony oswiatowe - nie ma
      miał być podatek liniowy - nie ma

      projekty w sprawie szkolnictwa wyższego oraz "niższego" - cóż są warte?
      • dalatata Re: "reformy" 17.04.08, 18:13
        co to jest JOW?
        • tocqueville jednomandatowe okręgi wyborcze 17.04.08, 18:23
          www.jow.pl/?q=node/318
          Platforma Obywatelska zebrała ponad 700 tys. podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum, m.in. w sprawie wprowadzenia JOW. Potem o tym "zapomniała"

    • listekklonu Re: Wystapienie Pana Premiera. 17.04.08, 19:06
      "Premier obiecał też zwiększenie nakładów z budżetu na naukę i szkolnictwo
      wyższe - z 1,3 proc. do 2 proc. PKB. Ale dopiero w 2013 r. i pod warunkiem że
      zmiany zostaną wprowadzone."

      Do tego czasu już pewnie będą trzy kolejne ekipy u władzy.
    • tocqueville Re: "reformy" 17.04.08, 22:15
      poza tym nieistotne w tym kontekście czy JOW jest dobry czy niedobry
      ale to, że Premier ci innego zapowiada a co innego robi
      ogłasza akcję kreuując się na wielkiego wielbiciela JOW, a potem
      nagle o nich "zapomina"? O co biega?

      Tak samo będzie z tą reformą szkolnictwa. Namawia do niej, a pewnie
      nawet nie wie o co w niej chodzi.
    • tocqueville o "reformach" 17.04.08, 22:23
      Profesor London School of Economics po prostu nie ma powodu firmować
      swoim nazwiskiem fikcji. A zapowiadana reforma coraz bardziej
      okazuje się, jak wiele innych zapowiedzi tego rządu,
      przedsięwzięciem pijarowskim, samym pozorem na użytek maluczkich,
      sprawianiem wrażenia, że coś się dzieje, i to pod kontrolą
      najlepszych fachowców z Londynu.

      Tymczasem nie dzieje się nic, bo nie ma ku temu politycznej woli.
      Wygląda na to, że profesor Gomułka uwierzył pół roku temu, iż
      zatrudnia się go do prawdziwej, merytorycznej pracy, która ma Polskę
      zmienić – a z czasem zorientował się, że to nie jego praca jest
      potrzebna, lecz nazwisko i tytuł naukowy jako część politycznego
      marketingu. I nie odpowiada mu to. Bo niby dlaczego miałoby
      odpowiadać? Nie jest politykiem, lecz naukowcem, ma inne ambicje i
      inne możliwości.
      blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/04/17/profesor-gomulka-nie-musi/
      Taka samo będzie z reformą oświaty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka