Dodaj do ulubionych

emocjonalność u epileptyka

02.11.10, 21:14
Od ok. 8 m-cy mieszkam z mężczyzną chorym na padaczkę. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad sensem tego związku. Z jednej strony bardzo mi zalezy na Nim ale gdy widzę jego niezdecydowanie stopuję się.. cechuje go duża zmienność, z jednej strony chce byc ze mną a z drugiej traktuje mnie jako przyjaciółkę. Ten stan trwa już dłuższy czas, jego chcę-nie chcę zaczyna mnie męczyć. Czasami myślę, że może ta choroba ma jakiś wpływ na niego, bo nie uważam za normalne to jego "miotanie" się samego ze sobą.. obawiam się, że nigdy nie będzie pewien swoich uczuć, jego emocjonalne rozchwianie nie jest dla mnie normalne.
Proszę o opinie na ten temat.. coraz częściej myślę o zerwaniu boję się, że to związek bez przyszłości..
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: emocjonalność u epileptyka 02.11.10, 21:58
      U mnie "w tej dziedzinie" w porządku było i jest.
      Z emocjami były problemy tylko w sferze akceptacji choroby, pogodzenia się z ograniczeniami, chwilowymi depresyjnymi nastrojami - nad tym wszystkim pracowałam i jest ok.
      Na moje oko choroba jest pretekstem dla jego niezdecydowania.
      Znam wielu facetów zdrowych, którzy nie wiedzą, czego chcą. Nie zasłaniałabym tego padaczką, raczej charakterem.
      • papuzka_gda Re: emocjonalność u epileptyka 03.11.10, 19:11
        ja mysle tak samo jak Ania.
        Wydaje mi sie,ze to chyba taki typ czlowieka-ale moze sie myle.
        • jan1144w Re: emocjonalność u epileptyka 03.11.10, 19:43
          A ja myślę że oboje się mylicie .
          • ania_1609 Re: emocjonalność u epileptyka 03.11.10, 20:26
            jan1144w napisał:

            > A ja myślę że oboje się mylicie .

            Tzn.?
            • papuzka_gda Re: emocjonalność u epileptyka 03.11.10, 23:48
              nooo niewykluczone
              ale nie mozna na zasadzie NIE bo NIE
              a uzasadnic nie łaska?
              Nie ma luzi nieomylnych....
              pisalam na swoim przykladzie...
        • jan1144w Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 07:24
          Znakomicie się uzupełniacie [a ja myślę tak samo jak Ania] a nie pomyślałyście że przecież ta choroba tak do końca nie jest jeszcze przewidziana w skutkach poczytajcie tutaj sobie może to leki ?a może zupełnie co innego ?np.zdawanie sobie sprawy z faktu iż wymagac się będzie pomocy osoby drugiej i tak naprawdę to ona będzie tu miec decydujące znaczenie.Szkoda że my ludzie nie wychodzimy czasem za ten mur chroniący naszą niezależnośc.
          • ania_1609 Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 10:00
            Nie zgadzam się prawie z niczym, co napisałeś.

            Po pierwsze:
            "przecież ta choroba tak do końca nie jest jeszcze przewidziana w skutkach"
            - ja wszystko rozumiem, to jest mózg i tak dalej. Ale moim zdaniem to dziwne, że lekarze, wszelkie fundacje i sami chorzy walczą ze stereotypem panującym w społeczeństwie, przekonują, że choroba nie ma wpływu na intelekt, nie upośledza, nie powoduje zaburzeń psychicznych. Jesteśmy tacy sami, tylko mamy ataki. A za chwilę czytam, ze sami epileptycy zasłaniają się chorobą tłumacząc różne swoje zachowania trudne do zaakceptowania wśród ludzi - bo tak jest najprościej.

            Po drugie:
            "może to leki ?"
            - może to leki. Ja sama leczę się dodatkowo (oprócz padaczki) na arytmię. Na moich lekach też są skutki uboczne (z grupy tzw. psychicznych). Z ciekawości sprawdziłam leki, które zażywam ostatnim czasem na dyskopatię kręgosłupa - no też mogę "fiksować". Hmmm... Sprawdzam jeszcze leki syna na astmę - no nie - tu też zaburzenia nastroju. Ergo: każdy mógłby usprawiedliwiać lekami swoje zachowanie.

            Po trzecie:
            W życiu spotkał mnie jeszcze kiedyś problem o wiele poważniejszy (dla mnie) niż padaczka. Musiałam się poddać bardzo poważnej psychoterapii, takiej, że były momenty, iż wolałabym się pochlastać, niż nad tym pracować. Ale dzięki tamtemu doświadczeniu wiem jedno: najprościej powiedzieć "tak mam". Praca nad sobą wymaga wysiłku. Można wiele zmienić, ale ludziom się nie chce. Wolą mówić "taki się urodziłem" lub "jestem chory, zrozumcie".

            I na koniec:
            Rozumiem, gdyby problemy partnera autorki wątku polegały np. na tym, ze nie potrafi zaakceptować choroby. Mnie ona dopadła z znienacka i tez bardzo ciężko mi przyszło się z tym pogodzić i starać się normalnie żyć. Ale tu również uruchomiłam psychologa, pracę nad sobą i jestem na prostej. Mam rodzinę, dziecko. Do głowy by mi nie przyszło, kiedy mamy z mężem kryzys tłumaczyć się padaczką. Trzeba usiąść, porozmawiać. Z tytułowego postu wynika, że facet nie wie, czy chce z nią być. Jasne, że choroba może powodować obniżony nastrój, niską samoocenę, stany lękowe, depresyjne. Ale to wszystko jest DO PRZEPRACOWANIA. Można sobie z tym poradzić. A nie usiąść i zrzucać wszystkie problemy emocjonalne na padaczką, to najgorsze, co można robić.

            I pisze to ja, osoba chora, która tego doświadcza, która doświadcza lęku, wymagam pomocy dość często ( a mój mąż od pn. do pt. poza domem), często przeżywam zachwiania różne i buntuję się przeciw padaczce, ale nad tym wszystkim pracuję.
            Żeby mieć emocjonalną równowagę, żeby się pogodzić, żeby się uspokoić. Dzięki temu mogę powiedzieć, tak jak ktoś kiedyś napisał na forum (jakubsky bodajże): normalnie jestem zdrowa, wszystko jest ze mną w porządku, choruję tylko wtedy, kiedy mam atak.
            Nie poddam się chorobie, bo nie wolno się poddawać.
            • jan1144w Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 10:11
              O choroba ale moja wypowiedz wywołała tsunami pocieszające w tym wszystkim jest to iz dostrzegłaś światełko w tunelu["nie zgadzam się prawie z niczym "]czyli jest coś z czym się zgadzasz,no dobra zostawmy to .Chyba powtarzam chyba masz rację ale Ty jesteś silna a nasz kolega nie i może tu należy popracowac nad sobą i nie beż znaczenie jest tu partner/ka ajak słyszymy i ona nabiera wątpliwosci -a swoją drogą ciekawe jak to się skończy może Heppy Endem jak myślisz ?pozdrawiam
            • jan1144w Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 10:14
              A juz tak zupełnie prywatnie to dlaczego nie masz zdjęcia ?bo wizytówkę masz chyba się nie wstydzisz Twoje wypowiedzi raczej na to nie wskazują abyś należała do osób z tą przypadłością .Hej !
              • ania_1609 Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 10:35
                "Chyba powtarzam chyba masz rację ale Ty jesteś silna a nasz kolega nie i może tu należy popracowac nad sobą"

                Tak, ale to są problemy niekoniecznie związane z epilepsją. Więc najpierw szukałabym przyczyn w charakterze i tu pracowała. Nie szukałabym "na dzień dobry" usprawiedliwienia w epilepsji.

                A juz tak zupełnie prywatnie to dlaczego nie masz zdjęcia ?bo wizytówkę masz ch
                > yba się nie wstydzisz

                :-)
                Nie mam zdjęcia, bo nigdzie nie mam. Nie wstydzę się, ale to nie znaczy, że muszę od razu się pokazywać. A jeśli oskarżasz mnie o trollowanie, to przejdźmy na priva, opowiem Ci więcej o tym, jaka jestem.

                "Twoje wypowiedzi raczej na to nie wskazują abyś należała
                > do osób z tą przypadłością .Hej !"

                To znaczy co? Że jak mam padaczkę, to muszę mieć cały czas doła? To forum jest od tego też, żeby się wspierać i dzielić pozytywnymi emocjami, i tym, by się nie poddawać. Ja to kiedyś otrzymałam. Jesteś na forum od niedawna, poszukaj w archiwum, jak ja się kiedyś żaliłam i jak mi sugerowali psychoterapię. To było parę lat temu (choruję od siedmiu). Teraz jest inaczej, bo faktycznie skorzystałam z ich rady.

                Poza tym pozytywne wypowiedzi na tym forum Martini, Jakubskiego, Qbishtala (przepraszam, jeśli pomyliłam nicki), swego czasu wielu innych osób też świadczą o tym, że nie chorują?
                • jan1144w Re: emocjonalność u epileptyka 04.11.10, 13:29
                  Ojej nie oto mi chodziło zdenerwowałaś się chyba nie potrzebnie ja tylko zapytałem bo ja wiesz nie każdy ma tu swoje zdjęcie -to co przepraszam i zgoda okej ?-fajnie Ale rzeczywiscie jak chcesz to możesz opowiedziec mi o sobie tj. o rodzinie ,chorobie .i wszystkim co się z tym wiąże.pozdrawiamwww.youtube.com/watch?v=gzaFiX7R_Fw
                  • ania_1609 Re: Ok :-) 04.11.10, 13:55
                    Nie zdenerwowałam się, bardziej zdziwiłam na takie argumenty :-)

                    Bo tak już kończąc dyskusję -
                    Jak sobie przemyślałam, to masz rację w tym, że każdy może różnie reagować na leki. Keppra na przykład może wywoływać dziwne stany, ale one mijają albo lek trzeba odstawić (ja np.musiałam). Ale jako główny problem autorka wątku podaje to, że facet jest niezdecydowany. Nie wie, czy chce z nią być, czy chce być tylko jej przyjacielem. Moim zdaniem epilepsja nie jest tu problemem, ale charakter gościa, który nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie, czego tak naprawdę chce.

                    Swoją drogą prawie każda choroba wywołuje swego rodzaju poczucie inności, bezsilność, złość, bunt. Mój mąż ma astmę i jako dziecko zawsze miał niskie poczucie wartości. Chodził do psychologa. Mam koleżankę z cukrzycą, która też często miewa stany dołowania się. Też chodzi do psychologa. Główny wydźwięk moich wywodów jest taki, że epilepsja sama w sobie nie powoduje zaburzeń emocji i nie można się tym np. zasłaniać, czy usprawiedliwiać. Bo jeśli podejmie się odpowiednie kroki, to można sobie poradzić.

                    A jak będziesz miał ochotę na dłuższe pogawędki psychologiczne i życiowe, to zapraszam na priv :-) (z gazetowego korzystam codziennie)
                    Pozdrawiam!
      • sysa26374 Re: emocjonalność u epileptyka 08.11.10, 21:23
        Myślę podobnie, EPI może tu być tylko byle pretekstem, wymówką. Bywa tak, że zdrowi jeszcze bardziej nie wiedzą jaki jest ich cel... Jak ktoś kocha drugą osobę, to dopnie swego mimo wszelkich przeszkód. I taką przeszkodą wcale nie musi być padaczka. Pod nogi trafiają się nam jeszcze istotniejsze kłody, jak choćby ta akceptacja ze strony innych. U mnie do tej pory rodzina nie moze pogodzić się z faktem, że zdecydowałam sie na wspólne życie z chorym na EPI. Zresztą, oboje się zdecydowaliśmy od pierwszych wspólnych chwil w szpitalu.
        Są pewne ograniczenia, to jasne, jednak ani mi ani Jemu to nie przeszkadza.
        Niech On Ci w koncu wyjaśni czego chce od zycia... konkrety, żebyś miala czarne na białym...
    • very.martini Re: emocjonalność u epileptyka 07.11.10, 14:44
      Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym, co napisała Ania. Ile ta mężczyzna ma lat, 5? To po dziecku bym się spodziewała, że zmienia decyzje i preferencje co 5 minut pod wpływem impulsów - raz chce samochodzik, ale zaraz zauważa na półce transformersa i to się staje Marzeniem Życia. jak się nie może określić, to niech się miota sam, a Ty się nie dawaj w to wkręcać, szkoda czasu. I niech sobie ma padaczkę, cukrzycę i endoprotezę - wypadałoby umieć określić relacje z bliskimi niezależnie od przypadłości fizycznych. nie musisz od razu odchodzić przecież, zawsze możecie iść do terapeuty, który rzuci na to świeżym okiem i da się każdemu z Was wygadać, a drugiej stronie wysłuchać.

      16%VOL
      22%VAT
    • qbishtal Re: emocjonalność u epileptyka 08.11.10, 15:24
      Myślę że to nie jest wina choroby. Nie czytałem co tu pisaliście wcześniej ale wydaje mi się, że choroba i lekarstwa nie mają nic do rzeczy. Ile on ma lat? Bo to chyba głównie od tego zależy i od rodzaju osobowości. Możliwe, że chce sobie jeszcze przez chwilę żyć nie związany z drugą osobą na stałe. Kiedyś "zmięknie" i też mu to będzie potrzebne. A może po prostu do końca mu nie pasujesz jako ktoś, na resztę życia i tak jak piszesz jest to związek bez przyszłości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka