Dodaj do ulubionych

Optymistycznie

27.02.12, 17:22
Moja córka zachorowała na padaczkę, gdy miała 4 lata. Teraz ma 8, od bodajże 2 lat bez napadów, od 3 miesięcy bez leków, ostatnie EEG według doktora w normie :) Uczy się dobrze, ogólnie wszystko w porządku. Ok. 1/4 padaczek u dzieci to łagodne padaczki, z których dzieci wyrastają. Pozdrawiam! :)
Obserwuj wątek
    • lanefretete Re: Optymistycznie 27.02.12, 17:49
      Ja już niestety nie wyrosnę...
    • ania_1609 Re: Optymistycznie 27.02.12, 18:39
      Pamiętam Was :-)
      Bardzo się cieszę, że u Was tak optymistycznie.
      Trzymam kciuki, żeby było tak dalej :-)
    • very.martini Re: Optymistycznie 27.02.12, 21:56
      U mnie też niedługo będą 3 lata bez napadu:) Aż musiałam zajrzeć w papiery, bo się nie mogłam doliczyć:)

      16%VOL
      22%VAT
    • wswie Re: Optymistycznie 26.06.15, 22:22
      Cześć,
      mam córkę z identycznymi napadami - 6 lat. Wcześniej miała (w ostatnich 10-11) miesiącach może 3-4 napady kilkusekundowe: ślinotok, wytrzeszcz oczu - tylko i wyłącznie przy wybudzaniu się. Generalnie śpi bardzo mocnym snem. Ostatnio kilka tygodni temu no i dziś gdy chciała iść do toalety...

      Czy mogę się z Tobą jakoś skontaktować? wiem - lekarz to podstawa, ale byłem u rodzinnego i do neurologa najwcześniej na wrzesień - jakaś masakra (oczywiście córkę zarejestrowałem).

      Mam kilka pytań:
      Jak przebiegało leczenie?
      Jakie leki podawałaś?
      Jak często?
      Czy objawy znikają? jeśli tak to po jakim czasie?
      Jakie badania na początek oprócz EEG?
      Może polecisz jakiegoś lekarza?
      Do jakiego miasta jeździłaś z dzieciątkiem?
      Czy masz jakąś literaturę na ten temat?
      Może przyczyny?

      Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź
      Pozdrowienia


    • ak-69 Re: Optymistycznie 04.07.15, 13:42
      20 lat temu po 1-2 latach od pierwszego ataku zrezygnowałem z nauki dobrowolnie po 2 roku uniwersyteckich studiów matematyczno-informatycznych. Nie przez nie zaliczenie egzaminów lecz załamanie wrażeniem jakie na mnie robią ataki. Wcale nie aż tak silne jak patrzę z perspektywy czasu...
      Teraz miałem ostatni egzamin na politechnice po 20 latach przerwy i wznowieniu nauki kilka lat temu.
      Już dawno bym się załamał przy takim podejściu jak dawniej...
      Na początku ostatniego egzaminu miesiąc temu po rozdaniu formularzy z zadaniami dostałem PIERWSZEGO ATAKU NA OCZACH KOLEGÓW. Większość nawet nie wiedziała, że coś mi dolega, a na co choruję prawie nikt. A tu przerwa w egzaminie, karetka i ocknięcie się po kilkunastu minutach w szpitalu. Z formularzem egzaminacyjnym w plecaku :) Nieźle wykładowca musiał się wystraszyć jak nie zwrócił na to uwagi :)
      Po 2 tyg. dodatkowy termin i na niego nie dotarłem. Idąc na egzamin dosłownie kilkaset metrów przed uczelnią walnął mnie na przejściu dla pieszych jakiś pirat. Na 100% wchodziłem na przejście na zielonym świetle i w pełni przytomny.
      No a kilka dni temu ponowne podejście już indywidualnie w pokoju wykładowcy. Nie było żadnych ulg z powodu zdrowia, ale zdałem na 95%. A więc sprawdziło się powiedzenie, że do 3 razy sztuka :)))
      Nie był najłatwiejszy, bo to powtórka przedmiotu z poprzedniego roku i zadania nie łatwiejsze, do tego pod okiem non stop wykładowcy...
      W moim przypadku sprawdziło się z nawiązką, że wielkie znaczenie ma OPTYMISTYCZNE PODEJŚCIE zwłaszcza w okresie niepowodzeń. Ten obecny ostatni semestr zaliczyłem w terminie bez sesji poprawkowej, ale rok temu już PRAWIE ZREZYGNOWAŁEM Z NAUKI po 3 nie zaliczonych egzaminach. Ale koledzy zdecydowanie to odradzali i po ponownych dodatkowych terminach został z 3 już tylko 1 do poprawy po roku.
      Teraz jeszcze obrona pracy magisterskiej we wrześniu...
      Nie traktujcie tego fragmentu "życiorysu" jako samochwalstwa, próby leczenia kompleksów itp.
      Gdyby 20 lat temu po przerwaniu nauki ktoś powiedział mi, że za 20 lat ukończę zaczynając od zera informatyczne uniwersyteckie studia pierwszego stopnia, a potem drugiego stopnia na politechnice, to traktowałbym to jedynie jako próbę uspokojenia, wyrazy współczucia.
      A w trakcie nauki było teraz nawet gorzej zdrowotnie niż dawniej...
      Chciałem jedynie doradzić z własnego realnego doświadczenia, aby nie załamywać się tak chorobą i przekreślać całego przyszłego życia nawet nie wiedząc jak ono w rzeczywistości się potoczy...
      Możemy jednak poprawić jego perspektywy właśnie OPTYMISTYCZNYM PODEJŚCIEM.
      Nie ma co się czarować. Nie może ono być takie zawsze pozytywne, ale starajmy się nie załamywać tak życiowymi "wpadkami".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka