sli-maczek
17.11.12, 23:04
Ach!Dziewczyny! Trudne to wszystko! Od jakiegos czasu mysle o czwartym...ale nie bardzo rozumiem CZEMU?Przeciez jeszcze niedawno zarzekalam sie,ze przenigdy nie zdecyduje sie na wiecej.A jednak wraca to uczucie,ze jednak bym chciala...No i gdzie jest ta granica?Jak sobie radzic ze swoimi myslami?Pamietam Wasze posty o tym,ze czwarte duzo zmienia,ze staje sie o wiele trudniej.A z drugiej strony pamietam tez jak niektore z Was tez zarzekaly sie ze to koniec,ze juz starczy,a jednak?I tak sobie wlasnie mysle jakie to jest trudne!Ze po pewnym czasie wraca uczucie niedosytu,jak bumerang.Rodzi sie ciekawosc tego kolejnego,a potem wrecz potrzeba! Tylko ze mi rozsadek podpowiada,ze poki co - to nie jest dobry krok.Trzeba sie liczyc z kosztami, a akurat mamy niezbyt stabilna sytuacje. Sadze ze w tej chwili to wygra...tylko czemu ja znowu musze bic sie z myslami??Tez tak macie?