17.11.12, 23:04
Ach!Dziewczyny! Trudne to wszystko! Od jakiegos czasu mysle o czwartym...ale nie bardzo rozumiem CZEMU?Przeciez jeszcze niedawno zarzekalam sie,ze przenigdy nie zdecyduje sie na wiecej.A jednak wraca to uczucie,ze jednak bym chciala...No i gdzie jest ta granica?Jak sobie radzic ze swoimi myslami?Pamietam Wasze posty o tym,ze czwarte duzo zmienia,ze staje sie o wiele trudniej.A z drugiej strony pamietam tez jak niektore z Was tez zarzekaly sie ze to koniec,ze juz starczy,a jednak?I tak sobie wlasnie mysle jakie to jest trudne!Ze po pewnym czasie wraca uczucie niedosytu,jak bumerang.Rodzi sie ciekawosc tego kolejnego,a potem wrecz potrzeba! Tylko ze mi rozsadek podpowiada,ze poki co - to nie jest dobry krok.Trzeba sie liczyc z kosztami, a akurat mamy niezbyt stabilna sytuacje. Sadze ze w tej chwili to wygra...tylko czemu ja znowu musze bic sie z myslami??Tez tak macie?
Obserwuj wątek
    • pola468 Re: zagubiona 18.11.12, 00:03
      Kochana, różnie to nazywają - instynkt, kobiecość, hormony, potrzeba dawania siebie i opieki, tęsknota za nieznanym (?), brak rozsądku (wink). Są jeszcze inne, ale odpuszczę cytowanie.
      Wiesz jak to działa, musisz to w sobie poukładać. Wiesz już, że tęsknisz za/do tego czwartego, rozum też ci co nie co podpowiada. Ja myślę, że ostatecznie, nie jest to jednak decyzja rouzmna big_grin.
      Powodzenia życzę!
    • alki_80 Re: zagubiona 18.11.12, 11:16
      Jak ja to dobrze znam wink
      • eps Re: zagubiona 18.11.12, 11:59
        mam podobnie. Jestem zarobiona, permanentnie przemęczona, nie mam czasu dosłownie na nic, czasem popłacze sie z bezsilności, czasem wścieknę na dzieci aż mi para uszami idzie ...
        ale często nachodzi mnie myśl na czwarte.
        Zdroworozsądkowo to powinno mi wystarczyć tyle co mam, ale co jakis czas mnie meczy że chce jeszcze jedno.
    • i-t-a Re: zagubiona 18.11.12, 17:13
      Też tak miałam na początku tego roku. Wiem, co czujesz. U mnie trudnością jest moja praca, a raczej to, że jak zdecyduję się na czwarte, to już raczej nie będę miała gdzie wracać. A mimo że teraz mi dobrze w domu i nie spieszno do pracy, to jednak nie chciałabym wiecznie być "tylko" panią domu i mamą. Ale jak doszły zdecydowane chęci mego męża, to już przestałam się wahać, choć wcale nie od razu wink W końcu jak nie ta, to inna praca się znajdzie.
      A teraz czekanie aż znowu będziemy mogli się starać wydaje mi się wiecznością.
      • i-t-a Re: zagubiona 18.11.12, 17:15
        No właśnie i te finanse, ale jakoś dajemy radę, więc musi być dobrze. Na zwyczajne wakacje i wiele zajęć dodatkowych starcza, to chyba ok?
        • sli-maczek Re: zagubiona 18.11.12, 22:51
          Tak.Zajecia to dosc wazny czynnik.Aczkolwiek i tak chyba koszty rosna wraz z dzieckiem.U mnie chyba jeszcze czynnik drugiej polowki gra role...jak to sie mowi - do tanga trzeba dwojga. Gdyby decyzja byla NASZA,to inaczej by to wygladalo. Niemniej jednak zastanawia mnie czemu po raz kolejny musze z takimi myslami sie bic. Moze po prostu trzeba bardziej wbic sie w wir zycia,zeby te mysli odeszly? Nie mozna za kazdym dzieckiem obiecywac sobie ze ostatnie,a potem znowu cierpiec, ze najmlodsze juz rosnie,a ja nie mam ich wiecej...Ciezkie to jest. I chyba tym ciezsze, ze nie da sie jednoznacznie na takie watpliwosci odpowiedziec. Bo zawsze jest mnostwo za i przeciw. A uczucie niedosytu pozostaje...
          • i-t-a Re: zagubiona 18.11.12, 23:34
            Ja jako dziecko marzyłam o czwórce - w domu było nas troje, ja najstarsza i razem z najmłodszą, 9 lat młodszą ode mnie namawiałyśmy rodziców na czwarte. Nie zdecydowali się, niedosyt czułam, więc chciałam zawsze tę czwórkę. Mam nadzieję, że jak się uda, to będzie definitywnie koniec, ale czy będzie, to nie wiem wink
            • sli-maczek Re: zagubiona 18.11.12, 23:56
              To,czego Tobie zazdroszcze,to tego ze czujecie z mezem tak samo.To jakby rozwiazuje problem.Bo razem w kazdej decyzji jest po prostu latwiej. Jaka by nie byla.ja musze uporac sie z odpuszczeniem,bo nie smiem nawet zaczac tematu.Taka potrzebe trzeba miec w sercu.Nie mozna jej przedyskutowac,ani na pewno- wmowic.Kompromisem miedzy nami jest 3.I musze to uszanowac.Czyli wyciszyc w sobie ten 'zew'....ach!
              • i-t-a Re: zagubiona 19.11.12, 01:00
                Wiem, co czujesz.
                U nas tak było przy 3. Ja namawiałam, stanęło na tym, że 3 to będzie kompromis. I przyzwyczajam się do myśli, że to już koniec, po cichu marząc, że jednak kiedyś przypadkiem się uda. Stąd ogromne zdziwienie jak mąż stwierdził, że rodzina niepełna. Może i Twój zmieni zdanie? Może warto dać sobie czas?
                Mnie ten argument nie do końca przekonuje, ale nawet lekarka sugerowała, że poronienie mogło wynikać z przeciążenia organizmu. Kilka lat ciąży na przemian z karmieniem robi swoje. Tylko że przy trójce z niewielką różnicą wieku i czwartym z dużo większą maluchowi może być trudno. Poza tym u nas widzę, że już teraz przydałby się czasami ktoś dla równowagi, bo jednak jak dwoje się bawi, to trzecie czasem zostaje samo. Ale w tej kwestii jakoś lepiej ostatnio.
                • mama.rozy Re: zagubiona 19.11.12, 09:42
                  ślimaczku rozumiem.rozumiem,rozumiem i rozumiem.
                  za to my,ponieważ za bardzo nie mamy wpływu na świat wokół(czyli rosnące ceny i takie tam),postanowiliśmy go nagiąc do swoich potrzeb.i zmienic wszystko.co z tego wyjdzie-zobaczymy.a;e coraz bardziej nienormalnym wydaje mi się,że myśląc o kolejnym dziecku,zaczynamy myślec(piszę o sobie) najpierw o pieniądzach.tak mi się żal wtedy robi,że to,co w sumie jest mniej ważne(u mnie)niż np.zdrowie,zamyka od razu temat.tak coraz bardziej czuję,że to nienormalnie się robi...
    • magdak_1977 Re: zagubiona 19.11.12, 10:41
      Przechodziłam i przechodzę... U nas też kompromisem, wyproszonym przeze mnie było trzecie dziecko. I miałam nadzieję, że mi starczy... Na szczęście los "obdarował" nas niespodziewanie zupełnie jeszcze dwójkąsmile Sama nie miałabym już odwago "prosić" o kolejne dziecko. Teraz znów myśli o maluchu wróciły, zupełnie nieracjonalne, bo już naparwdę nam dość dzieci...

      Myślę, że to przede wszystkim hormony. Małe dzieci są po prostu fajne, miłe, urocze. Jak rosną to dopiero zaczyjaą się schody. Stąd tęsknota za niemowlako-małym dzieckiem. Tak to sobie tłumaczę. Trzeba tłumić, bo tak to można rodzić bez końca, niestety...
    • basha Re: zagubiona 19.11.12, 14:44
      Przed trzecią ciążą myślałam że trzecie i koniec, a teraz przez permanentne myśli o czwartym, których się boję i o których wie tylko mój mąż stwierdzam, że to choroba smile "zespół pragnienia kolejnego dziecka", czy ktoś zna lekarstwo?
      • mwiktorianka Re: zagubiona 19.11.12, 16:34
        Jeszcze do niedawna też tak miałam, ale o dziwo....przeszło mi z czego bardzo się cieszę i mam nadzieję, że nie wróci.Jestem już naprawdę zmęczona mając czwórkę.A i wiek nie ten coby dzieci rodzić jeszcze.
        • magdak_1977 Re: zagubiona 19.11.12, 17:09
          Jak ja bym chciala, zeby mi tak przeszlo. Na razie nie mam jakiegos wielkiego parcia na dziecko. Bsrdziej czuje zal, ze najmlodszy tak szybko rosnie... Zdecydowanie obecnie wygrywa zmeczenie. Ale boje sie, ze za rok-dwa mnie zlapie z akceleratorem "teraz albo nigdu"
    • basha Re: zagubiona 19.11.12, 19:09
      Sli-maczku , mam dokładnie tak jak Ty, napiszę do Ciebie później
      • sli-maczek Re: zagubiona 19.11.12, 21:50
        Super dziewczyny! Nie rozwiazuje to mojego problemu,ale mam uczucie ze nie jestem sama!!To wspaniale. Nie mam ZADNEJ rodziny wielodzietnej wokol mnie. Czworke mial tylko przyjaciel rodziny mojego meza i niestety,ale wszyscy mowia tylko o tym jak mieli ciezko. Na dodatek po odchowaniu sie rozstali co jakby uwypukla ten 'koszmar'(???).
        Dlatego jakby nie mam zrozumienia w nikim!!! Ja nawet sama siebie nie do konca rozumiemsmile Bo wlasciwie to wszystko dziala z ta nasza trojka. Wlasciwie powoli szukam pracy znowu ...ale ta mysl powraca. Mysl,ze zawsze marzylam o czworce. Strasznie drazni mnie jak ktos podkresla jak mam ciezko teraz. Ze troje malych dzieci (najstarsza 5,5), ze teraz sama (maz chwilowo pracuje daleko,ale to sytuacja przejsciowa), i jak ja wogole sobie radze? A ja faktycznie - mam czasem dosc. Ale co z tego?Kazdy ma czasem dosc.Wszystkiego. Za to czasem jak spojrze na nich...jak sie razem wspieraja,jak razem wariuja...to wiem, ze to jest TO, i ze jeszcze jedno dopelniloby nasza rodzine. Ale nie chce walczyc o to z mezem. To byloby nie fair. Poczekam,moze on poczuje kiedys podobnie?Same piszecie,ze to mozliwe...moze trzeba troche tez zaufac tej drugiej osobie.I przeznaczeniu...I oprzytomniec chwilowosmile
        • i-t-a Re: zagubiona 19.11.12, 22:04
          No to trzymam kciuki, żeby przeznaczenie okazało się przychylne marzeniom wink
          Dużo spokoju życzę, choć pewnie nie będzie to łatwe.
          I mnie też denerwuje jak ludzie mówią, szczególnie przy dzieciach, jak to mam ciężko. Nie jest mi szczególnie ciężko i jestem szczęśliwa, choć czasem padam z nóg, czas się za szybko rozchodzi i od 6 lat niewiele nocy przespałam w całości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka