Dodaj do ulubionych

Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :((

01.01.05, 22:23
PO miesiącu bycia rodziną wielodzietną (Samuel kończy dziś miesiąc) mam
następujący bilans:
- trójka dzieci, wszytkie na antybiotykach;
- dwoje rodziców przeziębionych, zasmarkanych, wariujących z powodu
wariujących dzieci, które od 3 tygodni nie wychodzą na zewnątrz;
- wznoszenie toastu soczkiem jabłkowym i dotrwanie z trudem do północy w
Sylwestra;

Bilans pozytywny to fakt, że dzięki fachowej i oddanej pani doktor (oczywiście
prywatnej) udaje się nam uniknąć szpitala mimo tego, że mamy w domu
miesięczniaka z zapaleniem płuc sad Dostaje zastrzyki od wczoraj, dziś już się
zaczął zbierać jakoś... No i fakt, że Sam faktycznie przyzwyczaja się do
piszczących, śpiewających, kłócących się bez przerwy sióstr i jakoś tam sobie
śpi pomimo tego hałasu.

A kurcze karmię piersią niby... no ale mam przeciwciała na swoje katarzysko, a
nie na zapalenie płuc starszej siostry, od której dostał taki oto prezent na
powitanie w domu...
Cóż pewnie powinnam się przyzwyczaić, że od tej pory wszelkie choroby mnożymy
razy trzy...

Dziewczyny, jakie macie doświadczenia jeśli chodzi o system odpornościowy
każdego kolejnego dziecka? Jest lepiej? Gorzej? Nie ma reguły? (pewnie ta
odpowiedź właściwa..). POcieszcie jakoś niedoświadczoną na polu takich
doświadczeń matkę...
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 01.01.05, 23:09
      Moją receptą na uodpornienie jest miód. Dzieci mi wprawdzie raczej nie chorują,
      ale gdy najstarszy poszedł do przedszkola przynosił katar, który łapała młodsza
      siostra i smarkała od wczesnej jesieni do wiosny. Gdy zacząła pić miód ( nie
      półtorak, tylko wodę z miodem i cytryną - prostuję bo jeszcze by sobie ktoś co
      pomyślał...) problemy z katarem sie skończyly . Teraz piją wszyscy i z dobrym
      efektem.


      Życzę zdrowia wszystkim i wytrwałości Mamie...
      • rhynox Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 02.01.05, 01:00
        nic ci mądrego nie poradzę, ale trzymaj się! Bądź dzielna!
        Trzymam kciuki.
        pozdrawiam
        • barbamama Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 02.01.05, 01:51
          Trzymamy kciuki !!!! Niech dzieciaczki Ci zdrowieją, my tez nie mamy recepty na
          uodpornienie. Nasz 16-czny Maciuś brał przez ółtora m-ca biostyminę ( na bazie
          aloe vera), efekt :zapalenie płuc, zapalenie ucha, zapalenie jamy ustnej i
          zapalenie węzłów chłonnych .te ostatnie były naraz, powoli wychodzimy. Po za
          tym cała rodzinka grypka zółądkowa sad Tylko Zunia się trzyma , pocieszjace
          jest to że jeszce rok temu bilans jej zachorowań to mniej więcej: dwa tygodnie
          zdrowia , m-c choroby. Od kwietnia miała dwie infekcje smile
          Bardzo mocno trzymam kciuki za Waszego Smauela i Córeczki aniołki , nie dajcie
          się choróbskom !!! Zdrowia na ten Nowy ROk!!!
    • akve Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 02.01.05, 23:48
      Marzek,
      pocieszam Cię smile
      Myślę ,ze nie zawsze będa chorować w trójkę.Nie ma reguły.
      Ani tez prawidłowości,ze kazde kolejne dziecko jest słabsze( czy silniejsze )od
      poprzedniego.
      Z przedszkola owszem "przynosili" choroby,ale jakos tak róznie chorowali(
      starsi czyli Jedruś i Jaś).A teraz nie posłałam Julcia do przedszkola właśnie z
      obawy przed chorobami i żeby Zosieczka się nie infekowała.
      Odporność- nie przegrzewać!Mam na myśli nie ubierać zbyt grubo.Słycham co każdy
      z nich mówi czy jest mu ciepło czy zimno czy w sam raz.
      U nas jest chłodnawo w domu i tak chodza na bosaka ( co to jest ta nienawiść do
      pantofli winki czesto w podkoszulkach.A ja zawsze w swetrze smile
      W lecie daję im tran płynny.Paskudztwo ,ale na pewno uodparnia.
      Trzymajcie się ciepło i zdrowiejcie.
    • praktycznyprzewodnik Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 04.01.05, 17:51
      Jeszcze troche i wyzdrowiejecie, a te dni wspominac bedziecie długo.
      Wspolne proby barziej łacza niz dobre dni.
      W historii naszej rodziny zdarzyło się tylko raz, ze wszyscy byli chorzy na
      raz. Zdrowy był tylko pies i wykorzystywał bezczelnie sytuacje, wylegujac sie
      w zakazanych mejscach.
      W sumie słabo to pamietam, snułam sie po mieszkaniu z goraczka, usiłujac
      przynajmniej ogarnasc umysłem wydawanie leków, zakrecanie wody i gazu, wszystko
      inne zastawiajac na lepsze czasy. Chodziło się po rozrzuconej odziezy,
      recznikach, a w kuchni nie było ani jednego czystego kubka, co tam kubki,
      talerza i łyzki ! W łazience, szkoda słów, woda nie spuszczona, wyraźne ślady,
      ze ktoś wymiotował. Koszmarek !
      Miałam poczucie wielkiego poswiecania sie, wrecz bohaterstwa, bo ledwo
      trzymałam sie na nogach,a naprawdę dawałam z siebie ile mogłam. I jeszcze na
      duchu męza podtrzymywałam !
      Potem okazało się, ze to mąz uważa, że dał z siebie wszystko i że to dzieki
      JEGO poswieceniu i zimnej krwi wszyscy zyjemy i obyło sie bez powikłań !
      Dziwne.
    • agax3 Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 05.01.05, 15:10
      Bardzo mi przykro że chorujeciesad
      Z tą odpornością to bywa różnie - u mnie wydaje się, że najsłabsza jest trzecia
      z kolei - Łucja, pierwszy katar złapała jak miała miesiąc od chorujących wtedy
      nonstop starszaków (od momentu kiedy najstarsza poszła do przedszkola -
      wcześniej okaz zdrowia). Potem była ospa gdy miała 6 miesięcy, co według pani
      doktor osłabiło jej odporność, no i szpital na 10 mies. - zapalenie płuc. Teraz
      ciągle mi choruje, prawie co miesiąc antybiotyk - strasze przynoszą, ale
      najczęściej łagodnie przechodzą. Najstarsza już powoli "wyrasta" z chorób - od
      roku nie brała antybiotyku.
      Polecam stawianie baniek "bezogniowych". Można dzieciom powyżej roku. Niestety
      Łucja dopiero teraz pozwoliła sobie postawić (prawie 2 lata).
      Trzymajcie się zdrowo!!!!!
      ps. Moje też chore Maciek i Łucja, najmłodsza narazie się broni - mimo ciągłego
      bombardowania zarazek czułego rodzeństwa, które im bardziej chore tym chce się
      bardziej do niej przytulać.
      • wieczna-gosia Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 05.01.05, 15:20
        my w sylwestra zaliczylismy rotawirusa wink)))
        maz dwa dni po nas.
        Przemek na szczescie dostal ode mnie przeciwciala i kupy robil brzydkie, ale
        niezbyt czesto.
        Na szczescie rotawirus jest taka choroba ze i tak sie nie je wink) tylko sie
        pije wink) wiec nie musialam gotowac, maz dostarczal nam herbaty i juz wink)
        • jol5.po mama5plus 10.01.05, 00:45
          Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy sad(
          mama5plus 05.01.2005 17:08 + odpowiedz


          To teraz nasza historia ;0) Tez z jakims ustrojstwem zoladkowym.
          Tym razem nie hurtowo, ale ladnie kazdy w kolejeczce sie ustawil wink

          Pierwsza Ella - dzien przed Sylwestrem zaczela narzekac na bol glowy, miala
          goraczke, ktora nie spadala po calpolu i w koncu
          pojawil sie bol brzucha i mdlosci. Taka biedna
          byla. Chyba tez troche zaskoczona takimi dolegliwosciami bo ona rzadko
          kiedy choruje. I jeczala jak profesjonalista hipochondryk wink
          W ogole od roku wszystkie sie trzymaly ( z malym wyjatkiem jesienia ale to
          przeziebienie trwalo dzien do 3 i domowymi sposobami dalo sie zalagodzic.)

          Ja troche
          spanikowalam bo te objawy mnie zaniepokoily - nie chciala swiatla w pokoju,
          pobolewal ja kark a wczesniej plecy i ta wysoka goraczka, bol glowy.
          Zadzwonilam do
          lekarza zapytac co on na to a on, ze bedzie w ciagu pol godziny.
          Na szczescie po przebadaniu pod katem zap opon stwierdzil, ze
          wszystko OK, goraczka rzeczywiscie wysoka ale ze to
          cos co po okolicy krazy .
          I nastepnego dnia byla juz zdrowa.
          Pozniej przerwa i w Nowy Rok dopadlo Glorie,
          nastepnie Olive, ja i Matthew...
          Odwolalam wizyte brata w niedziele bo zeby ich nie zarazic.
          Tzn uprzedzilam go, ze cos nas bierze a on sam zrezygnowal wink)

          Lily i Archie jakos sie trzymali.
          Myslalam, ze ich ominie bo w sumie to taki lekki wirus. Mi tylko zoladek przez
          noc poskrecalo. Ella i Ollie wymiotowaly pare razy ale cala choroba trwala u
          kazdego dzien.
          Nic, przyszedl 04.01- dawno umowione wyjscie z babcia do prawdziwego teatru na
          Spiaca Krolewne. Bilety drogie az strach. Od miesiaca wykupione. No ale mysle
          sobie: najwyzej z mlodszymi zostane jesli zlapia a rekonwalescenci pojda.

          Ale czwartego rano wszyscy w skowronkach. Lily tylko troche na ucho narzekala,
          ale do poludnia przeszlo.

          Ok, Matt wrocil, jedziemy.
          W teatrze wszystko pieknie. Najmlodszy osesek wzorowo sie zachowuje. Wpatrzony
          w scene nawet nie pisnie. No na 4 minuty zasnal pod koniec pierwszej czesci.
          W przerwie jakis taki cieplawy mi sie wydawal, ale mysle `spal, to dlatego`
          Po teatrze babcia do Pizza Hut jeszcze wyjscie serwuje.

          Ok, parking do 18.30 - zdazymy.
          Dotarlismy na jakas 17.15. Stoliki szybko sie znalazly.
          Tesciowa z trojka przy jednym.
          My (Matt i ja) z Lily i Archie przy drugim.
          Zamowienie, przyniesli drinki.
          Archie popija soczek przez slomke. Nagle jakis dziwny odglos surprisedO
          Z gracja i niepostrzezenie poscil pawia na srodek stolu surprisedO
          Nastepnie, jakby nigdy nic, powrocil do soczku surprised
          A my szybko serwetkami i szalikiem zebralismy pawika (na szczescie wodnistego)
          do reklamowki (chyba mnie cos natchnelo zeby zabrac).
          Podejrzewam, ze nikt oprocz nas nie zauwazyl.
          Chwile pozniej przyniesli pizze dla dzieci. Archie przystapil z entuzjazmem do
          konsumpcji materialu na kolejnego pawia. A ja z reklamowka w garsci do
          obserwacji jego kazdego grymasu i jezyka ciala. Zasypujac go przy tym
          pytaniami: jak sie czujesz, jak brzuszek, boli??`
          Odpowiadal najpierw cierpliwie az sie w koncu zezlil i mowi NIEEEE!! A TWOJ
          mamusiu OK??
          Skonczyl ta pizze( no przyznam, ze podkradlam mu spory kawalek) i wyciagnal sie
          na laweczce zapadajac w blogi sen ( a ja z ta reklamowka waruje zlorzeczac w
          myslach kelnerce, ze naszych jeszcze nie podala bo im dluzej tu siedzimy tym
          wieksze prawdopodobienstwo...)
          Tesciowa pyta raz gdzie te pizze: wlasnie wychodza z pieca. 10 minut pozniej- i
          i 40 min od przybycia do tego przybytku) gdy dzieci swoje skonczyly i
          zaczynaly sie nudzic a my skonczylismy salatki i zaczelismy myslec, ze zaraz
          sie limit na parkingu konczy...tesciowa znowu pyta...na to kelnerka, ktora
          zebrala zamowienie: ale panstwo nie zamawiali surprisedOO Sprawdza: `no nie mam tego
          zamowienia`. `No jak pani nie ma skoro polowa zostala zrealizowana`, `pytala
          jaki spod ma byc i czy zamiast 2 malych moze byc jedna duza na tym samym
          spodzie i pol na pol nadzienie.
          `No nie, nie mam.` `Nie pamietam` surprisedOO
          Tesciowa jest wrazliwiec. Lzy w oczach. `To mial byc specjalny wieczor`
          `Spoiled!!` Poprosila managera. Zamieszanie. Stoja wokol nas ze 3 osoby. Mysle
          ze zgroza: jak teraz maly sie obudzi i tego pawia wypusci surprisedOO`
          W koncu zaoferowali to co bylo za pol ceny i nasze pizze priorytetem. ale juz
          nie mamy czasu, nawet zeby na wynos zabrac. Bo to 10 min zajmie.
          Bo ten parking. Matt: nic nie chcemy od nich`. Tesciowa: napisze skarge do
          glownego zwierzchnika. Managerka uslyszala i szybko przyniosla jej adres. Ja
          zbieram dzieci. Szczerze mowiac zadowolona, ze nie musze ta=m dluzej siedziec i
          tej pizzy w stresie konsumowac.
          Okrywam Archieno kurtka i wysylam z nim Matta szybko na zewnatrz (zeby po
          drodze komus na talerz nie zaserwowal drobiu)
          My z tesciowa umieramy reszte.
          Wychodzimy. Archie sie obudzil i dopomina sie reklamowki. Kurczowo ja sciska.
          Tesciowa: a co on ma w tej torbie?
          Ja parskam smiechem
          Matt: swojego pawia
          I tu uslyszalam szczegoly.

          Wielki usmiech na twarzy, otarla lzy i: `O! WELL DONE Archie!! Babcia jest z
          Ciebie dumna` `Mam nadzieje, ze prosto na stol im rzygnal` surprisedOO

          Matt:` Na sam srodek ale lepiej by bylo gdyby na dywan. Bo na stole slad nie
          zostal`

          O i tak. Po drodze wstapilismy do ASDA, kupilismy pizze na wynos, salatki i sos.
          Archie cala droge przespal. W domu rzeski przysiadl do Asdowej pizzy. poprawil
          konsystencje pawia. Na szczescie jestem juz chyba ekspertem w spazmach
          przedpawiowych. Matt tez. Zdazyl krzyknac :`O!`, a ja wlasnie wracalam z miska.

          Cala noc przespal slodko. Dzis juz zdrowy ;-P
          Zostala na okrase Lily. No ciekawe czy i kiedy.
          Juz teraz nie wiem czy lepiej hurtowo czy rotacyjnie taki rotawirus
          przechodzic wink

          Ale, jak Matt swierdzil, po spektaklu mielismy na okrase `own drama` wink
          • jol5.po Re: mama5plus 10.01.05, 00:49
            Bogusiu, ale malownicza mimo wszystko ta Wasza przygoda - to sie nazywa chorowanie teatralnesmile)
            skasowałam sama Twój post i przekopiowałam juz bez danych. Przy włączonej opcji kasowania (przez właściciela forum) bedzie widać stary post jako skreslony, ale bez tej opcji nie będzie go widac.
            List juz blisko konca Jola
            • mama5plus Re: mama5plus 20.01.05, 11:59
              o Jolu dziekuje za poprawke big_grinD
              Jak Ty to zrobilas? smile)

              > Bogusiu, ale malownicza mimo wszystko ta Wasza przygoda - to sie nazywa
              chorowa
              > nie teatralnesmile)

              Tak smile Spektakularnie hihi
    • mama5plus Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 05.01.05, 17:12
      A niech to , no sad
      Ale gapa ze mnie.
      Fragment `opowiesci` zacytowalam z maila do kolezanki i zostala mi koncowka sad
      Czy to da sie jakos usunac? Zwlaszcza ten adres bo nie chcialabym go publikowac.
      Plizzzz.
      I przepraszam
      • jol5.po Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 06.01.05, 08:53
        Bogusiu, włączona jest teraz opcja kasowania, to może zrobic tylko waściciel forum - skasuj cały post, a potem wklej jeszcze raz odpowiedni fragment. Co prawda przy włączonej opcji, skasowany post bedzie widoczny jako skreslony, ale zaraz po wyłaczeniu nie będzie go widać.
        • mama5plus Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 06.01.05, 18:02
          Jolu, bardzo dziekuje. Napisalam do Bonifacka.
          (odezwe sie na priv juz wkrotce smile )

          Marzek, trzymajcie sie dzielnie!
          Mam nadzieje, ze juz za moment bedzie lepiej.
          U nas narazie cisza. Ciekawe czy Lily jeszcze cos zlapie.
    • marzek2 Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 06.01.05, 11:38
      Aha! Wygląda na to, że to co ja nazuwam chrztem bojowym Wy kochane doświadczone
      mamy przechodzicie regularnie smile Czyli wielodzietność to sprzedaż wiązana -
      wzrost ilości chorób wraz z ilością dzieci, w sumie logiczne... No jak czytałam
      post pp o ubraniach na podłodze i "śladach" w ubikacji to stwierdziłam, że mogło
      być gorzej jednak smile jeszcze nikt nie rzygał. Historia mamy5plus - cacko,
      scenariusz na filmik, nowelkę itp smile

      U nas jakoś do przodu, podobno lepiej. Choć i gorzej, bo mały dostał coś
      doustnego dodatkowo, żeby się lepiej zbierał, no i się zbiera tylko żołądek mu
      tego nie trawi najlepiej i po nocach cierpi a my razem z nim...

      Niedawno załatwiliśmy sobie w końcu zastrzyki z przychodni (bo były wypisane
      przez prywatną pediatrę i żeby je robiła pielęgniarka z przychodni o to nie
      takie proste w naszym pięknym kraju). No nic, przychodzi w końcu pani, wchodzi
      do pokoju, widzi Samuela i pyta się "co to jest?!" ja na to "dziecko". "A co mu
      jest " "ma zapalenie płuc" "a kto jest taki mądry, że leczy to dziecko w domu?!"
      "prywatna pani doktor, która go prawie codzienie osłuchuje" ; "no to ja
      podziwiam odwagę tej pani doktor"... zakończyła wszechwiedząca pielęgniarka.

      Fakt z panią doktor to się nam udało. Normalnie bierze od nas ok 100 za wizytę
      domowę, ale weźcie pod uwagę, że zazwyczaj osłuchuje za to całą trójkę, czasem
      mężowi do gardła zajrzy. A teraz gdzieś od Sylwestra (kiedy się wszytko zaczęło)
      przyjeżdża co drugi dzień, wczoraj w końcu próbowałam jej coś dać - nie wzięła!
      powiedziała "ja teraz nie przyjeżdżam tutaj żeby kasę zarabiać, tylko Was z
      choroby wyciągnąć!". Fajnie, że tacy lekarze jeszcze są.
      • glupiakazia Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 06.01.05, 11:43
        My tez mamy takiego doktora, co wszystkich hurtem oglada. No i on zawsze
        powtarza, ze to trzecie najbiedniejsze, bo zawsze wszystko od starszych lapie.
        One potrafia przechodzic bezobjawowo, a u malej caly festiwal atrakcji.
      • mama_kasia Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 07.01.05, 11:49
        Marzek, mam nadzieję, że zbliżacie się już do końca chorowania...
        Nasza pani doktor (też prywatna wink sama ma trójeczkę, więc
        od czasu do czasu nie bierze od nas pieniędzy, mówiąc, że wie, co to znaczy
        mieć troje dzieci. A leczy nas hurtowo; płacimy za jedną wizytę, a obejrzeni
        jesteśmy w razie potrzeby wszyscy.
        Od czasu do czasu z wielkiej wdzięczności daję jej jakiś upominek,
        własnoręcznie zrobiony. Za pierwszym razem nie chciała wziąć, ale powiedziałam,
        że leczyć nie umiem, a obrazki potrafię namalować; więc za jej pracę daję
        swoją smile
        Pozdrawiam - Kasia.
        • jol5.po Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 10.01.05, 00:35
          Marzku, to nie jest normalne, że ciąg chorób nie może się zamknąć. U nas jeszcze nie było nigdy tak jak w tym roku - chorujemy od poczatku grudnia, niektórzy po dwa razy (choc jest jedno - 4, którego na razie nic złego nie wzieło). To chyba wina wyjątkowej zimy, która jest a jakoby jej nie było. Gdyby zdecydowała sie jednak byc, to wymroziła by trochę zarazków, od razu byłoby lepiej. A tak troche z Samuelem mieliście pecha, że na taki rok padło, ale może to będzie taka swoista szczepionka: wychorujecie sie, a potem cały rok spokój, ale będzie fajnie - trzeba patrzyć pozytywnie, no nie??
          zycze zdrowia
          Jola
          • marzek2 Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 10.01.05, 10:16
            Wychodzimy na prostą smile podobno pani doktor nieźle się bała o naszego maluszka,
            ale jakoś się wybronił. Więc teraz niby zdrowiejemy, ciekawe na jak długo...
            Zuzię na styczeń wzięliśmy z przedszkola, żeby chronić resztę, zobaczymy jak w
            lutym. Ale faktycznie zima jest wredna, synek mojej siostry w zeszły
            poniedziałek skończył antybiotyk a w piątek dosłownie z godziny na godzinę
            okazało się, że ma anginę. Najgorsze jest to, że oni z nim od ponad 3 tygodni
            nie wychodzili z domu i złapał coś co oni przywlekli do domu, rodzice zdrowi,
            ale oboje pracują z małymi dziećmi i mały złapał sad - nigdy nie lubiłam zimy,
            jedynie widok ośnieżonych drzew, sanki itp mi jakoś osładzały tą porę roku, a
            teraz śniegu nie ma, drzewa gołe, szaro, ech do wiosny, do wiosny!
            • glupiakazia Re: Chrzest bojowy - wszyscy chorzy :(( 10.01.05, 11:37
              A w sumie najgorsze jest to, ze nie ma tego sniegu i mrozu, bo wtedy troche
              tych paskudztw wymarza, a w taka lekka zime, wszystko sie doskonale
              przechowuje. Te maluszki lapia wlasnie rozne przywleczone swinstwa nawet jak my
              sami na nie nie chorujemy... Tak jest, byle do wiosny!
    • grrrrw Tajemnica zaginionej kołdry 12.01.05, 16:29
      To mi przypomina amerykanskie opowiadanie, nie pamietam autora,
      zatytułowane "Tajemnica zaginionej kołdry".

      Rodzina wielodzietna zapada na grype, rodzice tez choruja.


      A mama, ambitna pani domu, kazdemu kupiła posciel innego koloru.
      Grypa szaleje, mija dzien za dniem, dzieci i rodzice zmieniaja obozowisko,
      wedruja po domu z kolorowymi kołdrami i poduszkami. Spia i choruja gdzie
      popadnie i gdzie ciekawiej towarzysko. Pies takze ma swoja poduszke w
      konkretnym kolorze. Oczywiscie juz nikt nie przestrzega spania we własnej
      poscieli.
      Perypetie chorobowe opisywane w konwencji stop-klatek z pozycji mamy.

      Z kazda chwila tworzy sie coraz wieksze zamieszanie,kolorowe posciele wedruja
      po domu wraz z domownikami.

      Wreszcie nadchodzi dzien powrotu do zdrowia.
      I okazuje sie, ze niebieska kołdra zagineła bez wiesci !!!

      Kiedys sprobowalismy zabawic sie w ten sposob, ze namalowane zostało owo
      mieszkanie i sporzadzono z kolorowego papieru zestaw osmiu poscieli + pies.
      Chcielismy odpowiedziec na postawione w tytule opowiadania pytanie, co sie
      stało z ta niebieska kołdra.

      Ale i nam sie wszystko pomyliło 1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka