28.01.05, 21:46
Stół. A może powinno się pisać STÓŁ, bo to mebel magiczny. Nasza kuchnia jest
połączona z salonem, stół jest jeden i stoi w salonie, na wprost wejścia. Na
początku stał sobie skromnie, złożony i nie rzucający się w oczy. Pewnego
dnia jednak przyjechali goście, trzeba było go rozłożyć i tak już zostało.
Przy nim jemy, czytamy gazety, na niego rozlewamy poranną kawę czy herbatę.
Przy nim obieram ziemniaki i na nim rozkładam książkę. Przy nim siadamy
późnym wieczorem z mężem i długo gadamy o wszystkim. Dzieci odrabiają tu
lekcje, mimo,że w swoich pokojach mają biurka. Czasem nakrywam go ceratą, a
czasem cieniutkimm białym obrusem. Czasem jest upaprany plasteliną, czasem
wytwornym białym winem. Ciągle czymś zajęty, zastawiony. Zawsze gotowy
podstawić usłużnie blat. A kiedy przychodzą goście, rzadko korzystają z
wygodnych foteli przed kominkiem. Siadają przy NIM. Takie „drewniane serce
rodziny”. A jak jest u Was?
Kasia
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Stół 28.01.05, 22:44
      U nas funkcję stołu przez duże "S" pełni stół kuchenny. Sosnowy, polakierowany,
      niewymagający obrusów, łatwy do umycia. Jemy przy nim posiłki, sadzamy gości,
      dzieci odrabiają lekcje, malują i lepią. W ogóle kuchnia jest najcieplejszym
      miejscem i nie mam tu na myśli temperatury.

      W pokoju dzieci jest stół ogromny (po rozłożeniu), ale rozkłada się go jedynie
      na Wigilię i duże imprezy.
      • mama5plus Re: Stół 06.02.05, 15:17
        andaba napisała:

        > U nas funkcję stołu przez duże "S" pełni stół kuchenny. Sosnowy,
        polakierowany,
        >
        > niewymagający obrusów, łatwy do umycia. Jemy przy nim posiłki, sadzamy gości,
        > dzieci odrabiają lekcje, malują i lepią. W ogóle kuchnia jest najcieplejszym
        > miejscem i nie mam tu na myśli temperatury.



        To samo u nas!! Jak ja sie ciesze, ze w koncu w kuchni jest tyle
        miejsca by tam stol sie zmiescil.
        Jadalnia taka wypoczynkowo - rekreacyjna chyba juz zostanie.
        Goscinny jak to goscinny choc moze na goscinny nie wyglada.
        Duzo tam miejsca i to jego urok.
        A stol kuchenny to serce domu.
        Miescimy sie wszyscy narazie.
        Gdy przestaniemy sie miescic, wystawimy lodowke do gospodarczego
        i wstawimy wiekszy tongue_out
    • akve Re: Stół 29.01.05, 00:08
      U nas PAN Stół jest bardzo ważny.
      Kupiony jako pierwszy po ślubie, a wcześniej długo poszukiwany.Żył wcześniej w
      wyobraźni smileI nagle został odnaleziony.
      Sosnowy, lakierowany, najczęściej niczym nie nakryty( od czasu gdy w domu sa
      dzieci hehe), rozkładany i wtedy może pomiescić dużo osób, owalny,troche juz
      porysowany,ciągle wycierany i nieustannie "założony" papierami i
      książkami,które nie powinny na nim być.
      Okupowany od rana do wieczora -biedaczek,ale chyba to lubi.
      Choć ostatnio ustąpił nieco miejsca dywanowi ,po którym raczkuje Zosia.Ale
      tylko na chwilę i zawsze tak było jak dzieci zaczynały sie przemieszczać.
      Pan Stół stoi sobie w kuchni połaczonej z jadalnią i jest swiadkiem życia
      rodzinnego i towarzyskiego.
      Czego on juz nie widział wink

      Kasiu, to przy nim w grudniu siedziałyśmy,piłysmy herbatę i podziwiałyśmy
      pierniczki ,które zrobiły nasze dzieci smile
      trochę ju
      • rhynox Re: Stół 29.01.05, 00:51
        jeśli chodzi o stół, to cieszą mnie dziury, które zostały po dziś dzień a mają
        już ze 20 lat. Powstały w wyniku walenia widelcem przed każdym posiłkiem. W te
        wakacje mój brat podjął się nawet wyszlifować go i polakierować, ale Tata się
        nie zgodził. Dziury mają zostać
        • marzek2 do rhynox 30.01.05, 12:37
          Rhynox dzięki za ten post, już teraz wiem, że moje dzieci są normalne smile Mają
          dopiero po parę lat, a nasz stół kuchenny też już w dziurach od widelców... Co w
          tym jest, w tym kłuciu widelcem stołu, że dzieciaki muszą to robić? Ale wiesz
          co, może przekonam mojego męża-pedanta - żeby nie szlifował tych dziur, Twój
          tata ma rację, niech zostaną... Tak samo jak poobrywane tapety w niektórych
          miejscach, uderwane listwy podłogowe, parę kresek długopisem tu i ówdzie smile
          W ten sposób nawet jak dzieci wyfruną z domu, w jakiś sposób z nami pozostaną smile
          • praktycznyprzewodnik nadejszła wiekopomna chwiła 01.02.05, 16:27
            Stół został taki jaki jest, dziury od widelcy przykrywamy obrusami.

            Ale zniszczoną - miedzy innymi przez szalencze skoki oraz poprzez rzucanie
            bagnetem (tak !) - wersalke, syn wymienił Z WŁASNEJ INICJALTYWY na nowa !

            Po prostu kupił rodzicom pod choinke nowa, a stara wyniósł z mieszkania.
            To było o 17.oo w wigilie.
            I była to podniosła i wiekopomna chwila !
      • eleanorrigby Re: Stół 29.01.05, 18:09
        Ewuniu,Twój Pan Stół jest wspaniały,czułam się przy nim jak w domu.Po
        pierniczkach zostało już tylko wspomnienie,a On trwa i pewnie zobaczy jeszcze
        niejedno
        Kasia
      • mama_kasia Re: Stół 29.01.05, 19:19
        Wpisuję się tutaj, bo nasz stół też był pierwszym meblem kupionym do domu.
        Miał mieć cztery nogi i miał być drewniany, rozkładany, ale wtedy ciężko
        było kupić coś takiego. Ma cztery nogi, nie jest sosnowy, ale ma jesionową
        okleinę, jest rozkładany, ale już za mały sad Dla nas wystarcza, ale gdy
        chcemy przyjąć gości, to muszę dokładać biurko. Mimo wszystko z gości
        nie rezygnujemy, bo bardzo ich lubimy smile)
        Stół stoi między kuchnią i dużym pokojem (oba pomieszczenia są połączone),
        nie jest nakryty, bo to się zupełnie nie sprawdza. Ale zawsze coś na nim
        jest, i to coś często przypomina nam o ważnych dla nas sprawach. W czasie
        adwentu jest to wieniec adwentowy, w czasie świąt świeca albo w okresie
        wielkanocnym baranek w otoczeniu zwierzątek zrobionych z jajek. W wielkim
        poście stoi skarbonka jałmużnicza.
        Ale wiecie, co mnie najbardziej cieszy, że codziennie (z małymi wyjątkami)
        jemy przy tym stole wspólny obiad, a w niedzielę śniadanie.
    • lideczka_27 Re: Stół 29.01.05, 13:20
      Pięknie to napisałaś, aż mi ciarki przeszły smile Moja reakcja wynika stąd, że o
      takim stole właśnie marzę. O stole rodzinnym smile Chciałabym mieć dużą kuchnię,
      nie musi być ogromna, ale byśmy mogli się w niej pomieścić, razem ze STOŁEM smile
      Dla mnie kuchnia zawsze była magiczna smile W czasach panieńskich z psiapsiółkami
      przesiadywałyśmy w kuchniach, ale to były kuchnie naszych matek smile Teraz jedna
      z nas wynajmuje mieszkanie z niemieckim mężem za miedzą - nie znam jej kuchni,
      nie wiem, jak tam pachnie, jakie ma firany, jaki klimat... Druga z nas na
      początku lutego, po wielu latach gnieżdżenia się z teściami i rodziną siostry
      męża odbiera klucze do własnego mieszkania - jeszcze jej kuchni nie znam, ale
      po porodzie pojadę i posiedzimy w niej z pół dnia - może do tego czasu już ją
      kompletnie urządzi? A moja kuchnia? No cóż... nie lubię jej. Została urządzona
      przez pierwszą żonę mojego męża, a w tej materii miałyśmy zupełnie inne
      upodobania. Płytki są w kontrastowych, bardzo zimnych kolorach, meble tak samo.
      Nieprzytulnie, chłodno, bez wyrazu i klimatu… Trochę ją „oswoiłam” firankami,
      które uwielbiam i na których punkcie mam bzika, pomogły też kolorowe dodatki,
      buteleczki, dzwoneczki, obrazki, no i kolor na zimnej, białej ścianie. Ale co
      bym nie robiła... nie czuję jej - po prostu brak jej duszy sad W tym roku
      mieliśmy robić remont, rodzina patrzyła na mnie jak na kretynkę, bo chciałam
      kuć kafelki, które mają dopiero 7 lat... A dla mnie to nie są "tylko" płytki
      i „tylko” meble - kuchnia to takie miejsce, gdzie pani domu ma swój azyl.
      Dodam, że wcale nie uwielbiam gotować, myć garów wręcz nienawidzę, ale
      przesiadywać w kuchni uwielbiam smile Z powodu mojej kolejnej ciąży postanowiliśmy
      zamienić się na większe mieszkanie, więc remontu tu nie będzie. Rozstanę się z
      tą kuchnią bez żalu. A na nowym... Będę powoli tworzyć swoje miejsce - od
      podstaw. Liczę na mieszkanie do remontu, gdzie każdy kąt zaprojektuję sama.
      Bardzo mnie ta perspektywa uszczęśliwia.
      Napisałam tak długo i chyba na taki troszkę dziwny temat, ale pomyślałam, że
      ktoś, kto TAK pisze o stole, może mnie zrozumieć smile

      pozdrówki
      lidka
      • jol5.po Re: Stół 29.01.05, 19:31
        ech, ja tez marzę o wielkim stolesad( mieszkanie nie jest małe, ale stołu wielkiego nie mam, może w perspektywie będzie.
        Lideczko - wiesz znam trochę podobną sytuację, historia trochę zawiła, grunt, ze mieszkałam swego czasu w mieszkaniu "nie u siebie" - nie mogłam się przemóc, żeby używać słowo "dom", po prostu nie mogłam, na szczęscie to przeszłość. Tobie zyczę pieknej kuchni, a w nim wileeeeelkiego stołu
        Rhynox, a cóż to mieliście za tajemnicze zwyczaje: >dziury powstały w wyniku walenia widelcem przed każdym posiłkiem< Prakryczny przewodniku: cala piatka tak, czy to z jakimis podziałami: chłopcy rano, dziewczyny wieczorem?? a moze starszaki głośno widelcem, a maluchy cichutko łyżeczka od herbaty?????
      • eleanorrigby Re: Stół 29.01.05, 19:40
        Lideczko,pewnie,że Cię rozumiem!Ja miałam to szczęście,że udało nam się z mężem
        wybudować dom.Wszystko w nim jest wymyślone przez nas,tak,żeby nam było
        wygodnie i żeby nam się podobało.Dbałość o szczegóły powoduje jednak,że dopiero
        po 3 latach mieszkania zaczynamy np. urządzać kuchnię.Nie chcemy,żeby była byle
        jaka,pierwsza lepsza,przypadkowa.To,że długo zwlekamy z zakupem różnych
        potrzebnych rzeczy zawsze powoduje komentarze ze strony rodziny,typu "wy ciągle
        jeszcze nie macie...,przecież można w każdym markecie kupić...a może ja Wam
        kupię...".A nam się nie spieszy,część książek stoi do dzisiaj pod ścianą w
        sypialni a ubrania w pudłach na strychu,ale za to mogę powiedzieć,że lubię swój
        dom.Lubię schody z okrągłymi gałkami na końcach poręczy,lubię klamki,dobrane
        tak,żeby było przyjemnie ich dotykać,lubię szybki witrażowe w oknach
        łazienek,lubię kuchenną lampę...Na resztę mogę jeszcze trochę poczekać.
        Życzę Ci,żeby w Twoim nowym mieszkaniu wszystko udało się tak,jak sobie
        wymarzyłaś i żebyście wszyscy poczuli,że znaleźliście swoje miejsce na ziemi
        Kasia
        • asiamarysia Re: Stół 30.01.05, 00:28
          dziewczyny to niesamowite: "otwieram" komputer w celu zapytania Was o stół a tu
          wątek o stole!!!!
          przeprowadzamy się do większego mieszkania i poszukujemy drewnianego stolu do
          kuchni 180 cm dlg takiego sosnowego porządnego "wiejskiego", i ławy do niego ze
          schowkiem...
          poradźcie gdzie mozna kupić, zamówić, zrobić taki rodzinny kuchenno jadalny
          stół? najlepiej w W-wie i okolicach.... i żeby nie za drogo smile
          a może znacie kogoś komu taki niepotrzbny smile) i sprzedałby? smile)
          licze na Was w końcu macie takie stoły ... i cenicie sobie je..
          pozdrawiam wszystkich przy rodzinnych stołach smile
          asia
          • jol5.po Re: Stół 31.01.05, 01:40
            hop do góry,
            mądre dziewczyny poradźcie Asi gdzie kupić duuuuzy, sosnowy STÓŁ
    • tarba Re: Stół 31.01.05, 12:07
      Nasz rodzinny stół ma 2m*1m i też nie było nas stać na prawdziwy stól.Jest
      przez nas zrobiony z blatu do pracy(szerokiego) z ikei i dokupionych
      dokręcanych nóg. Nasz stół powstał już 6 lat temu ale przykolejnej
      przeprowadzce dobieraliśmy kuchnię pod jego wymiary.Jest cudowny-wisi nad nim
      lampa i nic nie dzieje się na kanapie tylko wszystko dookoła stołu.Mieszkamy na
      parterze i naszą lampę nad stołem widać z wejścia do bloku-od razu jest cieplej.
      • akve Re: Stół 01.02.05, 23:01
        Nasz stół kupiony był kilkanascie lat temu, wtedy pojawiły się pierwsze sosnowe
        meble w Polsce.
        Teraz wszedzie mozna kupic piekne stoły, a ceny...wiadomo sad
        lideczka- oj, jak Cie rozumiem ! Od poczatku mielismy stół ,ale nie mielismy
        kuchni z prawdziwego zdarzenia.Bardzo brakowało mi tego magicznego miejsca choc
        kucharka ze mnie kiepska.I my tez z koleżankami chetnie siadałysmy z kuchniach
        naszych matek smile
        rhynox- pierwsze dziury w moim stole powstały, gdy przyszli do nas znajomi z
        pieciomiesięczną ( sic!) córeczka .Mała bawiac sie łyzeczka stukała( nieźle
        uderzała!) w stół.Nie mieliśmy wtedy dzieci.
        Oj, juz wtedy wiedzielismy ,ze nie bedzie lekko wink z dziećmi.
    • agax3 Re: Stół 05.02.05, 17:32
      U mnie stół łączy pokój z kuchnią, jest sosnowy 80x140 (po rozłożeniu większy)
      kupiony w Ikeai 6 lat temu. W moim rodzinnym domu życie koncentrowało się w
      kuchni wokół malutkiego stołu mimo, że w pokoju było znacznie więcej
      przestrzeni. Więc kiedy kupowliśmy mieszkanie postanowiłam wyburzyć ścianę
      między niedużą kuchnią a salonem i tam postawić stół jako centrum naszego domu.
      I zamysł się udał.
      • agnieszka35 Re: Stół 05.02.05, 18:28
        Czesć dziewczyny.Jestem tu nowa więc na początek kilka słów o sobie.Lat
        35,dzieci czworo panny 16 i 6 i panowie 14 i 13.Aktualnie kończę studia.Jak ja
        wam zazdroszczę waszych stołów.Dla mnie stół(taki prawdziwy)to na razie
        marzenie.Kuchnia malutka i nie ma w niej miejsca nawet na stoliczek nie mówiąc
        o porzadnym stole.W dużym pokoju będącym połączeniem
        salonu,sypialni,jadalni,bibliot eki(mamy masę książek)i pokoiku najmlodszej
        córki na duży stół nie ma po prostu miejsca.Pocieszam sie nadzieją,żekiedyś moi
        rodzice przeprowadzą się na swoją wymarzoną wieś,my zajmiemy ich pokój i wtedy
        sprawię sobie prawdziwy,porządny STÓŁ.Niestety na razie mój tato pracuje(choć
        jest emerytem)i to trzyma ich w Warszawie,choć chętnie by już stąd uciekli
        (domek czeka).Ja w sumie bardzo się ciesze,że mam rodziców blisko,cieszę się,że
        tato pracuje bo czuje się potrzebny i doceniony ale widzę jak mamę coraz
        bardziej męczy miasto no i tęsknię za moim wymarzonym stołem.Aktualnie mój stoł
        to standardowa mała ława,przy której ledwie się miescimy i którą do posiłków
        trzeba wyciagać na środek pokoju a potem odstawić pod ścianę.Oj strasznie się
        rozpisałam ale tak mi się jakoś zebrało,że musiałam się pożalić.Dzieki,że
        jesteście.Pozdrawiam.
        • eleanorrigby Re: Stół 05.02.05, 18:38
          Wiesz co,tak sobie myślę,czytając wszystkie posty,że stół,to niekoniecznie coś
          drewnianego,dużego i stojącego w centrum domu.Stół to też po prostu miejsce-
          miejsce gdzie najchętniej gromadzi się cała rodzina,gdzie się rozmawia i spędza
          najmilej czas.I Ty takie miejsce masz-co z tego,że niewielkie,ważne,że
          cieplutkie.
          Pozdrawiam,i życzę Dużego Wymarzonego Stołu - w przyszłości
          Kasia
          • agnieszka35 Re: Stół 05.02.05, 19:30
            Masz oczywiście rację.Na szczęście mam miejsce gdzie czujemy sie dobrze i
            możemy pobyć ze sobą.Ogólnie nie narzekam.Ale jednak taki prawdziwy solidny
            stół tworzy w domu jedyny w swoim rodzaju klimat.Juz od dzieciństwa kiedy
            czytałam Jeżycjadę zazdrosciłam Borejkom ich stołu w kuchni.Kasiu dziękuję za
            miłe słowa i też pozdrawiam.
            • jol5.po Re: Stół 07.02.05, 13:06
              Witaj Agnieszko na forum!!
              My też stół to dopiero bęziemy mieć, ale mam także przeczucie, ze to nie tylko o drewniany mebel chodzi. Wiem, że moje dzieci cieszą się kiedy sa w domu, lubia weekendy, ferie wakacje i lubia wtedy zostawac i coś sobie robić w swoich kątach.
              Tylko, że prawdą także jest, że kiedy mało miejsca, od razu bałagan większy - paradoksalnie. Trudniej znaleźć sobie intymne miejsce. Życzę Ci Agnieszko ustabilizowania sprawy mieszkania, no a potem wieeelkiego stołu
              Jola
    • magduniar3 Re: Stół 23.02.05, 18:14
      Pozwolę sobie odświeżyć trochę wątek.
      Zanim wprowadziliśmy sie do domku naszych marzeń, zawsze oczyma wyobraźni
      widziałam duży stół w jadalni połączonej z kuchnią. Niestety do tej pory nie ma
      ani jadalni, ani kuchni, ani też stołu. Kuchnie mam w piwnicy ze starych mebli
      (wybieranych jeszcze przez moją teściową) i tam stoi stół (również po
      teściowej). Nie jest to jednak dla mnie miejsce przyjemne i choć lubie gotować
      to staram sie tam spędzić minimum czasu. Tak więc stół nie czuje się zbyt
      zadbany. Kiedy przychodzą goście rozkaładam ławę, albo dwie w dużym pokoju.
      Wyobrażenia na temat kuchni i stołu trochę się zatarły, a czas już chyba
      przestać żyć samymi marzeniami i w końcu muszę urządzić kuchnie tę którą mam
      tak aby było tam jak najmilej.
      Magda
      • eury1 Re: Stół 01.03.05, 21:36
        Mój stól znalazłam w Ikei...do kuchni moich marzeń.
        Trzy lata temu zamieniliśmy mieszkanie - na większe oczywiście.
        Zrezygnowałam z jednego pokoju na rzecz kuchni.W efekcie powstała kuchnia moich
        marzeń - tzn. z miejscem na olbrzymi STÓŁ.miałam dosyc gnieżdzenia się przeze
        mnie i moich kości w maleńkiej kuchence.Bo nie wiem jak to sie działo że
        prędzej czy póżniej i tak wszyscy lądowali w kuchni.
        STÓŁ stoi w centralnym punkcie,koniecznie musiał być prostokątny - i jest!Ma
        200/90 cm i rozkłada się na 260cm.Nad nim wisi oczywiście szeroka lampa.Na nim
        praktycznie zawsze rozłożony jest obrus - bo stół ma jedną wadę,wykonany jest z
        drewna brzozowego.Jest bardzo miekki.Kupiłam go w Ikei po kilkumiesięcznych
        poszukiwaniach.
        Warto było.

        Stół gromadzi nas wszystkich.Kusi wysmukłymi krzesłami i ciepłym światłem
        wymykajacym sie spod lampy.I wszyscy jak zahipnotyzowani korzystaja z jego
        magii.Dzieci MUSZĄ odrabiac lekcje przy stole,ja muszę czytac przy nim
        książkę,mąż musi rozłozyć laptopa,czasopisma i książki okupują jego rogi,koty
        muszą w nocy wyciagać się na stole.A on cierpliwie wszystkich nas znosi.Nasze
        kłótnie i godzenie się,sięganie po zwaśnione ręce na zgodę,wysłuchuje dowcipów
        z brodą i śpiewów naszych dzieci.Znosi nasze głupie kawały.Łączy nas nawet
        wtedy gdy zastanawiamy się czy wogole być....i dobrze że milczy...bo starch
        pomysleć co by to było,gdyby tak chciał przekazać komuś,wszystkie nasze
        zwierzenia których musiał wysłuchać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka