Dodaj do ulubionych

Dlaczego muszę wrzeszczeć?????????

01.06.05, 11:38
Wkurza mnie fakt, że moje własne dzieci nie reagują na moje polecenia.
Wszystko muszę powtarzać po kilka razy, żeby jeden z drugim raczył ruszyć
tyłek i zrobić to, o co go proszę. Dotyczy to wszystkiego poza jedzeniem
słodyczy. No chyba, że wrzeszczę. Wtedy natychmiast robią to co powinni i do
tego w szybkim tempie. Ale ja muszę wrzeszczeć tak, że aż mnie potem gardło
boli.
Czytam różne mądre ksiązki typu "Jak mówić...", ale efekty są mierne. Tym
bardziej, że te metody głónie opierają się na ciągłym wymyślaniu różnych
podchodów, które zmobilizują dziecko do współpracy. A ja nie mam sił i
cierpliwości do ciągłego główkowania, co zrobić i jak to powiedzieć, żeby
moje dzieci sprzątały zabawki, czy też ustawiały buty w przedpokoju. Uważam,
że to powinni robić i już i powinni reagować na to, co do nich mówię. Ale nie
reagują!!
A Wy jak sobie z tym radzicie?? Bo ja sobie chyba noie radzę. sad
Obserwuj wątek
    • glupiakazia Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 12:00
      o rany, jak ja sie ciesze, ze nie tylko ja wrzeszczesmile))
      tylko, ze potem jest mi strasznie przykro i za kazdym razem obiecuje sobie, ze
      wrzeszczec nie bede, ale...
      w zasadzie u mnie to tez dziala, tzn. robia od razu, co im sie wywrzeszczy, ale
      srednia zaczyna czesto tak zalosnie plakac, ze naprawde mam wyrzuty sumienia.
      Ale ostatnio wpadlam na pomysl i mowie do nich: zrob xyz, jak nie zrobisz, to
      albo dostaniesz lanie albo bede wrzeszczec - wybieraj.
      No i na razie dziala smile
      p.s. z tym laniem to troche pic na wode fotomontaz, bo w zasadzie to sie nie
      zdarza, no ale z raz dostaly, wiec wiedza o czym mowa
    • apsik1 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 12:11
      niestety tesz wrzeszczę a jak już wrzeszczę do powietrza to przetrzepuję tyłki
      niestety
      Nie wiem jak ale od razu mądrość podchodzi do głowy i nawet rozumieją wtedy jak
      mówi się spokojnie
      Chyba jednak czasem trzeba dać lanie
      wiem że przeciwników bić czy nie bić będzie ogrom ale ostatnio 2 małżeństwa
      znajomych tych co wychowywali! tzw bezstresowo skapitulowali
      dzieciaki po prostu były nie do opanowania rozmowy, motywacja i te
      wszystkie "mądre" techniki psychologiczne zawodzą wcześniej czy óźniej
      • mamaanieli Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 12:25
        Jejku, ja właśnie przechodzę kryzys: Anielka (nomen omen) reaguje na polecenia
        za 100 razem... No i często puszczają mi nerwy. No i boli mnie gardło... No i
        jestem przerażona: co to będzie za kilka lat sad JEJKU...
    • matna_b Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 12:51
      A już myślałam, że tylko ja jestem wyrodną matką wink, mam na razie tylko dwoje
      dzieci, ale już poważny dorobek, jeśli chodzi o robienie awantur, zwłaszcza
      starszej córce (3,5 roku). Weronika przyjęła strategię- udaję, że nie słyszę,
      może się odczepi. Dopiero mój ryk ją przekonuje, że warto mnie posłuchać. Albo
      szantaż. miałam abicje być cierpliwą matką...
      Pozdrawiam
      Martyna
    • marzek2 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 13:00
      Kasiu, dziękuję za ten wątek...
      Dziś moja 3 letnia mądrala oznajmiła mi po mojej kolejnej utracie panowania nad
      sobą, że ona chce iść "do pani Marii" (sąsiadki, która się nią zajmuje, gdy ja
      idę do sklepu, do lekarza z małym itp) i tam zostać, a ja mam iść z Samem na
      spacer. Tak mnie to wkurzyło, że zaczęłam się pytać, czy ona tam chce mieszkać,
      czy nie chce zostać z nami... Oczywiście - tak - znaczy ona tam chce mieszkać
      nie chce być z mamą i tatą, bo krzyczą.....
      To wszystko działo się w trakcie wychodzenia na spacer. Na dole stwierdziłam, że
      chyba sprawy poszły o ciut za daleko, jak usiadłam z nią na schodach i zapytałam
      co jest tak strasznie i żałośnie się rozpłakała sad ona jest emocjonalna
      dziewczynka i często nie słucha, im bardziej nie słucha, tym bardziej ja
      podnoszę głos, im bardziej ja podnoszę głos, tym bardziej ona nie słucha...
      W końcu udało mi się dojść do tego, że chodzi właśnie o to krzyczenie... ona
      wie, że robi źle, że czasem jest niegrzeczna, ale nie chce, żeby ciągle na nią
      rodzice krzyczeli.... i ma rację niestety sad ustaliłyśmy, że będę upominać,
      mówić jak coś zrobi źle, ale mam nie krzyczeć - przede mną dni próby...
      Ale nie chcę znowu usłyszeć, że mi własne dziecko nie chce ze mną mieszkać...
      choćby to miała tylko być prowokacja emocjonalna buntowniczej 3 latki...

      Kaziu - może to śmieszne, ale pocieszące jest to, że pomimo naszej wiary i tak
      jesteśmy tylko ludźmi, do bólu, o czym przypominają nam na codzień nasze
      dzieci... znaczy Ty też krzyczysz? Ufffff smile))
      • martek40 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 13:26
        Muszę powiedzieć - witajcie w klubie. Moje dzieci także najszybciej zaczynają
        rozumieć sens wypowiadanych przeze mnie słów dopiero, gdy je wykrzyczę. Też
        kiedyś byłam ambitna - doskonale pamiętałam pewne błędy własnej mamy i
        obiecałam sobie, że ja ich nigdy nie popełnię. Życie zweryfikowało, niestety,
        moje postanowienia. Paru z nich udało mi się uniknąć (np. nigdy nie zdarzyło mi
        się straszyć dziecka)natomiast egzekwowanie krzykiem próśb zamieniających się w
        końcu w suche polecenia - nie. Jest mi z tym źle, ale inaczej nie umiem już
        dotrzeć do swoich pociech. Wydawałoby się, że są już na tyle duzi, by spokojna
        i rzeczowa rozmowa z nimi pozytywnie wpłynęła na zmianę w traktowaniu swoich
        obowiązków, ale nie mogę tak powiedzieć. Za to zaobserwowałam pewną
        prawidłowość - im są starsi, tym gorzej z nimi sie dogadać, jakby moje
        wymagania (typu sprzątanie po sobie i utrzymywanie w należytym porządku
        wyznaczonych "rewirów" w domu) nie tylko przerastało ich możliwości, ale i
        stanowiło zamach na ich wolność. W ogóle to wydaje mi się dziwne, że nie lubiąc
        moich krzyków nie unikają takich nieprzyjemnych sytuacji. A z percepcją
        słuchową nie mają przecież żadnych problemów...
        Pozdrawiam serdecznie.
    • odejmie Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 13:27
      Ja niestety tez krzycze, gdy mówie grzecznie, lagodnie to odzew jest niewielki,
      natomiast gdy krzykne, mam bardzo grzeczne dzieci, ale jest mi wtedy bardzo
      smutno.
      • barbamama Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 14:04
        Ja muszę oszczędzac gardło, wiec staram się nie krzyczec , niestety różnie to
        wychodzi .... jak już to... boje się że sąsiedzi "tyrkną" na niebieską linię;-
        )))
        Akurat w kwiestii posłuchu stosuje zawodowe sposoby: umowy i do wszystkiego
        wierszyki: wierszyk jest do sprzątania, do szykowania się na spacer, do obiadu
        nie zapraszam w trakcie zabawy lub podsłuchuje i proponuję np popołudniową
        drzemkę dla lali, przerwę jak w meczu, czerwone światło na skrzyżowaniu.
        Konsekwentnie trzymam się tego co powiem i umów. Półtora roku temu Ala
        postanowiła że zjadamy słodycze tylko w sobotę, ja dołozyłam święta. Pierwsze
        dwa m-ce były koszmarne (ciagłe kłótnie i przypominanie- równiez z babciami)
        teraz juz wystarczy hasło: kupię w sobotę. "Nie" staram się zmieniać na "tak" w
        myśl zasady: mamo moge cukierka?? zamiast: nie bo dziś sroda, mówię: tak słońce
        nawet dwa ale w sobotę - koniec dyskusji. Moje dzieci wiedzą że POWIEDZIAŁAM.
        Konsekwencja to połowa sukcesu, ale notorycznie łamię ją wieczorem sad((((.
        Jestem tak padnięta że nie chce mi się często za nimi gonić- 1/3 wieczorów to
        lądowanie w łózku przed 21. Za to jak Maciej wyłazi po 30 razy to ja te 30 razy
        odnosze , nie raz nie zdazy przejśc przez przedpokó, nie jestem z kamienia- za
        15 już odmawiam w duchu "zdrowaśki" .
        Piosenka na sprzatanie
        "Grzeczne dziecko po zabawie
        bałaganu nie zostawi
        lalki na półkę,
        klocki do szafki
        i sprzatnięte już zabawki" - to z jedyneczki - dość czesto spiewaja , melodia
        prosta.
        Na spacerki układam zwykle na biezaco , zalezy od pogody, miejsca gdzie się
        wybieramy, sa krótkie i bardzo infantylne ale takie lubią dzieci
        "Ida idą dzieci, słoneczko świeci,
        piasek mokry czeka, woła Was z daleka" - ot głupotki, najpierw będą sie dziwić,
        smiac potem same powymyślają.
        Proszę nie uogólniać: są dni kiedy nie mam ochoty się nawet odezwac sad( a jak
        się odzywam to tylko krzykiem buuu
        • jswm Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 06.06.05, 10:01
          Barbamamo ? a można Cię wypożyczać, zebyś i u mnie pośpiewała?
          Pomimo całej mojej wiedzy i starania najczęściej jednak wrzeszczę sad
          oczywiście nie od razu ale jak tlumacze coś poraz piąty i dalej nie ma efektu
          podnosze głos i już sprawa załatwiona , beznadzieja.
          jestem konsekwentna , nie odpuszczam ale oni ciągle próbują są niestrudzeni smile
    • czesiula Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 01.06.05, 16:43
      Nie wrzeszcie dziewczyny, bo będziecie kiedyś żałować, ale będzie już za późno.
      • wiga1968 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 02.06.05, 09:34
        Często zdarzało mi się wrzeszczeć na swoje dzieci, ale staram sie coraz
        częściej tego unikać. W zamian stosuję metodę coś za coś. Jak posprzątacie swój
        pokój, możecie dopiero grać na komputerze, czy pójść na podwórko itd. (to do
        młodszych dzieci). Często to sprzątanie przeciąga się do połowy dnia a w
        międzyczasie robi się jeszcze większy bałagan, bo zamiast sprzątania rozwinęła
        się dobra zabawa, ale staram się być konsekwentna.
        Za złamanie drzewka, czy zniszczenie szafki zakaz jazdy na rowerze przez
        tydzień. Czasem stosuję zakaz oglądania ulubionej dobranocki, czy brak
        słodyczy, gdy inni akurat je jedzą. Dzisiaj nasza zastępcza córka nie chciała
        sprzątać pokju, "bo ona nie chce być dobra". W rozmowie z nia stwierdziłam, że
        skoro ona nie chce byc dobra, więc nie będzie jadła słodyczy, które dziadek
        dzisiaj na pewno przyniesie, bo tylko dobre dzieci mogą jeść słodycze.
        Niechętnie zgodziła się z tym i myślę, że może nie jutro, ale niedługo włączy
        się do sprzątania swojego pokoju.
        Komputer działa też na starsze dzieci. Najstarszy np. zanim usiądzie, musi
        pościelić łóżko, sprzątnąć swoje ubrania z podłogi(żeby można było dojść do
        łóżka), czy przynieść drzewo do pieca. Średnia córka ma zlecone ćwiczenia
        kręgosłupa i wymyślała mnóstwo usprawiedliwień, aby tylko nie robić. Nie grała
        na komputerze kilka miesięcy i w końcu przemogła się i chociaż nezbyt
        systematycznie, ale ćwiczy.
        Nie znaczy to, że jestem idealną matką, która wszelkie konlikty rozwiązuje
        pokojowo. Staram się tylko nie wrzeszczeć, bo to przynosi efekt, ale na krótko,
        potem znów trzba wrzeszczeć i to coraz głośniej, bo dzieci przyzwyczajają się.
        • mamaanieli Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 02.06.05, 09:43
          TY, CZESIULA!!!! hhihihhi
      • mama68 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 02.06.05, 10:20
        czesiula napisała:

        > Nie wrzeszcie dziewczyny, bo będziecie kiedyś żałować, ale będzie już za późno.

        zgadzam się z Tobą!
        Choć jeszcze czasami to robię,wtedy przypominam sobie Mikołaja-jak ja tego żałuję...
        chwilami trudno jest zapanować nad emocjami teraz już wiem że trzeba się tego
        nauczyć,bo nigdy nie wiadomo kiedy będziemy żałować
        Dorota
    • atta Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 02.06.05, 10:56
      A ja myślę, że to zależy od temperamentu... Mam koleżankę, która chyba nigdy
      nie podniosła głosu (a zwłaszcza na dzieci !) i te dzieci Jej słuchają. Jeśli
      nie od razu, to powtarza 3, 5 razy i jest efekt. Ale dla mnie jest to jakies
      ospałe, nienaturalne... wink Ja tak nie umiem. I myslę, że dzieci też wyczuwaja,
      że to nie matka wyrodna, tylko taki sposób komunikacji (może nie wspaniały, ale
      przynajmniej szczery). Nie da się całe życie na siłę, wbrew własnemu
      charakterowi.
      Nie namawiam tu broń Boże do ustawicznego wrzeszczenia na dzieci, ale może nie
      frustrujmy się naszymi odruchami. Wszak jesteśmy wspaniałymi matkami. smile))
      • mamaanieli Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 02.06.05, 13:40
        Jesteśmy, jesteśmy! Chciałabym tej Twojej koleżance na kilka dni podesłać
        Anielkęsmile 100% że młoda by i ja z równowagi wyprowadziła smile
        A wracając do Czesiuli - podwrzaskiwała na mnie, prawda, ale ja na siebie też
        bym w podobnych sytuacjach wrzeszczała. I ani problemów emocjonalnych nie mam,
        ani kompleksów, ani problemów w kontaktach z ludźmi (no, może z własną córką,
        hihi).
        A poważnie - z tym "specyficznym kodem" to się trochę zgadzam, a troche nie.
        Upraszczając - bo nie mam czasu się rozwodzić: jeśli przede wszyetkim jest
        miłość, a potem dopiero wrzask, to jest i będzie ok smile
    • mamapa do Barby 06.06.05, 07:15
      czy możesz podać jeszcze inne teksty do spiewania z dziećmi, zachęcające do
      zrobienia czegoś? ja już od 2 lat codzień śpiewam `szczotka, pasta , kubek ,
      ciepła woda...`do mycia zębów i już jestem śmiertelnie nią znudzona może jest
      jakaś inna zębowa piosenka? Kasia
      • jol5.po Re: do Barby 10.06.05, 12:03
        fajny pomysł z piosenkami, podoba mi się też odpowiadanie zamiast nieustannego "nie" - "tak, ale.."
        jednak mimo wszystko myślę, że oprzyczyny do krzyczenia będą, nawet jakbyśmy na rzęsach stawały
        maluchy zyją według własnego rytmu, całkiem innego iż my dorosli, dla nich czas jest inny, mówienie "nie" też nie zawsze jest zwrócone przeciwko nam, konsekwencja w sprzątaniu też chyba jest niemożliwa, jak i reagowania od razu na polecenia
        to kwestia rozwoju, charakteru - gdyby postępowały tak jak od nich tego oczekujemy musiałyby być już dojrzałymi osobami
        a one sa w trakcie drogi, dużo, dużo później od nas ją zaczeły
        ja jestem dosyć spokojną osobą, ale natężenie tego co dzieci mogą "zaoferować" jest powalające
        myślę jednak, ze nie ma innej rady jak zakceptować syzyfowość wysiłków, nastawić się na baaardzo późny efekt, przyjąć, że ono będzie tak postępować jak postępuje, a my musimy robić swoje, znaczy się mieć swoją własną wizję, jak reagować na ich zachowanie np. konsekwencja oraz powtarzanie, powtarzanie, powtarzanie....

        prawdziwa jazda jeśli chodzi o niemoc rodzicielską zaczyna się jednak przy nastolatku
        >spokojna i rzeczowa rozmowa z nimi pozytywnie wpłynęła na zmianę w traktowaniu >swoich obowiązków, ale nie mogę tak powiedzieć. Za to zaobserwowałam pewną
        >prawidłowość - im są starsi, tym gorzej z nimi sie dogadać, jakby moje
        >wymagania (typu sprzątanie po sobie i utrzymywanie w należytym porządku
        >wyznaczonych "rewirów" w domu) nie tylko przerastało ich możliwości, ale i
        >stanowiło zamach na ich wolność. W ogóle to wydaje mi się dziwne, że nie >lubiąc moich krzyków nie unikają takich nieprzyjemnych sytuacji. A z percepcją
        >słuchową nie mają przecież żadnych problemów...
        otóż to, a Twój opis Martek dobrze oddaje "grozę" sytuacji

        ale co do nastolatków, to myślę sobie, że nie ma co łudzic się, że będą inne, to ich poczatek wyjścia z domu, one będą działały destrukcyjnie na układ domowy, bo po pierwsze kształtują swoją osobowość (będzie działało zgodnie z wrodzonym temperamentem - czasami trudno nagiąć ten temperament do współpracy), no i gdyby było różowo, pięknie i zgodnie i w ogóle... to nie opuściłyby nas nigdy. Mam wrażenie, że to destrukcja prowadząca ich do własnej dorosłości. No a po trzecie to cały czas nie sa dojrzałe osoby, tylko dopiero kształtujące tą dojrzłość.

        Czyli koniec końców - nie ma siły, lepiej nie będziewink)
        i to chyba dobry punkt wyjścia do obrony własnego ja, które odreagowywuje czasami stres w głoooośnym krzyku.
        Prawda, że dzieci nas wypalają - ale to cena?? Chyba tak. Czasami wśród walki pojawiąją sie chwile dobrego kontaktu, przebłyski tego jak będzie można pogadać kiedyś z dorosłym/dojrzałeym człowiek, które wykluje się z naszego dziecka, możemy podglądnąć człowieka w jego rozwoju - i to jest fajne i to jest konkretna wartość

        Jest jeszcze jedna bardzo trudna okoliczność dla rodzica, która może się trafic podczas wychowania - dziecko napobudliwe. Dziecko reagujące na wszystkie bodźce, mające z tego powodu kłopoty w szkole - samo nie potrafi sobie poradzić w swoim wewnętrznym swiecie, a do tego denerwuje rodzica, wręcz bombarduje niesubordynacją (i nie potrafi inaczej się zachować), też jest wiecznie krytykowane w szkole, a nauczyciele ślą monity do rodzica, aby coś zrobić z niesfornym, przeszkadzającym bachorem.
        Dobrze mieć wtedy śwoadomość problemu. W pierwszym odruchu wydaje się, że krzyk jest najlepszy, czasami krzyczy się z bezsilności i zmęczenia. Ale dobrze wtedy poszukać, poszperać, bo sa inne metody. I mieć świadomość problemu - to pomaga

        uff, dużo wyszło, sorki jak mówi moja Ola
        ale ten problem, to zagwózdka chyba każdej mamy, a wielodzietnej wielokrotnie spotęgowany, przy piatce zebrało mi sie trochę refleksjiwink)
        Jola
      • verdana Re: do Barby 11.06.05, 08:57
        Uwarzam, ze wrzeszczenie jest OK, ale sporadyczne. Jesli z dziećmi na ogół w
        sprawach tego, co maja zrobić porozumiewamy sie za często wrzeszcząc, to
        normalny ton nie zadziała juz nigdy - a szkoda. Potem dzieci uodpornia sie na
        wrzaski (będą musiały, zeby nie zwariować) i co pozostanie - albo systematyczne
        lanie, albo bezsilność.
        A poza tym, wyobraźcie sobie, że mąż wrzeszczy cały czas na Was, za to, ze nie
        zrobiłyscie tego, co wydaje Wam się całkiem zbędne. W takiej sytuacji są dzieci
        - oczywiscie, że to, co im wydaje się zbędne, zbędne nie jest - ale one tak czują.
        Ja przede wszystkim odpusciłam wiele rzeczy, na których szczególnie mi nie
        zależy ( w tym np. regularne sprzatanie własnego pokoju). Myślę, że "olewanie"
        poleceń bierze się głównie ze zbyt dużej ich ilości, niedostosowania w czasie
        (dziecko się bawi, a tu każą sprzatać czy wyjść z psem).
        Dla mnie pewnym wyjściem jest regularność. Jak proszę dziecko, żeby wyszło z
        psem raz na tydzień, to marudzi. A jak zawsze wyprowadza po powrocie ze szkoły,
        to nawet nie zastanawia się, czy ma zrobić, czy nie.
        Wiele rzeczy każę zrobić, jako warunek robienia czego innego. "Poczytam ci, jak
        zbierzesz wszystkie książki z podłogi".
        I w ogóle zauwazyłam, że dzieci - nawet te, które wydaja się starsze i
        mądrzejsze, staja bezradne przed zadaniami ogólnymi, typu "sprzatnij pokój".
        Siedza na ruinach i czytają pierwszą książkę, którą miały odstawić. Ale na
        polecenie. Odstaw wszystkie książki - reagują całkiem pozytywnie.
        I ja także wrzeszczę, a nawet sporadycznie dam klapsa. Ale za coś konkretnego, a
        nie za ociąganie się w wykonywaniu poleceń. I jakos się nie ociągają.
        I jeszcze przypomniało mi się jedno, ale tylko w odniesieniu do starszych
        dzieci. Na odmowę czy ociąganie się np. przy wyniesieniu smieci czasem
        odpowiadałam, "A wypchaj się, teraz to już nie potrzebuję, sama wyniosę". To
        powodowało ataki paniki, wyrzutów sumienia i natychmiastowe wykonywanie poleceń
        prze najbliższe parę dni.
        • barbamama Re: Cd nt wrzasku i wrzeszczenia 11.06.05, 10:56
          Wrzeszczenie sporadyczne - ok, coś w tym jest:
          1. Dzieci powinny wiedzieć ze my równiez mamy rożne dni: są dore i złe, boli
          nas głowa, mamy wszystko glęboko w ..... .W końcu dośc dużo mowi się o tym aby
          nazywac uczucia po imieniu a my nie jestesmy z kamienia. Tylko czy rzeczywiscie
          nas to upoważnia do "wyżycia" się na Bogu ducha winnych dzieciach ?? Jeśli
          nawet tak się stanie to sądzę że po wszystkim należy przeprosić i wyjaśnić (tzn
          po dojściu do siebie). Lojalnie uprzedzam: mam kiepski dzien, mogę byc niemiła-
          ale akurat do Maciejki to nie dojdzie sad i dalej pajacuje..
          2.Aby pokazać kto tu rządzi- ups kij w mrowisko.... mimo wszystko stoję po tej
          stronie barykady, która od czasu do czasu porządkuje "domostwo" i mówi :hej
          narazie ja tu jestem górą i proszę mnie słuchać
          3. Wrzeszcenie aby wymoc posłuch- o tym już pisałam: mam inne sposoby choć
          wierszyki na Alę przestaja działać- nabija się już- choc zdarzaja się jej
          twórcze dni. Póki co będę czytać nt Waszych doświadczen ze straszymi dziećmi.
          Bardzo polecam zmianę "nie " na "tak" - jest to rewelacyja metoda, choć wymaga
          na poczatku sporego skupienia bo my raczej przyzwyczajeni jestesmy do negacji
          zwłaszca po pracy, zmęczone. Poza tym bardzo łatwo się tu przejechać, zostać
          gołosłownym przez zwykła niepamięć o tym co się ustaliło z dzieckiem.
          I święte słowa verdany: nic ogólnego - u nas tez to działa, Ty pluszaczki, a Ty
          klocki , jak mówię sprzątamy pokój to jest wielkie BUUUUUUUU
          jswm mozna mnie wypozyczacsmile)) właśnie jutro jadę na trzy godzinki aby
          pośpiewac innym dzieciom wink

          Inne kawałki dla Maluchów:
          warto kupić płyty Misia i Margolci sa tam superaste pioseneczki dla dzieci,
          moja ukochana kolysanka choc ja bardzo rzadko spiewam dzieciom na dobranoc-
          aaaaaa kołysanka, aaaaaa usypianka
          od wieczora aż do ranka
          kołysanka - usypianka
          nocka chodzi na paluszkach
          nie zbudzi maluszka
          aaaa kołysanka, cicho-sza usypianka

          Na mycie zębów:
          Szczotka czeka, pasta płacze:
          czy juz dzieci nie zobaczę..?
          Ząbki będą bardzo brudne,
          i zapaszek też paskudny,
          i bakterie szaleć będą,
          katastrofa i tragedia.
          A tu dzieci wchodzą:
          szczotako , pasto miła
          kolacja dopiero się skończyła.
    • akve Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 10.06.05, 22:46
      Tez krzyczę, wrzeszczę.A głos mam ,ze hej...
      I nie chciałam czytac tego watku,zeby się nie dobić.I "ucieszyłam się" ,ze nie
      jestem sama z kasiask winkJak to czudze wady (podobne do naszych moga cieszyć!).

      A tak serio to jest problem.
      Nie chce krzyczeć, bo czuję się potem podle.Ale faktycznie nie reagują, nie
      słyszą,albo odburkują,ze nie teraz ,ze potem,ze dlaczego ja.
      Wiec albo krzyczę ,albo narzekam.
      Ale czy nie jest tak ,ze wzorce postepowania wynosimy z rodzinnego domu?
      Czesiula-krzyczałaś?
      Moim rodzice pokrzykiwali na nas.Nie jakoś permanentnie ,ale jednak.
      Mąż krzyczy dużo rzadziej, bo u niego w domu sporadycznie rodzice podnosili
      głos.
      Wniosek: nie krzyczmy ,bo beda krzyczeć na swoje dzieci( nasze wnuki !).

      Mój najstarszy jest już młodszym nastolatkiem(11 lat) i zaczyna się okres
      buntu.Zauważyłam,ze działają trzy sposoby:podejście "z
      humorem" ,podejście "jak z dorosłym" i podejście jeżeli on odburkuje(
      czyt.pyskuję) ja MILCZĘ wymownie.Inne sposoby zawodzą.Owszem wykona polecenie
      po awanturze,ale nadal jest zbuntowany,a przecież nie o to chodzi.
      Z młodszymi spokojna rozmowa (często tracę cierpliwość ...),albo właśnie
      wymyślanie sposobu na problem (nie mam siły...).
      Nie jest łatwo.A tu jeszcze tyle przede mną...
    • pkdekj Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 13.06.05, 11:15
      Ja też sobie nie radzę. 21 lat już sobie nie radzę. I trudno. Proszę, potem
      błagam. I nic. Marzenia o ślicznym, czystym domku w pastelowych kolorach to
      tylko marzenia. Może się spełnią,ale minimum za 11 lat, kiedy Jula się
      wyprowadzi. Moje dzieci przyjęły zasadę: Jak nie posprzątacie, będzie bajzel.
      Dodam że nie mam żadnej paniusi do pomocy i wszystko robię sama. I druga
      zasada: Kto mnie przerośnie sam sobie gotuje. Fakt że mam 159 wzrostu do mnie
      nie przemawia. Super sposób na niekrzyczenie. Najczęściej jedynie w moim pokoju
      jest sterylny porządek. Ale troszkę przestało mnie to obchodzić smile Moja
      najstarsza córka, biegając między wykładami, pracą kelnerki i swoją własną
      córeczką pomaga mi jak może.Moja środkowa trójka facetów, jak to faceci, te
      same majtki przez tydzień i tak dalej. Z powodów czysto estetycznych żadko
      wchodzę do ich pokoju. Wymyśliłam sobie własne, bezstresowe wychowanie. Buty w
      naszym domu nigdy nie stoją w rónym żądku, a jak ktoś je tak ustawi jedynie dla
      rozrywki, i tak zaraz wpadnie na nie nasz pies, lub któreś z domowników. I co z
      tego że buty leżą? Premiera nie przyjmuję. A moje Feng shui wyparowało już 21
      lat temu. Mój sposób: Nie przejmować się. Chyba że mamy gości. Oooo, to wtedy
      tylko szantażem się uda. A teraz siedzę przed komputerem, bo dizeci w szkole i
      na wykłądach i zastanawiam się co im zrobić na obiad. Pizze sobie zamówią.
      Pozdrawiam i radzę nie
      wrzeszczeć bo to tylko gardło zdziera.
      • jol5.po Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 13.06.05, 13:26
        smile)))))
        zdaje się, że nasze domy wygladają podobnie - tylko ja nie mam sterylnego poprzadku we własnym pokoju, bo go nie mamsmile

        >Uwarzam, ze wrzeszczenie jest OK, ale sporadyczne.<
        a ja myslę, że pies jeszcze gdzie indziej pogrzebany, niż wyznaczenie, że do tyle czasu to OK, a powyżej to juz trauma.
        układ rodzic dziecko jest dynamiczny, rózne osobowości
        mogą być więksi furiaci i mniejsi, więc i krzyczenie jest sprawą typową dla każdego układu

        ale ja po sobie widzę, że krzyk pełni u mnie różne funkcje - czasami chcę uzyskać efekt - tak technicznie, krzyknę na spokojnie, zauważą mnie i cel osiągnięty, niespecjalnie się wtedy angazuję emecjonalnie, albo się angazuję ale kontroluję to co robię, co krzyczę

        ale krzyk czasami jest wyładowaniem mojej frustracji, ujściem gniewu, potrfi być wtedy obliczony na zniszczenie przeciwnika
        i ten krzyk jest problemem
        często jest naturalny, bo mi dopieką
        ale też i ich zachowanie nakłada się na jakiś mój problem, wtedy reaguję nieadekwatnie do ich winy

        kontrolowanie tego krzyku jest problemem i zadaniem zarazem
      • orla6 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 27.06.05, 23:38
        Jak ja Wam dziekuje za ten watek!!!! bo ja od dłuszego czasu nosilam sie z
        zamiarem, zeby zajrzec na Wasze forum i załozyc podobny. JA mam dwojke ( 2
        dziewczyny nieposluszne od bolu i przetaczajace sie po domu jak tornado -
        szczegolnie mlodsza - dwulatka) i nerwy mi strzelaja minimum raz na dwa dni,
        jak bardzo trenuje samokontrole, co latwe nie jest bo jestem choleryczka o
        ambicjach bycia wzorowa mamusia we wzorowym mieszkanku pelnym kwiatkow itp.,
        poswiecajaca mase czasu dzieciom i nie podnoszaca glosu... No i sie spalam
        wewnetrznie, az w koncu czasem (czestosmile ten gejzer wybucha , bo musi... A
        potem te wyrzuty sumienia...I mysli : jak ja tak sobie nie daje rady przy
        dwojce, to po co mi kolejne jedno czy dwa? Po co kolejnym dzieciom robic
        krzywde?
        Ale strasznie mnie tez denerwuja te teorie wg ktorych, zeby dziecko wychowywac
        poprawnie to trzeba caly czas z nim grac w podchody i sie zastanawiac na jaki
        guziczek nacisnac, zeby laskawie cos przyjelo do wiadomosci...
        Ale mnie tez
        • orla6 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 27.06.05, 23:49
          Sorry, poprzednio mi sie komputer zawiesil i nie skonczylam.
          Wiec kontynuujac, dziecko oczywiscie to autonomiczny czlowiek i ma prawo nie
          chciec posluchac czy czegos po prostu nie rozumiec, pewne sprawy przekraczaja
          jego mozliwosci, ale czy wychowanie, w jego prawdziwym sensie nie powinno
          polegac na prowadzeniu do zaufania? Ze jesli mama/tata o cos prosi, to 1) to
          sluzy czemus dobremu i slusznemu , jest jakas realna potrzeba spelnienia tej
          prosby 2) gdyby nie musial toby o to nie prosil, bo szanuje uczucia dziecka. A
          nie zabawie w podchody: jak tu by dziecko przechytrzyc zeby zrobilo cos czego
          nie che, ale myslalo ze chce... A wkazdym razie nie caly czas... Bo to jest
          manipulacja, a mnipulacja to jest brak szacunku dla mnie nawet wiekszy niz
          sporadyczny krzyk (tylko ze mioj nie jest wcale taki znow sporadyczny...) A
          wychowanie ma byc przeciez nauka wzajemnego szacunku, dobrze mysle?
          TAk czy owak, jak to zrobic, zeby przestac sie gotowac wewnetrznie?????
          • monikadz Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 28.06.05, 09:19
            Trochę mnie dziewczyny pocieszyłyście.
            U mmnie jest problem nie z wrzaskiem - zazwyczaj ostrzegam Bąbli, że jak czegoś
            nie zrobią za chwilę, to jak wróćę będę zła i pewnie powrzeszczę.
            Mam raczej problem z wybuchami wściekłości - wtedy wpadam do pokoju i muszę się
            miocno trzymać, zeby nie "rozwalić" np. zabawki która od rana leży w tym
            miejscu z którego miała być sprzątnięta np. wczoraj. Czasami minie ten wrzask
            samą najbardziej przeraża, szkoda, że po czasie
    • poleczka2 Re: Dlaczego muszę wrzeszczeć????????? 04.07.05, 21:31
      Jak urodziłam Nataszę to przeszłam piekło z trudnościami jakie miał mój syn w
      przestawieniu się, że nie jest już jedyny. Miałam porządną depresję choć
      dopiero teraz wiem, że to była depresja, wtedy wydawało mi się, że to tylko
      trudności które wszyscy mają. Wrzeszczałam wtedy jak szalona, jak Olek
      wdrapywał się na stół i na nim tańczył, jak rzucał w nas piłeczkami
      plastikowymi gdy karmiłam Nataszę, gdy rzucał innymi zabawkami. Nie miało to
      żadnego rezultatu. Ciągle myślałam, że jestem złą matką. Od czasu gdy depresja
      minęła pilnuję się, raczej staram się tłumaczyć niż wrzeszczeć, boję się też,
      że dzieci ogłuchną. Bardzo chciałabym nie krzyczeć w ogóle, być bardziej
      cierpliwą i milszą w obyciu. Pracuję nad sobą ale czasami po prostu nie daję
      rady.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka