Po długiej przerwie powróciłam do czytania Waszego forum - wcześniej
czytywałam niejak nielegalnie, byłam posiadaczką dziecka - sztuk jeden.
Obecnie jestem bliższa legalności, posiadam bowiem już dwójeczkę. Ale w
zamyśle ma być ich więcej. No i tak czytam, czytam, czytam i z jednej strony
robi mi się ciepło na sercu, że są takie rodziny, a z drugiej - siedzi we
mnie taka mała wredna zadra. Bo nasza wielodzietność - ta potencjalna,
oczywiście - została odgórnie okrojona. Otóż dwa z moich porodów zakończyły
się cc (brak postępu po odejściu wód). No i ten drugi poród przekreślił nam
szanse - lekarze mówią, że mogę sobie pozwolić na jedną ciążę, góra na dwie.
Oczywiście przedtem nie omieszkali wyrazić sobtelnego zdziwienia, że takie
rzeczy chodzą mi po głowie - przecież mam już dwójkę i do tego parkę, więc
powinnam się czuć usatysfakcjonowana. A nie jestem. Marzyliśmy o wielkiej
rodzinie, kończymy budować wielki dom, który miał być zapełniony czeredą
dzieci. No i, jak się uda, będzie nas więcej. Nie tyle, ile planowaliśmy, ale
więcej. Ale fakt, że pewne decyzje już odgórnie zapadły czasem budzi we mnie
bunt. Chocież wiadomo, że to człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi...
W sumie to piszę o tym...hmm... nawet nie wiem dlaczego. Może za długo to
siedziało we mnie? Nie użalam się , broń Boże, jestem wdzięczna za tych,
których mam. Ale czasem jak sobie pomyślę, co nas ominie, zazdroszczę Wam jak
choroba

Pozdrawiam wszystkie mamy - Mistrzynie Świata w Wieloboju Praktycznym
Mama Krzysia (3,5) i Anielki (1)