pytać kobietę o wiek jej najstarszego dziecka? Niby nic w tym złego,
ale jakoś nieprzyjemnie, prawda? Nie mój problem wprawdzie, ale
przykro mi było, gdy jedna z mam odbierając dziecię z przedszkola
musiała odpowiadać jakiejś "smarkuli", że starszy to ma 22, a córka
(tu żenada w głosie kobiecinki) 25. To prawie tak, jakby się pytało
kobietę o jej własny wiek