islamorada
20.01.05, 20:22
Wlsnie rozmawialam z moimi rodzicami,ktorzy mieszkaja w Polsce.Musze sie
wyzalic dziewczyny,bo tak sie zdenerwowalam,ze az mi sie rece trzesa.Moj
ojciec jakas godzine temu wrocil ze spaceru z psem,ktory to kosztowal go 200
zlotych!!!!!!!! (nie pies tylko spacer).Otoz w Polsce obowiazuje ustawa o
wyprowadzaniu psow na smyczy i w kagancu.Nasz pies jest dosc pokaznych
rozmiarow,a moi rodzice znaja potrzeby duzych psow,wiec zawsze biora go na
spacer(na smyczy i w kagancu)na taki duuuzy pusty plac, daleka od ludzi i
samochodow,bo wiadomo pies duzy wiec musi sie wybiegac,tym bardziej ze
rodzice mieszkaja w bloku.Poza tym pies najzyczajniej na swiecie nie zalatwi
sie jak jest na smyczy.Ojciec mial wyjatkowego pecha,bo natknal sie na straz
miejska i skurwiele chyba na prawde sie nudzili,bo wlepili mu mandat-200
zlotych!!!!!!Zadne rozmowy i wyjasenienia nie pomgly.Nawet nie chcieli z
ojcem rozmawiac,ze pies biega "na wolnosci" tylko po to by mogla sie zalatwic
i tylko gdy nie ma w poblizu ludzi(dodam ze pies niezwykle lagodny i
przyjazny jest).co ojciec uslyszal???? "ustawa jest ustawa"....o boze....jak
ja nienawidze tego kraju i ich skorumpowanego rzadu i calego tego syfu
polskiego prawem zwanego.To sie moze przydazyc tylko w Polsce...za rogiem
obrabiaja staruszke a ktos w tym czasie dostaje mandat za to ze jego pies
probowal zalatwic potrzeby fizjologiczne.
sorki dziewczyny za moj jezyk,ale jestem tak wkurzona,ze bluzgalam do
sluchawki,co zdarzylo mi sie pierwszy raz.Tu nawet nie chodzi o te 200
zlotych,ale o sam fakt debilizmu strazy miejskiej.......