Ciekawosc mnie pali, czy ja jestem jakas niezyciowa, czy tylko trafiam na
ciezkie przypadki.
Szukam pracy kolezance (wlasciwie to ja powinnam sobie wynajac jakas dziuple
na Jackowie i tam rabac kase z niesamodzielnych rodakow, bo umiem i papiery
do immigration wypelnic sama, na rozliczeniach podatkowych sie wyznaje, wiem
jakie ogloszenie napisac zeby prace byle jaka znalezc, a i o szkolnictwie
troche moge doradzic- nie myslcie ze sie chwale, po prostu jak patrze na
niektore zyciowe kaleki tutaj, to mysle, ze czasami czlowiek dla wlasnego
dobra nie powinien z Polski wyjezdzac,a nie potem caly czas spryciarze na nim
zeruja).Dziewczyna chce byc niania, zreszta nie ma zbyt duzego wyboru. W
kazdym razie ja jestem posrednikiem i koresponduje z rodzinami w jej imieniu,
jako ze mam dostep do netu i 2 kompy w domu.Konsultuje sie z nia przez
telefon. Dziewczyna chce przyjechac tutaj (metropolia liczy chyba jakies 250
tys),albo pracowac w Shitkago.
Glownym pytaniem potencjalnego pracodawcy jest oczywiscie pytanie o stawke. I
tu zaczynaja sie schody.Dzisiaj np na mejla ze stawka $10/h za opieke nad 3-
miesiecznym bobasem i jego 2-letnia siostra dostalam odpowiedz,ze kobieta
moze mi zaoferowac jedynie 500 miesiecznie. A potrzebuje kogos na 45 godzin
tygodniowo!!! Kilka dni temu inna kobieta napisala,ze ona szuka kogos za 5-7
na godzine (dwoje dzieci, bodajze 3 i 5 lat), bo jest nauczycielka i sama
malo zarabia.
Kilka innych w ogole sie nie odezwalo po podaniu stawki.
Ja sie na tym nie znam, niania bylam raz w wakacje w NYC i zarobki mialam
sztucznie ustalane, bo to byla moja familia. Dzieci nie mam.
Panna jest tutaj legalnie, wiec nikt jej laski nie robi w sensie "zatrudnie
cie,ale za mniej".
Ile sie teraz placi niani w takim razie? Czy slusznie rozumuje,ze opiekunka
niemowlaka powinna dostac wiecej, niz np trzylatka? Napiszcie mi prosze
stawki dla sporego miasta, bo chce jej pomoc, a zaczynam miec wrazenie,ze za
wiele zadam podajac $10 za godzine (i oferujac rowniez w tej cenie light
housekeeping i pet care).
Wiem,ze to glupi watek, no ale nawet nie mam znajomych mamusiek